Dodaj do ulubionych

Diagnoza u 3-latka?

15.02.11, 12:55
Witam wszystkich!
Parę dni temu odkryłam to forum i jeszcze nie ogarniam tego, co podskórnie przeczuwam u swojego dziecka już od kilku tygodni, a od kilku dni mam prawie pewność...
Jestem mamą trzyletniej Karoli, której zachowanie niepokojąco przypomina objawy ZA. Wymieniając tak na szybko to: zaburzenia mowy + echolalie + mówienie całymi tekstami wyuczonymi z książeczek, natręctwa, schematyczne postępowanie, nagłe wybuchy histerii z pozoru nieuzasadnionej, indywidualne zabawy - brak współzabawy z rówieśnikami w przedszkolu, nieustanne zgrzytanie zębami (jedną z jedynek ma już o 1/3 spiłowaną), znajomość całego alfabetu i cyfr w wieku 2 lat, namiętne układanie puzli (obecnie układa sama już 100-elementowe, przeznaczone dla dzieci +5), świetna pamięć do wierszyków, piosenek, książeczek, mazanie kredkami w zaciśnietej pięści z całej siły i inne.

Czuję się niesamowicie przybita, bo choć nie spdło to na mnie jak grom z jasnego nieba - odkąd córka skończyła 2 latka zauważam coraz więcej niepokojących objawów - świadomość, że to nie minie i że będzie coraz gorzej, jest dla mnie jednak pewnym wstrząsem :(

Jeszcze tli się we mnie nadzieja, że może to tylko "bunt 3-latka" (choć wczoraj odbyłam rozmowę z jedną z przedszkolanek, która miała już w grupie chłopca z ZA i która potraktowała moje wątpliwości z całą powagą, obiecując pomoc w nawiązaniu kontaktu z rodzicami tamtego chłopca) i dlatego zależy mi na jak najszybszej diagnozie, aby nie martwić się na zapas lub w razie potwierdzenia ZA, wiedzieć jak postępować z dzieckiem.

I tu moje pytanie: czy można zdiagnozować 3-letnie dziecko pod kątem ZA? Przedszkolanka powiedziała mi, że tego chłopca zdiagnozowano po ukończeniu 4 roku życia, mimo że od 3 roku był pod obserwacją psychologa.

Bardzo mi źle... :(
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: Diagnoza u 3-latka? 15.02.11, 13:09
      izzzzy napisała:
      I tu moje pytanie: czy można zdiagnozować 3-letnie dziecko pod kątem ZA? Przeds
      > zkolanka powiedziała mi, że tego chłopca zdiagnozowano po ukończeniu 4 roku życ
      > ia, mimo że od 3 roku był pod obserwacją psychologa.
      zdiagnozowac mozna jesli objawy sa ewidentne, ale unikaj jak ognia diagnozy postawionej za jednym posiedzeniem! rzetelna diagnoza wymaga czasu i jesli dziecko jest obserwowane przez dluzszy czas i w roznych warunkach, bedziesz miec wieksza pewnosc, ze niczego nie przeoczono i postawiona diagnoza jest trafna. Z diagnoza czy bez dziecku mozna pomoc. Osobiscie uwazam,z e metody wychowawcze dla dzieci NT nie zawsze sprawdzaja sie u autystycznych, za to metody dla dzieci autystycznych swietnie mozna wykorzystac dla dzieci NT. Zajrzyj do starszych posotow na moim blogu, metode 5 palcow warto stosowac niezaleznie od diagnozy. Tylkjo spokoj nas uratuje;) Spokoj, zelazna konsekwencja, wyrazna struktura dnia i tygodnia i rpzewidywalnosc sytuacji. Kazde dziecko bedzie spokojniejsze wiedzac co i jak, a przy stalym rytmie dnia latwiej bedzie ci zaobserwowac na jakie zmiany dziecko negatywnie reaguje. Nie zalamuj sie, wcale nie musi byc gorzej. pewne, ze jedne problemy mozna zniwelowac, na ich miejsce pojawia sie inne, autyzm to praca przez cale zycie, ale to naprawde nie musi byc tragedia. Najtrudniejsze jest niezrozumienie dziecka i brak wsparcia, ale jesli bedziesz uwaznie obserwowac, nauczysz sie rozpoznawac pewne sygnaly i komunikacja z dzieckiem bedzie latwiejsza.
      • izzzzy Dziękuję 15.02.11, 16:10
        Masz rację, tylko spokój nas uratuje.
        Dziękuję za link do Twojego bloga. Poczytam w wolnych chwilach, bo w domu mam jeszcze 3-miesięczne niemowlę i do komputera przyklejam się w przerwach na karmienie, usypianie, przewijanie, zabawy ze starszą córką... itd.

