Dodaj do ulubionych

Best of 2004 - Prequel

26.11.04, 14:04
Subiektywny i bezcelowy komentarz na marginesie.

Już niedługo, ktoś kto bardzo będzie chciał być pierwszy, zamieści swoją
listę najlepszych płyt 2004 r.(a kilka krążków jeszcze się nie ukazało i te
najnowsze, jak widać, nie do końca przesłuchane). Nie mam takich ambicji (bo
nie mam żadnej ambicji) i odstępuję ten zaszczyt komuś szybkiemu, bądź
(co lepsze) założycielowi. Patrząc na wpisy o rozczarowaniach, zauważyłem, że
wasze głosy pokrywają się z moimi przemyśleniami o kondycji muzyki w tym roku
(nie wpisuję się tam: żaden honor kopać leżącego). Tak naprawdę w tym roku
nic mną nie wstrząsnęło. Nie było żadnego muzycznego trzęsienia ziemi, nie
pojawił się żaden nowy artysta, czy też band, za który dałbym się pokrajać,
nie było nowego stylu muzycznego (grime to tylko moda). Słowem: nuda, brak
akcji jest...
Ale ta stagnacja, niekoniecznie musi być zła. Pod powierzchnią oficjalnych
trendów, pulsują juź nowe prądy (i hope so) i wiosna będzie nasza (a lato
Muminków)!
Ogólnie: zespoły gitarowe trzymają się mocno (nawet więcej: są popularne),
mocny rock zaczyna otrząsać się z numetalu, elektronika jest coraz bardziej
akustyczna, a jazz łączy się ze wszystkimi rodzajami muzyki tworząc nową
jakość (czyżby to była przyszłość Muzyki? - nie mam nic
przeciwko!). "Artyści" mainstreamowi nie zawodzą. Jeżeli ktoś myślał, że
właśnie słyszy najgorsze gówno w życiu - jeszcze wszystko przed nim (BTW -
naiwnością jest spodziewać się czegoś po produkcie, za którym stoi przemysł,
tworzonym dla zysku, dla maksymalnego targetu: brrr!).
A u nasz? Oficjalne przekaziory i wielka piątka (czwórka?) dostrzegają
młodych, ale nie zaryzykują. Bezpieczniej zainwestować w produkt
lub "gwiazdę" (kto to kupuje?, naprawdę nie wiem). Minimax 2 i BisLista
pokazują, że jest spory potencjał. Ratunek w niezależnych wytwórniach (oby
tylko na hiphopolo się nie zatrzymały). Co do cen płyt; podobno spadają (czy
wiecie, po ile najnowsza płyta Budzyńskiego?) ale do poziomu bazarowego im
daleko.

Taa, brakuje mi zakończenia, ale nie koniec roku jeszcze i mogę przecież na
Was liczyć.



Obserwuj wątek
    • ilhan Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 14:18
      Powiem tylko co do podsumowania roku, że byłbym za tym, żebyśmy sobie zrobili takie głosowanie jak w ubiegłym roku na Forum Muzyka (10 lub 20 płyt). I nawet mogę podliczyć. Ale to może za jakieś 2 tygodnie, bo jeszcze mam kilka istotnych pozycji do odsłuchania.

      Rok jest specyficzny i nie oceniałbym go krytycznie. Owszem, płyt wybitnych (pomijamy oczywiste "SMiLE") praktycznie nie było (dla mnie ewentualnie mogłoby to być Arcade Fire, jednak to dyskusyjne). Wyszło jednak straszliwie dużo albumów po prostu dobrych, takich na 7-8/10, wśród nich wiele debiutów wykonawców, którzy mogą w przyłości coś znaczyć. Było czego słuchać.

      Przyszłość muzyki jest nieodgadniona :) Można się zastanawiać czy jazz z rockiem, czy rock z muzyką taneczną, czy może z elektroniką - wątpię jednak czy takie dywagacje znajdą jakieś odzwierciedlenie w rzeczywistości: siła 2004 roku tkwiła jednak w różnorodności, bo w praktyce każdą z moich ulubionych tegorocznych płyt mogę podpiąć pod inną szufladkę. Oczywiście cieszy dostrzegalny wzrost zainteresowania muzyką gitarową, nawet pomimo wątpliwej jakości wielu popularności pozycji. Odnoszę jednak wrażenie, że ta dekada wciąż czeka na swoje odpowiedniki Oasis czy Nirvany. Może 2005 rok przyniesie narodziny takiego zjawiska, może Trail Of Dead z nową płytą, a może (co bardziej prawdopodobne) ktoś inny.
      • humbak Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 15:08
        Jeśli chodzi o te Topy, to ja proponuję odłożenie tego na styczeń. Przyczyna prosta- nie wiem jak inni, ale ja 3 pozycje na które mocno liczę dostanę w moje łapi dopiero w grudniu i to nie na początku.
        Jeśli chodzi o muzykę, to widać ewidentnie że wszędzie w mniejszym lub większym stopniu wkrada się elektronika. Różne bajery breaki i wszelakie efekty specjalne. Nic nowego. Nie wiem, czemu ten rok należałoby uważać za jakiś słabszy od poprzdnich, choć ja też nie zauważyłem żadnego przełomu (łał, a przecież ja taki obeznany jestem;)).
        A jeśli chodzi o przełomy to kto wie może one jednak nastąpiły, ale nie pojawił się jeszcze nikt kto by to wyciąnął na światło dzienne. Bo ja bezczelnie uważam, że to nie Ci znani robią rewolucję. Oni ją tylko popularyzują (ortodoks by pewnie powiedział coś o sprzedawaniu).
    • jazzkam Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 15:28
      Popieram ranking w styczniu. A czy ktoś na Forum Muzyka bezczelnie nie zrobi
      takiego? :P Czy tam zostali jeszcze jacyś ludzie, co pamiętają?

