Dodaj do ulubionych

Co zostanie kanonem rocka?

13.04.03, 11:51
Sluchalem Stonesow. Pomyslalem sobie przy okazji - tyle plyt z lat 60., 70.
(bo w tych sie najbardziej wyznaje) stalo sie juz kanonem rocka, tyle utworow
pozostalo niesmiertelnych mimo uplywu 30 z gora lat...
Pytanie do tych, ktorzy sa na biezaca z tym co teraz - co z tego, co grane
jest obecnie (chodzi mi o szeroko pojety rock) bedzie nadal sluchane przez
Was (a moze dzieciatka Wasze) za 30, 40 lat? Co stanie sie kanonem rocka, co
jest tak znakomite, ze az ponadczasowe. Pytam jak najbardziej powaznie.
Obserwuj wątek
    • Gość: kubasa Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.03, 13:45
      Prosze bardzo - kanonem rocka, a raczej indie-rocka beda takie rzeczy jak
      Modest Mouse - powinnismy ich za kilkanascie lat traktowac podobnie jak SOnic
      Youth lub Pixies. Do kanonu rocka powinien wejsc absolutnie rockowa i
      wymiatajca plyta "Source Tags & Codes" And You Will Know Us By The Trail Of
      Dead. Do kanonu powinno wejsc nowojorskie granie, The Strokes, Yeah yeah Yeah's
      a w szczegolnosci Interpol beda porownywani do Talking Heads, Patti Smith,
      Television. Juz teraz ogroman burze robia takie zespoly jak The White Stripes,
      The Libertines czy The Vines, one tez moga byc uznawane za klasyczne, ale tez
      raczej dla osob, ktore sie troche interesuja... Z zespolow ktore nie graja, nei
      wydaja plyt dluzej niz 10 lat to kilka zespolow juz weszlo do kanonu rocka -
      Radiohead, Oasis, Blur... Trudno mi mowic o kanonie rocka - szczerze nie
      cierpie takich rzeczy jak Yes, Queen, Genesis - one nic dla mnie nie znacza,
      wiec jesli o kanon w tym sensie to nie wiem kto mzoe byc ich nastepca.
      Natomaist wiem kto moze byc nastepca Joy Division, Pixies itd.

      Pozdr.
      • ilhan Re: Co zostanie kanonem rocka? 13.04.03, 16:18
        Gość portalu: kubasa napisał(a):

        > Z zespolow ktore nie graja, nei
        > wydaja plyt dluzej niz 10 lat to kilka zespolow juz weszlo do kanonu rocka -
        > Radiohead, Oasis, Blur...

        Przykro mi, ale się przeliczyłeś. Pierwsza płyta Blur, "Leisure", to 1991 rok.
        12 lat, jakby nie patrzeć.
        • Gość: kubasa Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.03, 17:29
          no tak...
          ale wez sie teraz wypowiedz tez na temat...

          Pozdr.
          • teddy4 Re: Co zostanie kanonem rocka? 13.04.03, 17:40
            Do kanonu rocka wchodzą tylko te płyty, które go w jakiś sposób ożywiły i
            poszerzyły jego horyzonty, otwierając go na nowe brzmienia i gatunki. Dlatego
            za 30 lat nikt poza dawnymi fanami nie będzie pamiętać np. o zespole Marillion
            albo o Stone Temple Pilot albo o Black Crowes albo o Archive.
            Być może rockiem zostaną nazwane płyty w gruncie rzeczy obecnie mało mającego z
            nim wspólnego (Cinematic Orchestra - "Motion" czy pierwszy Boards of Canada).
            Z tego co obecnie "się gra" w Polsce większe szanse znalezienia się w kanonie
            za lat 30-40 daję pierwszej płycie Kalibra 44 niż np. jakiejkolwiek płycie
            Collage.
        • roody102 Re: Co zostanie kanonem rocka? 05.05.03, 01:25
          Nie dalej jak w środę gadaliśmy o tym przy piwie. Wyszło na to, ze w szeroko
          pojętej muzyce rockowej niewiele się wydarzyło od roku 1991. Wymienię tylko
          kilka płyt - z tym, że nie mieliśmy jak tego sprawdzić, wiec proszę mnie z
          błędu wyprowadzić, jeśli któraś z nich nie jest z 1991. Co zresztą spowoduje
          wprawdzie, że nasz wniosek nie będzie tak zgrabny – zamiast „od 1991 roku”
          będzie „mniej – więcej od 1991 roku”. Reszta bez zmian.

          "Blood Sugar..." RHCP
          Czarna Metallica
          "Use Your Illusion" GNR
          „Nevermind” Nirvany
          Pierwsza płyta RATM (chyba jednak 1992)

          Oczywiście było więcej dobrych płyt na początku lat 90-tych. Ja bym
          dodał „Innudendo” Queen. Zastanawiam się co w Polsce się wtedy działo? Nie o to
          jednak chodzi. O każdej z tych płyt dziś można powiedzieć, że były milowymi
          kamieniami w historii rocka a może nawet muzyki w ogóle. Nie tylko ze względu
          na nakład. Są to po prostu płyty klasyczne, kultowe w prawdziwym znaczeniu tego
          słowa. Ważne. Ważne dla swoich nurtów, odmieniające ich obraz, jak Czarna płyta
          Metallicki, fundujące nową subkulturę, jak „Nevermind” (nawet jeśli grunge był
          tylko ostatnim, agonalnym dreszczem rocka). A zdaje mi się, że tym właśnie był.
          O tamtych płytach można było bowiem w tych właśnie kategoriach mówić już koło
          1993 roku z zupełnym spokojem. Natomiast ja dziś nie umiem podać tytułu żadnej
          ważnej płyty rockowej, która powstała w 2001. Nie mówię, że od 1991 nie
          zdarzyło się nic godnego uwagi, ale były to w przypadku tych artystów płyty w
          najlepszym razie płyty równi dobre, najczęściej zaś słabsze. W przypadku innych
          płyt, nawet jeśli były ciekawe, nie uzyskały takiego statusu – zgodności osądu
          masowego słuchacza z krytyką. Wiem, że nie jest popularne wygłaszanie sądów
          ostatecznych w dziedzinie odbioru sztuki, że jest to ryzykowne, ale będę bronił
          tezy, że wymienione tu 5 płyt to obiektywnie płyty historyczne. Będę też bronił
          zdania, że po nich w rocku już niewiele się zdarzyło naprawdę historycznego.

          Co więcej, wydaje mi się, że żaden inny gatunek nie wydał z siebie płyty o
          takim znaczeniu. W dyskusji pojawił się wprawdzie Eminem, ale czy on jest tak
          ważny dla hip-hopu jak tamte płyty dla rocka? Nie umiem powiedzieć, że na pewno
          nie, ale sam sposób lansowania muzyki dziś, promowania w MTV, produkowania jej
          pod wyniki badań rynku (nawet jeśli to nie dotyczy Eminema samego) powoduje, że
          każdy komercyjny sukces, nawet jeśli poparty entuzjazmem krytyki, budzi
          mieszane uczucia i każe pozostać sceptycznym. I na pewno nie ma takiej
          zgodności, co do wartości i znaczenia tych nagrań. Zresztą... kto dziś pamięta
          tytuł i rok wydania pierwszej płyty Eminema?

          Roody
          ___________

          "Oddychasz warszawskim powietrzem
          To zupelnie tak jak ja"
          Partia.
          • roody102 Re: Co zostanie kanonem rocka? 16.05.03, 01:19
            Ten poprzedni moj post na innym forum wywolal dyskusje, ktora dzis dalem rade
            podsumowac. Owo podsumowanie pozwole sobie tu wrzucic.

            Jakieś takie małe resume próbuję spłodzić. Z jednej strony poczytałem, co tu
            zostało napisane, z drugiej odświeżyłem sobie wspomnienia i posłuchałem trochę
            tamtej muzyki. Wrócę więc do tych pięciu płyt, które mi za przykład posłużyły.
            Teraz myślę, że fajnie by było poznać ich nakłady na świecie i w Polsce, ale
            szukać mi się nie chce. Niemniej stanowisko swoje musiałem zrewidować.

            Wydawało mi się, że ta piątka to płyty w jakiś sposób ważne. Że z taką oceną
            łatwo zgodzi się większość zainteresowanych tematem. Okazuje się, że nawet
            jeśli były ważne, to nie koniecznie w tych samych kategoriach.

            Metallicę i G’n’R uznałbym w końcu za płyty, które do najszerzej pojętej
            historii rocka czy tym bardziej muzyki jako takiej, wniosły jednak niewiele
            nowego. Więcej do historii popu czy - żeby mnie nie zlinczowano - popkultury,
            albowiem nie ich muzyczna świeżość, ale popularność i nakład uczyniły z nich
            wydarzenia. Po prostu udało się im zaistnieć w mediach i publiczność nie
            przywykła jeszcze do zupełnej papki, zdołała i te płyty skonsumować, tak jak
            dziś daje radę konsumować Eminema, choć nie jest on tak lekki, łatwy i
            przyjemny jak Britney.

            Z Metallicą jest ten kłopot, że zespół ma swoich ortodoksyjnych fanów, którzy
            nie zgodziliby się z taką oceną tamtej płyty. G’n’R pewnie nie byłoby komu
            bronić z zawzięciem, zakładając oczywiście, że z perspektywy fana to, co
            napisałem, to atak.

            Dla historii rocka te płyty mają to tylko znaczenie, że ich sukces ożywił nieco
            tracący pozycję lidera gatunek zarówno z perspektywy twórców jak i odbiorców.
            Jakimś owocem tego ożywienia był grunge. „Nevermind” jako płyta ten rocka odłam
            fundująca i bardziej od wyżej wymienionych oryginalna jest więc płytą
            ważniejszą nie tylko kulturowo, ale i muzycznie. Wyznaczyła pewien styl grania,
            co w przypadku tamtych miejsca nie miało. Choć styl ten nie był jakimś
            rewolucyjnym odkryciem. Bardziej chyba chodziło o całość przekazu, o klimat.
            Może nawet – ale zastrzeżeniem, które padło na marginesie głównej dyskusji –
            płyta ta stworzyła subkulturę. Grunge nie był jednak żądnym ruchem nastawionym
            na głęboką kontestację, radykalnym. Był w latach 90. czymś na tyle naturalnym,
            że w MTV i innych mediach miał swoje miejsce obok pojawiających się, coraz mnie
            z rockiem mających wspólnego, gatunków. Nie stał się więc wydarzeniem większym
            do britpopu na przykład. Powiedziałbym, że był modą, ale znów kogoś urażę
            pewnie. Na pewno zaś bez porównania mniejsze ma znaczenia dla popkultury niż
            hiphop czy szeroko pojęta elektronika, w obrębie których dzieje się dziś bez
            wątpienia więcej rzeczy nowych niż w rocku.

            Zgadzam się z tym, co napisał Albrecht wcześniej – rock po prostu zaczął
            ustępować z pozycji lidera w muzyce rozrywkowej, która zaczęła się dzielić i
            zmieniać szybciej niż wcześniej. Nadal funkcjonuje i zapewne dzieją się w nim
            rzeczy ciekawe. Do takich właśnie należą wymienione na początku płyty RATM
            (nawiasem mówiąc, pierwsza płyta miała na okładce tylko jeden napis – Rage
            Against the Machine – i pod takim tytułem figuruje za pewnie w katalogach) i
            Red Hotów – ciekawe, oryginalne, energetyczne zdobyły rzesze zwolenników, choć
            pewnie i masę krytyków. O tyle jednak, o ile Metallica i G’n’R dzieliły listy
            przebojów z Roxette czy NKOTB, o tyle RHCP a już w szczególności RATM na tych
            listach nigdy nie wiedli prymu. Takich wydarzeń było od 1991 roku pewnie
            więcej, choć być może z racji tych wszystkich nowych gatunków objawienia, nie
            mogły one zdobyć później aż takiego rozgłosu. Po prostu rock stracił pakiet
            kontrolny – jest teraz tylko jednym z wielu gatunków dzielących między siebie
            tort jakim jest publika.

            Pytanie, jakie sobie stawiam, to jak to się stało, że mi się ta tęsknota
            udzieliła, skoro nigdy nie ograniczałem się do muzyki rockowej?

            Jeśli rok 1991 przyniósł jakieś ważne wydarzenie to nie nagłe ożywienie w
            światowym rocku, tylko w popkulturze. Zresztą nie wiem, czy rok 1991 jest tu
            jakąś cezurą? Lata 90. to po prostu upowszechnianie się środków masowej
            komunikacji i lansowanych przez nie wzorów – to się w 1991 ani nie zaczęło, ani
            nie skończyło. Specyficzny jest w tym tylko rys rodzimy, bo u nas faktycznie
            dopiero wtedy się to wszystko zaczęło tak szybko zmieniać. Pojawiło się MTV,
            komercyjne rozgłośnie radiowe, TVP też czasem coś puszczać zaczęła. Myślę, że
            to jest właśnie główna przyczyna dla której 1991 zdawał się być cezurą. Jakimś
            potwierdzeniem tej tezy jest to, że nikt jakoś wyraźnie tego roku nie
            oprotestował, nie próbował granicy przesunąć. Znaczyłoby to, że jednak musiało
            być coś na zewnątrz, obiektywnego, a nie tylko moja prywatna biografia, w
            której na rok 1991 przypadają początki świadomego bardziej słuchania muzyki. To
            polskie otwarcie spowodowało, że rok 1991 jest takim początkiem nie tylko dla
            mnie.

            Co więcej, zaglądając do pudełka z kasetami starymi zauważyłem, że ówczesna
            papka wcale nie była lepsza od dzisiejszej. Być może przez 12
            lat „produkowanie” gwiazd stało się bardziej ostentacyjne i ordynarne, być może
            wtedy było bardziej spontaniczne, ale efekty były w swej mierności
            zastraszająco podobne i jedno jest pewne – tamtą papkę ratuje dziś tylko to, że
            jest wspomnieniem. A i to nie bardzo – do żadnej z tych kaset nie mam ochoty
            wracać. Myślę, że dzisiejsza też będzie takie wspomnienia budzić i takiż brak
            potrzeby powrotu będzie udziałem jej dzisiejszych konsumentów. Zdawało mi się,
            że może owi konsumenci lat temu 12 bardziej świadomi byli, głębiej szukali, ale
            chyba nie. Ilość ludzi zdolnych do penetracji nowych rejonów w sztuce, do
            podjęcia wysiłku w tymże kierunku nie zmieniła się chyba aż tak bardzo.
            Natomiast pogorszenie jakości przekazu jest chyba tylko pozorne. Jeśli dziś
            jest wyraźnie gorzej, to dlatego, że papki jest chyba procentowo więcej w
            mediach, do ambitnych rzeczy jest chyba nieco trudniej dotrzeć, choć z drugiej
            strony jest Internet, kanał dystrybucji niewyobrażalnie szeroki. Wrażenie, że
            dziś jest znacznie gorzej może brać się też z tego, że w całej tej masie
            dźwięków jest mniej gitary, która dla wielu „z urzędu” czyni danego twórcę
            lepszym od tego z samplerem. Tylko jakim cudem mnie się to udzieliło, to nie
            wiem?! Sentymentalny się na starość robię chyba... Włącze sobie Roxette wink


            Roody
            _______
            ... nie martw sie chuopaku, dostaniesz dziauke w iraku...
            PVEK.blog.pl/
      • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.03, 18:14
        >szczerze nie
        > cierpie takich rzeczy jak Yes, Queen, Genesis - one nic dla mnie nie znacza,


        No ,kolejny mlody gniewny "yntelygent".Jezu,rece opadaja.
        • Gość: kubasa Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.03, 18:23
          Gość portalu: Lukas napisał(a):

          > >szczerze nie
          > > cierpie takich rzeczy jak Yes, Queen, Genesis - one nic dla mnie nie znacz
          > a,
          >
          >
          > No ,kolejny mlody gniewny "yntelygent".Jezu,rece opadaja.
          >

          Ales sie wyrazil... Nie lubie takiej muzyki i juz, nie szukam nastepcow dla
          tych zespolow, wiec jesli ktos oczekuje po zespolach ktore wymieniam ze maja
          byc zespolami takiego typu, to tylko zaznaczam,ze tak nie jest. A inteligentem
          w dodatku mlodym jestem jak najbardziej. I tyle kurwa.

          Pozdr.
          • ilhan Re: Co zostanie kanonem rocka? 13.04.03, 19:57
            Gość portalu: kubasa napisał(a):

            > Gość portalu: Lukas napisał(a):
            >
            > > >szczerze nie
            > > > cierpie takich rzeczy jak Yes, Queen, Genesis - one nic dla mnie nie
            > > >znacza,
            > >
            > >
            > > No ,kolejny mlody gniewny "yntelygent".Jezu,rece opadaja.
            > >
            >
            > Ales sie wyrazil... Nie lubie takiej muzyki i juz, nie szukam nastepcow dla
            > tych zespolow, wiec jesli ktos oczekuje po zespolach ktore wymieniam ze maja
            > byc zespolami takiego typu, to tylko zaznaczam,ze tak nie jest. A
            > inteligentem w dodatku mlodym jestem jak najbardziej. I tyle kurwa.

            Kubaso, w zasadzie miałem ochotę skomentować Twoją wypowiedź już 2 godziny
            temu, ale skasowało mi post i musiałem wyjść. Więc teraz, i to nawet
            obszerniej smile
            Wydaje mi się, że Twoje podejście do muzyki rockowej lat 70-tych typu Genesis,
            Yes itp. jest zbyt krytyczne, ale to Twoja sprawa. Ja też nie przepadam.
            Trudno. Mamy co innego.

            Rozumiem natomiast Twoją reakcję na post kolegi Lukasa, który, jak stwierdzam
            po raz n-ty, jest najmniej tolerancyjnym forumowiczem (po Coal Chamberze)
            jakiego znam. Kolejny zaślepiony, w dodatku agresywny fanatyk (z tego co widzę
            słuchając trzech rzeczy na krzyż), bez cienia zrozumienia dla myślących i
            słyszących inaczej niż on. Lukasie, Twoja reakcja np. na wątek o Mariah Carey
            (zresztą wątek bardzo dobry), kimkolwiek by ona nie była (a reakcja wyglądała
            mniej więcej tak: "Ha ha ha, posłuchaj sobie Yesów, a nie tego g**na") była
            naprawdę żałosna. I teraz jakieś kurewsko dowcipne komentarze o młodym gniewnym
            yntelygencie... To na tym polega dyskusja? Dlaczego Ci się wydaje że we
            wszystkim masz rację? Słuchałeś choć jednego z wymienionych przez Kubasę
            zespołów? Nie trudź się, znam odpowiedź. A widzisz, on słuchał tych wyżej
            wymienionych. Nie podoba mu się, i ma do tego prawo. Więc może byś się łaskawie
            pohamował następnym razem, a nie produkował kolejne złośliwości. Bo to właśnie
            one powodują że nawet jak wyrażasz swoją opinię na tematy czysto muzyczne, nie
            wiedzieć czemu, to ja mam to głęboko w d...


            Co do kanonu rocka, bo o tym chciałem tak naprawdę smile))))

            Kubasa, weź mnie nie rozśmieszaj nazwami typu Yeah Yeah Yeah's, oni nawet
            jeszcze longplaya nie wydali. Mówimy o kanonie rocka, rzeczach typu Beatlesi,
            Rolling Stones, Deep Purple, The Who, U2, The Clash itp. To kompletnie inna
            bajka. Nie wyskakiwałbym też z Interpolem, The Libertines czy Trail Of Dead,
            niech nagrają po 3 takie płyty, a można będzie ich pod to powoli podciągać.

            Z lat ostatnich niewątpliwie za kilkanaście lat będzie się wymieniać, jako te
            sztandarowe, Radiohead, Oasis, The Verve, Blur, Manic Street Preachers,
            Smashing Pumpkins, Pearl Jam czy Primal Scream. Każdy z nich, i na pewno
            jeszcze kilka innych o których zapomniałem, coś tam (mniej lub więcej) wniósł
            do rozwoju muzyki rockowej i ma wierne rzesze fanów, które powiększają się z
            każdym rokiem.

            To tyle smile
            • Gość: kubasa Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.03, 20:24
              ilhan napisał:


              >
              > Z lat ostatnich niewątpliwie za kilkanaście lat będzie się wymieniać, jako te
              > sztandarowe, Radiohead, Oasis, The Verve, Blur, Manic Street Preachers,
              > Smashing Pumpkins, Pearl Jam czy Primal Scream. Każdy z nich, i na pewno
              > jeszcze kilka innych o których zapomniałem, coś tam (mniej lub więcej) wniósł
              > do rozwoju muzyki rockowej i ma wierne rzesze fanów, które powiększają się z
              > każdym rokiem.
              >


              Dla mnie PJ to troche inna bajka, bo oni do kanonu weszli Wielką Czworką
              Grunge'u w 1991 roku, wydajac swietny Ten. Potem jzu tak wybitnie nie bylo, a
              dwie ostatnie plyty to klęska...

              Pozdr.

              P.S

              Z reszta sie zgadzam...
              • Gość: yog Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.03, 21:53
                Jeszcze Nirvana. trochę drażni mnie to nabożeństwo dla Cobaina, oraz że
                nawiedzone nastolatki piszą, że "uwielbiają" np. zestaw Nirvana,Metallica oraz
                Robbiego Wiliamsa i Blue Cafe. Nie mam jednak wątpliwości, że Nirvana będzie
                wymieniana jednym tchem z Sex Pistols,Rolling Stones, Beatles i Hendrixem.
            • kasia.wit Re: Co zostanie kanonem rocka? 13.04.03, 20:38
              ilhan napisał:

              > I teraz jakieś kurewsko dowcipne komentarze o młodym gniewnym
              > yntelygencie... . Bo to właśnie
              > one powodują że nawet jak wyrażasz swoją opinię na tematy czysto muzyczne,
              nie
              > wiedzieć czemu, to ja mam to głęboko w d...

              Iluś! To Ty???
              Takimi słowami?
              • loveletter Re: Co zostanie kanonem rocka? 13.04.03, 20:41
                kasia.wit napisała:

                > Iluś! To Ty???
                > Takimi słowami?

                Iluś? No jak to z tobą? wink)
                • ilhan Re: Co zostanie kanonem rocka? 13.04.03, 20:45
                  loveletter napisał:

                  > kasia.wit napisała:
                  >
                  > > Iluś! To Ty???
                  > > Takimi słowami?
                  >
                  > Iluś? No jak to z tobą? wink)

                  A co, k...? wink))))))))

                  PS. Jak tam Rysiek? Pozlatywalibyśmy się jeszcze trochę, co? wink)
                  • loveletter Re: Co zostanie kanonem rocka? 13.04.03, 20:51
                    ilhan napisał:

                    > PS. Jak tam Rysiek? Pozlatywalibyśmy się jeszcze trochę, co? wink)

                    spoko, spoko, kolejny sabat już wkrótce wink
                    • ilhan Re: Co zostanie kanonem rocka? 13.04.03, 20:58
                      loveletter napisał:

                      > ilhan napisał:
                      >
                      > > PS. Jak tam Rysiek? Pozlatywalibyśmy się jeszcze trochę, co? wink)
                      >
                      > spoko, spoko, kolejny sabat już wkrótce wink

                      No, to fajnie smile)
            • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 15:26


              Ojej ,alez mi przykro smile! Nie wiedzialem ,ze paroma slowami moge sprowokowac
              taki slowotok kolegi ilhana!! Nie wiedzialem tez ,ze jestem tu uwazany za
              jakiegos malo tolerancyjnego facecika ,co to sie rzuca na wszystkich "zle"
              myslacych.Ale pozwol ,ze odpowiem: sluchalem paru kapel wymienionych przez
              kolege kubase i tez stwierdzilem ,ze TO MI SIE NIE PODOBA.Moze jestem ,mimo
              mlodego wieku , starym prykiem ,ale 1000 razy bardziej "podnieca" mnie
              tworczosc gigantow lat 70 XX wieku (i nie mowie o gdzies tu wymienionych Sex
              Pistols).Czemu uwazam "tamta" muzyke za lepsza od "tej - to temat na osobny
              watek.Po drugie wcale nie wydaje mi sie ,ze we wszystkim mam racje - wrecz
              przeciwnie.Ale sadze ,ze obiektywnie i bez emocji rzecz biorac , AKURAT W TYM
              PRZYPADKU racje mam! Nie kazdy musi lubic prog rocka czy inne starocie ,ale
              pewien szacunek sie nalezy.I na koniec chcialbym zdementowac glupawa opinie o
              moim ograniczeniu muzycznym,wyssana chyba z Twojego ,ihanie,palca (ktorego?):
              Genesis ,Yes,Pink Floyd itp to jedne z BARDZO WIELU zespolow ktore lubie i
              slucham,a pisze o nich najczesciej tylko dlatego ,ze to one sa glownie
              atakowane przez ,hmmm.....,"ludzi inaczej slyszacych" smile).


