Ostatnio moje życie nie ma wogóle sensu. Nigdy nie sądziłem, że
dotrę do punktu gdzie nie ma już niczego ważnego. Wszystko to dzięki
moim rodzicom. Żyję od kiedy pamiętam w poczuciu strachu i winy.
Każde drobne przewinienie było surowo karane. Najczęściej były to
słowa a czasem także czyny. Wychowano mnie w duchu perfekcjonizmu.
Dorastając okazywałem bunt, który był tłumiony i często po prostu
wyśmiewany. Kilka lat temu zachorowałem na nerwicę. Miałem w nich
wsparcie. Wtedy uwie...