        To prawda, że najgorsze jest niezrozumienie dziecka, bo ja dotąd myślałam, że te jej histerie i dzikie krzyki to "walka o władzę w domu" i próbowałam ją nie raz spacyfikować siłą. Teraz dochodzi do mnie to, ile jej tym wyrzadziłam krzywdy i dodatkowo podkopałam poczucie bezpieczeństwa :(

        Ale jak ma się w domu dwójkę małych dzieci, jest się niedospanym i wykończonym ciągłą walką z ich chorobami to bardzo trudno o cierpliwość i opanowanie :(
    • aga_sama Re: Diagnoza u 3-latka? 15.02.11, 14:10
      Nie jestem specjalistą, ale przy ewidentnych objawach chyba można postawić diagnozę ZA tak małemu dziecku. Na pewno w tym wieku diagnozuje się całościowe zaburzenia rozwoju, nadal obserwując dziecko i w niektórych przypadkach precyzując wcześniejsze ustalenia. U nas diagnoza CZR była jak młody miał 3,5 lat, a po roku usłyszeliśmy, ze Asperger.
      Tak czy siak zachowania Twojej córki są dla mnie niepokojące i niepokojąco znajome. Na Twoim miejscu jak najszybciej zgłosiłabym się do poradni dla dzieci autystycznych.
      Skąd jesteś?
      • izzzzy Z Warszawy 15.02.11, 14:56
        Rany, nie mogę przestać płakać.... :'(

        Co innego myśleć sobie w kryzysowych momentach, że może moje dziecko ma Aspergera, a co innego usłyszeć od osób, które się na tym znają, że jest duże prawdopodobieństwo, że jednak ma... A może nawet autyzm.
        Moja wiedza o autyźmie bazuje na filmie fabularnym sprzed lat, a o Aspergerze dowiedziałam się z artykułu w Wysokich Obcasach kilka lat temu.

        Czyli nie wiem NIC!!! I jestem przerażona... :'(
        • aga_sama Re: Z Warszawy 15.02.11, 15:06
          Ale co ryczysz?
          Przekonanie, że "my się znamy", jest co najmniej błędne. Każda z nas ma inne doświadczenia, bo każde dziecko ze spektrum jest różne. Napisałaś, co Cię niepokoi, ale pewnie jest milion rzeczy, które dzieją się u niej dokładnie tak samo jak u rówieśników.
          A poza tym, jakbyś przeczytała to co napisałaś o małej osobie, która nie ma pojęcia o spektrum, to wiesz co byś usłyszała: Łoł! Jakie zdolne, inteligentne dziecko! Może trochę krnąbrne, ale mądre :)
          I może się tego trzymaj, zanim nie znajdziesz specjalisty i nie zrobisz diagnozy.
          Namiary na miejsca, gdzie możesz zrobić diagnozę znajdziesz tu:
          informatory.synapsis.waw.pl/informatory/informator_woj_mazowieckie.pdf
          • aga_sama Re: Z Warszawy 15.02.11, 15:07
            Generalnie bardzo dobrze, że widzisz, że młoda ma problemy, dzwon, zapisuj się, dowiaduj.
          • izzzzy Re: Z Warszawy 15.02.11, 16:22
            Dziękuję za namiary.

            A "ryczę", bo mam taką potrzebę. Bo uzmysłowiłam sobie, że krzywdziłam dotąd moje dziecko nie rozumiejąc jego zachowań. Że chciałam mu pokazać "kto tu rządzi"....
            I że będziemy musieli "przeorganizować" całe nasze rodzinne życie. Że czeka nas bieganie po lekarzach i terapiach. Że już nie będzie tak jak dawniej. Że musimy się zmienić (dostosować) dla dobra naszego dziecka. Że być może nasze dziecko już zawsze będzie "inne"...
            Dziwne, nie?
    • gemmavera Re: Diagnoza u 3-latka? 15.02.11, 17:02
      izzzzy napisała:

      > świadomość, że to nie minie i że będzie coraz gorzej, jest dla mnie jedn
      > ak pewnym wstrząsem :(