              >Mówimy o kanonie rocka, rzeczach typu Beatlesi,
              > Rolling Stones, Deep Purple, The Who, U2, The Clash itp.

              No i pieknie ,bo m.in ich tez lubie. I zarzuc mi teraz sluchanie 3 rzeczy na
              krzyz.Predzej ja moge to zrobic w stosunku do Ciebie.


              I nie rozumiem po co w Twoim jak i Kubasy poscie te "kurwy"? Czyzbyscie nie
              umieli inaczej wyrazic swoich pogladow?
              • Gość: xamel Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.dop.krakow.pl 14.04.03, 15:33
                kolega (jesli moge?) Lukas lubi tez Metallice choc przeze mnie sie do niej
                zniecheca
                bo ja ją lubie a nie przepadam za Genesis
                • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 15:36
                  Gość portalu: xamel napisał(a):

                  > kolega (jesli moge?) Lukas lubi tez Metallice choc przeze mnie sie do niej
                  > zniecheca
                  > bo ja ją lubie a nie przepadam za Genesis


                  Nie , juz teraz powtornie nastepuje proces zachecania! Czekam na nowa
                  plyte ,podobno jest swietna ,a przynajmniej odchodzi od "dziel" typu Load /
                  Reload.
              • ilhan Re: Co zostanie kanonem rocka? 14.04.03, 15:48
                Gość portalu: Lukas napisał(a):

                > Nie wiedzialem tez ,ze jestem tu uwazany za jakiegos malo tolerancyjnego
                > facecika ,co to sie rzuca na wszystkich "zle" myslacych.

                Przykro mi, z tego co się zorientowałem takie wrażenie odniosło też parę innych
                osób.

                > Ale pozwol ,ze odpowiem: sluchalem paru kapel wymienionych przez
                > kolege kubase i tez stwierdzilem ,ze TO MI SIE NIE PODOBA.

                A jemu się podoba, za to nie podoba mu się to co Ty uważasz za niemal świętość.
                Tylko różnica między Wami polega na tym, że on się z Ciebie nie nabija, napisał
                tylko że nie lubi i już, za to Ty z niego drwisz.

                > Moze jestem ,mimo mlodego wieku , starym prykiem ,ale 1000 razy
                > bardziej "podnieca" mnie tworczosc gigantow lat 70 XX wieku (i nie mowie o
                > gdzies tu wymienionych Sex Pistols).

                To już wiem. Nic mi do tego.

                > obiektywnie i bez emocji rzecz biorac , AKURAT W TYM PRZYPADKU racje mam!

                Obiektywnie uważasz jakąś muzykę za lepszą od innej, tak? Obiektywne to mogą
                być zawody w pchnięciu kulą...

                > Nie kazdy musi lubic prog rocka czy inne starocie

                Uffff... Jaka ulga smile)

                > ale pewien szacunek sie nalezy.

                Nie zaprzeczam. I chciałbym zaznaczyć że też czasem lubię słuchać staroci itp.
                i wcale nie jestem do nich wrogo nastawiony, wręcz przeciwnie. W
                powyższym "słowotoku"smile odnosiłem się raczej do kolejnego Twojego postu, w
                którym (jak odniosłem wrażenie) z wyższością kpisz sobie z tych, którzy nie
                potrafią docenić tej jedynie słusznej drogi jaką powinien podążyć każdy
                sympatyk muzyki rockowej. Żadnych merytorycznych uwag, zero dyskusji,
                jakiejkolwiek polemiki, tylko pogardliwe jęczenie o młodym gniewnym
                yntelygencie... I po co tak?

                > I na koniec chcialbym zdementowac glupawa opinie o
                > moim ograniczeniu muzycznym,wyssana chyba z Twojego ,ihanie,palca (ktorego?)

                Lewego wskazującego. I trochę z kciuka.

                > Genesis ,Yes,Pink Floyd itp to jedne z BARDZO WIELU zespolow ktore lubie i
                > slucham,a pisze o nich najczesciej tylko dlatego ,ze to one sa glownie
                > atakowane przez ,hmmm.....,"ludzi inaczej slyszacych" smile).

                No to może napisz coś częściej o tych innych (tu zresztą wątek podobny do
                Ajchłopowegosmile), bo potem pojawiają się takie nieporozumienia i mylne odczucia
                względem Twojej osoby. Których oczywiście chcielibyśmy uniknąć.

                > > Mówimy o kanonie rocka, rzeczach typu Beatlesi,
                > > Rolling Stones, Deep Purple, The Who, U2, The Clash itp.
                >
                > No i pieknie ,bo m.in ich tez lubie. I zarzuc mi teraz sluchanie 3 rzeczy
                > na krzyz.Predzej ja moge to zrobic w stosunku do Ciebie.

                No nie wiem, być może tak, być może nie. Nie będziemy się licytować smile Ja po
                prostu odniosłem takie wrażenie czytając Twoje posty, nic więcej. Jeśli jest
                błędne, to postaram się to wymazać z pamięci i... już smile)

                > I nie rozumiem po co w Twoim jak i Kubasy poscie te "kurwy"? Czyzbyscie nie
                > umieli inaczej wyrazic swoich pogladow?

                O raaany, już sobie zak... nie można? wink))))))))))))))))))))

                Pozdrawiam,
                Ilhan
                • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.03, 11:38

                  >
                  > > Nie wiedzialem tez ,ze jestem tu uwazany za jakiegos
                  malo tolerancyjnego
                  > > facecika ,co to sie rzuca na wszystkich "zle" myslacych.
                  >
                  > Przykro mi, z tego co się zorientowałem takie wrażenie
                  odniosło też parę innych
                  > osób.
                  >

                  Ty ,kubasa,pani od M.Carey (nie pomne ksywy w tej
                  chwili ,przepraszam),xamel.Ktos jeszcze?



                  >
                  > Tylko różnica między Wami polega na tym, że on się z
                  Ciebie nie nabija, napisał
                  >
                  > tylko że nie lubi i już, za to Ty z niego drwisz.

                  Tylko ,ze nie ja to zaczalem.Wlasciwie tylko raz ,w
                  watku o M.Carey niepotrzebnie wyjechalem z Yesem.Oprocz
                  tego nigdy nie napisalem "wiecie ,sluchacie jakiegos
                  gowna ,prog rock jest najlepszy itp,itd." Zawesze to KTOS
                  INNY zaczynal watek slowami typu "piszcie o wszystkim
                  tylko nie o Genesis",a ja po prostu grzecznie
                  odpowiadalem smile



                  >
                  > Obiektywnie uważasz jakąś muzykę za lepszą od innej,
                  tak? Obiektywne to mogą
                  > być zawody w pchnięciu kulą...

                  Chodzilo mi o analize od strony czysto muzczycznej +
                  emocje jakie wywoluje (choc akurat to odczucia subiektywne)


                  >Żadnych merytorycznych uwag,
                  zero dyskusji,
                  > jakiejkolwiek polemiki, tylko pogardliwe jęczenie o
                  młodym gniewnym
                  > yntelygencie... I po co tak?

                  Ok ,ja bym chetnie podyskutowal ze "slyszacymi inaczej"
                  smile Tylko ta dyskusja musialaby sie wreszcie zaczac ! A
                  ludzie jacys tacy wrazliwi sie porobili ,i jak "zajecze"
                  ich slabym guscie (zartobiliwe oczywiscie ) ,to od razu
                  sa takie problemy jak z Toba - oskarzenia o mala
                  tolerancyjnosc itp.A mozna by inaczej........


                  >

                  >


                  > Ja po
                  > prostu odniosłem takie wrażenie czytając Twoje posty,
                  nic więcej. Jeśli jest
                  > błędne, to postaram się to wymazać z pamięci i... już smile)

                  No najlepiej bedzie , bo nie chcemy w koncu jakichs
                  niecheci i wrogosci na tym pieknym forum smile



                  >
                  > O raaany, już sobie zak... nie można?
                  wink))))))))))))))))))))


                  NIE! wink))))))))))))))))

                  Pozdrawiam,
                  Lukas
              • Gość: kubasa Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.03, 16:56
                Gość portalu: Lukas napisał(a):

                >
                >
                > Po drugie wcale nie wydaje mi sie ,ze we wszystkim mam racje - wrecz
                > przeciwnie.Ale sadze ,ze obiektywnie i bez emocji rzecz biorac , AKURAT W TYM
                > PRZYPADKU racje mam! Nie kazdy musi lubic prog rocka czy inne starocie ,ale
                > pewien szacunek sie nalezy.
                >
                >
                TO ja Ci odpowiem rownie obiektywnie i bez emocji. Interpol jest lepszy od
                Genesis, a Modest Mouse od Yes, a Oasis od Queen. Kryteria moje sa jak
                najbardziej obiektywne bo opieraja sie na moim fantastycznym i obiektywnie
                najlepszym guscie...

                Oczywiscie nie mozna popadac w absurd, jednak naprawde twierdze ze nie grzesze
                fatalnym gustem jesli od rozbudowanych instrumentalnych suit wole krotkie,
                melodyjne, ale stojace na wysokim artystycznym poziomie piosenki. Tak jak
                wedlug mmnie nie ma w tym nic dziwnego i ujmujacego ze od gigantycznej sagi
                Tolkiena wole krotki "Portret Doriana Graya" Wilde'a...

                Co do tych kurew. Radze sie tak sztucznie nie oburzac i nie nadymac, fajniej
                sie wtedy zyje...
                • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.03, 11:46

                  > TO ja Ci odpowiem rownie obiektywnie i bez emocji.
                  Interpol jest lepszy od
                  > Genesis, a Modest Mouse od Yes, a Oasis od Queen.
                  Kryteria moje sa jak
                  > najbardziej obiektywne bo opieraja sie na moim
                  fantastycznym i obiektywnie
                  > najlepszym guscie...


                  Badania oparte na guscie nie sa obiektywne.Mi chodzio
                  raczej o analize pod wzgeldem muzycznym.Poniewaz sam
                  profesjonalnym muzykiem nie jestem,trudno mi to
                  zrobic,alejakby tak kogos kompetentnego spytac....



                  > Co do tych kurew. Radze sie tak sztucznie nie oburzac i
                  nie nadymac, fajniej
                  > sie wtedy zyje...

                  Ja sie nie oburzam ,tylko sadze,ze sa inne formy
                  wyrazania swoich emocji.

                  Pozdrawiam,
                  Lukas
          • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 15:29

            > >
            >
            > Ales sie wyrazil... Nie lubie takiej muzyki i juz, nie szukam nastepcow dla
            > tych zespolow, wiec jesli ktos oczekuje po zespolach ktore wymieniam ze maja
            > byc zespolami takiego typu, to tylko zaznaczam,ze tak nie jest.

            Oj ,zartowalem ,kazdy lubi to co lubi ,ale ogolnie jest teraz taka
            tendencja : "wiecie ,rozumiecie,lubie fajna muze ,ale te Gensesisy i inne Yesy
            to......" ,troche szacunku.Jak nie lubisz ,to nie pisz o nich.

