Znalazłam Ją kilka dni temu (E.Plater róg Parkowej).
Zwróciła moją uwagę brzydką raną na głowie. Gdy podeszłam bliżej kocia prawie
zwariowała z radości, że się nią zainteresowałam, "gadając sobie" coś pod
noskiem głeboko spojrzała mi w oczy i...wskoczyła na ręce.
Nie mogłam jej tak zostawić. U weterynarza okazało się, że jest pogryziona
przez psa.
Biedne maleństwo jest tak ufne w stosunku do innych ludzi i zwierząt, że to
jej "zagubienie się" nie mogło się skończyć inaczej...