No starałam się jak wszyscy diabli ich polubić. Wszystkim dookoła wmawiałam
jacy to oni są wspaniali (znajomi pukali się znacząco w czoło) ale w końcu
stało się. Jedna wstrętna baba najechała na mnie a ja zostałam oskarżona o
niezachowanie szczególnej ostrożności (jej podobno ta zasada nie
obowiązywała) i wymuszenie pierwszeństwa. Szlag mnie trafia ogromniasty. Już
nawet nie chodzi o mandat tylko o ich podejście. Brrr... Gdybym miała
tresowanego lwa to bym go wpuściła do drogówki....