Dodaj do ulubionych

Zrezygnowany

14.04.09, 14:55
Ostatnio moje życie nie ma wogóle sensu. Nigdy nie sądziłem, że
dotrę do punktu gdzie nie ma już niczego ważnego. Wszystko to dzięki
moim rodzicom. Żyję od kiedy pamiętam w poczuciu strachu i winy.
Każde drobne przewinienie było surowo karane. Najczęściej były to
słowa a czasem także czyny. Wychowano mnie w duchu perfekcjonizmu.
Dorastając okazywałem bunt, który był tłumiony i często po prostu
wyśmiewany. Kilka lat temu zachorowałem na nerwicę. Miałem w nich
wsparcie. Wtedy uwierzyłem, że będzie lepiej. Jednak gdy najgorsze
minęło. Wszystko wróciło do normy. Szukam pracy. Te poszukiwania nie
są intensywne. Wiele razy ją podejmowałem. Ale zawsze szybko
rezygnowałem. Wzmagał się we mnie lęk. Choć radziłem sobie i szybko
uczyłem się nowych rzeczy. Nie obawiałem się ludzi w pracy.
Obawiałem się rodziców. Czuję lęk przed popełnieniem błędu, który
nie wynika bezpośrednio z nerwicy. Boję się ich reakcji, ocen,
porównań i niesprawiedliwych określeń. Jestem im wdzięczny za wiele
spraw. Za pomoc. Tylko po co mi pomagali skoro wpędzają mnie z
powrotem w to samo? Czy ta pomoc była szczera? Dla nich liczą się
dwie rzeczy: kasa i sielanka. Nawet nieszczera sielanka jest dobra.
Dzięki ich postawie rozpadł się niedawno mój związek z kobietą,
którą bardzo chciałem pokochać. Była przez nich oceniana surowo. Po
prostu nie była dla mnie. Ona też niepotrafiła mi pomóc. Wesprzeć.
Miała wiele swoich problemów. Wiele razy zostawiała mnie samego ze
sobą. Pokonałem wtedy wiele barier. Wiele razy wygrywałem z samym
sobą. Odeszła. Bo bała się moich i swoich rodziców, którzy także
mnie nie akceptowali. Nie miałem pracy. Ona miała syna. Sytuacja
znowu rozbijała się o pieniądze. Coraz częściej nie mam ochoty na
nic. Pragnę tylko spać. Choćby leżeć. Pojawaiją się myśli o śmierci.
Choć czasem chcę po prostu uciec. Choćby pod most. Zacząć cokowliek
się uda zacząć. Wielu by mnie wyśmiało. Ale czuję się słaby.
Zmęczony moją niemocą. Brakiem zdecydowania. Wierzę i czuję, że nic
dobrego mnie nie czeka w życiu. Czasem szukam kogoś kto mógłby mi
choć trochę pomóc. Dać szansę i pozwolić uciec stąd. Od nich.
Pozwolić mieć własne ja i popełniać błędy i pozowlić mi za nie
odpowiadać. Bez obelg. Bez wyśmiewania i porównywania. Nie wiem co
mam zrobić. Coraz częściej chcę umrzeć. Ale coś mie nie pozwala.
Jaką drogą mam podążyć? Prosze o pomoc. O kilka słów.
Obserwuj wątek
    • kaz-oo Re: Zrezygnowany 14.04.09, 15:34
      Dobry psycholog + natychmiastowa wyprowadzka z rodzinnego domu, możliwie jak
      najdalej.
      • black_nothing Re: Zrezygnowany 14.04.09, 17:20
        Widzisz. Często o tym myślałem. Nie mam jednak pieniędzy. Pracowałem
        kilka razy po jednym miesiącu. Wszystkie swoje oszczędności wydałem
        będąc z wspomnianą dziewczyną. Pomogłem spłacić jej kilka długów. To
        nie jest wygodnictwo czy jak to rodzice nazywają: nieróbstwo. Ja
        tragicznie się czuję mając tyle lat i wciąż będąc na ich garnuszku.
        Ale wkopali mnie w ziemię bardzo głęboko. Oni i choroba, do której
        się przyczynili. Gdy szukam pracy także nie jest mi łatwo. Mam
        ubogie CV. Ciągle muszę ukrywać tę lukę w moim życiorysie. Gdy uda
        mi się coś złapać to jestem od razu przez nich prześwietlany. A czy
        przeczytałem dobrze umowę? A co to za praca? I od razu zaczyna się
        krytykowanie. A że za mała kasa. A że się nie opłaca. A że syn
        koleżanki mamy jest w dużym mieście i robi karierę. Ja jestem nikim
        a on sobie mimo trudności radzi. A choroba to tylko i wyłącznie moja
        wina i nigdy w dzieciństwie nie byłem nawet uderzony czego teraz
        bardzo żałują. Mam 29 lat i od tylu lat jestem dla nich problemem.
        Często żałuję, że wyzdrowiałem. W chorobie poczułem jak wspaniały
        może być człowiek. Tymi ludźmi byli lekarze. Odtrąciłem wszystkich
        znajomych. Często zachowywałem się jak moi rodzice. Oni też nikogo
        nie mają. Nikt tu nie przychodzi w odwiedziny. A gdy przyjdzie to
        jest za plecami obgadywany i osądzany. Jeśli istnieje piekło to tak
        właśnie ono wygląda. Wiem, że może być inna, pozytywna droga. Ale
        stać mnie tylko na tą najgorszą. Bo nawet nie mam z kim porozmawiać.
        Co z tego, że materialnie nie mam źle? To nie jest moje i oddam to
        wszystko za to co w życiu jest najważniejsze. Za miłość, życzliwość
        i ciepło:(
      • black_nothing Re: Zrezygnowany 14.04.09, 17:56
        Napisałem do mojej byłej dziewczyny. Przeprosiłem ją za swoje zło
        wobec niej. Oddzwoniła. Rozmawialiśmy. Było nawet miło. Pisałem
        jeszcze wiele razy. Ale milczy. Gdy ją poznałem musiałem walczyć o
        nią od początku. Czekała na kogoś kto ją oszukał. Bałą się, że gdy
        go spotka to cośsię w niej do niego obudzi. I spotkała go.
        Przypadkowo. Wtedy wybrała mnie. Robiłem wiele by u niej być i jej
        pomagać. Po prostu być i czuć jej obecność. Po każdym powrocie
        miałem od rodziców masę komentarzy. Co ja robie? To rozwódka i ma