      Wg mnie rok nie był może powalający, a do tego nie było płyty, którą bym tak
      pokochał jak UNKLE w ubiegłym roku. No ale nie jest wcale tak źle, wychodzi
      dużo nowej polskiej muzyki, a BMG nawet wydało sympatyczne Braty z Rakemna, co
      jest dla mnie szokiem i dobrą prognozą na przyszłość.
    • ayya Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 17:35
      To był dobry rok. Tylko dobry rok. Brak płyt wybitnych i sporo płyt
      ponadprzeciętnych (na 7-8/10 jak słusznie zauważył Ilhan).
      Ja oceniam ten rok po 1) jako rok genialnego "SMiLE", które nijak pasuje do
      współczesnej, muzycznej rzeczywistości, 2) fajnych britrockowych debiutów
      (Franz Ferdinand, Razorlight, Colour Of Fire, Kasabian), 3) singer/songwriterów
      (na czele z Costello i PJ Harvey czy mniej popularnych CocoRosie, Banhart,
      Feist), 4) innych ciekawych wykonawców :) (np. Fiery Furnaces, Arcade Fire, The
      Dresden Dolls).
      Mam tylko nadzieje, że rok 2005 będzie o niebo lepszy :)

      PS Plebiscyt na forum tylko i wyłacznie w styczniu! :)
    • nemrrod Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 18:40
      Refleksji na temat 2004 roku w muzyce mam niewiele, a to dlatego że w moim
      poznawaniu i słuchaniu muzyki chronologia nie ma żadnego znaczenia. Poznałem
      niewiele płyt z 2004 r., właściwie to nawet nie zastanawiam się w którym roku
      dana płyta wyszła. Dlatego raczej nie wezmę udziału w rankingu :) Nie lubię też
      pogoni za nowościami i debiutantami (mam za duże zaległości w tzw. klasyce ;)).
      Nie znam w całości żadnej płyty wykonawców wymienionych przez Ayyę ;) Poza
      "SMiLE", które jest dla mnie największą tajemnicą tego roku. Nie rozumiem ani
      tej muzyki, ani jej fenomenu...
      • ilhan Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 18:58
        nemrrod napisał:

        > Poza
        > "SMiLE", które jest dla mnie największą tajemnicą tego roku. Nie rozumiem ani
        > tej muzyki, ani jej fenomenu...

        A to jest dla mnie ciekawe, że ktoś lubi The Shins, a Wilsona nie :)
        • nemrrod Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 20:02
          ilhan napisał:

          > A to jest dla mnie ciekawe, że ktoś lubi The Shins, a Wilsona nie :)

          No widzisz, też mnie to dziwi... Może czegoś innego oczekiwałem. A może po
          prostu wolę młodych, prostych chłopców ;)))))

        • ilhan Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 19:13
          ayya napisała:

          > Sugerujesz, że gonię za nowościami??? :>>>

          Nieświadomie chyba to robimy :) Powiem za siebie: tak szczerze, przesłuchałem jakieś 50-60 tegorocznych albumów i zważywszy na ich faktyczną wartość to pewnie 15, maksymalnie 20, naprawdę warto było poznać. Zresztą widać to choćby po stosunku do płyt z 2003: tak naprawdę w tej chwili wracam może do 5 tytułów z tamtego roku.
        • nemrrod Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 20:00
          ayya napisała:

          > Sugerujesz, że gonię za nowościami??? :>>>

          Źle się wyraziłem. Bycie na bieżąco z nowościami to nic złego przecież.
          Napisałem "nie lubię" a powinienem "nie gonię". :)
          A CocoRosie już od dawna jest na Liście Płyt Które Muszę Poznać.
          • cze67 Ogłoszenie założyciela 26.11.04, 20:09
            Zgodnie z sugestiami, wątek o najlepszych płytach tego roku zostanie założony w
            pierwszych dniach roku przyszłego. Wszelkie ewentualne wcześniejsze takie wątki
            będą bezwzględnie tępione!

            Rzekłem.
          • ayya Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 20:24
            No więc tak przyznaję się, że jestem w posiadaniu ok. 60 płyt (może więcej, ale
            nie liczę) płyt z 2004 roku z czego może 2/3 przesłuchałam. Chyba trochę gonię
            za nowościami ;))) Ale za to mogę śmiało wystawić sobie banie ze znajomości
            klasyki niestety. Ja bym chciała wracać np. do dobrych płyt z 2003, ale
            problemem jest brak czasu. Życia by nie starczyło, żeby wszystko przesłuchać :)
            • dziewczyna_mickiewicza Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 21:00
              o, widzisz, a ja mam zupelnie inny problem:) jesli polubie jakas plyte, jesli
              zakocham sie w jej kompozycjach, to nie zarzuce jej dla czegos nowego... wrecz
              przeciwnie: zarzuce poznanie czegos nowego, chocby mnie nie wiem, jak kusilo po
              to, by sluchac dalej tamtego... bardzo czesto wracam do plyt dawno i niedawno
              poznanych, bo po prostu lubie. nie moglabym sluchac w kolko czegos nowego, bo
              czemu sluzyloby poznawanie tego, jesli nie moglabym juz do tego powroci z braku
              czasu..?
              • humbak Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 01:06
                To ja się tu dopiszę bo mam jeszcze innaczej. Nie mam mianowicie czasu zagłębiać się w dyskografie. Poza wyjątkami moja znajomość ogranicza się zazwyczaj do dwóch trzech albumów wykonawca. Często jest to tylko jeden... I dla mnie jest to problem.
                • grimsrund Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 16:12
                  Klasyczny objaw choroby pogoni za nowościami, nawet jeśli nie goni się za
                  nowościami :)

                  Moją metodą jest brak metody... poza jedną: byle taniej (chodzi o płyty
                  oczywiście), a jeśli się da - dyskografiami. Wsza czegoś trzeba się trzymać :)
                  • humbak Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 19:57
                    W zasadzie tak. Gonię, ale nie dlatego że są nowe, ale dlatego, że mnie interesują. Myślę jednak że to się z czasem zmieni i jak już będę muzycznym dziadkiem to nie będzie mi się chciało nigdzie gonić. A co do ceny to rozumiem:)
      • humbak Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 01:01
        O to to! Ja na przykład nie zdziwię się jak al;bumem roku będzie u mnie... bo ja wiem? Na przykład Kathak Triloka Gurtu, albo Outcastwe New Breed UK. Przy czym ja zaległości w klasyce nadrabiam wg. własnego uznania i niejeden spec posądziłby mnie tu o czysty kretynizm czy coś:)
    • d84 Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 20:31
      Słaby rok

      Weterani, może za wyjątkiem Cave'a, byli dalecy od optymalnej dyspozycji.
      Debiuty w przeważającej większości nijakie, kilka perełek typu TV On The Radio
      nie zmienia ogólnego obrazu. W ogóle w kwestii debiutów u mnie dochodzi do
      kuriozalnej sytuacji, w której na top 10 2004 znalazłby się Franz Ferdinand, za
      którym specjalnie nie przepadam :)

      Ilhan says:

      >Odnoszę jednak
      wrażenie, że ta dekada wciąż czeka na swoje odpowiedniki Oasis czy Nirvany.