            > A inteligentem
            > w dodatku mlodym jestem jak najbardziej. I tyle kurwa.
            >

            No ,wlasnie widac....


        • loveletter Re: Co zostanie kanonem rocka? 13.04.03, 20:32
          Gość portalu: Lukas napisał(a):

          > >szczerze nie
          > > cierpie takich rzeczy jak Yes, Queen, Genesis - one nic dla mnie nie znacz
          > a,
          > No ,kolejny mlody gniewny "yntelygent".Jezu,rece opadaja.

          nie masz się co obruszać Lukas. Gdybyś się chwilę zastanowił to doszedłbyś pewnie do wniosku, że tak to już jest, że to co kultowe dla jednych może być niewarte funta kłaków dla innych. Ja, choć zdaję sobie sprawę z istnienia powyższych kapel to ich twórczości niemal nie kojarzę, i - o zgrozo - nie stawiam sobie za punkt honoru przesłuchania całej ich dyskografii. Yes prawdopodobnie kiedyś posłucham (bo kojarzę ich najmniej, więc istnieje największe prawdopodobieństwo, że mnie zaskoczą) ale będzie to w momencie kiedy się na nich po prostu napatoczę.

          Co się tyczy pytania cze:

          generalnie uważam, ze do klasyki przejdą po prostu te kapele, których myzyka spełnia dwa kryteria: trafia do szerokiego kręgu odbiorców, ale zachowuje jednocześnie artyzm i pewną trudnodefniowalną ponadczasowość. Jakby nie patrzeć - tacy Zeppelini czy Stonesi nie byli przecież zespołami niszowymi. Można więc przyjąć, że i tym razem Ci którzy zostaną zapamiętani najlepiej będą tymi którzy sprzedali stosunkowo najwięcej płyt. Zaliczyłbym tu: Metallice, REM, Pearl Jam i U2 (Faith No More czy Nirvana już nie grają, więc nie wspominam). Te przede wszystkim, bo pewnie znalazłoby się więcej, ale na pewno nie Radiohead czy Blur. Rozumiem, że można ich lubić (Radiohead lubię, Blur mniej, ale mogą być)i że tworzyli coś szczególnego (Radiohead) ale w porównaniu choćby do tych które wymieniłem - ich popularność jest znikoma.

          Z drugiej strony - gdzieś tam na obrzerzach kanonu będą te kapele, które są/były prekursorami różnych form rocka - wszystkie te, które w ramach rockowego kanonu tworzą jednak coś bardzo oryginalnego. Nikogo pewnie nie zaskoczę jeśli wymienię tu SOAD (dla mnie to rock) i Tool. Oczywiście jest ich znacznie więcej - Radiohead chociażby.

          Lov.
          • Gość: kubasa Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.03, 20:41
            Nie powiedzialbym, ze popularnosc Radiohead jest znikoma. Wg mnie jest
            wystarczajaca by mowic o nich, jak o zespole, ktory wszedl do kanonu muzyki
            rockowej.

            Pozdr.
        • Gość: xamel Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.dop.krakow.pl 14.04.03, 14:25
          Gość portalu: Lukas napisał(a):

          > >szczerze nie
          > > cierpie takich rzeczy jak Yes, Queen, Genesis - one nic dla mnie nie znacz
          > a,
          >
          >
          > No ,kolejny mlody gniewny "yntelygent".Jezu,rece opadaja.
          >
          poczulem sie osobiscie dotkniety smile
          • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 15:31

            > >
            > > No ,kolejny mlody gniewny "yntelygent".Jezu,rece opadaja.
            > >
            > poczulem sie osobiscie dotkniety smile


            Hehe,spoko.Mam nadzieje ,ze juz zrozumiales swoj blad smile))))))))))))))
      • marcinwilk1 Re: Co zostanie kanonem rocka? 25.04.03, 11:59
        do szanownego pana kubasa wink
        otóż kapele typu the strokes,blur itp to nic tylko powtórka kapel z końca lat
        70 posłuchaj sobie Buzccocks,Boys,Adverts,SLF(to dla fanow the strokes) typowy
        punk77 a Purple Hearts,MOD,The Jam i wilel kapel modsowskich(to dla fanow
        poczatkowego grania Blur) także to powtórka z rozrywki na nowo reklamowana i
        tyle to tak jak fascynacja zespolem Nirvana ktory był poprostu (nawet sam
        K.Kombajn wink mówił) na nowo odkrytym punkrockiem i rtyle ciekaw jestem co
        odpowiesz? a co do bialych... to przecież takie The Fall pozdrawiam i życze
        miłego odbioru
    • Gość: kubasa Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.03, 20:12
      Wow, dzieki ilhan smile. Nie mam krytycznego stosunku do lat 70., Sex Pistols, The
      Clash i Joy Division bardzo lubie wink. Natomiast jak zauwazono, sluchalem kilku
      plyt Yes, Genesis i Queen ( i to mysle ze w miare reprezentatywnych, bo m.in
      Close To The Edge, The Lamb Lies Down On Broadway, News Of The World, A Night
      at the Opera, Innuendo) i wiem, ze ta muzyka mnie nie zajmuje. Wobec tego nie
      poszukuje ich nastepcow, ale zespolow grajacych troche inna muzyke, czesto
      wyrazana okresleniem "indie rock". i takie propozycje rzucilem... dla mnie
      plyty "Source Tags & Codes", "Turn On the Bright Lights", "The Moon &
      Antarctica" sa dzielami ponadczasowymi i wchodza do tego kanonu. the Yeah Yeah
      yeah's to raczej odprysk moejgo entuzjazmu, bo przyznaje sie, jestem entuzjasta
      nowej muzyki.

      Pozdr.
    • Gość: nikka Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.03, 20:22
      Z takich nowszych rzeczy to Queens of the stone age zacnie grają. Aczkolwiek
      wydaje mi się, że obecnie nie ma ansambli ( tak jak już nie ma permamentnych
      idoli), którzy rzeczywiście wkomponują się na dłuugie lata w kanon. Oczywiście,
      abstrahując od Radiohead i paru kapel wymienionych przez Kubasę i Ilhana-
      zaczynali wcześnie w latach 90, a jak rozumiem rozmawiamy o najnowszych
      nagraniach?
      • Gość: Argus Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: 158.75.1.* 14.04.03, 12:29
        Pytanie czy to co dzis jest kanonem - bedzie kanonem za lat 30sci? Nie jestem tego taki pewien. Kanon- to pojecie, ktore jest stale rewidowane. Rzeczy ktore leza na obrzezach kultury - nagle staja w jej centrum. Przykladow w historii ludzkosci jest multum- Fryderyk Nietzsche - gdy tworzyl swoje pisma - byly one zupelnie niezrozumiale i odrzucane przez mu wspolczesnych. Cyprian Kamil Norwid- uwazany przez wielu za najwiekszego poete Polskiego - tez byl niedoceniany za zycia- a dzis to klasyk itd. Wydaje mi sie,ze nie mozna przewidziec co bedzie kanonem rocka kiedys - wiadomo mniej-wiecej co jest dzisiaj. Osobiscie bardzo bym chcial by ludzie nie zapomnieli o takich grupach jak Portishead, Tool,Radiohead,Nirvana,Pearl Jam itd- ale jak to sie skonczy nie wiadomo.
        • cze67 Re: Co zostanie kanonem rocka? 14.04.03, 12:34
          No chyba "Nevermind" i "Ten" to juz jednak kanon.
          • Gość: Argus Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: 158.75.1.* 14.04.03, 12:55
            Tak te grupy to kanon - ale w tej chwili. Jak juz pisalem nie jestem pewien czy beda kiedys kanonem. Kanon to nie jest pojecie skostniale i stale. Caly czas ewoluuje. Jest wielu geniuszy - ktorzy zostaja w dziejach pominieci ostatecznie(np. genialny uczen Immanuela Kanta - Hamann-malo kto sie nim dzis zajmuje -a w wielu kwestiach w filozofii byl prekursorem).Sorry za ta filozofie- ale skrzywienie zawodowe smile
            • cze67 Re: Co zostanie kanonem rocka? 23.04.03, 16:06
              Gość portalu: Argus napisał(a):

              > Tak te grupy to kanon - ale w tej chwili. Jak juz pisalem nie jestem pewien
              czy beda kiedys kanonem.

              Hmmm, no myślę, że jednak będą. Te płyty w jakimś sensie zmieniły oblicze rocka
              lat 90. (przynajmniej pierwszej ich połowy). A co najważniejsze, mimo że minęło
              już 10 z góra lat, mam wrażenie, że absolutnie się nie zestarzały. Znaczy się,
              muzyka ponadczasowa...
              • Gość: Argus Do Cze67 IP: 158.75.1.* 23.04.03, 16:29
                Hmmmm- tak wogole to nie jestem pewien czy na przyklad za 100 lat muzyka rockowa nie bedzie tylko prehistorycznym wspomnieniem -majacym swoj rozkwit w latach 70-tych XX wieku a konczacym sie zalozmy w 2030 roku.Tak sobie gdybam.Ale nie mozna uwazac,ze Rock to jakas ponadczasowa idea- niezmienna i zastygla nawet za 100 lat. Moze wtedy z Rocka bedzie sie tylko prace naukowe pisalo- nijako archeologiczne.Wiem,ze wtedy nas juz nie bedzie - ale pogdybac sobie zawsze mozna.Oczywiscie zycze aby o rocku nie zapomniano- i aby byl do konca ludzkosci smile
                • pizmak31 Re: Do Cze67 23.04.03, 16:41
                  A ja chcialam pochwalic mojego Brata za ten watek, bo znalazl sie on (watek a
                  nie Brat) w rubryce o najciekawszych watkach w gazecie.
                • cze67 Re: Do Cze67 24.04.03, 12:44
                  Jestem optymistą, myślę, że tak jak przetrwały, i nadal są słuchane i grane,
                  wartościowe kompozycje muzyki tzw. poważnej, podobnie dobra i wartościowa
                  muzyka rockowa znajdzie swoich zwolenników za te kilkadziesiąt lat.
    • h8red SLAYER !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.04.03, 12:57
      Na dyskusje zapraszam za 20 lat smile))
      • Gość: xamel Re: SLAYER !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dop.krakow.pl 14.04.03, 14:45
        popierm Slayer
        proponuje Sepulture
        • vulture Re: SLAYER !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.04.03, 17:05
          Jak Sepultura to tylko z Pavarottim.
    • Gość: . Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.arcor-ip.net 24.04.03, 19:58
      cze67 napisał:


      > Pytanie do tych, ktorzy sa na biezaca z tym co teraz - co z tego, co grane
      > jest obecnie (chodzi mi o szeroko pojety rock) bedzie nadal sluchane przez
      > Was (a moze dzieciatka Wasze) za 30, 40 lat? Co stanie sie kanonem rocka, co
      > jest tak znakomite, ze az ponadczasowe. Pytam jak najbardziej powaznie.

      Nic. Absolutnie nic nie zostanie z obecnych lat.
      Rock to wlasnie Rolling Stones, The Who, Johnny Winter, The Doors itd. i
      przelom 60/70tych. Wszystko co potem to juz tylko mniej lub wiecej nedzne
      wypociny, muzycznie czasem sprawne, ale pozbawione ducha, same marne a smieszne
      Metaliki, Oasisy, odcinajace po zlodziejsku kupony z niezapomnianej swietnosci
      innych.

