Do ósmego tygodnia było wszystko w porządku - widziałam dziecko na USG, ładnie
rosło, serduszko biło... W poniedziałek okazało się, że już nie bije. Pani
doktor kazała mi przyjść jeszcze raz dzisiaj, na wszelki wypadek, no i
diagnoza się potwierdziła - dziecko nie żyje. Jutro z samego rana mam się
zgłosić do szpitala na czczo (byłam już dziś, ale mnie odesłali do domu, do rana).
Czego się mogę spodziewać? Zrobią mi od razu zabieg, czy jeszcze będą jakoś
potwierdzać diagnozę? Mam jeszc...