      Podpisuję się pod tym i dodam, że najgorsza jest ta bezbarwność, zupełny brak
      charyzmy; w tym tkwił największy problem muzyki rockowej w 2004

      Na innych polach było lepiej, elektronika i czarna muza trzymają sie dobrze -
      mimo tego, że mniej uważnie sledzę te gatunki to byłbym w stanie wymienić
      trochę płyt, do których będę często wracać

      Polskiej muzyki nie komentuję, po co kopać leżącego
      • ilhan Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 21:13
        d84 napisał:

        > Podpisuję się pod tym i dodam, że najgorsza jest ta bezbarwność, zupełny brak
        > charyzmy; w tym tkwił największy problem muzyki rockowej w 2004

        Nie tylko 2004, w ogóle ostatnich lat. Nietrudno zauważyć, że wiodącymi postaciami wciąż w ostatnich lat pozostali tacy ludzie jak Albarn czy Yorke. Gdzie nowi frontmani pokroju Andersona, Gallaghera czy Veddera? Gdzie charakterystyczni gitarzyści jak Butler czy McCabe? Ostatnimi dniami zarzuciłem sobie po przerwie "Urban Hymns" i przeraziła mnie dojrzałość i poziom tamtego songwritingu - a takich płyt nawet w latach 90-tych jest przecież więcej. "Dziś już takich piosenek się nie pisze" - oto mój wniosek. Być może ulegam nieco magii tych zasłużonych płyt sprzed dekady i nieco idealizuję tamte rzeczy, ale wydaje się, że wtedy zespoły pokroju Franz Ferdinand grały w drugiej lidze.
        • kwiat_paproci Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 22:04
          a ja, po krótkim namyśle stwierdzam, że przesłuchałam jakieś 16 płyt z tego
          roku. W porównaniu z ubiegłym rokiem to w pogoni za nowościami wypadam
          słabiutko, nawet nie znam połowy z zespołów o których teraz piszecie. Ale za to
          nie trafiłam na jakieś specjalnie kiepskie nowe płyty, więc może jakiś naciągany
          ranking zrobię. Jednak nie uważam tego roku za stracony, bo wracałam często do
          moich ukochanych płyt i za starsze rzeczy też się w końcu zabarałam...
        • d84 Re: Best of 2004 - Prequel 26.11.04, 23:56
          Czytasz w moich myślach ;)

          Tuż po umieszczeniu poprzedniego posta zorientowałem się, że ta bezbarwność
          odnosi się właściwie do całej obecnej dekady. Zaryzykuję stwierdzenie, że
          będzie to najgorsza dekada w historii muzyki rockowej - może i za wcześnie na
          takie osądy, choć z drugiej strony mamy już prawie połowę za sobą i jest
          nierewelacyjnie. W dodatku nie widzę jakichś nowych nurtów - mamy indie rock i
          nie-indie rock

          Wracając do sedna sprawy, charyzmatycznych rockmanów na horyzoncie nie widać;
          nawet w lepszych współczesnych zespołach. Trail... czy Interpol, mimo tworzenia
          dobrej muzyki, pozostają dla mnie "anonimowymi" artystami; to nie są ludzie
          pokroju Cobaina, Andersona czy nawet Jonathana Davisa. Nie ma genialnych duetów
          typu Anderson/Bulter czy Albarn/Coxon. Nie sądze żeby poszły za dzisiejszymi
          gwiazdami tłumy zwolenników i naśladowców.

          Dochodzi jeszcze kwestia vintage'owej zrzynki, ale to temat na osobną dyskusję.
          Można stwierdzić że każdy coś od kogoś pożycza - tylko jak zrzynają np. Franz
          Ferdinand, a jak robili to Suede

          Nawet 10 lat temu to wyglądało inaczej. Liama Gallaghera można było lubić lub
          nie, uważać za bossa albo buraka. Ale nie dało się powiedzieć, że jest nijaki.
          Ponadto, wszystkie przykłady to zaledwie miniona dekada. Nie wiem, czy gdybym
          dziś miał 13 lat i zobaczył w TV np. Franza to zainteresowałbym się tą całą
          muzyką. Dobrze, że za moich czasów puszczali Blur ;)

          Jeśli rzeczywiście ulegasz tej magii, to przynajmniej nie jesteś sam ;)
          • mameluch Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 00:16
            nie wiem, pewnie jestem w zdecydowanej mniejszosci, ale chyba wole takich
            wlasnie szarych wykonawcow. znaczy sie nie zwracajacych na siebie uwagi otoczka.
            choc lubie i Nirvane i Oasis to w ich wizerunkach najbardziej kluje mnie w oczy
            to ze ciagle gdzies byli obecni, na jezykach przez szereg lat przez co muzyka
            zeszla troche na dalszy plan. chociaz z drugiej strony jest tak jak piszecie, ze
            zachowanie idoli daje impuls do rozwoju mlodszych kapel ktore moga kiedys
            przerosnac swoich 'mistrzow'.
            nie wiem, sa jak zwykle rozne ujecia i nie potrafie zajac konkretnego
            stanowiska. w kazdym razie lubie szarosc, a na rozblyski przymykam oczy zeby nie
            oslepnac;)
      • roar Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 10:36
        > Na innych polach było lepiej, elektronika i czarna muza trzymają sie dobrze

        Przepraszam, ale to akurat bzdura jest. W elektronice coś się chyba popsuło.

        Albo we mnie. Bo nie słyszałem ŻADNEJ dobrej płyty elektronicznej (tudzież tanecznej) wydanej w tym roku. Ani jednej. Jeszcze rok temu było dobrze, przynajmniej uznani wykonawcy nagrali fajne albumy. A teraz - co posłucham, to w najlepszym wypadku nijakie.

        Elektronika albo się rozmyła w innych gatunkach, albo zeszła do podziemia. Ciągle mam nadzieję, że gdzieś tam, poza pierwszym obiegiem, nie promowani przez media, nagrywają jacyś utalentowani artyści. Powiem więcej - widząc, co się dzieje, zamierzam przeznaczyć pozostały do końca roku miesiąc na szukanie po sieci jakichś informacji o nich. Ale fakt pozostaje faktem - w głównym nurcie muzyki - elektronika w tej chwili jest martwa.
        • d84 Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 11:29
          Po pewnym namyśle nawet przyznam Ci rację

          Jako zwolennik przede wszystkim gitarowego grania odruchowo wrzuciłem
          elektronikę i rap do jednego wora. Jeśli tak się na to patrzy, to nie jest źle

          Natomiast rozdzielając te dwie rzeczy, to rzeczywiście nie jest aż tak różowo.
          Weterani zawodzą (Orb czy Prodigy, Fatboy szkoda gadać; do do Radical Connector
          nadal mam mieszane uczucia) Z debiutów zapamiętałem właściwie tylko Junior
          Boys. Inna sprawa, że to masówa. Pewnie ktoś coś fajnego w tle nagrał ale
          niestety nie śledzę tego na tyle dokładnie żeby się do czegoś takiego dokopać.

