Z jednej strony inicjatywa niby pozytywna: pomagamy potrzebującym, ubogim dzieciom, które niczemu przecież nie są winne.
Z drugiej jednak strony mamy sytuację, kiedy normalne rodziny, które zdecydowały się na jedno lub dwoje dzieci ze względów ekonomicznych (czyli: mam tyle dzieci ile zdołam utrzymać) są pokrzywdzone względem np. rodzin patologicznych, w których nie ma żadnego planowania rodziny, a jest zwyczajne dziecioróbstwo. Jest to oczywiście generalizacja - ale czyż nie jest nią takż...