      -


      • Gość: teddy Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: 62.233.138.* 25.04.03, 00:27
        Gość portalu: . napisał(a):

        > cze67 napisał:
        >
        >
        > > Pytanie do tych, ktorzy sa na biezaca z tym co teraz - co z tego, co grane
        >
        > > jest obecnie (chodzi mi o szeroko pojety rock) bedzie nadal sluchane przez
        >
        > > Was (a moze dzieciatka Wasze) za 30, 40 lat? Co stanie sie kanonem rocka,
        > co
        > > jest tak znakomite, ze az ponadczasowe. Pytam jak najbardziej powaznie.
        >
        > Nic. Absolutnie nic nie zostanie z obecnych lat.
        > Rock to wlasnie Rolling Stones, The Who, Johnny Winter, The Doors itd. i
        > przelom 60/70tych. Wszystko co potem to juz tylko mniej lub wiecej nedzne
        > wypociny, muzycznie czasem sprawne, ale pozbawione ducha, same marne a
        smieszne
        >
        > Metaliki, Oasisy, odcinajace po zlodziejsku kupony z niezapomnianej
        swietnosci
        > innych.
        >

        Jasne - Metallica to Johnny Winter w postaci najczystszejsmile)))Hetfield chyba
        nawet też tyle wypił.
        • Gość: teddy Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: 62.233.138.* 25.04.03, 00:28
          A ja bym zmienił nieco tytuł wątku.

          CZE ZOSTANIE KANONEM ROCKA.
          • cze67 Re: Co zostanie kanonem rocka? 25.04.03, 10:47
            Ale ja gram tylko na cymbałkach!!!
            • gregkor Re: Co zostanie kanonem rocka? 25.04.03, 10:54
              cze67 napisał:

              > Ale ja gram tylko na cymbałkach!!!

              No ale w moim zespole cze67 grałeś na harmonijce ustenej..nie wiem czy
              pamiętasz..
              • cze67 Re: Co zostanie kanonem rocka? 25.04.03, 10:58
                gregkor napisał:

                > No ale w moim zespole cze67 grałeś na harmonijce ustenej..nie wiem czy
                > pamiętasz..


                Fakt, ale chyba słabo mi szło, bo mnie wyrzuciłeś...
      • cze67 Re: Co zostanie kanonem rocka? 25.04.03, 14:13
        Gość portalu: . napisał(a):

        > Nic. Absolutnie nic nie zostanie z obecnych lat.
        > Rock to wlasnie Rolling Stones, The Who, Johnny Winter, The Doors itd. i
        > przelom 60/70tych. Wszystko co potem to juz tylko mniej lub wiecej nedzne
        > wypociny, muzycznie czasem sprawne, ale pozbawione ducha, same marne a
        smieszne Metaliki, Oasisy, odcinajace po zlodziejsku kupony z niezapomnianej
        swietnosci innych.

        Hmmm, śmiała teza. Ja, mimo że jestem wielkim zwolennikiem muzyki lat 60 i 70
        nie uważam, że to co nagrano później to nic niewarte śmieci, których za
        kilkadzieiąt lat nikt nie będzie słuchał...
        • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 18:53

          >
          > Hmmm, śmiała teza. Ja, mimo że jestem wielkim zwolennikiem muzyki lat 60 i 70
          > nie uważam, że to co nagrano później to nic niewarte śmieci, których za
          > kilkadzieiąt lat nikt nie będzie słuchał...
          >
          >

          Tak szczerze powiedziawszy (nie chce wywolywac znow klotni ,hehe) , zgadzam
          sie z teza: na przelomie lat 60/70 XX wieku nagrano najwiecej tzw. klasycznie
          rockowej muzyki. Nie wiem czemu - czy muzykow porazila jakas iskra boza ,czy
          przez to ,ze rock byl wtedy "swiezy".Faktem natomiast jest ,ze im pozniej ,tym
          gorzej.Owszem,nawet w dzisiejszych czasach tworzy sie wartosciowa muzyke ,ale
          prawdziwych perelek jest MALO.Tragicznie malo.I prosze mi tu nie wyjezdzac z
          jakims alternatywym rockiem,ze to niby jest takie cudowne - ja mowie o
          piosenkach na miare Iron Mana , Smoke on the water , "Stairway....". Cos
          takiego udalo sie Nirvanie na przyklad......ale to bylo juz z 10 lat temu smile
          • Gość: kubasa Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.03, 19:37
            Gość portalu: Lukas napisał(a):

            >
            >
            > >
            > >
            >
            > Tak szczerze powiedziawszy (nie chce wywolywac znow klotni ,hehe) , zgadzam
            > sie z teza: na przelomie lat 60/70 XX wieku nagrano najwiecej tzw. klasycznie
            > rockowej muzyki. Nie wiem czemu - czy muzykow porazila jakas iskra boza ,czy
            > przez to ,ze rock byl wtedy "swiezy".Faktem natomiast jest ,ze im
            pozniej ,tym
            > gorzej.Owszem,nawet w dzisiejszych czasach tworzy sie wartosciowa muzyke ,ale
            > prawdziwych perelek jest MALO.Tragicznie malo.I prosze mi tu nie wyjezdzac z
            > jakims alternatywym rockiem,ze to niby jest takie cudowne - ja mowie o
            > piosenkach na miare Iron Mana , Smoke on the water , "Stairway....". Cos
            > takiego udalo sie Nirvanie na przyklad......ale to bylo juz z 10 lat temu smile

            Wedlug mnie takie Radiohead czy Blur nagralo kilka(nascie) zdecydowanie
            wspanialszych piosenek niz "Iron Man". A przelom lat 60/70? Dla mnie to wielcy
            Beatlesi i wielkie In The Court Of The Crimson King. I tak naprawde niewiele
            wiecej. Raczej uznalbym to za marny okres w dziejach rocka. Natomiast druga
            polowa lat 70. jest o wiele smakowitsza - z jednej strony brytyjski z drugiej
            strony nowojorski punk, gdzies tam Bowie, gdzies tam Joy Division... Za jeszcze
            malo plodna ere uznalbym pierwsza polowe lat 80. Owszem zaczynali the Smiths,
            zaczynali R.E.M, dobrze grali The Cure, ale wielu wielkich arcydziel nie bylo.
            Druga polowa to jak juz wszyscy wiemy magia - Pixies, Sonic Youth, Stone
            Roses, The Smiths i piekne wejscie w lata 90. z fantastyczna Nirvana. A potem
            1997 rok i OK Computer, dla mnie najlepszy album XX wieku. teraz rok 2002,
            jeden ze wspanialszych - arcydziela Interpolu i Trail Of Dead. No i co ja mam
            powiedziec? Ze "Faktem natomiast jest ,ze im pozniej ,tym
            gorzej." Nie chcesz wywolywac klotni to nie pisz takim tonem bo jest
            to "troche" irytujace. naprawde sa ludzie, ktorzy w tym wysmiewanym przez
            Ciebie alternatywnym rocku wynajduja takie perelki, ktore Iron Man czy Smoke On
            The Water przebijaja. I to sie tym ludziom nie dlatego podoba, bo uparli sie
            zeby byc zbuntowanymi wrogami staroci, ale dlatego ze sa to dla nich rzeczy
            wartosciowsze od produkcji Black Sabbath czy Deep Purple. Nie potrafisz tego
            zrozumiec - coz, Twoja strata. Ja tylko polecam czasem przewietrzenie swoich
            zainteresowan i pogladow, ja np. ostatnio wrocilem do rewelacyjnego "Animals" z
            1977 roku i jestem nim ponownie zachwycony. A wiec "faktem jest", ze mozesz sie
            mylic Lukasie.

            Pozdr.
            • Gość: Argus Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: 158.75.1.* 05.05.03, 19:48
              Przelom lat 60/70-tych marnym okresem w dziejach rocka????- nie czytalem wiekszej bredni na tym forum ostatnio!Pomimo do calego szacunku dla calej muzyki rockowej-byl to czas kiedy wlasnie prawie codziennie wydawano kamienie milowe tego rodzaju muzyki... To co wyniklo pod koniec lat 70-tych,80-te,czy wspolczesna muzyka- w duzej czesci caly czas opiera sie na tradycji. Setki wspanialych zespolow wtedy gralo. Rock rodzil sie -definiowal,muzycy nie bali sie ekperymentow. To na pewno nie tylko pierwsze King Crimson... Nie moge zgodzic sie na taka opinie.Swiadczy ona albo o braku szacunku do tej muzyki -albo o muzycznym malkontenctwie.
              Pozdrawiam.
              • Gość: kubasa Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.03, 19:52
                Dobra, dobra - troche musialem Lukasa sprowokowac, wiec sie tak nie
                denerwuj wink. jednak co to jest przelom lat 60/70? 69-71? Led Zeppelin? Black
                Sabbath? Can? Deep Purple? Fajnie, ale to nie jest wogole moja muzyka...

                Pozdr.
                • Gość: Argus Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: 158.75.1.* 05.05.03, 20:04
                  No juz sie uspokoilem smile
                  Moze wlasnie o to chodzi,ze to nie twoja muzyka-ale zachwycajac sie Radiohead (co i ja czynie) musisz zauwazyc jak wiele jest tam z przelomu tych lat. Duch King Crimson unosi sie gdzies nad tym zespolem(podobnie jak nad Toolem).
                  Kazda dekada obfituje w arcydziela...- przekreslana przez wielu fanow starego rocka muzyka death-metalowa (na przyklad) tez ma.
                  A poza tym cale setki wspanialych zespolow tworzacych w tamtych latach.Oryginalnych.
                  Teraz wychodza swietne plyty- nigdy o tym nie zapominam
                  Pozdrawiam.
            • ilhan Re: Co zostanie kanonem rocka? 05.05.03, 21:52
              Generalnie chciałem się zgodzić z Kubasą, tyle że nie uważam okresu przełomu
              lat 60/70 za marny okres - po prostu nie słucham prawie wcale tamtej muzyki, po
              prostu mnie to nie kręci, owszem, nie ulega wątpliwości że to dobre rzeczy, ale
              ja akurat wolę co innego.

              I wg mnie nie ma mało płodnych czy bardziej płodnych okresów - każdy rok
              przynosi kolejne odkrycia i kolejne świetne płyty - pierwsza połowa lat 80-tych
              to również kapitalna muzyka Kubaso - wymienieni R.E.M., The Cure, The Smiths
              (też, bo zaczynali w 1983 roku!), najlepsze U2, new romantic, Opposition, New
              Order (choćby wyśmienita płyta "Power Corruption and Lies") i wiele wiele
              innych. Wcale nie gorzej niż w drugiej połowie dekady.
              • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.03, 00:11
                ilhan napisał:

                > Generalnie chciałem się zgodzić z Kubasą, tyle że nie uważam okresu przełomu
                > lat 60/70 za marny okres - po prostu nie słucham prawie wcale tamtej muzyki,
                po
                >
                > prostu mnie to nie kręci, owszem, nie ulega wątpliwości że to dobre rzeczy,
                ale
                >
                > ja akurat wolę co innego.
                >

                Ja tez naprawde wole sluchac malo znanych grupy z lat 70. (ale nie tylko)
                niz ograne Black Sabbath czy Led Zeppelin.Ale co z tego? To oni nagrali
                utwory , ktore pamieta sie do dzis.A Frumpy , Black Spirit, Black Widow,
                Arcadium,PFM, Graciuous (czyli malo znane zespoly z tamtych lat)grali rownie
                swietnie ,ale nie stworzyli ARCYDZIEL.A o takich utworach mowimy w tym watku.


                > I wg mnie nie ma mało płodnych czy bardziej płodnych okresów - każdy rok
                > przynosi kolejne odkrycia i kolejne świetne płyty - pierwsza połowa lat 80-
                tych
                >
                > to również kapitalna muzyka Kubaso - wymienieni R.E.M., The Cure, The Smiths
                > (też, bo zaczynali w 1983 roku!), najlepsze U2, new romantic, Opposition, New
                > Order (choćby wyśmienita płyta "Power Corruption and Lies") i wiele wiele
                > innych. Wcale nie gorzej niż w drugiej połowie dekady.
                >

                To i tak nic w porownianiu z wysypem ARTYSTOW na przelomie 60/70.Mozesz
                pisac ,ze jestem glupkiem zapatrzonym w jedna date ,ale taka jest prawda.Mam Ci
                ja na czole wyspisac? Przeciez to nie ja to wymyslilem ,tak jest juz swiat po
                prostu zbudowany..... Ja tez bym wolal,zeby lata 90. byly lepsze od 70. ,ale
                tak nie bylo.

            • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.03, 00:11
              Gość portalu: kubasa napisał(a):

              >
              > Wedlug mnie takie Radiohead czy Blur nagralo kilka(nascie) zdecydowanie
              > wspanialszych piosenek niz "Iron Man". A przelom lat 60/70? Dla mnie to
              wielcy
              > Beatlesi i wielkie In The Court Of The Crimson King. I tak naprawde niewiele
              > wiecej. Raczej uznalbym to za marny okres w dziejach rocka.

              Nie no,wysiadam.....mam sie smiac czy plakac?
              Pare luznich refleksji:
              1.Watek jest o kanonie/klasyce rocka - co sie nia stanie z dziejszych
              dokonian.To ,ze Tobie podoba sie Bulr czy Radiohead i ich
              uwielbiasz/lubisz/kochasz nie wiem co tam ,to TWOJA SPRAWA.Ja tez moglbym,
              powiedziec : mnie sie podoba zespol Arcadium (takie cus nieznane z przelomu
              60/70) i to jest lepsze od ,zalozmy, Pink Floyd. Ale tak nie powiem ,bo mowimy
              o KLASYCE ROCKA - czyms ,co ma sie stac pomnikiem ,czyms niezapomnianym.To ze
              Blur produkuje fajne piosenczki,to moze fakt ,ale NIE STANA SIE ONE KLASYKA
              (chyba ze dla Ciebie w prywatnym rankingu).Co bym zaliczyl do klasyki z
              tworczosci ww zespolow? Np. Song #2 i Creep . O tak ,to swietne kawalki ,z
              odpowiednia melodia ,refrenem .Tego ludzkosc nie zapomni,to uslyszawszy za lat
              pare(nascie) w radiu poczuję to "cos" ,co czuje ,gdy puszczaja np. Highway Star
              czy ograne do bolu Smoke on the water.I mozesz sobie napisac ,ze jest 40
              lepszych piosenek Radiohead od "Creep" ,ale to wlasnie ta bedzie zapamietana.
              2.O tym ,ze poczatek lat 70 zostal "zmarnowany" sie nie wypowiem ,bo szkoda
              gadac.Chyba to miala byc jakas prowokacja? Chyba ze tak.....Jesli nie uznajesz
              za GENIALNE riffow Deep Purple ,Black Sabbath , Led Zeppelin (chocby riffow) i
              twierdzisz ,ze dzisiejsze zespoly tworza lepsze riffy (uwaga ,caly czas mowie o
              samych riffach gitarowych - dla przykladu ; pomijam melodie , sprawnosc
              techniczna .itp) ,to bardzo ubolewam nad Twoim sposobem myslenia.Nie chce sie
              powtarzac ani udowaniac "jedynej slusznej racji" ,ale to ,co powszechnie uznaje
              sie za kanon rocka , jest po prostu GENIALNE.Nie wiem dlaczego akurat wtedy
              powstawaly takie utwory ,takie plyty ,debiutowali tacy muzycy ,o ktorych mowi
              sie do dzis - po prostu nie wiem.Jakas sila z kosmosu?

              No i co ja mam
              > powiedziec? Ze "Faktem natomiast jest ,ze im pozniej ,tym
              > gorzej." Nie chcesz wywolywac klotni to nie pisz takim tonem bo jest
              > to "troche" irytujace. naprawde sa ludzie, ktorzy w tym wysmiewanym przez
              > Ciebie alternatywnym rocku wynajduja takie perelki, ktore Iron Man czy Smoke
              On
              >
              > The Water przebijaja.


              To jest ich gust ,mnie nic do tego.Ja po prostu twierdze ,ze nie potrafia
              obiektywnie spojrzec na sprawe.Ale wezmy dla przykladu muzyke klasyczna - moze
              powiesz mi ,ze "Fuga" Bacha czy "V symfonia" Beethovena nie sa genialne? To
              jest dopiero kosmos.Takich motywow nie wymysla sie ot tak.Kto powie ,ze to
              gowno warte kawalki ,ten zostanie WYSMIANY przez normalnych ludzi. I wg.mnie
              tym dla muzyki klasycznej jest np."Koncert fortepianowy" Czajkowskiego,czym dla
              rocka Smoke on the water czy Purple Haze (przeparaszam wszystkich
              ortodoksyjnych milosnikow "klasyki" za to powrownanie wink).To jest cos ,co sie
              wyroznia ,po prostu.

              • Gość: kubasa Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.03, 00:43
                Sorry Lukas, wydajesz mi sie byc dosc polamany . Ten twoj kanon jest dla mnie
                troche smieszny, bo niby kto go ustala? Wchodze sobie na taki rocklist.net i
                patrze te wszystkie rankingi to raz snobow z NME, to ich czytelnikow, to
                czytelnikow Rolling Stone to dziennikarzy Q, to sluchaczy jakichs raiostacji i
                dochodze do wniosku, ze ten Twoj kanon jakos tam malo obecny. No ale kanon to
                przeciez nie tylko jakies glupawe rankingi, prawda? Tylko co jeszcze? Liczba
                sprzedanych plyt? No tak, DSOTM wchodzi do kanonu, ale czy zajmuje tam miejsce
                obok Britney Spears i jennifer Lopez? No wiec co decyduje o tym Twoim kanonie?
                A moze tego kanonu po prostu nie ma? Mzoe to cholerne przegiecie porownywanie
                rzepolenia paru osob, do symfonii Beethovena? Moze inne kryteria przyklada sie
                do kultury wysokiej, jaka jest muzyka klasyczna, a inna do masowej, jaka jest
                nawet najbardziej wg Ciebie wyszukana muzyka Black Sabbatj? Moze opinia o tym,
                ze Mona Lisa jest miernym obrazem bedzie glosno wysmiana i skwitowana
                niewybrednymi komentarzami, ale skrytykowanie "Ojca Chrzestnego" juz raczej
                nie. Jesli sadzisz ze wmowisz mi czy Ilhanowi ze coprawda sluchamy fajnej
                muzyki, ale tak naprawde to i tak najwieksi byli Deep Purple i Led Zeppelin i
                jest to obiektywna prawda, to sie mylisz. Nikt z nas nie jest takim durniem by
                przyjmowac Twoja jak najbardziej subiektywna opinie za jakas wyrocznie. I nie
                zmieni tego Twoje uparte przekonywanie, ze to niezaprzeczalne fakty, o wartosci
                naukowej, bo to tylko wynik Twojego jakos tam uksztaltowanego gustu,
                poruszajacego sie w ramach pewnego kanonu, ktory przyjales.

                A co do kanonu. Zabawiamy sie tu w takie male przewidywanie, probujemy znalezc
                wazne zespoly, wazne dla swojej epoki, ktore w przyszlosci beda wymieniane jako
                czolowi przedstawiciele muzyki sowjego pokolenia, majace wielki wplyw na
                pozniejsze zespoly. I na serio wtym temacie nie mowimy o LZ czy DP bo raczej
                bez wiekszych protestow uznajemy to za kanon. Ale do cholery do kanonu
                literatury polskiej nie zaliczymy tylko Krasinskiego i Mickiewicza, ale tez
                Schulza i Gombrowicza. I tak samo jest tu. Kanon moze byc i jest szeroki i jest
                tam miejsce dla riffow Iommiego i jest tam miejsce dla glosu Yorke'a...
                • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.03, 12:41
                  Gość portalu: kubasa napisał(a):

                  > Sorry Lukas, wydajesz mi sie byc dosc polamany . Ten twoj kanon jest dla mnie
                  > troche smieszny, bo niby kto go ustala? Wchodze sobie na taki rocklist.net i
                  > patrze te wszystkie rankingi to raz snobow z NME, to ich czytelnikow, to
                  > czytelnikow Rolling Stone to dziennikarzy Q, to sluchaczy jakichs raiostacji
                  i
                  > dochodze do wniosku, ze ten Twoj kanon jakos tam malo obecny.



                  Wyzej wymienione rankinki tworza ludzie niekompetentni.Co jakis czas ktos
                  cytuje na tym forum kolejny ranking i za kazdym razem okazuje sie ,ze w
                  czolowce sa plyty dosc swieze .Czyli ludzie myla pojecia "klasyka/kanon" z "co
                  mi sie ostatnio bardzo spodobalo".W kolejnym rankingu ,zrobionym za rok czy dwa
                  po tych plytach sladu nie bedzie , bo beda kolejne "genialne" nowosci.

                  No ale kanon to
                  > przeciez nie tylko jakies glupawe rankingi, prawda? Tylko co jeszcze? Liczba
                  > sprzedanych plyt? No tak, DSOTM wchodzi do kanonu, ale czy zajmuje tam
                  miejsce
                  > obok Britney Spears i jennifer Lopez? No wiec co decyduje o tym Twoim
                  kanonie?
                  > A moze tego kanonu po prostu nie ma?


                  Rodzisz sie ,rodzice Ci wychowuja ,podlegasz procesowi socjalizacji.Jesli
                  jestes wychowywany w normalnych warunkach ,a nie w jakims buszu,to uswiadamiane
                  Ci sa pewne prawidla - ze Mickiewicz i Slowacki pisali genialna poezje,ze
                  istnieje "Mona Lisa" i "Dama z lasiczka" i to sa przyklady geniuszu artysty.I
                  tak dalej ,w kazdej dziedzinie sztuki.Jest pewien kanon ,dziala uznane za
                  najgenialniejsze.Owszem ,sa inne wspaniale obrazy ,wiersze ,artysci ,ale pewna
                  ilosc dzila sztuki jest "najgenialniejsza".I w koncu dochodzisz do rocka.I
                  mozesz go odrzucic ,zbuntowac sie i zostac hip hopowcem,sluchac techno czy
                  disco polo,albo wogle sie nim nie interesowac ,tylko sluchac muzyki
                  powaznej.Ale jesli jestes inteligentny ,to uswiadomisz sobie ,ze jest pewien
                  kanon rocka ,najwybitniejsze osiagniecia w tej dziedzinie.Pytasz kto to ustalil?
                  Tego nikt nie ustalil ,to tak jest.Albo to czujesz ,albo nie.Mi nikt nie
                  wmowil ,ze zalozmy riff do Iron Mana jest genialny ,ze to WZORZEC riffu.Cos
                  trzeba za ten wzorzec jednak uznac.Ja sam ,uwierz mi , nie slucham tzw. classic
                  rocka , usnalbym z nudow sluchajac tych kilkudziesieciu kawalkow w kolko.Ale to
                  one wlasnie sa kanonem.Inaczej Ci tego nie wytlumacze.

                  Mzoe to cholerne przegiecie porownywanie
                  > rzepolenia paru osob, do symfonii Beethovena? Moze inne kryteria przyklada
                  sie
                  > do kultury wysokiej, jaka jest muzyka klasyczna, a inna do masowej, jaka jest
                  > nawet najbardziej wg Ciebie wyszukana muzyka Black Sabbatj?


                  Nie , to nie przegiacie.Ja tego nawet nie porownuje.To dwa swiaty - muzka
                  klasyczna i rockowa.Powiedzmy ,ze ta pierwsza jest najbardziej artystyczna i
                  wogle cacy,ta druga - rzepolenie ,darcie geby.Ale jak juz mowilem ,w kazdym
                  rodzaju sztuki jest pewna ilosc dziel "naj naj" i tak jak w klasyce symfonie
                  Beethovena sa tego przykladem ,tak w rocku wiadomo co.

                  Jesli sadzisz ze wmowisz mi czy Ilhanowi ze coprawda sluchamy fajnej
                  > muzyki, ale tak naprawde to i tak najwieksi byli Deep Purple i Led Zeppelin i
                  > jest to obiektywna prawda, to sie mylisz. Nikt z nas nie jest takim durniem
                  by
                  > przyjmowac Twoja jak najbardziej subiektywna opinie za jakas wyrocznie. I nie
                  > zmieni tego Twoje uparte przekonywanie, ze to niezaprzeczalne fakty, o
                  wartosci
                  >
                  > naukowej, bo to tylko wynik Twojego jakos tam uksztaltowanego gustu,
                  > poruszajacego sie w ramach pewnego kanonu, ktory przyjales.


