noie 08.08.05, 15:03 witam po urlopie w PL :-) czy wy tez jeszcze poswiecacie urlop na odwiedziny rodziny w PL ? my chyba w przyszlym roku jednak na "normalny"urlop pojedziemy.... znaczy jak na biednych przystalo do Danii :-D hihihi pozdrawiam noie Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
machbeata Re: witam... 08.08.05, 19:05 Masz racje - czlowiek czuje sie wciaz zobowiazany jezdzic do Polski, odwiedzac rodzine - a to zaden wypoczynek. Ciagle spotkania, gadanie o niczym, bo nie ma czasu na prawdziwa rozmowe, jezdzenie, jedzenie, prezenty ja jezdze na wiosne z przyjaciolka gdzies do Europy poludniowej - Ateny, Lizabona, Sycylia itp, a w lecie z mezem do mamy a w tamtym roku najlepiej odpoczelam z przyjaciolmi wlasnie w Danii - tyle ze potem musialam znowu do Polski i efekt wypoczecia zaniknal - juz te 1200 km odemnie do mojej mamy jest dla mnie przezarajace Odpowiedz Link
dunia77 Re: witam... 09.08.05, 11:56 > czy wy tez jeszcze poswiecacie urlop na odwiedziny rodziny w PL ? Nie, i nigdy tego nie robilam, wpadam max na dlugi weekend. A wlasnie dzisiaj w nocy jade na dlugo wyczekiwany urlop, juuuupi :-) Odpowiedz Link
noie Re: witam... 09.08.05, 13:11 No dunia jak ktos moze tak jak ty to spoko. Ale myslisz ze mnie sie chce pakowac moja trojke dzieci i psa, jechac 950 km ( co normalnie jest z przerwami u nas jakies 13-14 godzin) by posiedziec tam dwa dni i wracac? O nie...ani sily ani ochoty ani forsy...hihi Ale gdybym byla sama lub tylko ze starym to nie wiem... :-D pozdrawiam noie Odpowiedz Link
basia553 Re: witam... 09.08.05, 16:51 kosztowalo to mnie trzy posiedzenia u psychoterapeutki zanim naprawde uwierzylam w to, o czym rozmawialysmy: ze NIE MUSZE jezdzic do Polski. Ciagle ulegalam presji rodziny. Teraz jest mi tylko troche przykro, jak mnie mecza zebym przyjechala. Kazdy moze do mnie pr5zyjechac, jestem bardzo goscinna i woze rodzine - jak sie juz przywlecze, po najpiekniejszych okolicach. Tyle, ze im sie najczesciej nie chce, wola mnie gonic po Polsce jak bura....... Odpowiedz Link
zonka3 Re: witam... 09.08.05, 21:26 a ja wlasnie wybieram sie do mamy.... ale tylko na kilka dni...potem zamierzam jechac do Ustronia... ale mam maluszka w domu...wiec poza Polska w tym roku nic nie zobaczymy.... pozdrawiam zonka Odpowiedz Link
mallina Re: witam... 10.08.05, 01:29 a ja jezdze czesto do Polski w ciagu roku, conajmniej trzy, cztery razy na 5-7 dni. i glownie w celu rodzinnym i z takim nastawieniem. ale nie traktuje tego jako wyjazdu urlopowo-wypoczynkowego. na urlop jezdzimy w inne miejsca tzn nie do Polski. Odpowiedz Link
noie Re: witam... 10.08.05, 12:50 no dobrze ale na to trzeba miec urlop no i dzieci musza miec wolne...zreszta jak juz pisalam....forsa tez na to potrzebna..... Odpowiedz Link
ewcia.n Re: witam... 10.08.05, 13:15 a u mnie w rodzinie za kazdym razem klotnia. wracam z Polski zmeczona. to nie ze mna sie kloca ale swoje niesnaski opowiadaja mi (bardzo malo obiektywnie) a potem zaczynaja sie klocic i ja musze godzic. wyobrazcie sobie, ze tym razem do niemiec wrocilam z ulga (a kiedys zawsze plakalam) i siedze jeszcze przez tydzien w domu tak zmeczona jestem tym pobytem w kraju. ot, rodzinka- kocham ich ale mam troche zal, ze nie zalatwiaja swoich sprw miedzy soba i za kazdym razem musza mnie w to wciagac. Odpowiedz Link
basia553 a jak macie z prezentami? 10.08.05, 13:51 moi Rodzice juz nie zyja, ale mam rodzenstwo, ci z kolei dzieci a nawet coniektörzy wnuki. jadac tam, wypada zabrac dla kazdego "drobiazg". Drobiazg, czyli co? Bo nawet 15 drobiazgöw, to nie drobiazg. No i wiekszosc jest w tym wieku, ze trza dac grosza (jako prezencik). A ze Euro spadlo, to i troche wiecej trzeba by dac. Nikt nic nie chce, nikt o nic nie prosi, nikt niczego nie oczekuje, ale jakos glupio z pustymi rekami jechac? To dla mnie naprawde powazny problem i jeden z powodöw, ze odechciewa mi sie tam jezdzic. Odpowiedz Link
zonka3 Re: a jak macie z prezentami? 10.08.05, 14:33 a ja uwazam, ze te czasy dawania kazdemu prezent sie skonczyly.... nierzadko przeciez zyjacy w Polsce krewni maja wiecej od nas... ja kiedys tez przesadzalam i dorobilam sie choroby kregoslupa... mlodziez pozostala niewdzieczna, totez zastanowilam sie i doszlam do wniosku, ze rodzicom owszem...zawsze cos wioze, a cala reszta...trudno... ja sobie nie bede od ust odbierac..., bo tak to dzis wyglada - nie pracuje obecnie, a bogata ciocia z Hameryki tez nie jestem.... i wcale nie mam z tego powodu wyrzutow sumienia pozdrawiam zonka Odpowiedz Link
ewcia.n Re: a jak macie z prezentami? 10.08.05, 14:45 a ja nikomu nic nie wioze. tylko dziecko kuzynki, ktore jest jeszcze male dostaje prezent ale kupiony w Polsce bo przeciez tam w sklepach tezsa ladne zabawki. dzieciom kolezanek daje slodycze (tez w kraju kupione). od poczatku nikogo do prezentow nie przyzwyczajalam wiec mam teraz spokoj. Odpowiedz Link
noie Re: a jak macie z prezentami? 10.08.05, 15:18 wiem jaki masz problem. ja do tego co roku kazdemu w rodzinie kartki na swieta i okazje kazdego rodzaju wysylalam...szlo w kolosalna sume...a dostawalam zaledwie od paru osob...po jakims czasie mialam tego dosc i teraz wysylam tylko do tych ktorzy tez o tym pomysla i tych ktorzy niczego odemnie nie oczekuja.faktem jest ze w "naszych"czasach swiat sie zmienia i wole np. zadzwonic klub przez internet pogadac okazjalnie lub nawet maly sms wystarczy (zalezy jakie kto ma dojscie do czego) jesli chodzi natomiast o prezenty.....tez za kazdym razem bralam dla kazdego. teraz dalam sobie z tym spokoj i tylko malym dzieciom lub chrzesniakom raz do roku cos daje (jak akurat jestem)i tez cena poszla w dol( czasem nawet tylko czekolade) poniewaz jak wszedzie swteirdzilam ze sa tacy ze sie uciesza jak przyjdziesz ale sa tacy ktorzy OCZEKUJA cos w prezencie.na poczatku bylo mi strasznie ciezko....szlam do luzdi bez niczego i widzialam jak czekaja zainteresowani moim pojawieniem a potem nagle jak juz byli pewni ze nic nie dostana stracili jakakolwiek ochote do rozmowy....teraz wiem do ktorych moge przyjsc bez niczego.stracilam kontakt z wieloma osobami (lub widzimy sie raz na rok) ale widocznie nikomu to nie przeszkadza a my w ten sposob "zredukowalismy" liczbe osob ktore trzeba odwiedzic....problem w tym ze wlasnie obdarowujac innych nie wiemy czy im na nas czy na prezentach zalezy,to raz a dwa przyzwyczajamy ich do tego i co najgorsze oni mysla ze nas na to zawsze stac ! ile sie naslyszalam :Tak ale wy macie sie dobrze! Wam niczego nie brakuje! oj...chyba humorek mi siada.... ale jeszcze jedno mnie wqrza.....za kazdym razem pytania typu : kiedy znowu nas odwiedzisz? kiedy przyjedziesz? a jesli powiem ze moze tym razem oni mogliby sie u nas zjawic te hasla: Nie stac nas, albo nie mamy czasu, albo to taka dluga droga....kurka a ja to dojezdzam na wodzie i w ciagu paru sekund bedac chyba rownoczesnie w pracy czy co ? No teraz to juz sie calkowicie zezlilam....trzeba cos na rozluznienie....ide pokrzyczec na dzieci ze jeszcze nie posprzatane po obiedzie hihihi ;-) ( juz wiem po co dzieci mam! ) hihi pozdrawiam noie Odpowiedz Link
mallina Re: a jak macie z prezentami? 11.08.05, 01:13 Noie, wlasnie to dokladnie nie polega na obdarowywaniu wszystkich znajomych:-))) i masz racje - po niektorych widac od razu, ze ciesza sie na sam widok Ciebie a nie wypchanej torby;-))) nasz wyjazd tez sprawil, ze liczba znajomych sie zredukowala - z prostej przyczyny: gdy bywalismy i bywamy w Polsce nie zawsze byl czas spotkac sie z wszystkimi..to stracony czas poswiecac sie spotkaniom z przymusu, lepiej spotkac sie wiecej razy z tymi z ktorymi dobrze sie czujemy Odpowiedz Link
mallina Re: a jak macie z prezentami? 11.08.05, 01:06 a u mnie nikt niczego nie oczekuje oprocz tego, ze po prostu bede z nimi spedzac czas.. woze jednak ze soba rozne drobiazgi, ktore wiem, ze sprawia bliskim przyjemnosc i nie jest to dla mnie zaden klopot - a przeciwnie. Odpowiedz Link
ziutka Re: a jak macie z prezentami? 11.08.05, 14:12 macie chyba jakies patologiczne problemy, zwiedzilam pol swiata choc nie zarabiam kokosow, i do rodziny jade najchetniej, to prawda ze jestem zmeczona fizycznie, ale psychicznie sie totalnie wyluzowuje, u mnie nikt niczego nie wymaga, wszyscy sie ze wszystkiego bardzo ciesza i sobie jeszcze bezinteresownie opomagaja. Jak sie napatrze na te dobroc i bezinteresownosc, to daje mi to sile na kolejne pol roku w zimym i nieludzkim kraju na wygnaniu.. Odpowiedz Link
noie Re: a jak macie z prezentami? 11.08.05, 14:21 kazdy zycie sonbie uklada jka moze :-) w kazdym razie ja nie mieszkam w "zimnym i nieludzkim kraju na wygnaniu". Ciesze sie ze mozesz jezdzic dookola swiata. Jesli mozesz to to rob dopkoi zdrowie dopisuje :-) Natomiast musze ci wyjasnic ze mozna zarabiac malo i jezdzic po swiecie ( jak ty) i mozna zarabiac normalnie i nie byc w stanie (finansowo) jezdzic po swiecie. Ja zawsze prosze o nieporownywanie innych do siebie i swojego zycia :-) W kazdym razie mnie nie stac na wiecej jak jeden wyjazd na rok i prawda jest taka ze wlasnie ten wyjazd jest wykorzystywany na odwiedziny rodziny w PL co jest dla nas bardzo stresowe. pozdrawiam noie Odpowiedz Link
ewcia.n ziutko 11.08.05, 14:45 a ja w tym jak to nazywasz "zimym i nieludzkim kraju na wygnaniu" znalazlam po zaledwie kilu latach pobytu mnostwo cieplych i przyjaznych mi ludzi (rowniez "tubylcow"), ktorzy w wielu ciezkich mi sytuacjach okazali mi dobroc i bezinteresownosc. Wiec moze problem tkwi, ziutko, nie w otoczeniu a w Tobie? A Polske kocham ale czy tylko dobroci i bezinteresownosci sie doznaje - mieszkalam tam jeszcze niedawno i wiem, ze fajnych ludzi nie brakuje ale i tam trzba miec na bacznosci bo i niefajnych kilka jest (czego podczas max. 3- tygodniowego uropu pewnie nie zdazysz zauwazyc). pozdawiam Odpowiedz Link
basia553 biedna Ziuta! 11.08.05, 16:49 nie dosc ze na wygnaniu, to jeszcze w takim strasznym kraju!!!! Ojojo, za jaka kare tu siedzisz? a wracajac do tematu: i ode mnie nikt niczegoi nie oczekuje, ale najblizsza rodzina sklada sie z wielkiej ulisci osöb i nawet jesli kazdemu naprawde drobiazg przywioze, to wyjdzie prawie na 500 euro. I to jest nie ich, tylko möj problem, bo ja nie potrafie jechac z pustymi rekami. W zeszlym roku zapowiedzialam trzynastolatkowi ktöry mnie odwiedzil, ze w tym roku nie bedziemy tak szalec, bo przeszlam na emeryture. No i czym sie skonczylo? Pladrowaniem oszczednosci, bo tak cudownie jest go rozpieszczac. Odpowiedz Link