karolinka1116
19.08.06, 12:33
bylam w 30 tygodniu ciazy, zadzwonila do niego moja prowadzaca w zwiazku z
koniecznoscia wykonaniania u mnie badania wady serca: facet stwierdzil ze
mnie nie pamieta(2 tyg. wczesniej powiedzial, ze jestem jego pierwsza
pacjentka w ciazy!) i na podstawie tego co mu przeczytala z mojej historii
choroby prowadzaca uznal, ze nie skieruje mnie na takowe badania, bo nie ma
takiej potrzeby, podczas gdy badanie takie musi byc wykonywane rutynowo-
decuduje o sposobie urodzenia sie dziecka!!!
wczesniej bylam u niego prywatnie, sporo to kosztowalo i tym razem
zasugerowal, zeby skorzystac z jego gabinetu,
dodam ze przez tego lekarzyka i tylko przez niego mozna zalatwic rejestracje
w instytucie kardiologii w Aninie- takie sa tam zasady: do faceta trzeba
zadzwonic, a on w rozmowie telefonicznej dokona diagnozy: zapisac pacjenta
czy nie?, dodam ze dzwonic musi prawadzaca ciaze, badz lekarz pierwszego
kontaktu-chociaz tego nie kumam-przeciez kazdy moze sie za nią podać, a jesli
pacjent poda sie za pacjeta to:
SZYMANSKI Z PACJENTAMI NIE ROZMAWIA!!!!
a moze mnie specjalnie zmylono?
moze wystarczy tam (do Instytutu Kardiologii)pojechac ze skierowaniem i
przyjmą?
poza tym tamten lekrzyk powolał sie na to, ze nie ma miejsc, a przeciez
kobieta w ciazy nie ma pol roku zeby czekac na zapisy?
jak to jest?
Plowieckiej- gdzie dokonywalam poprzedniego badania u pana lekarzyka
szymanskiego w Centrum Kardilogii- (tak to sie ladnie ta PRYWATNA klinika
nazywa) NIE POLECAM!!!!!!!!!!!!