                  Coz ,jesli do Ciebie nie dociera to ,co napisalem wyzej ,to trudno - wiecej
                  nie osiagne i dyskusja nie ma sensu.Moja opinia w tej sprawie nie jest tylko
                  moja opinia.Sa pewne prawidla na tym swiecie,tak jak prawo dynamiki Newtona -
                  istnieja tacy ,ktorzy sie z nim nie zgadzaja wink)))



                  > A co do kanonu. Zabawiamy sie tu w takie male przewidywanie, probujemy
                  znalezc
                  > wazne zespoly, wazne dla swojej epoki, ktore w przyszlosci beda wymieniane
                  jako
                  >
                  > czolowi przedstawiciele muzyki sowjego pokolenia, majace wielki wplyw na
                  > pozniejsze zespoly. I na serio wtym temacie nie mowimy o LZ czy DP bo raczej
                  > bez wiekszych protestow uznajemy to za kanon. Ale do cholery do kanonu
                  > literatury polskiej nie zaliczymy tylko Krasinskiego i Mickiewicza, ale tez
                  > Schulza i Gombrowicza. I tak samo jest tu. Kanon moze byc i jest szeroki i
                  jest
                  >
                  > tam miejsce dla riffow Iommiego i jest tam miejsce dla glosu Yorke'a...



                  A widzisz ,to jest juz inne podjescie ,z ktorym sie zgadzam.Mozna ustalic
                  kanon danej epoki.Podzielic historie rocka na pewne okresy i powiedziec : tu
                  byo genialne to ,a tam co innego , bo to byla juz inna epoka.Ale musi zostac
                  tez miejsce na rzeczy ponadczasowe,a takie wlasnie sa utwory ,ktorych juz nazw
                  nie chce mi sie pisac - sa PONADCZASOWE.
              • Gość: kubasa Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.03, 00:45
                Gość portalu: Lukas napisał(a):

                i" ,ale to ,co powszechnie uznaje
                >
                > sie za kanon rocka , jest po prostu GENIALNE.


                No i wlasnie tego zdania nie zrozumiem nigdy. Co to znaczy powwszechnie sie
                uznaje? Kto uznaje? krasnoludki?
                • ilhan Re: Co zostanie kanonem rocka? 06.05.03, 12:46
                  Kubasa, podpisuję się pod tym co napisałeś. Dzięki żeś to wszystko za mnie
                  wklepał, bo jestem strasznie rozleniwiony i nie w sosie od rana.

                  Kolego Lukasie, co do Blur, którego, zaznaczam, fanem wielkim nie jestem -
                  jeśli uważasz że "Tender" albo "This Is A Low" to jakieś tam pioseneczki, to mi
                  ręce opadają.
                  Zachodzę w głowę, dlaczego wśród mnóstwa fanów muzyki początku lat 70-tych
                  panuje (tak mi się czasem zdaje...) przekonanie, że krótki, melodyjny i ładny
                  utwór to niewiele warta pioseneczka, taka głupota. Że takie coś nie może być
                  dziełem dorównującym, albo nawet przebijającym dokonania ich idoli - musi to
                  być od razu ośmio- albo czternastominutowa naszpikowana solówkami
                  nieprawdopodobnie rozbudowana kompozycja. Włączam sobie The Smiths i nic z tego
                  nie rozumiem.
                  I nie - tamten (60/70) okres, to nie jest obiektywnie (do szału mnie doprowadza
                  to słowo powoli...) najlepszy czas dla rocka. Nie zgadzam się i już.
                  • Gość: Argus Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: 158.75.1.* 06.05.03, 12:54
                    Krotki, ladny, melodyjny utwor Ilhanie - to takze nie wyjatek w latach 70-tych. Posluchaj pierwszej plyty RARE BIRD czy jakakolwiek z pierwszych 7 plyt Procol Harum... Wymieniac mozna dalej. Pozdrawiam.
                    • ilhan Re: Co zostanie kanonem rocka? 06.05.03, 13:06
                      Gość portalu: Argus napisał(a):

                      > Krotki, ladny, melodyjny utwor Ilhanie - to takze nie wyjatek w latach 70-
                      > tych. Posluchaj pierwszej plyty RARE BIRD czy jakakolwiek z pierwszych 7
                      > plyt Procol Harum... Wymieniac mozna dalej. Pozdrawiam.

                      Zdaję sobie z tego sprawę. Miałem na myśli nieco co innego.
                      Pozdrawiam.
                  • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.03, 12:59
                    ilhan napisał:

                    > Kubasa, podpisuję się pod tym co napisałeś. Dzięki żeś to wszystko za mnie
                    > wklepał, bo jestem strasznie rozleniwiony i nie w sosie od rana.
                    >
                    > Kolego Lukasie, co do Blur, którego, zaznaczam, fanem wielkim nie jestem -
                    > jeśli uważasz że "Tender" albo "This Is A Low" to jakieś tam pioseneczki, to
                    mi
                    >
                    > ręce opadają.


                    Nie wiem ,slyszalem z raz (przepraszam ,nie mam fortuny ,zeby kupowac kazda
                    plyte ,ani mozliwoscie sciagniecia z sieci) ,ale z reka na sercu - uznajesz te
                    kawalki z klasyke muzyki ?


                    > Zachodzę w głowę, dlaczego wśród mnóstwa fanów muzyki początku lat 70-tych
                    > panuje (tak mi się czasem zdaje...) przekonanie, że krótki, melodyjny i ładny
                    > utwór to niewiele warta pioseneczka, taka głupota. Że takie coś nie może być
                    > dziełem dorównującym, albo nawet przebijającym dokonania ich idoli - musi to
                    > być od razu ośmio- albo czternastominutowa naszpikowana solówkami
                    > nieprawdopodobnie rozbudowana kompozycja. Włączam sobie The Smiths i nic z
                    tego
                    >
                    > nie rozumiem.

                    Ehh.... a kto Ci tak powiedzial? Gdzie jest napisane ,ze klasyka rocka to
                    kawalki < 10 minut ,z obowiazkowym solowkowym rytualem i zmianami tempa?Ze to
                    sa najwieksze dziala?To juz chyba wyssales z palca,jakbys czytal moje 2
                    poprzednie posty ,to bys zauwazyl ,ze pisalem o : Iron Man (ile to to ma -
                    niecale 5 minut?) Smoke on the water - 5 minut , Purple Haze - 3 minuty......
                    co tam jeszcze moze byc....Passanger - alez dluga suita, Paranoid - chyba
                    niecale 3 minuty , Perfect Strangers - 5 minut ,zero solowek!,Whole lotta
                    love , Highway to hell itd ,itp. O takich utworach mowimy ,ze sa klasyka
                    rocka.Za dlugie? A kawalki Beatlesow , np z "Revolvera" , po 2-3 minuty
                    kazdy....??


                    > I nie - tamten (60/70) okres, to nie jest obiektywnie (do szału mnie
                    doprowadza
                    >
                    > to słowo powoli...) najlepszy czas dla rocka. Nie zgadzam się i już.
                    >

                    Byl najlepszy i koniec.Obiektywnie ,subiektywnie i jak jeszcze chcesz.
                    • ilhan Re: Co zostanie kanonem rocka? 06.05.03, 13:16
                      Gość portalu: Lukas napisał(a):

                      > ilhan napisał:
                      > > jeśli uważasz że "Tender" albo "This Is A Low" to jakieś tam pioseneczki,
                      > > to mi ręce opadają.
                      >
                      > Nie wiem ,slyszalem z raz (przepraszam ,nie mam fortuny ,zeby kupowac kazda
                      > plyte ,ani mozliwoscie sciagniecia z sieci) ,ale z reka na sercu - uznajesz
                      > te kawalki z klasyke muzyki ?

                      O tym jest właśnie ten wątek! Moim zdaniem dzięki takim właśnie utworom Blur
                      mają szansę zostać kanonem rocka.
                      Tak samo Oasis, dzięki "Wonderwall", "Champagne Supernova" czy "Live Forever".
                      Tak samo The Verve, dzięki "History", "The Rolling People" czy "Bittersweet
                      Symphony".
                      Tak samo Manic Street Preachers, dzięki "Motorcycle Emptiness".
                      Tak samo Primal Scream, za "Loaded" dzięki "Higher Than The Sun".
                      Tak samo Pearl Jam, za "Alive", "Jeremy" czy "Once.
                      I tak dalej, i tak dalej...

                      Dla Ciebie to pioseneczki, dla mnie to jedne z najwspanialszych utworów lat 90-
                      tych.

                      I jeśli teraz mi napiszesz kolejny wywód o riffie ze "Smoke On The Water", to...

                      > Byl najlepszy i koniec.Obiektywnie ,subiektywnie i jak jeszcze chcesz.

                      Poproszę o formalny dowód. Na piśmie.
                      • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.03, 13:52

                        >
                        > O tym jest właśnie ten wątek! Moim zdaniem dzięki takim właśnie utworom Blur
                        > mają szansę zostać kanonem rocka.
                        > Tak samo Oasis, dzięki "Wonderwall", "Champagne Supernova" czy "Live Forever".

                        Oasis to obrzydliwa kalka z Beatlesow, mdla do tego.

                        MOIM ZDANIEM :

                        The Verve, dzięki "Bittersweet
                        Symphony".


                        > Tak samo Manic Street Preachers, dzięki "Motorcycle Emptiness".

                        Raczej "If you tolerate this......."

                        > Tak samo Pearl Jam, za "Alive", "Jeremy" czy "Once.

                        Zgadzam sie.

                        > I tak dalej, i tak dalej...

                        .....dalej ,ale nie za daleko.
                        >
                        > Dla Ciebie to pioseneczki, dla mnie to jedne z najwspanialszych utworów lat
                        90-
                        > tych.

                        To ,co "wyedytowalem" wyzej ,to dla mnie tez wspaniale utwory i wlasnie to ,co
                        zostanie zapamietane przez ludzkosc,czyli stanie sie kanonem.Trzeba miec umiar
                        i nie wychwalac pod niebiosa czegos ,co co prawda strasznie sie czlowiekowi
                        podoba,ale nie jest genialne."Bittersweet symphony" jest genialne ,ten glowny
                        motyw to jest to COS , nie wmawiaj mi ,ze inne piosenki tego zespolu sa na tym
                        samym poziomie,bo obnizysz tylko wartosc tego dziela.

                        >
                        > I jeśli teraz mi napiszesz kolejny wywód o riffie ze "Smoke On The Water",
                        to..
                        > .
                        >
                        > > Byl najlepszy i koniec.Obiektywnie ,subiektywnie i jak jeszcze chcesz.
                        >
                        > Poproszę o formalny dowód. Na piśmie.
                        >

                        A udowidnij mi ,ze tak nie jest wink)))))))))))))))
                        • ilhan Re: Co zostanie kanonem rocka? 06.05.03, 14:05
                          Gość portalu: Lukas napisał(a):

                          > Oasis to obrzydliwa kalka z Beatlesow, mdla do tego.

                          Słuchałeś "Definitely Maybe"? Powiedz mi, że ta muzyka to mdła kalka z
                          Beatlesów, to umrę ze śmiechu.

                          > > Tak samo Manic Street Preachers, dzięki "Motorcycle Emptiness".
                          >
                          > Raczej "If you tolerate this......."

                          Raczej "Motorcycle Emptiness". Wspaniały hymn i jeden z najgenialniejszych
                          utworów lat 90-tych, nie ma konkurencji wśród innych piosenek MSP. "If You
                          Tolerate" to również bardzo dobra piosenka, ale inna liga trochę...

                          > > Tak samo Pearl Jam, za "Alive", "Jeremy" czy "Once.
                          >
                          > Zgadzam sie.

                          No, w końcu smile)

                          > "Bittersweet symphony" jest genialne ,ten glowny
                          > motyw to jest to COS , nie wmawiaj mi ,ze inne piosenki tego zespolu sa na
                          > tym samym poziomie,bo obnizysz tylko wartosc tego dziela.