        dziecko! Musiałem ją ukrywać. Wstydzili się jej. Zresztą mnie także
        się wstydzą. Ona tego nie robiła wobec swoich znajomych. Ukrywała
        mnie tylko przed swoimi rodzicami. Nie pracowałem. To był wstyd. Nie
        dla niej ale rodzice jej pomagali. Chciała w ten sposó uniknąć ich
        komentarzy w stosunku do niej. Bardzo monco wziąłem się wtedy w
        garść. Szukałem w każdy możliwy sposób czegoś w miarę konkretnego.
        Pracy było dużo. Ale nigdzie mnie nie chcieli przyjąć. Moje CV.
        Wiadomo. Choroba wracała. Wpadałem już nie w dołki a w doły. W
        trudno ukrywanych momentach ataku lęku moja była zachowała się
        najgorzej jak tylko można. Często się z nią rozstawałem.
        Niepotrafiłem się przytulić czy załagodzić niezrozumiałych i
        konfliktowych sytaucji. Uciekałem by potem tego żałować i czuć
        nienawiść do siebie samego. A w domu słyszałem starą śpiewkę. Gdy
        się rozstaliśmy to moi rodzice odetchneli. Poczuli ogromną ulgę. Nie
        musieli się już podwójnie wstydzić za mnie. W sytuacji z dziewczyną
        jest dużo mojej winy. I tym jest to tragiczne, że gdzieś tam
        naprawdę była miłość. Przepraszam, że tyle piszę. To lepsze niż
        milczenie. Nawet jeśłi mało osób słucha.
        • ajmj Re: Zrezygnowany 14.04.09, 19:03
          Ja czytam.
          Nic, praca ciebie czeka bardzo duza. Pamiętaj, ze to tylko TWOJE
          życie i masz je też TYLKO JEDNO.
          Świat tak naprawdę jest piękny, spróbuj i próbuj i wciąz podnosić
          się jak upadasz i zyc dla SIEBIE.
          Moje zycie było bardzo ciężkie i ja też dzień w dzień . .. staram
          się.
          • black_nothing Re: Zrezygnowany 14.04.09, 20:04
            Nigdy nie chciałem życia, które będzie ciągłą walką. Nie chcę przez
            całe życie zawsze się podnosić. Nie wiem skąd czerpiesz tyle siły.
            Wiem, że nie mam najgorzej. Ale to moje piekło. Nigdy nie
            licytowałem bólu i cierpienia. Tego nie da się po prostu tak
            określić. Ta dziewczyna mimo wszystko mnie kocha, myśli o mnie
            pozytywnie. Gdzie teraz jest? Gdzie są wszyscy, którzy nic do mnie
            tak naprawdę nie mają? Czasem chcę żyć. Słuchać i grać muzykę, którą
            kocham. Ale nie wiem czy potrafię żyć dla siebie samego. Od dwóch
            dni nie wychodzę z pokoju. Nie jem. Piję tylko wodę z kranu. Wciąż
            leżę w łóżku. Raczej czuwam niż śpię. Pokój wypełnia tylko muzyka. I
            oczekiwanie na tych kilka słów tutaj. Myślę o śmierci. Choć wiem, że
            napewno będzie jeden człowiek, któego zawiodę tym. I nie znam tego
            człowieka. Nigdy tak źle się nie czułem. Często czuję się jak gów...
            Straciłem tyle lat. Mam drugie tyle walczyć? O co? O starość? Czasem
            czuję, że jestem w głębi niezwykle kochającym i ciepłym człowiekiem.
            Ale ta skorupa jest zbyt gruba. Nikt czegoś takiego jak ja nie chce.
            • catrinceoir Re: Zrezygnowany 14.04.09, 20:29
              skad jestes? potrzebna Ci terapia. indywidualna, a moze grupowa - kiedy spotyka
              sie kilka osob, a kazda ma zupelnie inne problemy, z ktorymi musi sie borykac.
              sprobuj poszukac czegos takiego tam, gdzie mieszkasz. i poczytaj o toksycznych
              rodzicach ;)
              mi tez z moimi nielatwo, ale powoli zaczynam sie dystansowac... i wiesz, tego
              dystansu trzeba nabrac w swoich myslach - sama "ucieczka" nie da Ci nic tak
              naprawde...
              wyjdz z lozka i zrob sobie dobrej herbaty, na poczatek :) a potem szukaj
              podobnych sobie w sieci. sa fora psychologiczne, np. Psychotekst. poczytaj,
              pogadaj... jak czlowiek zdaje sobie sprawe, ze nie jest sam, to pomaga. powodzenia!
              • black_nothing Re: Zrezygnowany 14.04.09, 21:09
                Jestem z małej miejscowości. Chciałbym móc uczestniczyć w takiej
                terapii. Bo nie mam z kim porozmawiać. Tak szczerze. Wyrzucić z
                siebie bardzo głęboko ukryte ciernie. Wstałem. Wyszedłem i zrobiłem
                sobie herbatę. POczułem siętrochę lepiej. Lubię herbatę. Czasem
                myślę czy nie mają racji? Może nerwica powstała sama a może ja
                jestem jej winny? Ale gdy jako dziecko zbiłem neichcący szybkę od
                akwarium to ta wina była tak ogromna by od ojca dostać twardą gumową
                rurką? Czy ktoś z was był uczony tabliczki mnożenia wyzwiskami i tym
                wspomnianym wczesniej kawałkiem gumy? Dlaczego czasem myślę, że mają
                rację? Byłem żywym dzieckiem. POtrafiłem się cieszyć żcyiem.
                Organizowałem wszystkich znajomych na podwórku. Byłem liderem.
                Pełnym życia. Teraz jestem liderem umarłych. Zupelna odwrotnoscia.
                Dziwakiem. Zazdroszcze ludziom ktorzy potrafia sie szczerze cieszyc.
                Chocby mieli sie smiac jak glupi do sera. Fascynujace jest to, ze