          Jak coś znajdziesz, to daj znać na forum :)
    • jazzkam Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 00:10
      Zgodzę się z D, teraz popkultura zabija mimo wszystko artystów i dzieciaki nie
      będą się identyfikować z franzem ferdinandem albo white stripes (mimo, ze ci sa
      nominowani przez mtv) ani nawet z nagrodzonym mtvma Muse. po prostu sie slucha
      popu i koniec. a czy wokalista muse moglby byc idolem? eee...

      jak bylem maly to zobaczylem teledysk do coffee and tv i blur obok rotarów się
      stał moim ulubionym zespołem. teraz nie ma szans, młodym zostają wspolczesne
      odpowiedniki rotarów.
      • kubasa Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 03:02
        Kreujecie problemy jakich nie macie. Jak mieliscie 13 lat to mieliscie swoich
        idoli, teraz jak macie dwadziescia pare lat narzekacie, ze takich nie ma... Nie
        martwcie sie, 13-latkowie sobie takich znajduja.

        Ja marudzic nie bede: wole Trail Of Dead niz Nirvana, Oasis czy Suede, niewazne
        jak bezbarwny jest Conrad Keely...
        • ilhan Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 14:20
          Nikt nie kreuje problemów - stwierdzamy fakt. Muzyce rockowej brakuje nowych, wyrazistych osobowości. Lata 70-te miały Younga, Bowiego, Springsteena, Strummera, Verlaine'a, Rottena i masę innych, lata 80-te Smitha, Stipe'a, Morrisseya, Blacka, lata 90-te wyżej wymienionych. Lata 00 mają Casablancasa, Banksa, Doherty'ego i Barata. Jest pewna różnica. Najlepsze debiuty ostatnich lat wydały zespoły praktycznie bez twarzy, bez frontmanów - ta instytucja powoli zanika, w zasadzie niczym w piłce nożnej klasyczny playmaker :)
          • kubasa Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 15:17
            70 Verlaine'a? Spytaj sie Cze czy kojarzy lata 70. z Verlainem :). Rok temu
            jeszcze kreciles nosem na Suede, nie wydaje mi sie wiec bys w latach 90. uwazal
            Butlera czy Andersona za jakies wielkie osobowosci. Wiec zobaczymy co za 10 lat
            powiemy o Elvrumie, Stevensie, Jeffie Tweedym...

            Nie ma watpliwosci, ze Oasis jest lepsze niz Franz Ferdinand. Ale nie ma tez
            dla mnie watpliwosci ze i w latach 90. i w latach 00. powstawaly lepsze rzeczy.
            Dzis nie ma Albarna czy Gallaghera (ktorzy nota bene nie byli chyba dla mnie
            zandymi idolami, bylem ograniczony do muzycznej jedynki, dopiero 3 lata temu
            podlaczono mnie do MTV, teraz nie mam MTV 2 wiec tez nowych idoli typu Kapranos
            czy Casablancas obserwowac nie moge) ale jest Eminem czy Beyonce lub wlasnie
            gwiazdki MTV 2.
            • d84 Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 15:52
              OK.
              Ale nie ma w tej chwili w muzyce rockowej kogos o popularności Eminema czy
              Beyonce, mającego jeszcze "poparcie" krytyków i publiczności. Raczej o to się
              rozchodzi, bo nie negujemy przecież wartości muzyki Wilco czy Traila.
            • ilhan Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 16:20
              Nie będziemy roztrząsać sylwetki Verlaine'a, nie czepiaj się pojedynczych przykładów, bo nie w tym rzecz. Albarn i Gallagher może nie byli dla Ciebie idolami, ale dla ludzi, którzy jak ja i D wkręcali się powazniej muzykę w pierwszej połowie lat 90-tych, już znacznie częściej.
              • kubasa Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 16:25
                1. Tez sie powazniej wkrecalem wtedy w muzyke i mozna bylo przezyc bez Albarna .
                2. Wejdz sobie na Interpolforum - tam masz 13-latkow, ktorych bawia takie
                Casablankasy czy Banksy - niewiele sie wiec zmienia.
                  • kubasa Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 18:53
                    W 1995 prawdopodobnie niczego. O Blur po raz pierwszy uslyszalem w 1997. Nie
                    mialem jakiegos wrazenia by to byly rozchwytywane gwiazdy w Polsce, a nigdy ie
                    mailem dostepu do zagranicznych mediow. By czegos sie dowiedziec czytalem
                    Machine. Ok. 1997 wlasciwie nie sluchalem wspolczesnej muzyki - raczej NMA, JD,
                    potem The Cure i PF. Tak to trwalo mniej wiecej do 2000-2001

                    Nie nie widze wielkiej roznicy miedzy Albarnem i Casablancasem, poza tym ze ten
                    pierwszy tworzy 10 razy ciekawsza muzyke. Nie bylem na koncercie ani jednych
                    ani drugich, ale nie uwazalem nigdy gosci z NRR, Britpopu, Indie rocka czy
                    jeszcze jakichs innych ruchow lat 90. i 00. za charyzmatycznych.
                    • ilhan Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 19:49
                      Dlaczego zawężasz to do polskiego podwórka? Morrissey też nigdy nie był rozchwytywaną gwiazdą w naszym kraju, to nie ma żadnego znaczenia, gdybyśmy przyjmowali to kryterium to rozważalibyśmy tu sylwetki muzyków Budgie. A nawet jeśli - ja akurat pamiętam rok 1995, britpopową eksplozję i istniało wówczas dużo większe zainteresowanie tymi rzeczami nawet u nas. Teledyski Oasis i Blur po raz pierwszy zobaczyłem w polskiej telewizji. Chodzi mi o globalny wizerunek, nazwijmy to, rocka a nie to jak jest postrzegany w Polsce. Tak jak już pisaliśmy z D - jest wciaż sporo dobrych płyt, ale pojawiają się jakby na drugim planie, a charyzmatycznych postaci wzbudzających zarówno aplauz poważnej krytyki, jak i zachwyt publiczności brak.
                      • humbak Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 11:26
                        Ale tochyba świadczy jakoś o sile britpopu, że ich twórczość była u nas postrzegana jakby z przymróżeniem oka. Może to sprawa marketingowa, ale wcześniejsze giganty rocka chyba nie miały takich problemów.
                        • grimsrund Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 19:16
                          Iluś ma tutaj rację. Nawet ś.p. Eremef naprawdę dawał nam wtedy wszystko, co
                          należało wiedzieć o szeroko pojętym britpopie. Od razu puszczali Oasis i Blur,
                          Suede, Jamesa, Primal Scream, MSP, Charlatans, przypominali Stone Roses. Jeśli
                          o to akurat chodzi, Polska w żadnym wypadku nie odstawała w tamtym czasie od
                          świata. To, że ja sam słuchałem wtedy czegoś innego, nie ma nic do rzeczy, bo
                          pamięc mam nadal dobrą :)
          • cze67 Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 15:40
            ilhan napisał:

            > Nikt nie kreuje problemów - stwierdzamy fakt. Muzyce rockowej brakuje nowych,
            wyrazistych osobowości. Lata 70-te miały Younga, Bowiego, Springsteena, Strummer
            > a, Verlaine'a, Rottena i masę innych,

            ... dodałbym jeszcze chociażby Gabriela, Frippa, Page'a i Planta, Rogera
            Watersa czy Petera Hammila (VDGG). O Lou Reedzie nie wspominając.
            • ilhan Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 16:22
              cze67 napisał:

              > ilhan napisał:
              >
              > > Nikt nie kreuje problemów - stwierdzamy fakt. Muzyce rockowej brakuje now
              > ych,
              > wyrazistych osobowości. Lata 70-te miały Younga, Bowiego, Springsteena, Strumme
              > r
              > > a, Verlaine'a, Rottena i masę innych,
              >
              > ... dodałbym jeszcze chociażby Gabriela, Frippa, Page'a i Planta, Rogera
              > Watersa czy Petera Hammila (VDGG). O Lou Reedzie nie wspominając.

              Oczywiście oni też - i stu innych. A dziś nie dodalibyśmy nikogo.
    • ayya Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 10:58
      Bzdury jakieś gadacie :P Teraz nie ma już takich indywidualności jak były 10
      lat temu, bo po pierwsze tego wszystkiego jest za dużo (ręka w górę, ilu z Was
      10 lat temu tak namiętnie ściągało muzykę z netu i w takich ilościach :P), po
      drugie teraz siła tkwi w kolektywie, a nie w indywidualnościach tworzących
      zespół, dlatego wszyscy kojarzą Trail Of Dead i Interpol, ale już mniej
      poszczególnych członków tych grup. To jest kwestia zmiany mniej jakościowej
      (choć pewnie w jakimś stopniu też), ale przede wszystkim ilościowej.
      • janek0 Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 21:23
        ayya napisała:

        > Bzdury jakieś gadacie :P Teraz nie ma już takich indywidualności jak były 10
        > lat temu, bo po pierwsze tego wszystkiego jest za dużo (ręka w górę, ilu z Was
        > 10 lat temu tak namiętnie ściągało muzykę z netu i w takich ilościach :P), po
        > drugie teraz siła tkwi w kolektywie, a nie w indywidualnościach tworzących
        > zespół, dlatego wszyscy kojarzą Trail Of Dead i Interpol, ale już mniej
        > poszczególnych członków tych grup. To jest kwestia zmiany mniej jakościowej
        > (choć pewnie w jakimś stopniu też), ale przede wszystkim ilościowej.

        święte słowa. ja tam myślę, że już bardzo niedługo internet do końca zdemoluje
        rynek muzyczny, i spowoduje, że:

        a. wielkie koncerny zaczną padać lub znacznie ograniczą ofertę (do tego co się
        najlepiej sprzedaje)
        b. radio tradycyjne będzie coraz bardziej zmierzać w stronę "radia
        towarzyszącego", czyli gówna (bo konkurencja ze strony cyfrowych mediów będzie
        rosła, i coraz trudniej będzie sprzedać radio z niszowym programem)
        c. powstanie znacznie więcej małych, niezależnych wytwórni, a dostęp do muzyki i
        jej wybór będzie znacznie większy i łatwiejszy (bo jak wyżej)
        d. będzie znacznie więcej równorzędnych twórców, i mniej (trwałych) gwiazd (bo
        jak wyżej)
        e. publiczność podzieli się na część "głucholi", którym wystarczą okrojone,
        komercyjne media, i "bardziej wyrafinowanych", którzy będą aktywnie szukać
        muzyki i wykonawców.
        f. znaczenie "albumu" jako sposobu wydawania muzyki będzie spadać na rzecz
        "playlist".
        g. w roku 2010 dyskutowanie o płytach roku i tp. będzie miało jeszcze mniej
        sensu niż ma dzisiaj.

        a tak w ogóle, to najlepszą płytę w tym roku nagrali sonic youth.
          • janek0 Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 21:44
            ilhan napisał:

            > janek0 napisał:
            >
            > > g. w roku 2010 dyskutowanie o płytach roku i tp. będzie miało jeszcze mni
            > ej
            > > sensu niż ma dzisiaj.
            >
            > A ja i tak ranking ułożę.

            a założymy się ?
        • d84 Re: Best of 2004 - Prequel 27.11.04, 22:12
          Hm, dośc czarna prognoza jak na mój gust :)

          1. Jeżeli większość majorsów upadłaby/zredukowała ofertę do syfu, oznaczałoby
          to w ogóle koniec CD jako nośnika. Szczerze powiedziawszy nie byłbym
          zachwycony, bo nie mam zamiaru płacić za megabajty z rozszerzeniem mp3

          2. Z tym radiem to już tak jest :)

          3. Wytwórnie na pewno będą powstawać, wybór będzie większy. Tylko kto będzie
          sprowadzać taką muzykę do Polski? Zysku wielkiego raczej by z tego nie było

          4. Zostanie nam tylko zgraja one-hit wonders? ;)

          5. Już tak jest - muzyka z radia głównie trafia do ludzi, któzy niespecjalnie
          interesują się muzyką i nie "grzebią" w tym dokłądnie