      Ale skąd pewność, że będzie coraz gorzej??
      Nie zadręczaj się i nie martw na zapas - jeśli to faktycznie ZA, Twoje dziecko może Cię jeszcze pozytywnie zaskoczyć.
      • izzzzy Może być gorzej... 16.02.11, 14:42
        Najbardziej w Aspergerze przeraża mnie to:

        "Większość dzieci z AS jest zaiteresowana w jakimś stopniu kontaktami z rówieśnikami, ale mają one znaczne trudności z rozwinięciem umiejętności potrzebnych do nawiązywania i podtrzymania przyjaźni. Dzieci z AS mogą wykazywać szczególne zainteresowanie jedną lub kilkoma osobami z otoczenia, ale związki takie będą bardzo powierzchowne."
        źródło: www.urwis.pl/dzieci/63.html

        "Niektóre osoby ze zdiagnozowanymi zaburzeniami ze spektrum autyzmu nie odczuwają potrzeby bycia kochanym i akceptowanym. Ma to swoje pozytywne strony (osoba może łatwiej czynić dobro bezinteresownie, a nie po to, by być lubianym), ale może również utrudniać rozumienie relacji społecznych (przez brak osobistych doświadczeń emocjonalnych). Trudności może także sprawiać cieszenie się z bycia kochanym, jak i też wzbudzenie uczucia miłości do innych. Umysły tych osób mogą patrzeć na świat i osoby jak na przedmioty, machinalnie, bezosobowo, jednak nie jest to zależne od ich woli."
        źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Aspergera

        Myśl, że moja córka może w przyszłości nie mieć prawdziwych przyjaciół i nie być zdolna do utworzenia związku czy założenia rodziny jest dla mnie przytłaczająca :(
        • tijgertje Re: Może być gorzej... 16.02.11, 15:06
          Nie zadreczaj sie. Teoria teoria, a praktyka robi swoje;) wiesz, dla kogos z autyzmem nawiazanie przyjazni faktycznie jest trudniejsze. Ale wiesz co ci powiem? Mam 3 rodzenstwa, z ktorego tylko ja jestem autystyczna. Okresz szkoly to byl koszmar, ale jakims udem zawsze mialam jakas kolezanke (pozniej wiecej kolegow, do tej pory z facetami duzo latwiej sie dogaduje). Teraz okazuje sie, ze moje siostry, zawsze otoczone tlumem znajomych w zasadzie nie utrzymuja jakis scislych kontaktow z innymi. Ja nie mam zbyt wielu przyjaciol, ale jesli juz budowalam relacje, to choc na zupelnie innych, niz ogonie przyjete zasadach, sa to przyjazni trwajace czasem juz po po 20 lat (mam 36), moge sie z kims kilka lat nie widziec ,ale wiemy, ze jak potrzeba, to mozemy na siebie liczyc i na sporadycznych spotkanach gadamy tak, jakbysmy sie rozstali 5 minut wczesniej. Siostry jakos sie nadziwic nie moga, ze mam tylu przyjaciol, mimo, ze zawsze odstawalam. Moi przyjaciele to tez dosc ïntersujace" typy, otwatre na innosc (jednego podejrzewam o autyzm), akceptujace mnie dokladnie taka jaka jestem. Zaburzenia ze spektrum autyzmu jeszcze o niczym nie przesadzaja. Jesli dziecko jest dosc inteligentne, a rodzice wczesnie rozumieja, jakie ma deficyty, wspolnie mozna nad tym pracowac i choc autyzm nie zniknie, mozna sie nauczyc, jak sobie z nim radzic. U mnie nie byli w stanie postawic jednoznacznej diagnozy, bo dostalam ja jako dorosla kobieta "po przejsciach". Nie wiedza, czy mam ZA czy autyzm wysokofunkcjonujacy, kilka elementow przemawia jednak za klasycznym autyzmem, ale dzieki temu, ze cale zycie sie ucze, obserwuje, analizuje i stosuje obserwacje w praktyce udalo mi sie nauczyc tak dobrze maskowac, ze na pierwszy rzut oka nic po mnie nie widac. Problemow mam sporo, ale mozna z nimi zyc, jak sie ma pozytywne nastawienie, to mozna wiecej, niz sie samemu sadzi;) Nie zakladaj niczego z gory. Twoje dziecko ma takie same szanse jak kazde inne, tylko musi isc nieco bardziej kreta i wyboista droga. Czy jednak swoje szanse wykorzysta, to juz sie w praniu okaze. Nie pozwol, zeby znajomosc teorii czy statystyk o autyzmie zamknela jakakolwiek droge przed twoim dzieckiem.
          • izzzzy tijgertje 16.02.11, 15:31
            Bardzo Ci dziekuję za te słowa. Jesteś pierwszą dorosłą osobą z autyzmem, z którą mam przyjemność rozmawiać. Ten fakt już sam w sobie zmienia moje myślenie o osobach z autyzmem.
            Muszę przeżuć Twój post, zanim coś sensownego napiszę.

            Ale jedna refleksja naszła mnie od razu: kiedy przeczytałam o Twoich relacjach z przyjaciółmi, pomyślałam, że sama chyba jestem autystykiem ;)
        • aniaidaniel mam podobne myśli... 16.02.11, 17:11
          izzzzy napisała:


          > Myśl, że moja córka może w przyszłości nie mieć prawdziwych przyjaciół i nie by
          > ć zdolna do utworzenia związku czy założenia rodziny jest dla mnie przytłaczają
          > ca :(
          >
          Syn ma 2 lata i 8 miesięcy, póki co podejrzewają autyzm ale mówią, że być może w kierunku ZA. Sama jestem pedagogiem, uczę się na terapeutę systemowego, sprawy komunikacji międzyludzkiej to dla mnie wysoka wartość w życiu... jak i okazywanie emocji... i tu się okazuje że mój syn ma z tym kłopot!
          Ale każdego dnia patrzę też na niego jako kogoś wyjątkowego... bo patrzy inaczej na świat. I czuję od niego wielką miłość (uwielbia się tulić, łaskotać) i wierzę, że będzie potrafił... kochać.
          • legenda3 Re: mam podobne myśli... 16.02.11, 17:46
            aniaidaniel napisała:

            > izzzzy napisała:
            > Ale każdego dnia patrzę też na niego jako kogoś wyjątkowego... bo patrzy inacze
            > j na świat. I czuję od niego wielką miłość (uwielbia się tulić, łaskotać) i wie
            > rzę, że będzie potrafił... kochać.

            A skąd ten pomysł, że może nie będzie potrafił kochać? Dzieci i w ogóle osoby autystyczne to nie wyzute z uczuć roboty. To, że mają trudności w życiu społecznym wynika z tego, że wielu rzeczy i zależności nie rozumieją lub wydają im się niejednoznaczne. Zdarza się im reagować nieadekwatnie i mają z tego powodu kłopoty... To, że nie są wylewne w okazywaniu uczuć wynika często z różnych lęków lub niewłaściwego odbioru zmysłowego, albo z tego, że nie potrafią poprawnie klasyfikować własnych uczuć.
            To smutne, że przez lata narosło wokół autyzmu wiele szkodliwych streotypów, które teraz napawają was lękiem. Starajcie się szukać w miarę świeżej literatury na ten temat. Na początek polecam krótką książkę "10 rzeczy, o których chciałoby Ci powiedzieć dziecko z autyzmem" Ellen Notbohm

            • aniaidaniel Re: mam podobne myśli... 16.02.11, 21:41
              Masz rację... jestem na początku tej drogi (w trakcie diagnozy) jaką zapewne Ty przeszłaś i obraz osoby z autyzmem jest jeszcze dla mnie mglisty... ale szukam, czytam, dowiaduję się oraz jestem przy moim synu i cieszy mnie każdy jego uśmiech i przytulenie. Na pewno nie jest "wyzuty z uczuć" ale jako matka martwię się, że będzie samotny gdy nas rodziców mu zabraknie... bardziej chyba tym...czy ktoś będzie potrafił go pokochać takim jakim jest.
              • izzzzy Re: mam podobne myśli... 16.02.11, 22:56
                Dokładnie. Ja też się nie martwię o to, czy moje dziecko potrafi mnie kochać, bo wiem (czuję), że mnie kocha. Ale mam obawy, czy sobie poradzi w dorosłym życiu wśród ludzi, którzy nie będą je kochać bezwarunkowo tak jak my - rodzice.
                • legenda3 Re: mam podobne myśli... 16.02.11, 23:27
                  Wiem, to lęki wszystkich rodziców niepełnosprawnych dzieci. Trzeba nauczyć się je neutralizować bo naprawdę mogą zatruć życie. Mnie pociesza myśl, że nie wiemy co zdarzy się jutro, warto więc zadbać o dobre samopoczucie dziś. Ale taka postawa kosztowała mnie wieeele pracy.
    • gloria2 Re: Diagnoza u 3-latka? 15.02.11, 18:57
      izzzy,
      Teraz jest czas na płacz, bunt, a nawet niedowierzanie. To jest zupełnie normalne i nawet potrzebne, żeby za jakiś czas zebrać siły. Twoje emocje są naturalne i nikogo tym nie krzywdzisz.
      Z tego co opisujesz, to pewnie mała wymaga konsultacji specjalistów. Zastanów się, czy już teraz potrzebujesz robić jej diagnozę medyczną. Może, żeby nie tracić czasu rozważ kompleksową diagnoze funkcjonalną w ośrodku, gdzie zajmuja się dziećmi ze spektum autyzmu i zacznij działać terapeutycznie. W Warszawie jest kilka takich miejsc - niestety głównie prywatne, ale można umówić się na różne formy współpracy. Zapisz się w kolejkę do Instytutu Neurologii i Psychiatrii i spokojnie w tym czasie pracuj z dzieckiem. Jesli to jest ZA, to na pewno nie zniknie, nawet jeśli poczekasz w kolejce rok czy dwa.
      A może wcale nie będziesz chciała za jakis czas mieć diagnozy na papierku, kto wie...
    • legenda3 Re: Diagnoza u 3-latka? 15.02.11, 20:05
      Faktem jest, że łatwiej nie będzie, jeśli to coś ze spektrum. Ale nie ma co przesądzać. Myślę, że warto równolegle zrobić diagnozę SI, bo jeśli są deficyty w integrcji sensorycznej to ćwiczenia mogą pomóc w niektórych sferach już po kilku miesiącach.
    • mit-och Re: Diagnoza u 3-latka? 15.02.11, 22:22
      Mój synek dostał diagnozę ZA w wieku 4 lat. Po obserwacji półrocznej. Pierwsze kroki skierowałam do psychiatry, następnie do Stowarzyszenia dla osób z autyzmem. W Gdańsku dają diagnozę ZA, ale z tego co wiem w Wawie tak małym dzieciom dają CZR i weryfikują to potem w kierunku ZA.
      Jeśli chodzi o córkę to głowa do góry, jeśli w tak młodym wieku zaczniecie działać to można wiele osiągnąć. I nie bój się tego aspergera na wyrost :)
    • gepardzica_z_mlodymi Re: Diagnoza u 3-latka? 16.02.11, 15:27
      Rozumiem Cię. Zanim zdecydowałam się zdiagnozować syna przez blisko dwa lata dywagowałam nad tym jakiego typu ma zaburzenia. Ta niepewność, chwytanie się kazdego sladu typowego rozwoju, tłumaczenie na sto sposobów zachowań wskazujących na zaburzenia to był najbardziej wyczerpujący emocjonalnie czas. Diagnoza przyniosła ukojenie, potem bunt i brak energii do działania aż przyszło pogodzenie, zobaczyliśmy nowe perspektywy, wydobyłam z siebie siły do działania.
      Tak, jest inaczej niż byłoby, gdyby dziecko rozwijało się klasycznie. Ale moje dziecko jest moje, razem ze swoimi deficytami.
      Czuję, że ono kocha i chce być kochane ale rozumie to w nieco inny sposób niż my neurotypowi i innego okazywania miłości potrzebuje.
      I, nawet jeśli diagnozę otrzymacie, to nie jesteście jedyni, którzy idą tą drogą.
      Przed diagnozą warto zacząć już działać - postarać się o wszelakie wspomaganie rozwoju - SI, logopeda, psycholog, pedagog.
      Pozdrawiam.
      • izzzzy Działam! 16.02.11, 20:31
        Na piątek umówiłam wizytę u pediatry i poproszę o skierowanie do poradni dla dzieci autystycznych. Rozmawiałam dziś też z mamą chłopca z ZA, który chodził do przedszkola mojej córk i dostalam od niej namiary na lekarzy, którzy im pomogli w konkretnych poradniach oraz na świetną panią od zajęć SI.
        Trochę mi lepiej, bo mam już punkty zaczepienia...

