Gość: Chinski
IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl
02.10.01, 20:04
Obecnie mieszkam w woj. śląskim. Do II LO na ul. Partyzantów chodziłem w latach
1989-93; jest to najgorsze wspomnienie mojego życia.Mimo, że skończyłem studia
i pracowałem w różnych firmach i instytucjach z takim łapówkarstwem,
hipokryzją, pseudonauczaniem i wchodzeniem w tyłek belfrom nigdy wcześniej ani
później się nie spotkałem. Znajomi ze śląska nie wierzyli gdy opowiadałem im o
przymusowych korepetycjach, zróżnicowanym repertuarze wymuszanych prezentów dla
belfrów; szczególnie dla pani od biologii. Nauczyciele, szczególnie stara
komunistyczna kadra, stanowili mafię, która wzajemnie się kryła i wspierała
m.in. finansowo - uczniami "potrzebującymi korepetycji". Wszyscy o tym
wiedzieli, ale nikt się nie wychylił - każdy chciał zdać maturę. Szkoła miała
pewien plus; jak powiedziała moja koleżanka z Jarosławca: Nauczyłam się tam
jednego "dawania łapówek", co może się jej przydać w dalszym życiu. Jeśli
Macie podobne wspomnienia z II LO opiszcie je.