-
wlasnie..czy to ok, ze na stoliku miedzy fotelami - moim i
terapeutka stoi zegarek zwrocony do niej?
to byla moja pierwsza wizyta i nie wiem czy tak moze byc bo moim
zdaniem nie-w ogole pokoj nieprzytulny a pani jakas cholernie
wycofana i usiadlam a ona:
no slucham..
ja najpierw powiedzialam ze pokoj nieprzytulny i ze inaczej to
soebie wyobrazalam i ze nie wiem co mam w ogole mowic od czego
zaczac i ze tydzien mi zabraknie a mam godzine
nic mi nie pomagala w tej rozmowie...
-
klasyczne zachowanie, ciagle ktos o tym pisze, ale nikt nie pisze z czego to
wynika. poznaje kogos, idealizuje troche ta osobe, daze do zblizenia, pozniej
jesli ta osoba chce wyjsc na przeciw, raptem jakby ktos przestawil zwrotnice
wenatrz mnie, juz mi nie zalezy.
a) osoba zostala zuzyta? wazne jest tylko potwierdzenie, ze ktos chce byc ze mna
b) boje sie blizszych kontaktow
c) specjalnie wybieram osoby, z ktorymi nie chce przebywac.
na jakie pomysly wpadliscie ludzie podobni?
-
W dniu 23 wrześnai zaczełam codzić do szkoły i od tego momentu zrobiłam sie
chyba bardziej nerwowa, płaczliwa, drażliwa, miałam juz nawet nadciśnienie
na ostatnich zajęciach w Poznaniu i zdaża mi sie żle czuć i wystarczy , że
tylko obiad to w dnaich bardzej strsującycych np. jest mi niedobrze, zdaża mi
sie tez tak , że całą drże. Próbowaąłm w międzyczasie czegoś ziołowego: w tym
nawet dziurawca w postaci cherbaty i nie specjalnie coś pomogło i po
wczorajszych zajęciach popołudnio...
-
bardzo nie chce wpasc w gleboka depresje...:(((...jesli jest ktos kto czul ze
jest na skraju przez dluzszy czas (na skraju wegatacji w lozku jak
roslinka)..i udalo mu sie toprzetrwac to niehc napisze jak...co
robil...najlpeij niech sie odezwie na gg 4194095
-
Wiem, ze pewnie temat juz byl walkowany ze 100000 razy.
Nie mam zadnej pieprzonej depresji, nie mam fobii, lekow i natrectw ani
zaburzen snu !!!
Nerwicy depresyjnej tez zdaje sie nie mam.
Czy nerwicowiec mysli o samobojstwie? Probuje ?
I GIVE UP.
-
Jak wygląda pierwsza wizyta u specjalisty? Pomóżce, bo bardzo się boję.
-
Zauwazylem ze juz pare osob to robia.
-
to watek dla "świadomych dziania się rzeczy"...
nie wkurza Was to, że znajomi biorą po 3000 zasiłókw na "depresję" trwającą
lata i swietnie udaje im się oczarować najswiatlwjszych psychiatrów z
groteskowych komisji "ZUS'owskich" i se tak zyją niefrasobliwie i w pełni
szczęśliwi że udało im się kogoś (w sumie też mnie, jako osobę płacącą
podatki, choć choruję od lat) zrobić w chuja (przepraszam za wyrazenie). Jak
wam z tym? Bo mi smutno :(
greta