Coraz bardziej sie mobilizuję. Juz prawie wcale się nie boję porodu,
coraz bardziej mnie to ekscytuje.
Wszelkie wątpliwości odeszły, gniazdo uwite, i rodzimy w domu, z
Marią. Nawet mój mąż już sie przekonał do tego. :-) Chyba nawet jest
trochę dumny, ze ma taką odważną żonę.