Pracuję w firmie kurierskiej.
To, że wczoraj miałam w biurze dzikie tłumy ludzi nadających paczki z
prezentem, to jeszcze rozumiem, w końcu dwa dni na doręczenie. Ale też mnie to
dziwi.
A jeszcze dziś przyjęłam trzy przesyłki, które jutro muszą dojść. Jeszcze żeby
to były główne miasta, to pół biedy - jak się nie zdarzy błąd na sortowni, to
zawsze jakoś można będzie podjechać do biura czy cóś. Ale wszystkie trzy były
do malutkich miejscowości, a pogoda jest jaka jest - połowa Polski w ...