2007 rok...piękna wiosna, przyjaciele, radość życia, świetna praca,
milion planów na sekundę, lato, plaża, słońce...przychodzi jesień.
Zbieg różnych przypadków...tracę kogoś bliskiego. Nie mogę spać, nie
mogę jeść, wsiadam do samochodu i nie wiem po co, wszystkie plany
nagle się rozmyły. Uciekam do domu, zamykam się w 4 ścianach. Nie
mam ochoty nigdzie wychodzić, wstawać rano do pracy, pomagać innym.
Wybucham płaczem gapiąc się w okno, jadąc samochodem. Byłem nawet w
kościele, c...