Wczoraj po południu byłam z synkiem (11 mies.) w parku. Synek stawia właśnie
swoje pierwsze samodzielne kroczki:-)))) No i dre[czemy tak sobie po
chodniku, on sam z rączkami rozłożonymi na boki, żeby łapać równowagę a ja
krok w krok za nim, asekurując go , bo czasem leci do tyłu na prostych nogach
i o nieszczęcie nietrudno. Nagle z tyłu zaczęła nas wymijać jakaś starsza
pani, nawet jej nie widziałam, tylko w sekundę zobaczyłam jak łapie mojego
synka za rączkę, mówi:"zrób mamie pa,...