                sie tego wypieraja. Ze jakby nic nie pamietaja. A wiele razy o tym
                mowilem. Co to za ludzie? Dlaczego tutaj trafilem? Za jakie grzechy
                zanlazlem sie w tym meijscu? Co niepozwala mi odnalezc siły?
                • catrinceoir Re: Zrezygnowany 14.04.09, 21:58
                  duzo pytan, a na wiekszosc nie odpowie nikt. kiedys zas przestaniesz szukac na
                  nie odpowiedzi i wtedy bedziesz zdrowy ;) nie obrazaj sie, ze zartuje, tak
                  naprawde to powazne sprawy. bylam w takim stanie jak Ty. chce Ci pokazac, ze
                  mozna z niego wyjsc.
                  sa terapie grupowe "z zamieszkaniem" - moze taka by Ci sie przydala? kilka
                  miesiecy bez rodzicow mogloby Ci pomoc uporzadkowac mysli.
                  • black_nothing Re: Zrezygnowany 14.04.09, 22:34
                    Każdy ma czas kiedy pytania bez odpowiedzi stanowią jedyny sens
                    istnienia. Ja mam taki czas. Nie obrażam się bo masz wiele racji.
                    Trudne jest to poczucie winy. Dla ludzi to ja będę wyrodnym synem.
                    Nasze społeczeństwo jest przecież tak pełne wartości i cnót.
                    Pseudowartości. Starzy zawsze mi wypomninaja ile to dla mnie zrobili
                    i poświęcili. Wiem o tym. Ale nie mogę wciąż żyć tym sentymenetem.
                    Poza tym co to za pomoc z prawem do gnojenia ciebie jako czlowieka.
                    Wolałbym po stokroć tego nie mieć. Ale czuć się dobrym czlowiekiem.
                    Nie wiecznie za coś winnym. Nie wiecznie złym. Partaczem czy
                    nieudacznikiem. Ktoś kiedyś pięknie powiedzał, że człowiek
                    szczęśliwy to taki, który potrafi dobrze zamykać rozdzialy, etapy
                    swojego zycia. Pomogli mi w okresie choroby. Niczego ich to jednak
                    nie nauczyło. To co robią teraz niweczy całą ich pomoc. Nie są
                    wiarygodni. Tamta pomoc wynikała chyba z tego, że dup... im się
                    zapaliła zaskakującą dla nich sytuacją. A to przykre. Wstydzą się
                    tego co mnie spotkało. Mnie także się wstydzą. Najbardziej dbają o
                    utajenie tego. Nie o moje poczucie wartości. Mój błąd? Ulegam temu.
                    Nie jest mi łatwo. Bo wiele we mnie jest zburzone. Wciąż wierzę, że
                    jestem zły i wiecznie winny calemu złu. Ale są chwile przebłysku.
                    Ich najważniejsze zmartwienie? To, że zbliżają sięwakacje i nie
                    znajdę pracy. To, że kolejny rok leci bez kaski i latek pracy. To,
                    że nie będę miał ani renty ani emerytury. Nie obchodzi ich co mam do
                    powiedzenia i dlaczego tak się dzieje. Nie ma propozycji rozmowy i
                    realnej pomocy. Moja matka powtarza wciąż, że moje każde
                    stwierdzenie jest "chorobowe". Mówi to w kółko. I porównuje. Wciąż
                    porównuje do uzdolnionego syna koleżanki. Ja wypadam gorzej
                    oczywiście. Jaki mają atut? 30 lat pracy. A ja? Ani dnia pracy
                    ponoć. I nie wiem co to jest praca. Czasem czuję się większym idotą
                    od nich. Dzisiaj chciałem być twardy gdy zaczeli mnie obgadywać.
                    Padły jednak takie słowa, że coś we mnie pękło. W tym domu jestem
                    sam. Nigdy nie mam racji. Jak można się zdystansować? Czy jest jakaś
                    terapia z zamieszkaniem we Wrocławiu? Ile to kosztuje? Nie mam
                    środków ani ubezpieczenia.
    • ewka027 Re: Zrezygnowany 14.04.09, 22:38
      black_nothing napisz skąd jesteś,może się spotkamy,pogadamy? Z pracą
      mam identyczny problem z tą różnicą,że ja mam męża,więc sytuacja
      jest troszkę inna...
      I pisz,pisz,pisz jeśli to przynosi Ci ulgę
      • black_nothing Re: Zrezygnowany 14.04.09, 23:00
        Jestem z okolic Legnicy. To województwo Dolnośląskie. Chciałbym móc
        w cztery oczy komuś opowiedzieć o moich problemach. Mimo tego CV
        udało mi się podjąć kilka razy pracę jako handlowiec. Niepotrafiłem
        jej jednak utrzymać. W domu wciąż były kontrolowane moje tzw.
        postępy. Najpierw mój wybór był dokładnie sprawdzany i ostro
        opiniowany. To chore! To tak jakby oni mieli z tą pracą coś
        wspólnego! A nie mają kompletnie nic! Normalny człowiek poradziłby
        sobie ale ja jestem uważany za nienormalnego. Co jest na dodatek
        udokumentowane. Czasem człowiek ma iluzję, w której czuje się jak
        głupek. Można sobie jednak z tym poradzić. Inaczej jest jak to w
        ciebie przez lata wsiąknie. Nie mam żadnego poczucia wartości. Mimo
        wielu zdolności mam bardzo niską samoocenę i olbrzymi brak pewności
        siebie. Jestem tchórzem. Nie chcę się tak czuć i zachowywać. W głębi
        wiem, że jestem inny. Pamiętam jaki jestem naprawdę. Dla wielu z was
        będę rozkapryszonym jedynakiem. Nie jestem bez winy. Nie rzucam
        kamieniami. Chcę odejść z miejsca vendetty i spokojnie żyć swoim
