Gość: M.P.
IP: 81.219.249.*
14.04.05, 00:00
Taka gorzka refleksja nasunęła mi się w trakcie spaceru ulicą Stefana Okrzei.
Ten dzielny skądinąd człowiek od 1904 roku działał w Polskiej Partii
Socjalistycznej, a od 1905 roku był członkiem Organizacji Bojowej PPS. Z
polecenia partii zorganizował w Warszawie jeden z dwóch pierwszych oddziałów
bojowych (tzw. dziesiątek).Uczestniczył w wielu akcjach bojowych. Poniżej
fragment książki Stanisława Kalabińskiego i Feliksa Tycha: "Czwarte powstanie
czy pierwsza rewolucja?" :
"Podjęto próby skonstruowania bomby. Jeszcze w grudniu 1904 roku przybył do
Warszawy Mieczysław Dąbkowski, który wraz z Wacławem Harasymowiczem ukończył w
lecie specjalny kurs (wykładali na nim oficerowie japońscy) w Paryżu,
zorganizowany w związku z planami japońskimi Piłsudskiego. W Warszawie przy
ul. Twardej 66, po paru tygodniach doświadczeń, udało im się skonstruować
bombę. Z Zagłębia sprowadzono zapasy dynamitu i zwiększono liczbę osób
produkujących broń. W pierwszych miesiącach 1905 roku pracowano już w trzech
lokalach, a wszystkie bomby użyte do czerwca 1905 roku były własnej produkcji.
Pierwsze próby wszakże nie wypadły pomyślnie. Gdy Żukowski rzucił bombę na
patrol konny na ul. Wałowej, nie wybuchła ona, mimo iż koń kopnął ją mocno.
Również na Nowolipkach bomba nie eksplodowała, a kozak, w którego była
wymierzona, złapał ją i schował do kieszeni.
Pierwszy poważny zamach, na warszawskiego generał-gubernatora Czertkowa, miał
być wykonany na dworcu kolei warszawsko-wiedeńskiej. Z brauningami w
kieszeniach oczekiwali go Bronisław Żukowski i Stefan Okrzeja, lecz Czertkow
nie pojawił się. Zapewne wszedł innym wejściem lub pojechał innym pociągiem.
Z kolei Okręgowy Komitet Robotniczy PPS polecił dokonać zamachów na
oberpolicmajstra warszawskiego Nolkena, gen. Nowosilcowa dowodzącego akcją
wojsk przeciwko robotnikom w Warszawie, dwóch stójkowych oraz prystawa XII
cyrkułu lub jego zastępcę.(...)Gdy bojowcy natykali się na tajnych agentów i
patrole, torowali sobie drogę rewolwerami, zabijając nieraz lub raniąc szpicli
i policjantów. Żukowski z towarzyszami zastrzelił w śródmieściu dwóch
policjantów znęcających się brutalnie nad aresztowanymi, wykonano też wyroki
na dwóch stójkowych. 1 marca, po bezowocnym krążeniu po Krakowskim
Przedmieściu w oczekiwaniu na Nolkena, wypróbowano przy cyrkule na Chłodnej
nowy typ bomby. Wybuchła potężnym słupem ognia, uderzając w dwunastoosobowy
patrol żandarmów, policjantów i żołnierzy. Postanowiono rzucić bombę do koszar
kozackich na Bródnie i czekać na Nolkena przy moście Kierbedzia na Nowym
Zjeździe. Bombę miał rzucić Okrzeja.Koszary okazały się jednak puste, wobec
czego zmieniono plan. Nazajutrz, 26 marca, Okrzeja miał w tym samym celu
dokonać zamachu na prystawa XII cyrkułu. Wbiegł do kancelarii cyrkułu przy ul.
Wileńskiej i rzucił bombę na stół; wybuchła, raniąc kilku policjantów.
Oszołomiony wybuchem Okrzeja skręcił zamiast na ulicę w podwórze. Czekający
nań przed bramą towarzysze nie mogli okazać mu pomocy. Zaatakowany przez
policjantów, bronił się długo; zabił jednego rewirowego, w końcu uległ
przemocy.(...)Kilka minut później na Senatorskiej ukazał się parokonny powóz
Nolkena, pędzący galopem w stronę Pragi. Bombę rzucił celnie Wincenty Halska,
wprost w powóz. Oberpolicmajster zasłonił się ręką i silnie odbił bombę od
siebie. Od uderzenia nastąpił wybuch. Padły konie, ciężko rannego Nolkena i
ogłuszonego zastępcę naczelnika ochrany podmuch wyrzucił z powozu na środek
ulicy.1 maja dziesiątka Downarowicza rzuciła skutecznie bombę w patrol kozacki
na Marszałkowskiej przy ul. Widok; powodzeniem został uwieńczony zamach
bombowy na policmajstra siedleckiego Szedewra w dniu 23 maja.Podjęto następnie
kroki dla dokonania zamachu na naczelnika gubernialnego zarządu żandarmerii w
Piotrkowie, Uthoffa, lecz wkrótce cała uwaga organizacji skupiła się na osobie
nowo mianowanego warszawskiego generał-gubernatora Maksymowicza.Wykonawcą
zamachu miał być Tadeusz Dzierzbicki, który od 1904 roku prowadził w swym
mieszkaniu laboratorium bomb ładowanych dynamitem, sprowadzanym przez
robotników praskiej dzielnicy PPS z Zagłębia."
Wyrokiem Wojskowego Sądu Okręgowego Stefan Okrzeja został skazany na śmierć i
stracony.
Czy opisaną działalność można uznać za terroryzm ? Czy na fali ogólnej krytyki
terroryzmu nie powinniśmy wrócić do własnej historii i zrewidować niektóre
poglądy? Jak powinniśmy objaśniać dzieciom i młodzieży tamten rozdział
historii? Czy owe "bojówki" PPS-u mogą być dziś przedstawiane w pozytywnym
świetle? Czy walczyły bardziej o niepodległość Polski, czy o ogólnoświatowy
socjalizm? Wreszcie : czy Okrzeja nadal powinien być patronem jednej z naszych
ulic ?
Jest-li ktoś, kto podejmie dyskusję ?