pamietam jedno w chicago, typowy dom w polskiej dzielnicy,
dwupietrowy, na gorze trzy osoby, kazdy osobny pokoik,
wspolna lazienka,kuchnia, na parterze podobnie no i bajsment, juz
nie trzy, a szesc osob, pokoiki /jezeli mozna je
tak nazwac/ dwa razy mniejsze niz te na gorze.przy wejsciu czy
raczej zejsciu do bejsmentu won odrazajaca,
a na dole wszyscy w pozycji "bijacych poklon" do sufitu niecale dwa
metry. w kazdym pokoju wyrko i konczy sie
przestrzen zyciowa, zadnej szafy nie up...