Współczuję niepełnosprawnym.Mnie ten problem dotyka trochę
inaczej. Mam roczne dziecko, które jeżdzi zwykłym dziecięcym
wózkiem. Ostatnio miałam okazję przekonać się, że w przejściach
podziemnych w centrum nie ma podjazdów dla wózków. Wnosiłam go
więc i znosiłam i nawet mi nikt nie pomógł do mometu gdy spadła
z chukiem ze schodów zabawka mojego dziecka. A mogłabym to być
ja i moje dziecko.