Fakt, to spory postęp.
Choć ciągle daleko jest do rojenia Polski o "prowadzeniu polityki
wschodniej UE" bo co to za lider polityki i dyplomacji, który
paranoicznie nienawidzi i boi się głównego gracza na kierunku
wschodnim, czyli Rosji.
Mimo wszystko mam wrażenie, że nasza polityka ostatnich lat,
zoologiczna rusofobia mediów i polityków, doprawiona bredzeniem
Kaczyńskiego w Tbilisi o tym jak to przyjechał "wlaczyć" z Rosją
przekreśla naszą szansę na odgrywanie większej roli ...