28.02.06, 23:52
taaaak . smiac mi sie chce gdy widze jak sasiad by zmienic opony leci do
warsztatu bo sam nie umie. polak potrafi :-) nie twierdze ze kazdy moze i
musi. owszem sa i tacy co ich stac lub poprostu zdrowie im nie pozwala wiec
ida by im zrobiono. ale czy tez zauwazyliscie ze niemcy co takie samochodowe
lewusy? do mojego starego juz sasiedzi przychodza czy by nie mogl to czy
tamto...i po jakims czasie poszla nawet fana ze autami handluje (inna juz
historia) ale wszyscy wiedza ze jakby co to do nas uderzyc moga, bo sami
nic...nic nie umia... ja´kie wy macie wrazenia ?
pozdrawiam
noie
Obserwuj wątek
    • siwa7 Re: samochody 01.03.06, 00:16
      A nie wszyscy,nie wszyscy-moj maz prawie wszystko sam przy aucie robi(a
      Niemiec),ale to prawda-duzo znajomych z "pierdolami" do warsztatu jezdzi ;-)
      Pozdrawiam
      • noie Re: samochody 01.03.06, 00:17
        maz napewno od ciebie sie nauczyl hihihih
        pozdrawiam
        noie
        • siwa7 Re: samochody 01.03.06, 00:27
          Cooo tyyyy.... ja "noga" zupelna jestem jesli chodzi o auto ;-/
          Nawet prawa jazdy jeszcze nie mam,skonczylam kurs w Polsce i nie podeszlam do
          egzaminu...i przepadlo.Teraz bede musiala tutaj zdawac :-(
    • yasmin_ch Re: samochody 01.03.06, 00:31
      a moze po prostu niektorzy nie maja czasu na takie rzeczy?
      ani nie mamy miejsca na samodzielne wymiany opon, ani czasu na taka zabawe. w
      Polsce tez maz jezdzil z tym to warsztatu, bo tak bylo po prostu w pewnym
      momencie wygodniej.
      chociaz samodzielnie tez potrafi to zrobic - gdy byl mlodszy to dlubal przy
      swoim pierwszym samochodzie. bylo-minelo.
    • rudewredne Re: samochody 01.03.06, 11:06
      Moj maz tez leci do warsztatu bo dla niego to po prostu strata czasu.
    • dunia77 Re: samochody 01.03.06, 11:34
      Wydaje mi sie, ze to roznica w mentalnosci pomiedzy Polakami i Niemcami.
      Przecietnemu Polakowi zal wydawac pieniadze na to, co sam moze zrobic (albo
      przynajmniej mu sie tak wydaje), a Niemiec woli zajac sie wlasna praca zarobkowa
      i dac zarobic innym. Zreszta, to nastawienie jest jeszcze silniejsze w USA (tak
      mi sie przynajmniej wydaje) i wielu ludzi widzi w tym, ze daja zarobic innej
      osobie, w pewnym sensie solidarnosc spoleczna. Ja podpisuje sie pod tym
      pogladem, bo wydaje mi sie, ze sprzyja rozwojowi ekonomicznemu danego kraju.
      • caysee Re: samochody 01.03.06, 13:00
        Dunia,
        Dobrze to wyrazilas z tym zajeciem sie wlasna praca zarobkowa i daniem zarobic
        innym.

        Czasami spotykam sie na forach z jakims stwierdzeniem mimochodem, ze ktos ma
        pania do sprzatania, na co czesto ludzie reaguja bardzo zle, od razu robia z
        danej osoby nowobogacka albo leniwa. A jak przemyslec sprawe, to jezeli np. ktos
        zarabia 15zl/godz., a pani od sprzatania da powiedzmy 8zl/godz, to juz lepiej
        wziac sobie 2h nadgodzin tygodniowo i zaplacic za 4h sprzatania, niz samemu sie
        te 4 godziny meczyc.

        Ale z drugiej strony ceny uslug w Niemczech sa wg mnie bardzo wysokie i czasami
        mozna sporo zaoszczedzic robiac cos samemu jak sie umie i lubi, chociazby jak z
        ta wymiana opon czy drobnymi naprawami w aucie. My wlasnie wynajelismy nowe
        mieszkanie i chcielismy inne kolory scian niz bialy, wiec kupilismy farby i
        wzielam sie za malowanie. Luby do pracy, ja malowalam. Jego rodzice byli tym
        bardzo zdziwieni i bardzo to odradzali, radzili abysmy wzieli sobie jakiegos
        malarza. Ale skoro malowanie jest calkiem latwe i w miare przyjemne (nie liczac
        obklejania, grr) i mialam kupe wolnego czasu, to czemu mialabym zlecac to komus
        innemu. Zrobilam to sama i dzieki temu moglismy kupic wydac pare stow wiecej na
        meble.

        Hmm, wpadl mi pomysl na nowy watek ;P
        • noie Re: samochody 01.03.06, 13:12
          wszystko jest ok jesli forse masz. u nas jest to o tyle dobrze, ze moj maz
          uwielbia sie autem bawic a i zaoszczedzic idzie.pamietam jak mi auto nawalilo,
          stary naprawial je dwa dni ( wyciagal ze starych samochodow na szrocie czesci i
          wbudowywal do mojego) i w ten sposob zaoszczedzil 950 euro bo tyle wycenil
          warsztat za naprawe.albo ja 4 tygodnie temu rablam w slupek i drzwi
          zjechane....stary w ebay nowe kupil i sam wbuduje gdy pogoda na to
          pozwoli....wiec u nas jest pewna roznica poniewaz laczymy oszczedzanie z jego
          hobby....ale to co sasiedzi "naprawiaja" to mnie czasem smiac sie chce... tylko
          jak juz pisalam...jesli ktos ma na to forse lub poprostu brak czasu....to
          rozumiem :-)
          pozdrawiam
          noie

          ps. co ja wlasciwie chcialam tu napisac? hihih
          • dede1 Re: samochody 01.03.06, 14:46
            Jezeli chodzi o sprawy zwiazane z samochodem, to moj maz wszystko zalatwia w
            serwisie, lacznie ze zmiana opon. Kiedys dyskutowal z kims na ten temat (chyba
            z moim bratem) i powiedzial, ze dzisiejsze samochody sa tak skonstrowane, ze
            wlasciwie nie ma mozliwosci aby dlubac samemu pod maska. Ale jezeli ktos
            potrafi i lubi,jak maz noie, to czemu nie.
            Iza
            gg. 2917474
      • yasmin_ch Re: samochody 01.03.06, 21:45
        moj maz akurat jest Polakiem;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka