orfinka
21.02.06, 09:26
Wiele mozna naczytać sie o Klinice przy Dyrekcyjnej.
Moje doswiadczenia są takie: trafiłam do tego szpitala w pierwszych
tygodniach
ciązy zagrożonej" z ulicy " . Nigdy nie chodziłam do zadnego z lekarzy z tej
kliniki. Leżałam tam ponad kilkanascie tygodni , w tym czasie zwiedziłam i
Klinikę ginekologii ( połoznictwo septyczne I pietro), potem po 18 tgc.
przniesiono mnie na patologię ogólną (klinika rozrodczosci i połoznictwa
IIIpietro) i na koniec zaliczyłam blok porodowy na II pietrze.
Nigdy nikomu z personelu nie dałam łapówki.
Jezeli chodzi o ginekologię , leżałam pare tygodni z takimi pacjetkami na
septyku , naprawde te kobiety nie miały na co sie skarżyć, i te które leczyły
sie prywatnie u tych lekarzy i te które przyszły jak ja " z ulicy " miały
taka
samą opiekę. Najgorsze wrazenie sprawił na mnie dr. Geneja (ordynator),
bardzo antypatycznytyp , który nie za bardzo wczuwa się w swoja pracę, ale
reszta naprawdę godna polecenia.
Opieke miałam doskonałą na III pietrze( mogę tak powiedziec z czystym
sumieniem , dwa
poprzednie porody odbyły sie na Brochowie) . Byłam całkowicie uzalezniona od
personelu ponieważ nie wolno mi było wstać z łóżka. Połozne w razie
konieczności ( basen , mycie) starały zapewnic mi maksimum intymnosci. Bardzo
sympatyczni lekarze, mogłam ich spokojnie dręczyc swoimi watpliwosciami ,
pytaniami , a oni cierpliwie mi odpowiadali. Miałam wykonany komplet badań ,
bez oszczędzania łącznie z USG 3D ( gratis ).Jest tam jeden "tłuk" dr.
Wiatrowski, ale jego decyzje skrupulatnie są sprawdzane.
Nie wiem jak personel na " noworodkach " bo niestety nie doczekałam tej
przyjemności . Mój stan był bardzo ciężki ponieważ miałam krwiaka w centrum
łozyska, który krwawił do wewnącz mnie a ja traciłam coraz wiecej krwi, mój
dzidziuś zmarł ponieważ łozysko zostało wyrwane przez tego krwiaka , ale
wiem że maja na " R" -ce noworodkowej
najlepszy sprzęt. Nie boja sie ratowac nawet 500 gramowe maluszki.
W trakcie porodu i po nim byłam wspierana przez lekarzy , połozne , nikt nie
zlekcewazył tego , ze jest to dla mnie ogromna tragedia stracić dziecko. Z
szacunkiem również zachowano sie wobec ciałka mojego synka ( żadnych worków ,
jak czasami sie słyszy).
Na kazdym oddziale , wszystkie wyniki badań, zlecane badania i podawane leki
były nadzorowane przez szefa kliniki prof. Mariusza Zimmera. Codziennie na
kazdej wizycie pacjetki były dokładnie przez niego informowane o koniecznosci
wykonania danego badania, podawanych lekach.
Polecałabym dwóch lekarzy , którzy naprawdę moim zdaniem są " z powołania"
lekarzami : dr. Marek Kwiecień oraz dr. Grzegorz Myszczyszyn.
Plotki o łapówkach tworza sie stąd , ze pacjetki i ich rodziny sami chcą
dawać
koperty , a potem klepia na lewo i prawo ile ich to kosztowało. Ich strata...