Pretensjonalny i naiwny do bólu, mit wędrówki przedstawiony tak, jak go
amerykanie w swoich małych rozumkach mogli zrozumieć. Tytułowy supertramp jest
irytującym gnojkiem, o gładkiej, wypielęgnowanej skórze, i zmierzwionych
włoskach, który pali pieniądze, cytuje klasyków oraz sypie własnymi frazesami,
najeżonymi słowami takimi jak wiara, wolność, gniew, bunt, wszechświat.
Oczywiście jak na wieszcza przystało, najczęściej robi to na szczycie skały, z
tomikiem poezji w ręku. Mdło się robi...