          6. Patrz punkt 4; to już byłaby katastrofa imho

          7. Ponieważ nie wierzę w tezę postawioną w poprzednim punkcie stwierdzam, że te
          dyskusje zawsze będą :)

          Pozdrawiam
          • janek0 Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 00:29
            d84 napisał:

            > Hm, dośc czarna prognoza jak na mój gust :)
            >
            > 1. Jeżeli większość majorsów upadłaby/zredukowała ofertę do syfu, oznaczałoby
            > to w ogóle koniec CD jako nośnika. Szczerze powiedziawszy nie byłbym
            > zachwycony, bo nie mam zamiaru płacić za megabajty z rozszerzeniem mp3

            warum ?
            1. mp3 (a zwłaszcza np. flac) mają tą ogromną zaletę, że nie są związane z
            konkretnym sprzętem, co pozwalałoby na rozwój technologii nagrań z zachowaniem
            zgodności "w dół", z gorszym sprżetem (nie wiem, czy jasno zeznaję). poza tym, i
            tak płacisz za megabajty, tyle że w formacie raw, czy jakimś, i na innym nośniku.
            2. A tak naprawdę, to płacisz tzw. royalties, a nie za fizyczny nośnik. Koszt
            nośnika jest minimalną częścią ceny płyty, większość ceny (prawem kaduka)
            zgarniają producenci i dystrybutorzy. Dlatego śmierć płyty cd oznacza śmierć
            pośredników, którzy żerują na artystach, pobierając haracz od publiczności.
            Śmierć płyty cd oznacza spadek cen.
            3. płyty cd są nieporęczne, zwłaszcza jak ich masz dużo, albo bardzo dużo. a mp3
            są poręczne, podobnie jak ich odtwarzacze.
            4. już się tak dzieje, między innymi za sprawą p2p


            > 2. Z tym radiem to już tak jest :)
            nieee, wcale nie. im większa konkurencja internetu, tym gorsze (czyt. bardziej
            komercyjne) radio komercyjne.

            > 3. Wytwórnie na pewno będą powstawać, wybór będzie większy. Tylko kto będzie
            > sprowadzać taką muzykę do Polski? Zysku wielkiego raczej by z tego nie było
            Patrz punkt pierwszy. Jeśli nie będziesz kupować (albo kraść) "megabajtów", to
            NIE BĘÐZIESZ mieć dostępu do lepszej muzyki, bo nikomu nie będzie się opłacało
            jej sprzedawanie. To już się dzieje zresztą. Kup mi w Polsce np. dyskografię Yo
            La Tengo. Ja to zrobiłem kupując megabajty, cirka 10 płyt za 10 $. (Hint:
            uruchomienie sklepu z muzyką "przez internet" to jest koszt nieporównywalnie
            mniejszy do tradycyjnego sklepu, tłoczni płyt, drukarni, dystrybucji, itp. itd.)

            > 4. Zostanie nam tylko zgraja one-hit wonders? ;)
            Ci, którzy nie będą mieć szerokopasmowego dostępu do Internetu, będą ludźmi
            drugiej kategorii, bo nie będą mieli dostępu do niczego innego niż to, co
            oferują mainstreamowe media (z konieczności komercyjnej - serwujące papkę). I
            nie będą nawet wiedzieć, że coś takiego istnieje. Już tak jest.

            > 5. Już tak jest - muzyka z radia głównie trafia do ludzi, któzy niespecjalnie
            > interesują się muzyką i nie "grzebią" w tym dokłądnie
            No, właśnie. Tylko, że będzie bardziej.

            > 6. Patrz punkt 4; to już byłaby katastrofa imho
            A mnie cieszy ta perspektywa. Nikt nie będzie mówić, co jest dobre, a co nie.
            Nie będzie mód i lansowania na siłę, tylko różnorodność.

            > 7. Ponieważ nie wierzę w tezę postawioną w poprzednim punkcie stwierdzam, że
            > te dyskusje zawsze będą :)
            no, dobra :)
            • d84 Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 11:06
              1. Przypomina mi się przepowiednia o śmierci płyt winylowych - też niby się nie
              opłaca, nieporęczne, wypierane przez kasety/CD, a jednak zostały; mało tego,
              powstała na ich bazie nowa kultura :) Uważam, że na "fizyczne" nośniki zawsze
              będzie zapotrzebowanie, nie jestem w stanie wyobrazić sobie pasjonatów
              przechodzących na mp3; co z kolekcjonerami o których obok pisał Kubasa?

              2. Nie wątpie, że tak się będzie działo. Podkreślałem tylko, że radio już jest
              nie do słuchania

              3. Nadal to jest dla mnie totalna abstrakcja. Dyskografia Yo La Tengo - no
              problem; www.fan.pl albo sprowadzać przez amazon (może nawet kiedyś .pl ;).
              Dostęp jest właściwie do wszystkiego, nie za cenę dolara za płytę, ale jest.
              Poza tym, jakoś wątpię żeby z megabajtów sprzedawanych po takich cenach labele
              mogły się utrzymać. Dochodzi kwestia niezniszczalnych p2p - wytwónie likwidując
              CD, które mimo wszystko nadal kupuje dużo ludzi, popełniłyby samobójstwo.

              4. Dominacja internetu jest oczywista, ale nie wydaje mi się, żeby wyroiła się
              masa nowych zdolnych artystów tylko dlatego że zapanuje "równość"

              5. Tu widzę panuje zgodność :)

              6. A ja właśnie chcę, żeby któś mi mówił co jest dobre. Bo już teraz wychodzi
              tyle nowego materiału, że choćbym chciał to i tak nie mam kiedy wsystkiego
              przesłuchać. Różnorodność w muzyce popularnej już jest tak ogromna, że ciężko
              to ogranąć; a mody będą zawsze - choćby moda na bycie indie ;)

              7. ;)

              Reasumując, odwołam się do serwisu porcys.com. Jaki on by nie był, to akurat z
              ich podejściem do płyt/mp3 (wyjaśnionym w odpowiedzi na jakiś list) zgadzam się
              w 90%
            • humbak Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 11:38
              Jeżeli mp3 to tylko pod warunkiem, że będą to takie o przekazie nie mniejszym niż 192 kpbs. Nawet takie zresztą brzmią gorzej niż solidny wav, czy płytka. Nic tego nie zmieni. Poza tym pozostaje jeszcze kwestia odtwarzania- z kompa trza łączyć do wieży, przez kartę dźwiękową. Audiofile jakieś będą niezadowolone raczej. Tyle że oni staniowią niewielką mniejszość.
              Ja tam bym wolał by CD przetrwały. Książeczki i pudełko to jedna rzecz, słuchanie pojedynczego albumu to rzecz inna. Tak imho jest lepiej. Ma się większe możliwości "przeżycia" muzyki.
              • ayya Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 12:19
                Prędzej czy później stanie się tak, że mp3 wyprze tradycyjne płyty CD. Jednak
                nigdy nie wyprze ich do końca (winyle ciągle funkjonują np. w środowiskach
                kolekcjonerskich). Wiecie, że w TV mówili, że wyprodukowano ostatnie video i
                już zakończono produkcję tych nośników? Tak samo kiedyś będzie z płytami CD,
                ale chyba nie prędzej niż za 10-20 lat. A słuchanie mp3 jest bardzo wygodne.
              • roar Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 12:58
                humbak napisał:

                > Jeżeli mp3 to tylko pod warunkiem, że będą to takie o przekazie nie mniejszym n
                > iż 192 kpbs. Nawet takie zresztą brzmią gorzej niż solidny wav, czy płytka.

                Janek pisał o flakach. Flaki są bezstratne.
                Zresztą, chyba wszyscy się w tej chwili zgadzają, że mp3 jest przestarzałe i należałoby jak najszybciej o nim zapomnieć. Są znacznie lepsze formaty, także te stratne.

                Wszystko też zależy od muzyki, sposobu jej nagrania, etc... do prostych, gitarowych piosenek często i 128 kbps jest wystarczające. :)

                > Poza tym pozostaje jeszcze kwestia odtwarzania- z kompa trza
                > łączyć do wieży, przez kartę dźwiękową. Audiofile jakieś będą niezadowolone raczej.

                To jest tylko kwestia zmiany starych przyzwyczajeń. W momencie, kiedy komputer stanie się głównym odtwarzaczem muzyki w domu, problemy związane z doczepianiem go na siłę do zestawów na to nie przygotowanych - znikną.
                • humbak Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 13:36
                  Trochę to potrwa zanim ludzie zaopatrzą się w karty dzwiękowe i zestawy głośnikowe mogące dorównać zestawom do tego przeznaczonym. No i jest jeszcze kwestia szumu komputera.
                  A jak flaki rozpoznać? Bo słyszałem o nich, ale jak tego szukać? Poza tym jeśli chodzi o mp3 to lepsze chyba są te z VBR.
                  • janek0 Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 13:51
                    humbak napisał:

                    > Trochę to potrwa zanim ludzie zaopatrzą się w karty dzwiękowe i zestawy
                    > głośnik
                    > owe mogące dorównać zestawom do tego przeznaczonym. No i jest jeszcze kwestia
                    > szumu komputera.

                    ciąg dalszy przepowiedni:

                    Myślę, że za jakiś czas rynek audio-video kompletnie się zintegruje z rynkiem
                    komputerów domowych. będzie coś w rodzaju domowego centrum rozrywki - mocny
                    komputer połączony z plazmą/lcd/projektorem, podłączony do sieci i pozwalający
                    na dostęp do różnych zasobów multimedialnych. Fizyczne nośniki nie będą do
                    niczego potrzebne, bo będzie można wszystko ściągnąć. Technologicznie to już
                    jest możliwe, ale główną przeszkodę stanowi opór właścicieli praw autorskich,
                    niestety.

                    A jeśli chodzi o czas i zmianę sprzętu - to ile czasu zajęło upowszechnienie się
                    kina domowego ? Jeszcze niedawno DVD to była czysta egzotyka...
            • roar Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 12:35
              janek0 napisał:

              > 1. mp3 (a zwłaszcza np. flac) mają tą ogromną zaletę, że nie są związane z
              > konkretnym sprzętem,

              Problem w tym, że Apple wyraźnie dąży do monopolizacji rynku, sprzedając przez iTunes muzykę zdatną do odtwarzania tylko w iPodach. To przykład ekstremalny, ale inne sklepy/biblioteki też raczej używają zamkniętych formatów (np. Napster - wma). I będą to dalej robić choćby ze względu na DRM. A dopóki będzie istnieć płatna dystrybucja muzyki przez sieć, nie ma wielkich szans na przerzucenie się artystów na dystrybucję otwartą. Komercja zawsze wygra, bo ma pieniądze na promocję i procesy sądowe. Tak więc upaść musiałyby nie tylko wielkie wytwórnie. Upaść musi cały przemysł.
              Oby.

              > 2. A tak naprawdę, to płacisz tzw. royalties, a nie za fizyczny nośnik. Koszt
              > nośnika jest minimalną częścią ceny płyty, większość ceny (prawem kaduka)
              > zgarniają producenci i dystrybutorzy. Dlatego śmierć płyty cd oznacza śmierć
              > pośredników, którzy żerują na artystach, pobierając haracz od publiczności.
              > Śmierć płyty cd oznacza spadek cen.

              Nie, poczekaj, to nie tak. To nie zadziała.
              Płyty nigdy nie umrą. Ani ceny nie spadną. To nie o to chodzi.
              Chodzi o to, żeby dystrybucję uwolnić. Każdy, kto chce, ściąga muzykę z sieci. Kto chce wspomóc artystę - kupuje płyty. Proste i skuteczne.
        • humbak Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 11:30
          Bez przesady. Album to nadal jest pewne koncepcja. Nawet jeżeli nie jest ona wyraźnie zarysowana to słuchanie pojedynczych utworów to nie to samo. Na dodatek szybko można się tak odtwarzaną muzką znudzić. A poza tym to oboje (Janek i Ayya) macie moim zdaniem sporo racji.
        • roar Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 12:49
          janek0 napisał:

          > c. powstanie znacznie więcej małych, niezależnych wytwórni, a dostęp do
          > muzyki i jej wybór będzie znacznie większy i łatwiejszy (bo jak wyżej)
          > d. będzie znacznie więcej równorzędnych twórców, i mniej (trwałych) gwiazd >(bo jak wyżej)

          Dokładnie. Oby.

          > e. publiczność podzieli się na część "głucholi", którym wystarczą okrojone,
          > komercyjne media, i "bardziej wyrafinowanych", którzy będą aktywnie szukać
          > muzyki i wykonawców.
          > f. znaczenie "albumu" jako sposobu wydawania muzyki będzie spadać na rzecz
          > "playlist".

          Nie, nie, nie. "Playlisty" to sobie układają właśnie ci "głuchole", którym wszystko jedno, co leci, byle leciało. W tej chwili wszystkie wytwórnie internetowe i niezależni artyści wydają swoje dzieła jako "płyty" (mniejsza o to, czy są to single, czy longplaye - zresztą, przy takim "nośniku" ograniczenia długości znikają) i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić.

          > a tak w ogóle, to najlepszą płytę w tym roku nagrali sonic youth.

          Legendary Pink Dots. Ale poczekajmy z tym do stycznia, dobrze? :)
          • d84 Re: Best of 2004 - Prequel 28.11.04, 13:02
            > Nie, nie, nie. "Playlisty" to sobie układają właśnie ci "głuchole", którym
            wszy
            > stko jedno, co leci, byle leciało. W tej chwili wszystkie wytwórnie
            internetowe
            > i niezależni artyści wydają swoje dzieła jako "płyty" (mniejsza o to, czy są t
            > o single, czy longplaye - zresztą, przy takim "nośniku" ograniczenia długości
            z
            > nikają) i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić.

            Zgadzam się, akurat dla tych "głucholi" najlepszym wyjściem jest kupowanie
            pojedyńczych utworów np. z iTunes
                    • kubasa A tak wyglada lista Uncuta 28.11.04, 15:32
                      Uncut Albums of 2004


                      1. Brian Wilson - Smile
                      2. Wilco - A Ghost Is Born
                      3. Loretta Lynn - Van Lear Rose
                      4. Richmond Fontaine - Post To Wire
                      5. Bob Dylan - The Bootleg Series Vol. 6: Live 1964 Concert At Philharmonic Hall
                      6. Mark Lanegan Band - Bubblegum
                      7. The Streets - A Grand Don't Come For Free
                      8. Elliott Smith - From A Basement On The Hill
                      9. American Music Club - Love Songs For Patriots
                      10. Franz Ferdinand
                      11. Tom Waits - Real Gone
                      12. Kanye West - The College Dropout
                      13. Nick Cave & the Bad Seeds - Abbatoir Blues/The Lyre Of Orpheus
                      14. Ray Lamontagne - Trouble
                      15. Junior Boys - Last Exit
                      16. R.E.M. - Around The Sun
                      17. Leonard Cohen - Dear Heather
                      18. N*E*R*D - Fly Or Die
                      19. Todd Rundgren - Liars
                      20. Lambchop - Aw Cmon/No You Cmon
                      21. Scissor Sistors
                      22. The Libertines
                      23. Drive-By Truckers - The Dirty South
                      24. Sufjan Stevens - Seven Swans
                      25. Dizzee Rascal - Showtime
                      26. Devendra Banhart - Rejoicing In The Hands
                      27. The Blue Nile - High
                      28. Laura Veirs - Carbon Glacier
                      29. Steve Earle - The Revolution Starts Now
                      30. Micah P. Hinson & The Gospel Of Progress
                      31. Jesse Malin - The Heat
                      32. The Dears - No Cities Left
                      33. Blanche - If We Can't Trust The Doctors...
                      34. Elvis Costello & The Imposters - The Delivery Man
                      35. U2 - How To Dismantle An Atomic Bomb
                      36. TV On The Radio - Desperate Youth, Blood Thirsty Babes
                      37. Jim White - Drill A Hole In That Substrate And Tell Me What You See
                      38. The Czars - Goodbye
                      39. The Shins - Chutes Too Narrow
                      40. Interpol - Antics
                      41. Bjork - Medulla
                      42. Giant Sand - Is All Over...The Map
                      43. Bonnie "Princ" Billy - Greatest Palace Music
                      44. Jonathan Richman - Not So Much To be Loved As To Love
                      45. Morrissey - You Are The Quarry
                      46. Secret Machines - Now Here Is Nowhere
                      47. The Cure
                      48. Mylo - Destroy Rock & Roll
                      49. Andrew Morgan - Misadventures In Radiology
                      50. Sondre Lerche - Two Way Monologue
                      51. Ella Guru - The First Album
                      52. Kevin Tihista's Red Terror - Wake Up Captain
                      53. Paul Westerberg - Folker
                      54. Marianne Faithful - Before The Poison
                      55. Ed Harcourt - Strangers
                      56. The Thrills - Let's Bottle Bohemia
                      57. Lewis Taylor - The Lost Album
                      58. Air - Talkie Walkie
                      59. The Killers - Hot Fuss
                      60. Polly Paulusma - Scissors in My Pocket
                      61. The Delays - Faded Seaside Glamour
                      62. Fennesz - Venice
                      63. Phoenix - Alphabetical
                      64. Animal Collective - Sung Tongs
                      65. Iron & Wine - My Endless Numbered Days
                      66. David Byrne - Grown Backwards
                      67. Felix Da Housecat - Devin Dazzle And The Neon Fever
                      68. Ariel Pink - The Doldrums
                      69. The Concretes
                      70. A Girl Called Eddy
                      • pixie Re: A tak wyglada lista Uncuta 28.11.04, 18:19
                        To pewnie amerykańska lista i ja się pytam, gdzie jest "Absent Friends" the
                        Divine Comedy? Obok Costello (czemu tak nisko?) najlepsza moim zdaniem płyta
                        tego roku. Jak na przykład słucham piosenki "Our Mutual Friend", w żołądku
                        czuję motylki. A inne płyty z 2004 roku wywarły na mnie dość nijakie wrażenie.
                      • dziewczyna_mickiewicza Re: A tak wyglada lista Uncuta 28.11.04, 22:59
                        > 31. Jesse Malin - The Heat

                        ha! wiedzialam, ze z tego chlopaczka cos bedzie:)))

                        poza tym, patrzac na te liste, to jakiejs sieczki rocznej, to chyba nie bylo,
                        kilka albumow to nawet udalo mi sie przesluchac i nie byly zle, niektore nawet
                        dobre, a zdazaly suie i swietne...

                        > 1. Brian Wilson - Smile
                        > 2. Wilco - A Ghost Is Born
                        > 5. Bob Dylan - The Bootleg Series Vol. 6: Live 1964 Concert At Philharmonic
                        > 8. Elliott Smith - From A Basement On The Hill
                        > 10. Franz Ferdinand
                        > 11. Tom Waits - Real Gone
                        > 12. Kanye West - The College Dropout
                        > 20. Lambchop - Aw Cmon/No You Cmon
                        > 33. Blanche - If We Can't Trust The Doctors...
                        > 34. Elvis Costello & The Imposters - The Delivery Man
                        > 45. Morrissey - You Are The Quarry
                        > 58. Air - Talkie Walkie
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka