chyba nie kocham juz swoich rodziców...wcale nie mam ochoty sie z nimi widywać...nie tesknię za nimi..nie dzwonię...chymmm..nawet ich nie lubię.
Myslalam ze jak juz bedę dorosla i bedę miala swoje dzieci...męża...swój dom, dobre wyksztalcenie...dobrą prace....to matka przestanie mnie ciagle pouczac i sztorcować..a gdzie tam...ten proces nawet jej sie nasila z wiekiem.
tez tak macie?