Pierdziu ewentualne bledy nawigacyjne. W miare jak dociera coraz wiecej informacji, coraz bardziej fascynuje mnie jak nieprawdopodobnie dziurawe musialo byc "sito kwalifikacyjne", ktore dopuscilo na kapitanskie stanowisko faceta o takich defektach emocjonalnych.
Przeciez ten kolo nie pojawil sie u armatora i nie oswiadczyl, ze od dzis dowodzi Concordia! On musial piac sie po szczeblach kariery - od jakiejs szkoly morskiej, poprzez wiele lat pracy na stanowiskach oficerskich, a potem kapita...