        życiem. Ale brakuje mi sił by to zrobić. Bo chcę to uczynić mądrze.
        Na tyle na ile potrafię.
        • premeda Re: Zrezygnowany 15.04.09, 08:31
          Nie możesz umówić się na terapię w Legnicy? Z dojazdem chyba nie ma
          problemu? Co do pracy, to nie wiem co byś chciał robić ale może
          spróbuj poszukać czegoś na stacjach paliw. Z zarobkami z tego co
          wiem nie jest najgorzej i jak dla mnie plusem są nocki. Może jakaś
          inna praca nie wymagająca specjalistycznego wykształcenia czy
          wiedzy. Wbrew pozorom zawsze wygląda to tak, że przychodzi nowy
          człowiek do firmy i musi się wszystkiego nauczyć. Nawet jeśli chodzi
          o programy na których pracują firmy i to w tej samej branży, to
          często są one różne. Trzeba się nauczyć ich obsługi i koniec. Jak
          wyglada sytuacja z prawem jazdy, posiadasz? Co do miejsca
          zamieszkania to nie masz najgorszego, popatrz niedaleko Lubin,
          Jawor, Chojnów i mnóstwo pomniejszych miejscowości. U was chyba jest
          jakaś strefa ekonomiczna, może tam? Jak znajdziesz pracę to wynajmij
          sobie chociaż pokój i uciekaj z domu rodzinnego. Na razie to może
          przestań się rozliczać z rodzicami z tego co robisz i unija
          przebywania w domu. Jak pytają czy szukasz pracy to odpowiadaj tylko
          jednym słowem: "Szukam!" Tylko tyle, nie analizuj z nimi umów,
          warunków pracy, zarobków. Mówiąc im o wszystkim, dajesz im bat do
          ręki. Nie będą wiedzieć, nie będą mieli czego się czepiać. Problemy
          możesz zawsze możesz opisać tutaj i pogadamy. I ostatnia już
          kwestia, nie jesteś nienormalny! Jesteś tylko chory na nerwicę, a to
          nie jest żadna przeszkoda żeby pracować i mieć się dobrze. Na razie
          jest kiepsko ale jak ruszysz się do ludzi to będzie lepiej. Jeszcze
          jedno na dole strony masz różne fora, idź na forum regionalne
          Legnica na pewno ma swoje, co prawda odzew nie jest natychmiastowy
          ale są tam ludzie z Twojej okolicy. Świat jest mały ja mieszkam
          niedaleko, bo w ok. Strzegomia.
          • premeda Re: Zrezygnowany 15.04.09, 08:34
            Ale mi się napiało:
            > Na razie to może
            > przestań się rozliczać z rodzicami z tego co robisz i unija
            > przebywania w domu.
            Miało być "unikaj" :)
          • black_nothing Re: Zrezygnowany 15.04.09, 10:50
            Wczoraj pomyślałem, że może przesadzam. Dziś rano jednak usłyszałem
            znowu rozmowę. Powiedzieli, że od 30 lat się nie zmieniłem. I nadal
            będę taki sam. Z tego wynika, że wychowałem się sam i sam na siebie
            miałem największy wpływ. Ktoś w to wierzy? To faktycznie jest
            możliwe? Może i jestem dla nich debilem ale nie dla siebie i wielu
            innych ludzi. Dla nich jestem po prostu nienormalny! Jestem kłębkiem
            nerwów. Mam już w wieku 29 lat już siwe włosy. Ci ludzie zostali
            sami. Wszystkich ze swoje jrodziny odtrącili. czase msłusznie ale
            czasem jużchyba tylko dla zasady. Od kiedy moja babcia umarła ten
            dom jest pusty. Gdy miałem psiaka to miałem możliwość ucieczki z nim
            na spacery. Teraz jestem sam na sam z moimi mentalnymi oprawcami. Ci
            ludzie sterczą całymi dnaimi w oknach. POdglądają każdy ruch
            sąsiadów czy rodziny. Analizują. Obmawiają. Są pełni nienawiści.
            Nieważne czy słusznej czy nie. O mojej byłej dziewczynie wypowiadali
            się pogardliwie. Ona chciałą ich keidyś poznać. POweidzałem jej, że
            mówią o niej tak. ZNiechęciła się. Niedawno zachorowałem.
            POwiedzieli, że będę się leczył sam ale nie na ich koszt. POtraficie
            jako rodzice poweidzieć coś takiego waszym dzieciom? POtrafilibyście
            trwać we własnym dorbym samopocuzciu i lać na realne problemy
            waszych dzieci? Może neiktózy tak. Ale większość nie. Nigdy nie
            chciałem być desperatem. ALe desperacko chcę umrzeć. To ejdyna
            droga. By nikogo nie obciążać. BY nikogo nie wciągać. Chcę stąd
            uciec. Tylko co to mi da? Z dojazdami nie ma problemu. Problem jest
            z pieniędzmi. Nie mam niko kto moglby mi pomoc. Przez chorobe
            uciekli wszyscy. Reszte ja odtracilem. Bo uwierzylem swoim starym,
            ze to negatwyne osoby. Potrzebuje pomocy. POtrzebuje stad uciec.
            Moge pracowac na utrzymanie dopki czegos sobie nei znajde w sensie
            pracy. Chce sie fizycznie uwolnic od tych ludzi by moc uwalniac sie
            od nich mentalnie. Nie wytrzymuje ich obecnosci. Ciągłych pretensji,
            zarzutów, żali i wrogości. Czasem czuję, że mają racjęco do mnie.
            Ale uczę się, że to fałszywe odczucia. Że to wszystko jest podszyte
            wiatrem. W każdej chwili mogę się spakować i zniknąć stąd. Jeśłi
            ktokowlwiek da mi szansę i po prsotu uwierzy. Nie chcę tego co mam.
            Chcę tego czego nigdy nie miałem.
            • premeda Re: Zrezygnowany 15.04.09, 11:04
              Jak z ubezpieczeniem, jesteś ubezpieczony żebyś mógł iść na wizytę
              na NFZ. Czy po stwierdzeniu u Ciebie nerwicy dostałeś jakieś namiary
              na poradnie? Przeczytaj "Toksycznych rodziców", to zobaczysz swoich
              w innym świetle, bo to z nimi jest problem, a nie z Tobą.
              • black_nothing Re: Zrezygnowany 15.04.09, 11:10
                Znam tą książkę. Nigdy nei chcialem obrywac za czyjes problemy nie z
                mojej winy. A wlasnie obrywam. Niedawno pracowalem. W marcu
                zrezygnowalem. Z opisanych przyczyn dalem sobie spokoj. CHoc szło mi
                nieźle. Chyba nie jestem juz ubezpieczony. Nerwice stwierdozn ponad
                piec lat temu. POnad trzy leczylem sie. Najgorsze objawy ustapily.
                Choc nie jestem tego taki pewny. Czy dopeiro te najgorsze nie
                ujawnily sie dopiero teraz. CZy smierc jest jedynym rozwiazaniem?
                • premeda Re: Zrezygnowany 15.04.09, 11:26
                  Na pewno powinieneś się zarejestrować w Urzędzie Pracy jako
                  bezrobotny, nawet jeśli nie dostaniesz zasiłku to będziesz
                  ubezpieczony, a to pozwoli korzystac Ci z leczenia na NFZ. Co do
                  śmierci, to nie pomyślałeś, że jeśli targniesz się na swoje życie,
                  to utwierdzi to tylko Twoich rodziców w przeświadczeniu, że mieli
                  całe życie rację i że byłeś nienormalny? Ja w takiej sytuacji bym
                  żyła i miała się świetnie, właśnie na przekór im.
                  • black_nothing Re: Zrezygnowany 15.04.09, 12:31
                    Myślałem o tym ale w UP potrzebujęśwadectw pracy. Nie mam ich. To
                    były prace dorywcze na umowę - zlecenie. Rozwiązywałem je syzbko i
                    przez to niedbale. Zawsze uciekałem by nie było zbyt wiele pytań.
                    Wsztsko co piszesz jest pozytywne. Warte podjęcia. Mój największy
                    problem to poczucie winy wobec nich. To, że mają rację mówiąc takie
                    rzeczy. Niepotrafię przekonać siebie jak jest narpawdę. Do swoich
                    racji. Zniewala mnie to poczucie winy. Długu. Że to ja będę tym
                    złym. Wypominają mi to. Kto nimi się zapokieuje na starość? Kto i za
                    co ich pochowa? Skoro ja jestem neiudaczniekiem i leniem. Nie wiem
                    czy celowo to robią ale im sięudaje trafić w mój czuły punkt. W moją
                    wrażliwość. Brakuje mi twardości bruku. CHoć raz jąwykazałem.
                    Pokonując chorobę. Nie chcę się mścić. Chciałbym żyć. Tak jak
                    napisałaś. Zawiodę ich pewność tym, że mi sięw życiu uda. Bez nich.
                    Że będę żył za swoją zasługą.
                    • catrinceoir Re: Zrezygnowany 15.04.09, 15:37
                      wez wszystkie umowy jakie masz (zlecenia tez sie licza), swiadectwo maturalne, i
                      co jeszcze w zyciu robiles, w UP nie gryza. powiedza Ci najwyzej, ze zasilku nie
                      dostaniesz ;) ale nie moga odmowic uznania Cie za bezrobotnego.
              • black_nothing Re: Zrezygnowany 15.04.09, 11:15
                Wiem, ze nikt mi nie da szansy. Bo niby z jakiej racji? Pozwólcie
                chociaż odejść. Umrzeć. Choć chcę żyć. Nie widzę innej drogi. To
                miejsce mnie zabija. I nie mam pomysłu na to co zrobić by to
                zmienić. Przepraszam za moją desperację.
      • black_nothing Re: Zrezygnowany 14.04.09, 23:20
        Czy ktoś chciałby skończyć w piekle przemalowanym w rajskie barwy?
        Oddam chętnie to całe piekło za skromny, ciasny ale przyjazny raj.
        Tam gdzie nikt nie będzie mnie kontrolował i poniżał mierząc mnie i
        i wszystkich swoją, jedynie słuszną miarą. Wiem, że docenię wolność.
        Nigdy jej nie miałem. Zawsze coś spieprz... i zawsze robiłem źle.
        Zawsze jestem gorszy i moje wybory są nieprzemyślane. Nigdy nie
        mogłem okazywać swoich emocji i realizować pragnienia. Zawsze
        musiałem być spełnieniem niedopowiedzeń w życiorysie moich rodziców.
        Najważniejsze jest to, że nie ma magistra. To sól w ich oku. Bo
        wynika z tego, że nie mam żadnych ambicji. Tylko drukowane papierki
        się liczą w ich życiu. 30 lat pracy i inne istotne artefakty. Nie
        neguję tych osiągnięć. Tak jest ustalona rzeczywistość. Chcę ją
        przyjmować po swojemu. Nikogo do tego nie zmuszam. Dlaczego jestem
        zmusznay ja? Ich droga jest jjedynie prawdziwa? Co osiągneli w swoim
        życiu tak fascynującego, że się chce trwać? Ja nie widzę niczego
        takiego.
      • black_nothing Re: Zrezygnowany 14.04.09, 23:22
        Gdzie miłość sobie poszła?
        • ajmj Re: Zrezygnowany 15.04.09, 07:27
          Poetą napewno powinnieneś być:)
          Chłopie, wiesz - a co, lubię sie licytować -jakich ja miałam
          rodziców????

          gumowa rurka? to pikuś dla mnie.

          Po pierwsze musisz chcieć żyć. Ty sam, nikt za Ciebie.
          Ja chciałam. chcę. I jestem szczęśoliwą osobą. We mnie i do tej pory
          kotłują się duchy przeszłości, których nie potrafię zamknąc w
          pudełko i odstawić na półkę. Ale muszę iść do przodu, bo chcę i daje
          radę. Jestem ciut starsza od Ciebie i doskonale znam Legnicę:)

          • black_nothing Re: Zrezygnowany 15.04.09, 11:24
            Jełsi zniknęwkrótce z tego forum. I nie odpiszę. Wiedzcie, że po
            prsotu mi się nie udało:(
    • ewka027 Re: Zrezygnowany 15.04.09, 07:50
      Ja jestem z woj.śląskiego,z okolic Rybnika tak więc spotkać się
      będzie raczej trudno:(
      Napisz coś więcej o sobie,piszesz coś o chorobie,co to była za
      choroba?
      Może to nic strasznego,może trochę wyolbrzymiasz...
      A jeśli chodzi o pracę to może na początek spróbuj może złapać się
      czegoś mniej ambitnego jako sprzedawca np. w jakiejś Castoramie albo
      Praktikerze?
      Tam zwykle mają mniejsze wymagania jeśli chodzi o CV
      • black_nothing Re: Zrezygnowany 15.04.09, 11:05
        Niepotrafię myśleć o przyszłości tak klarownie. Nie w tym miejscu.
        Ja umieram. Cierpię na nerwicę natręctw. Nie bez przypadku. BYłem
        twardo uczony myslenia i dokładności. Nie ejstem z natury taką
        osobą. Przesadnie perfekcyjną. MIałem obsesyjen myśli o złych
        rzeczach. Że coś mi się stanie. Że zachoruję. Że umrę. Że coś stanie
        się mojej babci. By uspokoić lęk wywołany tymi myślami. POwtarzałem
        czynności. Najprostsze. Wielokrotne ubieranie się. Rozbieranie.
        kładzenie czy wstawanie z łóżka. Wszytsko powtarzałem nawet po
        kilakdziesiąt razy. Dwukrotnie próbowałem odejść. Wszystko widziałem
        poprzez ból, pustkę i cierpienie. Wtedy zmiękli. Teraz są znowu tacy
        sami jak nie gorsi. Zgorzkniali. Nie chcę im już tłumaczyć niczego
        ani rozmawiać. Już rozmawiałem. Oni zawsze tacy będą. Myślałem, że
        piekło jest poza mną. Mam problemy z sobą nadal. Oni sądzą, że to
        moje nieróbstwo i wygodnictwo. Kto tak naprawdę ma racje? Gdyby to
        było wygodnictwo. Nie chciałbym stąd uciec. Olewałbym to i leżał.
        ALe tak nie jest. Może i leżę. ALe przez niemoc i poczucie strachu.
        Często jednak jets inaczej. I chciałbym taki moment wykrozystać by
        nie przegrać lat, które mi pozsotały.
        • premeda Re: Zrezygnowany 15.04.09, 11:31
          Nie rozmawiaj z nimi i niczego nie tłumacz, za to działaj dla
          siebie. U mnie też różnie bywa ale nauczyłam się już jednego, że to
          moje życie i ja za nie odpowiadam. Nie muszę nikomu się z niczego
          tłumaczyć mam prawo do własnych wyborów i zdanie innych nie jest dla
          mnie wyrocznią.
          • black_nothing Re: Zrezygnowany 15.04.09, 18:42
            Wiecie. Niedawno matka przyszła do mnie. Zaczeła mnie przytulać i
            zupełnie innym głosem mówić. Potem zaczęła coś majaczyć, że wkrótce
            mi da spokój bo na coś jest chora. Jestem wrażliwym człowiekiem.
            Nawet za bardzo. Zawsze wie jak uderzyć. Przed tą sytaucją wparowała
            do mojego pokoju i zaczeła sie drzeć. Krzyknąłem by wypie... z
            mojego życia i dała mi spokój! Nie wytryzmałem. Parę chwil potem
            zachowała się zupełnie inaczej. Było tak już nie raz. Często tak się
            zachowuje. Czuję się szantażowany emocjonalnie. Po co to robi?
            Przecież to puste. Przecież ona nadal niczego nie rozumie. ALe
            poczułem się źle. Bo poczułem sięzły i winny. Jestem podatny na
            takie sytuacje. To w gruncie rzeczy jest jakaś chora desperacja i
            plastik. Ale ja birę takie sytacje zawsze za dobrą monetę. Tak.
            Zachwiałem się. Mimo to wiem co powinnienem zrobić. Zadzwoniłem do
            jednego miejsca we Wrocławiu. W sprawie pracy. Może coś z tego
            będzie. Choć nie iwem co mam do końca myśleć o matce. Mieliście
            takei sytuacje? Co one pokazały?
      • black_nothing Re: Zrezygnowany 15.04.09, 18:45
        Ewka. Daleko czy nie jeśli się chce co to można coś wymyśleć. Ja
        jestem chętny na tą rozmowę. Myślę, że byłaby pomocna dla nas
        obojga. Nie wiem co ty o tym myślisz.
        • ewka027 Re: Zrezygnowany 15.04.09, 20:06
          black_nothing napisz mi adres e'mail to prześlę Ci na niego numer gg
          I głowa do góry,nie jesteś sam
          Chetnie z Tobą pogadam kiedy będziesz miał gorszy dzień,bo sama
          sporo w życiu przeszłam
          Pozdrawiam
          Ewa
          • ewka027 Re: Zrezygnowany 15.04.09, 20:10
            A z pokonaniem takiej odległości przynajmniej ja mogę mieć kłopot,bo
            mam dwoje dzieci w tym niemowlę,więc sam rozumiesz...
            Gdybyś mieszkał bliżej to już jutro poszlibyśmy na dłuuugi spacer:)
          • black_nothing Re: Zrezygnowany 16.04.09, 16:59
            Ewa: peterloeffler@wp.pl. To mój mail. WYabczcie, że milczałem.
            Zadzwoniłą wczoraj do mnei moja była. Chciałą wiedzieć jak sięczuję.
            To byłą miła i urocza rozmowa. Dzisaij oddzwoniłem do niej. Również
            było miło. Nie wiem co siędzieje. Czy to miłość? Wygodnie jest o
            niej mówić. Ale nic sięnei dzieje z obu strony co mogłoby o niej
            świadczyć. Poza tym bojęsię ewentualnego powrotu. Ona kiedyś
            poweidziała, że tylko miłośc i pieniądze są ważne w życiu. Do dziś
            niepotrafie tego przyjąć do siebie. Ona ma syna. Wcześniej była z
            facetem, który był przy kasie. Zawsze gdzieś obijałą sięo takich
            kolesi. JA jestem ich przeciwieństwiem. Jestem bogaty. Ale duchowo.
            Będąc z niaczułem tą presję, kórej nigdy nei chcę czuć. Mówiłą mi,
            że powinnienem zapewnić jej i je jsynowi przyszłość. Nirouzmiema
            takeigo podejścia. Czułem się jak "fabryka kasy". Z drugiej storny
            nie ejst złym człowiekiem. Być może nigdy nie będzie mnie stać na
            własne mieszkanie a co dopiero jakis domek czy inne cuda. Nie
            wyrokuję, że nigdy tego nie będę mógł osiagnać. Ale nei chcę zyć pod
            presją i czymiś pretensjonalnym spojrzeniem. Ciagle ta kasa, kasa i
            kasa. Dal mnei nie jest ważna. Jest mi tylko potrzebna. Nie
            negujęjej ale nie póje po trupach po nią. To wazny dla mnie powód.
            Poczucie równości i partnerstwa w takcih kwestiach. Tego nei będzie.
            Z drugiej storny ciągnie mnie do niej. Wiem, że do mnie należy
            decyzja. MImo to mam dylemat.
            • triss_merigold6 Re: Zrezygnowany 16.04.09, 20:58
              To przestan mieć dylemat i zapomnij o pani. Laska ma dziecko i
              zobowiązania wobec dziecka, nie weźmie sobie na głowę bezrobotnego
              gościa z depresją, nerwicą i mnóstwem innych przypadłości, bo byłbys
              tylko kula u nogi. Chęć normalnego, bezpiecznego życia to nie jest
              zadna presja, to standard, który partner powinien się starać
