madziajaaa
31.12.10, 11:21
Chciałabym się z Wami podzielić moimi przemyśleniami odnośnie przyczyny autyzmu. Czy braliście pod uwagę zakażenie cytomegalią w ciąży? Czy ktoś z was robił w ogóle takie badania? Z tego co wiem, to lekarze ich nie zalecają. Ja byłam w takiej sytuacji, gdzie zaszłam w ciążę niemal równocześnie z moją koleżanką, miałyśmy ten sam termin. Początkiem ciąży spotkałyśmy u mnie na pogaduchy, tydzień potem pęcherzyk z bijącym serduszkiem koleżanki umarł. DLACZEGO? Byłyśmy roztrzęsione. Koleżanka zrobiła badania i wyszło, że jest w trakcie zakażenia cytomegalią IgG+ i IgM+. No to ładnie, ja zaczęłam się bać, bo przecież dopiero co się widziałyśmy, ale żadna z nas nie miała żadnych oznak choroby, nawet katarku. Moja ciąża biegła dalej bez zakłóceń, nie robiłam badania na CMV, bo się bałam, zresztą i tak tego się nie leczy w ciąży... Zrobiłam dopiero pod koniec ciąży, żeby znać sytuację wyjściową. I co? Miałam b.wysokie IgG, czyli chorowałam, IgM już nie było. Po urodzeniu mój synek dostał 10 punktów. Nikt nie chciał mu zrobić badań w kierunku CMV, musiałam sama lecieć do przychodni, ale co to miało zmienić... Wyniki miał takie jak ja. Był pod kontrolą neurologa do 1 roku życia, USG przezciemiączkowe 3x, badanie słuchu, badanie oka... Chodził jak miał 10 miesięcy, rozwijał się, wydawało się, dobrze, a tu proszę - autyzm czy też spektrum autyzmu...
Jestem pewna, że zaraziłam się od koleżanki, jej dziecko umarło, moje było starsze, bo później się zaraziło i przeżyło, tyle, że "uszkodzone". Nie chorowałam w ciąży, byłam okazem zdrowia. Moje starsze dziecko jest zdrowe... W rodzinie nie mieliśmy takich przypadków...
NIE WIERZĘ W DIETY! Bo co to ma zmienić? Każdy z nas je to samo i jakoś wszyscy inni są zdrowi, tylko akurat mojemu dziecku jedzenie szkodzi??? Ale i tak pewnie muszę zacząć je stosować, bo jakie mam wyjście??? A nuż pomoże..?
NIE WIERZĘ W ZATRUCIE SZCZEPIONKAMI! Tzn. wierzę, że nie są do końca bezpieczne, ale... wszyscy jakoś się szczepią..?! Odwlekałam szczepienie MMRII, zaszczepiłam dopiero w okolicy drugich urodzin... To na pewno nie była więc przyczyna.
Jestem wściekła! Moje dziecko zawsze było i jest radosne, uśmiechnięte, całuśne. "Tylko" nie mówi, wścieka się, nie wykonuje poleceń, wykazuje cechy autystyczne, o których w życiu bym nie powiedziała, że są autystyczne... Miałam o wszystkim mylne pojęcie i kto wie, może teraz też się mylę..?