Tak sobie podczytuję różne fora, w tym i ematkę i zawsze korciło mnie, żeby napisać to. No to piszę.
Jestem trochę po 30, jestem singielką (dla niektórych starą panną, niech będzie) i nie zamierzam tego stanu zmieniać. Nie wydaje mi się, żebym weszła jeszcze kiedyś w typowy, długoletni związek, o małżenstwie nawet nie wspominam. Dzieci także nie przewiduję, bo już za stara się czuję na ciąże i opiekę nad małym. Jest mi dobrze z tą świadomością, to nie jest pogodzenie się z okrutnym losem ...
W dziale jest 11 osób. W całym pionie więcej. Oprócz mnie jest dwóch młodych facetów - kawalerów bez obciążeń. I zawsze gdy ktoś zachoruje, trzeba przejąć czyjeś zlecenie, zastąpić, to szef przychodzi do mnie lub do nich. Wcale to nie są nadgodziny i nikt mi za dodatkową pracę nie płaci. Mam wrażenie, że częściej dostaję takie zastępstwa. Ciągle odbierałam telefony od koleżanek: "Wiesz, Olu, mam chore dzieci, to zajmij się tym wnioskiem". Przychodzą wakacje, ferie, to urlopy w pierwszej kolej...