Moja żona lubi seks, ale raczej bardzo tradycyjny, bardzo rzadko udawało mi
się namówić ją na jakieś śmielsze figielki, np. na oral. A tu wczoraj taka
scena: Żona rano zajęta była codzienną kszątaniną (dawała dzieciom
śniadanie), a ja poszedłem się kapać. Po kąpieli w szlafroku goliłem sie
przed lustrem. Do łazienki weszła moja żona, zamknęła drzwi i bez żadnych
wstępów, nie mówiąc po co weszła, uklękła za mną, włożyła głowę po szlafrok i
zaczęła całować mnie po pośladkach i pieśc...