              zapewnić albo współuczestniczyć w zapewnianiu.
              Idź do dobrego psychiatry, weź leki, terapia dłuzsza i zostaw w
              diabły głęboką codzienną autoanalizę własnej osoby.
              • black_nothing Re: Zrezygnowany 16.04.09, 21:26
                Problem w tym, że wzięła i byłą pewna tego wyboru. Jest wiec według
                ciebie zgodna ze standadami? Widzisz. Laska ma dziecko i
                zobowiązania wobec niego. To fakt. Ona też miała depresję i jakoś
                wielu facetów sobie ją brało na głowę. Po co? Może miała zapewnić
                odpowiedni standard w buduarze? Z tego co wiem to głównie bzykali
                się i imprezowali. O jej synu jakoś nikt nie snuł planów. Po twoich
                słowach nie dziwię się, że większość facetów woli byś samotnych albo
                żyje przygodą skoro kobiety nauczyły się wyłapywać "zapewniaczy
                standardów". Co do autoanalizy to masz rację. Zgodzę się także, że
                legalny sponsoring samotnych matek jest częścią obowiazujących
                realiów. Ja nie traktowałem jej jako przyszłej utrzymanki tylko jako
                partnerkę i nigdy nie abstrahowałem od wsparcia finasowego co
                zresztą mimo braku stałej pracy czyniłem. W zamian był kop w zadek i
                dalsze groteskowe roszczenia finansowe. Jeśli chcesz wiedzieć to jej
                synowi kupiłem kurtkę na zimę bo nie miał. Dlaczego? Bo mamusia nie
                chciała zrezygnować z tipsów i leczenia pryszczów u dermatologa na
                rzecz takeigo zakupu. I nie myśl, że żałowałem chłopakowi i zrobiłem
                to z litości. Nie był moim synem ale będąc z jego matką na ten czas
                dbałem o niego. Mieliśmy świetny kontakt. Do dzisiaj uczę go gry na
                gitarze, kórą także mu kupiłem na urodziny z reszty swoich
                oszczedności. Ja nie zawiodę go jak większość tatusiów, która się
                tam przewinęła. Więc zanim mnie wyślesz na terapię to wyłącz w sobie
                funkcję ssania partnerskeigo portfela bo podejrzewam, że masz
                podobne zapędy do niej. Przemyśl sprawę zanim kogoś zlekceważysz.
                Miłęj nocy.
                • triss_merigold6 Re: Zrezygnowany 16.04.09, 21:40
                  O popatrz, nawet potrafisz się obudzić z jękliwego tonu i przejść w
                  pasywno-agresywny. Postęp.
                  Związałeś się z niesamodzielną, niewydolną wychowawczo puszczalską
                  dresiarą to nie bądź zdziwiony, że szuka sponsorów.
                  W przeciwieństwie do Ciebie, mam stałą i przyzwoicie płatną pracę.
                  Sponsoringiem zainteresowana nie jestem, nie ma takiej potrzeby,
                  natomiast do faceta dokładać nie zamierzam ani robić za darmową
                  psychoterapeutkę.
                  • black_nothing Re: Zrezygnowany 16.04.09, 21:54
                    Skoro masz robotę to kiedyś ją starcisz i nie ma tutaj między nami
                    żadnego przeciwieństwa. Nie dziwię sie bo masz w jej kwesti rację.
                    Dziwię się sobie. To dobrze, że nie masz zamiaru dokładać do faceta.
                    Widocznie sama nie jesteś watrta dołożenia. Psychoterapią się nie
                    paraj. Nędznie radzisz i byłoby kiepsko gdybyś otrzymywała jeszcze
                    za to broń Boże przyzwoitą kasę. Wydaje mi się, że jesteś
                    zgorzkniałą damulką, która odnisoła życiwoy sukces. Pilnuj go bo
                    ciężko się utrzymać na szczycie. Koniec tej niesmacznej pyskówki.
                    Trzymaj ton. Nadaje ci go kasa. Bez niej byś milczała. Bywaj.
              • black_nothing Re: Zrezygnowany 16.04.09, 21:35
                Miało być że nie abstrahowałem od wsparcia finasowego i mimo braku
                stałej pracy, której szukałem wspierałem ją. POZa ty mapmietaj o
                jednym. Domek jednorzodzinny to nei żadne standard. Może keidyś w
                USA tak. Standard to jedzieni, ubrania, szkoła, zdrowie i przyjazne
                cztery kąty. Ttuaj nie było mowy o standardzie. Wiecpo co dokonała
                takiego wyboru? Dal jaj? A twóje teksty tez ma mtraktować jako
                specyficzny żart? Inaczej się nei da. Może sama sięwybierz na
                terapię i sięgnij po jakieś leki. Bo znowuż za mocno analizujesz
                innych. Chocto płytka analiza.
                • triss_merigold6 Re: Zrezygnowany 16.04.09, 21:50
                  Nie bądź smieszny i przestań się nad soba użalać.
                  Laska nie dla Ciebie, liczyła na więcej, pomyliła się i aloha
                  gościu. Najwyraźniej uznała, że na więcej liczyc nie może i przestań
                  rozstrząsać.
                  Nie analizuję, cherie, życie znam.P
                  • black_nothing Re: Zrezygnowany 16.04.09, 21:59
                    Więc daruj sobie wysyłanie ludzi po specjalistach skoro nie znasz
                    sytacji. Skoro miłość i emocje to dla ciebie kontrakty i fakturki to
                    twoja sprawa. Pamiętaj. Miłość kończy się w dniu ślubu a małżenstwo
                    w dniu gdy odejdzie kasa. Na szczęście nie dla wszystkich. Brak kasy
                    nie oznacza od razu lenistwa i nieróbstwa. Może jeszcze się kiedyś o
                    tym przekonasz po raz pierwszy albo po raz kolejny. Nie życzę ci
                    tego ale czasem złe uczy bardziej niż dobre. OK. Bo będę
                    niewarygodny. Wiec kończę tę dyskusję. Miłego życia:)
                    • verdana Re: Zrezygnowany 16.04.09, 22:34
                      Wiesz co?
                      jestes doroslym facetem i czas przestac winic mamusie i tatudsia za
                      nieudane zycie. W tym wieku powinienes zyc na wlasny rachunek, a nie
                      obwiniac wszystkich dookola o wszystko że, co Ci się w zyciu
                      przytrafia. Rodzice za malo się troszcza o 30-letniego facet,
                      dziewczyna nie taka, jak trzeba i wykorzystuje, jedyna osoba na
                      forum , ktora sie nad Toba nie użaliła wywolala wybuch agresji.
                      Zrozum, ze nikt juz Toba zajmowac się nie musi, jestes dorosly i
                      tylko od Ciebie, a nie do mamusi zalezy Twoje życia. Jesli potrzeba
                      Ci leczenia - lecz się. Zacznij utrzymywać się sam, a nie wymagac od
                      rodzcow, aby to robili z usmiechem na ustach, bo Tobie praca nie
                      odpowiada. Zacznij byc dorosły, a nie udawaj skrzywdzonego 15-latka.
                      Uwierzylabym predzej w depresje, gdyby nie nagla zmiana nastroju -
                      teraz stawiam raczej na rokapryszonego bachora.
                      • miacasa Re: Zrezygnowany 16.04.09, 22:49
                        > Uwierzylabym predzej w depresje, gdyby nie nagla zmiana nastroju -
                        > teraz stawiam raczej na rokapryszonego bachora.

                        Verdano, nie obrażaj bachorów, proszę.
                      • black_nothing Re: Zrezygnowany 16.04.09, 23:14
                        POZa tym czytaj uwazniej chyba ze jest to dal ciebei neiwygodne i
                        lubisz zrobic dopiske. Ja stawaim na niedolege zdradzona przez meza
                        z gejem.
                        • brak.polskich.liter Interesujace 16.04.09, 23:34
                          Jak na zdolowanego, biednego misia o wrazliwym serduszku, notorycznie
                          krzywdzonego przez wredne otoczenie, masz sporo energii. Fakt, ze jest ona dosc
                          specyficznie kanalizowana... Ale lepsze to, niz nic. Od czegos trzeba w zyciu
                          zaczac, nieprawdaz.

                          Tym niemniej sadze, ze lepiej bys zrobil, gdybys sie zajal jednak struganiem
                          tych fujarek. Albo czyms podobnym. Bardziej konstruktywnym, niz obrzucanie
                          forumowiczow obelgami. Moze praca fizyczna?
                          • miacasa Re: Interesujace 16.04.09, 23:44
                            > Moze praca fizyczna?

                            eeee, uwzięłaś się, tylko praca i praca, on cierpi a praca to by mogła w
                            cierpieniu przeszkadzać, tak nie można, to nieludzkie
                            • brak.polskich.liter Re: Interesujace 16.04.09, 23:56
                              miacasa napisała:


                              > eeee, uwzięłaś się, tylko praca i praca, on cierpi a praca to by mogła w
                              > cierpieniu przeszkadzać, tak nie można, to nieludzkie

                              Ano racja. Kajam sie.
                              To moze samobatozenie pokrzywami? Cilice na udzie? Usadowienie sie golym tylkiem
                              na grillu? Na zlosc starym odmrozic sobie jadra?

                              Dla chcacego nic trudnego. A jak fajnie mozna by pocierpiec.
                        • miacasa Re: Zrezygnowany 16.04.09, 23:47
                          > Ja stawaim na niedolege zdradzona przez meza
                          > z gejem

                          za dużo, zdecydowanie za dużo telenoweli oglądasz
    • brak.polskich.liter Re: Zrezygnowany 16.04.09, 22:37
      Czy rozwazales juz opcje strugania fujarek drewnianych?

      Propozycje udania sie na terapie/do psychologa/psychiatry dostales. Kilka innych
      sensownych rad rowniez. Grasz w ¨tak, ale...¨ i nie robisz wrazenia faceta,
      ktory ma jakis pomysl na siebie, poza kwekaniem i onanizowaniem wlasnym
      nieszczesciem/dysfunkcjami/nerwica/qrwica/ cholera wie, czym.

      W zwiazku z czym struganie fujarek wydaje mi sie byc calkiem niezlym pomyslem.
      Zadnych Twoich problemow to nie rozwiaze, ale zaspokojona zostanie potrzeba
      tworzenia, a to zawsze cos.

      Ponadto, mozesz rozwazyc malowanie owych fujarek na kolor czarny, a nastepnie
      reczne ozdabianie ich jakimis autorskimi aforyzmami, np ¨życie nie ma wogóle
      sensu¨, albo ¨znowu pragne smierci¨. Styl masz kwiecisty, wiec problemow byc nie
      powinno. Mlodziezy spod znaku emo powinny sie spodobac. I small biznes gotowy.
      Wiec moze oprocz zaspokojenia potrzeby tworzenia zaczniesz zarabiac.
      Na poczatek pewnie niewiele, ale zawsze cos.
      Warto sprobowac.
      • black_nothing Re: Zrezygnowany 16.04.09, 23:11
        Towarzystwo wzajemniej adoracji? Robicie w ZUSIE czy w UP? Widcznie
        rodzcie was molestwoali skoro tak sie utwardziłyście. Znawczynie
        tematu? Wyabczcie forme osobową żeńską. Obraziłem kobiety. Bywajcie.

        PS: co ty z tymi fuajrkami? Masz fantazje czy jak?
        • miacasa Re: Zrezygnowany 16.04.09, 23:16
          Widcznie
          > rodzcie was molestwoali skoro tak sie utwardziłyście.

          ???????????
          no Ty to już całkiem skostniałeś w spaczonym odbiorze rzeczywistości

          > PS: co ty z tymi fuajrkami? Masz fantazje czy jak?

          O poczuciu humoru też bidulku nie słyszałeś?
          • black_nothing Re: Zrezygnowany 16.04.09, 23:20
            Nie za pozno dal ciebie juz dziewczynko? Juz dawno po dobranocce.
            Jutro do roboty trza wstac by gwarantowac przyszlosc. DObranoc:)
            • miacasa Re: Zrezygnowany 16.04.09, 23:26
              Co Ty , ja jestem nierobem, prowadzę własną firmę więc jutro się wyśpię ale ty
              pewnie nie jadłeś i słaby jesteś więc się połóż. Zapomniałam, przecież Ty już
              leżysz tylko podłe, twarde baby spać Ci nie dają i mama, też twarda baba mało
              jest wyrozumiała dla trzydziestoletniego syneczka.
              • brak.polskich.liter Re: Zrezygnowany 16.04.09, 23:42
                miacasa napisała:

                > mama, też twarda baba mało
                > jest wyrozumiała dla trzydziestoletniego syneczka.

                No, bo wredne babsko nie dosc, ze nie cieszy sie na niekonczacy sie sponsoring
                roszczeniowego, niedorobionego, uzalajacego sie nad soba, nadasanego chloptasia,
                to jeszcze krytykuje i cos marga o nierobstwie.

                Wyrodna matka, wyrodna.
                Biedny misio.
                Chlip.
                Bol mi kasa trzewia.
            • triss_merigold6 Re: Zrezygnowany 17.04.09, 09:54
              Jak na typa, który od 2 dni przyswaja tylko wodę, masz sporo
              energii. Wypadałoby, żeby 30-letni chłop przeznaczył ową energię na
              cos konstruktywnego zamiast narzekać, że rodzice + wrogie otoczenie
              uważają go za nieudacznika i nieroba. Zapewne słusznie uważają skoro
              w tym wieku masz w CV kilka miesięcznych epizodów pracy i nie dbasz,
              żeby sie uniezależnic finansowo od rodziców.
              Kreaujesz się na skrzywdzonego misia o wrażliwym serduszku, nękanego
              złym dzieciństwem a dzikie pretensje kierujesz do całego świata, och
              źli starzy powinni głaskać, przytulać, karmić i leczyć a tu mówia
              niemiło. I laska też nie taka, i świat.
              • verdana Re: Zrezygnowany 17.04.09, 14:55
                głębokie wyrazy współczucia dla rodzicow, utrzymujacych agresywnego
                nieroba. Bo w depresje jakoś nie wierzę. Pora zdecydowanie pozbyc
                sie roszczeniowego biednego misia z domu - niech sam zadba o siebie.
                • paraben Re: Zrezygnowany 17.04.09, 15:46
                  dziewczyny- a mnie po przeczytaniu 1 postu biednego maltretowanego
                  wszystko to wydalo sie prowokacja- ale czekalam na rozwoj sytuacji.
                  Ten czlowiek jest chory z nienawisci i stad jego problem i potrzeba
                  anonimowego docinania ludziom albo jest chory psychicznie. Moim
                  zdaniem cala ta paplanina o depresji, piciu wody z kranu, szukaniu
                  pracy i nerwicy to marna prowokacja. Chlopczyna naczytal sie do tego
                  ksiazek stad styl przybral depresyjny i uderzyl w zalosny ton.
                  Chyba ze ta woda z kranu, ktora od dwoch dni pije zaszkodzila
                  jasnosci jego umyslu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka