Dodaj do ulubionych

Powrót do kraju po 10 latach

02.12.13, 21:57
Niebawem upłynie 10 lat od wyjazdu. Właściwie to mamy już podjętą decyzję o powrocie do PL - pytanie tylko kiedy. Zasadniczo to nic nas tu (DE) nie trzyma. Jest tylko problem, bo nie mam jeszcze pracy w PL, a zdrowy rozsądek podpowiada, żeby najpierw coś na miejscu sobie załatwić...
Fakt, że szukam już od pół roku (właściwie to dłużej ale od 0.5 roku b. intensywnie), nie zmienia tego, ze nic póki co z moich poszukiwań nie wychodzi. Nasz cel to jedno z dużych miast w Polsce, i właśnie tam szukam, ale na razie nic. Szukałem również w Wawie, kiedyś jak mieszkałem w PL ponoć tak było, że tam zawsze się coś znalazło, ale najwyraźniej wszystko się zmieniło od tamtego czasu.
Nie możemy dłużej czekać, chcemy wypowiedzieć mieszkanie, bo ani ja ani żona nie mamy w tej chwili tu pracy, a życie tu słono kosztuje, no i czas nagli.
Pytanie do forumowiczów: czy ktoś z Was był lub jest w podobnej sytuacji? Jak sobie z nią poradziliście? Czy ktoś ma doświadczenia z powrotem "w ciemno"? Dodam jeszcze że mamy dużą córkę w wieku prawie gimnazjalnym więc opcja 'korekty' czyli ponownego wyjazdu gdzie indziej potem absolutnie nie wchodzi w grę.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • rotkaeppchen1 Re: Powrót do kraju po 10 latach 05.12.13, 19:57
      Ja bym nie wyjezdzala, przynajmniej ze względu na córkę. W De rozpoczęła edukacje, ma kolegów, kolezanki. W Niemczech jest latwiej o pracę i łatwiej sie utrzymac, bo pieniądz ma czterokrotnie wyzsza siłę nabywcza. Pochodze z Warszawy, gdzie ceny sa takie, jak w Niemczech a zarobki znacznie nizsze. W twojej sytuacji musialbys zarabiac minimum 6-7 tys zł netto, zeby miec poziom życia zblizony do niemieckiego. A Panstwo Polskie nie da ci pomocy, nop Kinder- czy Elterngeld. Takze opieka zdrowotna leży, placisz skladki a i tak musisz się leczyć prywatnie. Jezeli cie nie stac, czekasz miesiacami na badania lub wizytę u specjalisty, o ile w ogole dostaniesz skierowanie. Ja bym nie wracała? Dlaczego żona nie pójdzie do pracy? W czym problem? Jeżeli w waszej okolicy trudno o pracę, poszukajcie jej w innym mieście. Praca jest.
      • grigri11 Re: Powrót do kraju po 10 latach 06.12.13, 14:05
        Dzięki za odpowiedź. Jeszcze dajemy sobie trochę czasu na zastanowienie - faktycznie mieszkamy w takiej trochę 'dziurze' i może to jest przyczyną frustracji i niepowodzeń z szukaniem pracy. A w Polsce już mnie tak dawno nie było, że nie wiem jak to naprawdę teraz jest... zwłaszcza to co piszesz o służbie zdrowia jest niepokojące. W każdym razie do końca roku chcemy podjąć decyzję!
        • rotkaeppchen1 Re: Powrót do kraju po 10 latach 06.12.13, 14:48
          A gdzie mieszkacie, jesli moge zapytac?
          Ja mieszkam od 6 lat w Essen i jestem zadowolona. Nie jest to zbyt piekne miasto, jednak mieszkam w bardzo ladnej, podmiejskiej okolicy, bardzo dobrze skomunikowanej z centrum. Dzieki temu mieszkanie nie bylo drogie (mamy wlasnosciowe, jednak i wynajecie jest tansze, niz w samym centrum) a do cenrum latwo i szybko mozna dojechac (do pracy i na uniwersytet, bo jeszcze studiuje).
          Ja bym do Polski wrocila tylko i wylacznie w sytuacji, kiedy bym tesknila albo do kraju albo do ludzi. I gdybym musiala zajac sie mama, chociaz juz w obecnej sytuacji, wzielabym ja do siebie, do Niemiec. W przeciwnym razie nigdy nie wrocilabym do Pl. To przykre ale niestety, tylko najlepsi moga liczyc na udane (pod wzgledem finansowym) zycie. To jednak oplacone jest czesto ogromnym wysilkiem. Np moja przyjaciolka, pracuje w znanej firmie, zarabia na reke ok 10 tys pln, stac ja na wyjazdy, kupno mieszkania w centrum, na jedzenie na miescie, drogie kosmetyki, ubrania, itd. Ale co z tego, pracuje bardzo duzo, ciagle w stresie, ciagle przemeczona, caly czas, nawet w weekend nie ma spokoju, bo mysli, co ja czeka w pracy albo po prostu pracuje, zeby sie wyrobic.
          Ja pracuje 25 godzin tygodniowo i studiuje. Mam do dyspozycji dwa razy mniej na reke, ceny poduktow sa podobne do warszawskich. Nie jestem zmeczona, nie mam stresu, mam czas na wyspanie sie, hobby, czasem nawet na nic-nie-robienie. Nie musze sie martwic o finanse, mimo ze pracuje na pol etatu. W Warszawie nie moglam sobie na to pozwolic - robiac to samo, co tu (opieka nad dziekiem, praca w szkolnej swietlicy - pomoc w odrabianiu lekcji, korepetycje), musialam pracowac dwa razy wiecej a zarabialam (na reke i w przeliczeniu) cztery razy mniej. Studiowalam zaocznie, nie mialam na nic czasu a i tak do pierwszego ledwie starczalo. Tu pracuje mniej, zarabiam wiecej, studiuje dziennie i wszystko jest ok. Plus bardzo dobra opieka zdrowotna - to tutaj zdiagnozowano moja chroniczna chorobe, z ktora zylam przez dziesiec lat, z objawami, ktorymi w Pl nikt sie nie przejal.
          Nie namawiam was do zostania za wszelka cene, bo najwazniejsze, zeby sie w danym miejscu dobrze czuc, wtedy mozna byc szczesliwym, nawet jezeli obiektywnie nie jest zbyt latwo. Jednak jezeli ledwie mozna zwiazac koniec z koncem, nawet w ojczyznie odechciewa sie zyc. Wiem, bo to przerabialam. Dlatego zastanowcie sie piec razy. Oczywiscie, jezeli wrocicie do Pl, zawsze mozecie znowu przyjechac do Niemiec. Znacie jezyk a to podstawa. Tylko po co macic...
          • haha30 Re: Powrót do kraju po 10 latach 12.12.13, 23:31
            Twoją "porada" trafiłaś w sedno sprawy.
            Dużo pomogłaś mieszkającej na niemieckiej prowincji parze bezrobotnych z dzieckiem w wieku szkolnym zdecydowanym na powrót do Kraju.
            Dla mieszkających od 10-ciu lat w DE informacja, ze opieka lekarska tu jest O.K. i pracując 25 godz./tyg. można się "wyspać" a nawet i postudiować na Uni to porady warte złota!!.
            Ale nawet dla mnie (35 lat w DE, skończone tu studia, nieprzerwany okres pracy - 2 lata przed emerytura) nowością jest iż po 6-ciu latach pobytu i pracy na 1/2 etatu można nabyć Eigentumswohnung nawet w (pod) Essen - pozazdrościć.

            Autor wątku ma problem bo, moim zdaniem, jak sobie nie daje rady z życiową stabilizacja (po 10 latach pobytu!) w Niemczech to i pewnie w Kraju będzie miał z tym kłopoty.
            Porady w stylu "mnie to się udało" a koleżanka (w Warszawie) to musi "tyrać na okrągło", w korporacyjnej firmie. by miała "to co JA" - wspaniale i dużo poprawia sytuacje autora wpisu któremu "doradzasz".
            Znając życie, myślę iż Twoja Koleżanka jednak lepiej wychodzi na swojej warszawskiej karierze zawodowej i z Toba zamienić by się nie chciała a "zazdrościć" to na 100% nie ma czego.
            Pozdrawiam,-
            • rotkaeppchen1 Re: Powrót do kraju po 10 latach 13.12.13, 08:48
              Wiesz co, ja pisze o sobie a co ktos z tym zrobi, to jego sprawa. Nie pisze ogolnie, bo nie mam wgladu w zycie innych ludzi, tego, jak zyja, ile pracuja, jak sobie naprawde radza. Wiec moge pisac tylko i wylacznie o sobie. Ale skoro mnie sie udalo, zyc normalnie, to chyba innym tez sie moze udac, prawda? Nie rozumiem, skad u ciebie tyle zlosliwosci. Skoro uwazasz, ze to, co napisalam jest bez sensu, to moze napisz cos lepszego?

              Nie napisalam, ze kupilam mieszkanie po 6 latach pobytu. Mieszkanie nalezy do mojego narzeczonego. Akurat w mojej sytuacji moglabym kupic mieszkanie wlasnosciowe w naszej okolicy, poniewaz posiadam podobne mieszkanie w Warszawie i gdybym je sprzedala, moglabym kupic tutaj.

              Sytuacji autora watku nie poprawi nic, co napisze. Te sytuacje autor moze poprawic sobie sam.
              Moze i znasz zycie ale na pewno nie moje. Nie wiem, kto lepiej na czym wychodzi. Ja jestem chora i nie moglabym sobie pozwolic na stresujaca prace i spanie po 4 godziny dziennie, odzywianie sie samymi bananami, bo na nic innego nie ma czasu, itd. I nie oczekuje, wrecz nie chcialabym, zeby mi czegokolwiek "zazdroscila" - to moja przyjaciolka i chce dla niej jak najlepiej. Tylko, ze zycie w Pl to jej wybor - ona nie chce wyjezdzac choc wie, ze za taka prace, ktora wykonuje w Warszawie, za granica zarobilaby znacznie wiecej, w zwiazku z czym, na pewno pracowalaby mniej.

              I tak naprawde, jedyna rzecza, ktorej mozna by mi zazdrowcic, to nastawienie do zycia - zawsze widze glownie pozytywy i staram sie nie martwic negatywnymi stronami sytuacji. Dzieki cechom charakteru, jakie posiadam, latwo wchodze w pozytywne relacje z ludzmi a negatywnych incydentow nie odbieram osobiscie. Ale to nie moja zasluga, tak juz jest i to pomaga mi w zyciu. I moze to jest tez powodem, ze moje "porady" wydaja sie czasem hurraoptymistyczne. Ale tak juz mam, ze po prostu doceniam to, co mam i umiem sie tym cieszyc.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka