Poznałam pewną osobę na zlocie pewnego forum internetowego.
Zaniepokoiło mnie jej zachowanie. Czasami "wyłączała się", gapiąc
się w przestrzeń, i zupełnie rzy tym nie mrugając. Po chwili
mówiła "przepraszam, co mówiłaś? zagapiłam się" i rozmawiała
normalnie. To już było trochę dziwne, ale gdy wyszłyśmy na ulicę
nagle upadła. Dobrze, że kilka osób ją podtrzymało, bo rąbnęłaby o
ziemię jak worek kartofli. Dopiero po kilku sekundach, jak już stała
na własnych nogach (i zachowywała ...