miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2232778.html
mialam szczescie, a raczej nieszczescie, czekac wczoraj na ten lot...od 3 na
nogach, no bo odprawa przed 6:30 no a potem 12h na kamiennej
posadzce..strasznie fajnie bylo..terminal "etiuda" luksusowy jak dworzec w
koluszkach, napoje w jedynym automacie skonczyly sie po godzinie bo goraco
bylo jak diabli..niby mozna bylo sobie wyjsc na zewnatrz, ale co godzine
trzeba sie bylo meldowac bo nuz akurat gdzies ktos znajdzie dla nas
samolot...