                          Uważam, że 3/4 płyty "Urban Hymns" nie schodzi poniżej poziomu "Bittersweet
                          symphony". I to świadczy o tym że jest to genialny album. Jeśli nie słyszałeś w
                          całości - polecam. Nie do wyjęcia wink)

                          > > Poproszę o formalny dowód. Na piśmie.
                          > >
                          > A udowidnij mi ,ze tak nie jest wink)))))))))))))))

                          To Ty sformułowałeś twierdzenie. Więc dopóki go nie udowodnisz, ja w to wierzyć
                          nie muszę smile
                          • Gość: Lukas Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.03, 15:23
                            ilhan napisał:

                            > Gość portalu: Lukas napisał(a):
                            >
                            > > Oasis to obrzydliwa kalka z Beatlesow, mdla do tego.
                            >
                            > Słuchałeś "Definitely Maybe"? Powiedz mi, że ta muzyka to mdła kalka z
                            > Beatlesów, to umrę ze śmiechu.

                            Akurat tego nie slyszalem (a moze slyszalem ,tylko nie jestem tego
                            swiadom) ,ale slyszalem pare ich numerow. to nie jest cos ,co mogloby zostac
                            kanonem rocka.Nie przekonuja mnie ,sorry. Watle wokale,stereotypowe aranze itp.

                            >
                            > > > Tak samo Manic Street Preachers, dzięki "Motorcycle Emptiness".
                            > >
                            > > Raczej "If you tolerate this......."
                            >
                            > Raczej "Motorcycle Emptiness". Wspaniały hymn i jeden z najgenialniejszych
                            > utworów lat 90-tych, nie ma konkurencji wśród innych piosenek MSP. "If You
                            > Tolerate" to również bardzo dobra piosenka, ale inna liga trochę...

                            No wlasnie , liga "klasyki".Piosenka z haczykiem.



                            >
                            > Uważam, że 3/4 płyty "Urban Hymns" nie schodzi poniżej poziomu "Bittersweet
                            > symphony". I to świadczy o tym że jest to genialny album. Jeśli nie słyszałeś
                            w
                            >
                            > całości - polecam. Nie do wyjęcia wink)
                            >

                            A wiesz ,sprobuje jakos to zdobyc i sprawdzic ,czy masz racje.Ale jesli
                            nie ,to..... smile


                            >
                            > To Ty sformułowałeś twierdzenie. Więc dopóki go nie udowodnisz, ja w to
                            wierzyć
                            >
                            > nie muszę smile
                            >

                            Mysle ,ze jedynym sposobem bedzie poczekanie 15-20 lat i sprawdzenie
                            jakich artystow i utwory wymienia mlodzi ROCKOWI muzycy jako swoje
                            inspiracje ,co uwazaja za kanon rocka.Wtedy bedzie wiadomo co ze wspolczenej
                            nam muzyki rockowej przetrwalo probe czasu.Bo na razie wychodzi na to ,ze ten
                            nieszczesny i znienawidzone Smoke on the water jednak te probe przetrwal
                            (vide:"Tylko rock" i pytanie znanych polskich gitarzystow o riff
                            wszechczasow).Trzeba bedzie popytac o rocka lat 90. za kilkanascie czy
                            kilkadziesiat lat.
                            • ilhan Re: Co zostanie kanonem rocka? 06.05.03, 15:56
                              Gość portalu: Lukas napisał(a):

                              > ilhan napisał:

                              > > Słuchałeś "Definitely Maybe"? Powiedz mi, że ta muzyka to mdła kalka z
                              > > Beatlesów, to umrę ze śmiechu.
                              >
                              > Akurat tego nie slyszalem (a moze slyszalem ,tylko nie jestem tego
                              > swiadom) ,ale slyszalem pare ich numerow. to nie jest cos ,co mogloby zostac
                              > kanonem rocka.Nie przekonuja mnie ,sorry. Watle wokale,stereotypowe aranze
                              > itp.

                              Definitely Maybe to pierwsza płyta Oasis.
                              Słyszałeś parę numerów? No, to trochę mało, przydałoby się wysłuchać jakiejś
                              płyty. Ale oczywiście masz prawo do własnej negatywnej opinii. Ja zostanę przy
                              swoim. Razem z pozostałymi fanami, których na całym świecie nie brakuje.
                              Oczywiście, że ten zespół czerpie z Beatlesów - zresztą sami tego nie ukrywają,
                              ale kto nie czerpie?
                              Aha, co jak co, ale wątłego wokalu to im nie zarzucaj. Liam Gallagher to dobry
                              wokalista, o silnym i charakterystycznym głosie.
                              No chyba że słyszałeś to co śpiewał Noel wink))


                              > > > > Tak samo Manic Street Preachers, dzięki "Motorcycle Emptiness".
                              > > >
                              > > > Raczej "If you tolerate this......."
                              > >
                              > > Raczej "Motorcycle Emptiness". Wspaniały hymn i jeden z najgenialniejszych
                              > > utworów lat 90-tych, nie ma konkurencji wśród innych piosenek MSP. "If You
                              > > Tolerate" to również bardzo dobra piosenka, ale inna liga trochę...
                              >
                              > No wlasnie , liga "klasyki".Piosenka z haczykiem.

                              Tutaj możemy się spierać do końca tego forum. "Motorcycle Emptiness" to rzecz
                              wybitna i z gatunku tych, których mógłbym słuchać bez końca.

                              > > Uważam, że 3/4 płyty "Urban Hymns" nie schodzi poniżej poziomu "Bittersweet
                              > > symphony". I to świadczy o tym że jest to genialny album. Jeśli nie
                              > > słyszałeś w całości - polecam. Nie do wyjęcia wink)

                              > A wiesz ,sprobuje jakos to zdobyc i sprawdzic ,czy masz racje.Ale jesli
                              > nie ,to..... smile

                              To co? wink
                              Nie no, zaręczam że w kilku momentach gęba sama się cieszy wink
                              Choćby "The Rolling People" czy "Velvet Morning", pomijając przebojowe single i
                              kilka innych utworów, które mają równie przebojowy potencjał.
                              Ale sobie apetytu narobiłem. Chyba aż włączę smile

                              > > To Ty sformułowałeś twierdzenie. Więc dopóki go nie udowodnisz, ja w to
                              > > wierzyć nie muszę smile


                              > Mysle ,ze jedynym sposobem bedzie poczekanie 15-20 lat i sprawdzenie
                              > jakich artystow i utwory wymienia mlodzi ROCKOWI muzycy jako swoje
                              > inspiracje ,co uwazaja za kanon rocka.Wtedy bedzie wiadomo co ze wspolczenej
                              > nam muzyki rockowej przetrwalo probe czasu.Bo na razie wychodzi na to ,ze ten
                              > nieszczesny i znienawidzone Smoke on the water jednak te probe przetrwal
                              > (vide:"Tylko rock" i pytanie znanych polskich gitarzystow o riff
                              > wszechczasow).Trzeba bedzie popytac o rocka lat 90. za kilkanascie czy
                              > kilkadziesiat lat.

                              Wybacz, ale polscy gitarzyści nie są dla mnie jakąkolwiek wyrocznią jeśli
                              chodzi o gust muzyczny. Wystarczy, że w ciągu ostatnich lat raptem kilka razy
                              spodobało mi się coś, co zostało nagrane w tym kraju. Niestety również i
                              dlatego, że niektórzy muzycy prawdopodobnie zatrzymali się w odległej epoce i
                              dalej nie nadążają.
    • Gość: kontownik wystarczy spojrzeć na listy przebojów IP: *.bydgoska.krakow.pl 28.04.03, 03:17
      kanon to rzecz powszechna - więc trafiają do niego rzeczy powszechnie znane, a
      czy jest coś powszechnie znanego spoza list przebojów?

      ale po co cytować stare listy przebojów?
      • Gość: soso Re: wystarczy spojrzeć na listy przebojów IP: 195.41.66.* 06.05.03, 12:27





        Kanon to cos do czego sie wraca a nie nr 1 na liscie przebojow bo jutro bedzie
        inny.

        Pytanie czy ktos malo znany moze byc okreslony jako kanon rocka?
        Mysle ze nie. Dlatego Iggy Pop nie bedzie nigdy tym kim jest David Bowie choc
        jego wklad z punktu widzenia profesjonalistow moze byl calkiem znaczny. Ba,
        moze David Bowie nie bylby tym kim jest gdyby nie mial takiej trampoliny jak
        Iggy. Temat rzeka.

        Dla jednych kanonem jest yes i pink floyd, queen i u2; drudzy zabija sie z
        powodu metallici, nirvany, bluru czy radioheada. No i kto bedzie mial racje?

        Wczoraj sluchalem B.B. Kinga - plyta poswiecona Jordanowi, z 1999 roku. Dawno
        nie mialem takiej przyjemnosci przy sluchaniu muzyki. Fantastycznie, luzno, z
        feelingien, kawal doskonalego jazzu wokalnego. No i co? Mam zaraz pochowac
        Rolling Stonsow bo nijak sie nie maja do Kinga?

        W muzyce jest chyba tak, ze trzeba sie wyluzowac slyszac takie czy inne opinie.
        Podobaja sie ludziom pudelki, jamniki, charty i boksery. Wszystko to psiarnia!


        pzdrw

        soso







        *¨¨~¨~~'¨^¨
    • Gość: jw Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.punkt.pl 06.05.03, 12:44
      TOOL - "Lateralus"
      takie Led Zeppelin z poczatku XXI wieku wink

      jw
    • Gość: wama Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: *.axelspringer.com.pl 06.05.03, 16:53
      cze67 napisał:

      >Co z tego, co grane
      > jest obecnie (chodzi mi o szeroko pojety rock) bedzie nadal sluchane przez
      > Was (a moze dzieciatka Wasze) za 30, 40 lat? Co stanie sie kanonem rocka, co
      > jest tak znakomite, ze az ponadczasowe.

      Może Nirvana, REM, Metallica, Cranberries i dwa-trzy późne kawałki Aerosmith z lat 90. Płyta
      "Californication" Red Hot Chili Peppers, ale tylko ona, bo już nie "By the Way". Przetrwają jeszcze
      pojedyncze kawałki zupełnie nieznanych kapel - takie jednorazowe fajerwerki, jak "What's up" Four
      Non Blondes. I tyle. Cała reszta pójdzie w totalne zapomnienie. Czasami zasłużenie, a czasami nie.
      Mnie na przykład żal płyty "Calling All Stations" Genesis z 1997 roku. Przeszła kompletnie
      niezauważona - a mnie wydaje się znakomita.
      • vulture Re: Co zostanie kanonem rocka? 06.05.03, 19:05
        Gość portalu: wama napisał(a):


        > Mnie na przykład żal płyty "Calling All Stations" Genesis z 1997 roku.
        Przeszła
        > kompletnie
        > niezauważona - a mnie wydaje się znakomita.

        Ona JEST znakomita i najwyżej będzie niszowa, hehehe. Trudno się mówi, do
        historii przejdą zabawne teledyski z Philem Collinsem...
    • Gość: koliber Re: Co zostanie kanonem rocka? IP: 149.156.12.* 06.05.03, 23:08
      Była w latach 80-tych w PR III audycja Kanon Muzyki Rockowej Piotra
      Kaczkowskiego, tam było wile różnych grup i płyt. (z jednej King Crimson z
      drugiej Joy Division)
      A z późniejszych to Guns'n'Roses, Nirvana, Pearl Jam, SOAD, Tool, White Stripes,
      to też kwestia promocji, zabijających muzykę teldysków i play-list, które
      lansują pop-rockowy plastik.
    • Gość: Zobacz.glt.pl Guns n Roses ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.03, 13:01
      A co myślicie o Guns n Roses ???
      To chyba ostatnia prawdziwie rockowa kapela.
      Bo tera to jakieś poprock itp mieszanki.
      No i mają/mieli kilka pięknych kawałków. Ponadczasowych.

      polecam
      www.zobacz.glt.pl
      • cze67 Re: Guns n Roses ??? 07.05.03, 13:06
        Pierwsza płyta jest już kanonem. Kolejne z czasem pójdą w zapomnienie. Według
        mnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka