A ja bym chciał żeby wszyscy urzędnicy skarbówki jeździli przez całe
tygodnie na grzybobranie, łowili ryby, piekli kiełbaski itd. To by
wcale nie sparaliżowało działalności naszych firm, ale im pomogło,
nic im bowiem bardziej nie przeszkadza niż nadmiar urzędników i
przepisów, byłbym nawet tak wspaniałomyślny żeby za to nie ustające
grzybobranie płacić z naszych podatków, niech jadą i nie wracają