Zwolennicy aktywnego porodu, w pozycjach wertykalnych, przez niektórych oskar
żani sa o uleganie niebezpiecznej modzie.
Tymczasem moja babcia, w 1946 w Warszawie, swoje pierwsze dziecko rodziła w
kucki z pomocą położnej.
Dziadek rano wyszedł do pracy, a gdy wrócił, szcześliwa i zadowolona żona
leżała w łóżku z niewymęczonym dzieciątkiem. Nie sądzę, że była nacinana, bo
nie miałaby aż takich dobrych wspomnień. Zresztą przy tej pozycji raczej nie
jest wykonywane.
Gdzie zniknęły te ...