nu, sluchajcie moi drodzy, ogladalam sobie dzisiaj po poludniu sprawozdanie
z "chodu" roberta korzeniowskiego i ide was natychmiast poinformowac, ze
bylam dumna jak paw. facet pierwsza klasa, nogi mu chodzily jak maszyna i
tylko mnie zlosc wziela, jak zobaczylam puste trybuny na stadionie, bo
nalezala mu sie pelna widownia i niekonczacesie oklaski. wiem, wiem, ze
polska zdobyla jeszcze pare zlootych medali, ale nie bardzo lubie te inne
sporty, a robert byl swietny i finish wogole ...