        • mit-och Re: Działam! 16.02.11, 21:02
          Z tego co wiem, nie trzeba skierowania do poradni autystycznej, możesz iść z ulicy, ale nie wiem, czy tak jest we wszystkich miastach.
        • aga_sama Re: Działam! 16.02.11, 21:22
          Do instytutu psychiatrii i neurologii nie trzeba skierowania, a nawet jeśli - kolejka tam jest na 10-12 m-cy, a standardowe skierowanie jest chyba ważne 30 dni. Więc akurat do tej przychodni teraz nie potrzebujesz skierowania, jeżeli już to weźmiesz je przed wizytą.
          • gorawka Izzzy działaj!:) 17.02.11, 11:17
            Izzzy działaj i zaglądaj tu do nas. Rozgość się. Jedne Ci pomogą rzeczowo i fachowo, inne Cię wirtualnie przytulą:) Powtarzam bardzo oklepany slogan - ale my wszystkie przez ten etap przeszłyśmy - przerażenia, załamania, wewnętrznego krzyku: "ja nie chcę". No ale zobacz, żyjemy:) a na spotkaniach w realu potrafimy się bardzo śmiać. Wiem, że masz maleństwo, ale gdyby udało Ci się zorganizować opiekę, to spróbuj przyjść na nasze spotkanie, chociaż na godzinkę, jak nie na to najbliższe, to na następne.
            • rauxa Re: Izzzy działaj!:) 17.02.11, 13:50
              kocha cie - ale nie okazuje tak jak tego oczekujesz,
              nauczy się albo nie, ale na pewno się zmieni i na pewno zmienisz się ty,

              etap płaczu i odrzucenia jest normalny i wszyscy go przeszliśmy, wszyscy drzymy o przyszłość naszych dzieci i wszyscy staramy się dzień w dzień nie poddawać się negatywnym myślom:)

              mnie jeszcze daleko do całkowitej akceptacji diagnozy a minął już prawie rok, ale jestem już daleko od conocnych płaczów i niemocy...
              będzie dobrze:)
              • izzzzy Re: Izzzy działaj!:) 17.02.11, 15:26
                Wiem, że mnie kocha, bo przytula sie do mojej nogi i mówi: "kocham mamę" :)
            • izzzzy Gorawka 17.02.11, 14:56
              Dziękuję za miłe przyjęcie i zaproszenie :)

              A mogłabyś mi napisać, kiedy macie kolejne spotkanie, bo doczytalam jedynie, że właśnie jedno się odbyło na początku lutego.

              Tak, mam drugą maleńką córeczkę w domu ijak pomyślę o terapiach, wizytach u lekarzy itp. to mi się słabo robi, bo my w Wawie nie mamy z mężem rodziny i nie wiem jak uda nam się to wszystko zorganizować :(
              • gorawka Re: Gorawka 17.02.11, 16:53
                Izzzy, śledź po prostu wątek o spotkaniu. Calosciowezaburzeniarozwojowe zawiaduje tym tematem:) Najblizsze spotkanie powinno byc w marcu. Jak nie dasz rady tym razem, to sie nie zrazaj, moze uda sie nastepnym. Glowa do góry. Nie jestes sama:)

                > A mogłabyś mi napisać, kiedy macie kolejne spotkanie, bo doczytalam jedynie, że
                > właśnie jedno się odbyło na początku lutego.
                >
                > Tak, mam drugą maleńką córeczkę w domu ijak pomyślę o terapiach, wizytach u le
                > karzy itp. to mi się słabo robi, bo my w Wawie nie mamy z mężem rodziny i nie w
                > iem jak uda nam się to wszystko zorganizować :(
          • izzzzy Aga 17.02.11, 14:49
            Do IPiN już zadzwoniłam i zapisałam córkę do kolejki - czas oczekiwania około 8 miesięcy, bo to jest ta "krótsza" kolejka dla dzieci w wieku 2-3 lata (dla starszych dzieci kolejka wynosi już 1,5 roku!!!).

            Skierowania potrzebuję natomiast do poradni na Koszykowej. Termin pierwszej wizyty tam to koniec maja - początk czerwca. Czyli trochę lepiej, ale i tak fatalnie :(

            Zastanawiam się nad prywatną placówką. Przeczytałam informator, który mi zalinkowałaś i zgłupiałam. Sporo tego jest, czas oczekiwania zazwyczaj kilka tygodni, ale nie wiem którą wybrać. Ceny pewnie też mają rózne...

            Na razie planuję rozmowę z psychologiem przedszkolnym w przeszłym tygodniu, aby zrobić sobie "wejście" do poradni psycchologiczno-pedagogicznej, w której tenże pracuje.
            I jeszcze prywatne zajęcia z SI, ale najpierw konsultacja, czy wogóle są potrzebne.
            • aga_sama Re: Aga 17.02.11, 15:32
              Ja nie mam doświadczenia z prywatnymi placówkami.
              Wpisz sobie w przeglądarkę forumową prywatne poradnie i poczytaj opinie o nich.
              Możesz się też skonsultować z dr Magdaleną Skotnicką, wyguglaj sobie.
            • kasi-kasz Re: Mam ten sam problem 17.02.11, 15:50
              Mój synek też w grudniu skończył 3 latka , szukałam pomocy w IPIN , dowiadywałam się też na koszykowej., w ośrodku wczesnej interwencji na Pilickiej wszędzie długie oczekiwania około roku. Ja nie mam zamiaru czekać , zapisałam się prywatnie do SCOLAR w Warszawie termin 12 marzec cztery wizyty i 22 marca mam dostać diagnozę . Już odliczam dni ( koszt spory 670zł) ale warto bo im wcześniej diagnoza tym lepiej dla dziecka . Już nie wspomnę o moich przeżyciach. A u mojego synka głównym problemem jest brak mowy ( tylko pojedyncze sylaby) , układanie samochodzików w rządku , nie można mu ni przestawić, nic nie może mu się zachlapać zaraz musi byś wytarte . W przedszkolu bawi się z dziećmi , dużo od nich się uczy .
              • ojciec.karmiacy Re: Mam ten sam problem 17.02.11, 15:58
                my robiliśmy diagnoze w Scolarze. było ok, bardzo profesjonalnie. Współpracujemy - co roku pojawiamy się na kontroli. Dobry kierunek.
                Poradnia na Pilickiej odezwała się do nas chyba po 2 latach oczekiwania (zrezygnowaliśmy), SOTiS czekał jeszcze dłużej - nie ma sensu czekać. Dziecko w wieku 0 do 6 lat wykonuje pracę na jaką dorosły potrzebowałby 77 lat.
                • aniaidaniel Re: Mam ten sam problem 17.02.11, 17:54
                  Nie jestem z Warszawy ale o Scolarze słyszałam dobre opinie.
              • izzzzy SCOLAR 18.02.11, 13:34
                Dzięki za info. Jeszcze się zastanawiam nad SCOLAR'em, ale z ich stony internetowej wyczytałam, że koszt diagnozy to 820 zł:
                scolar.pl/?page_id=156
                Chociaż w zasadzie to już niewielka różnica.

                Jak czytam opisy zachowań innych dzieci rodziców udzielających się na tym forum, to staram się jakoś pocieszyć bo np. moje dziecko utrzymuje kontakt wzrokowy, mówi (tyle że to głównie echolalie, wyuczone zdania i teksty z książeczek), dobrze interpretuje emocje innych jak złość, radość czy smutek, okazuje nam swoją miłość, nie przepada za porządkiem - może się bawić wśród porozrzucanych zabawek, jest odważna i ciekawa świata.

                Ale zaraz dostaję zimny prysznic, kiedy kolejny dzień ubranie się do przedszkola zabiera nam godzinę, bo ona po kilka razy wyjmuje i chowa ubrania w komodzie, wszystko musi wyciągnąć i założyć w odpowiedniej kolejności, nie wolno dotknąć jej ubrania, bo zaraz krzyczy, że chce inne, po kilka razy zciąga i zakłada na siebie poszczególne części garderoby, bo nie pamięta w tym szale, czy sama je założyła, czy czasem jej w tym nie pomogłam.
                Czy "normalne" dziecko krzyczy jak opętane przez kilkadziesiąt minut, kiedy rodzic zapali światło w łazience lub spuści wodę w kiblu zamiast niego, albo odruchowo zapnie mu buta na rzep, albo wyręczy w przyniesieniu kapci z innego pokoju?
                Czy "normalne" dziecko nie chce podejść do przejścia przez jezdnie kiedy pali się zielone światło i czeka jak wryte, aż zapali się czewrwone, żeby podejść do pasów i poczekać na zielone?
                Czy "normalne" dziecko w chwili zdenerwowania biega lub skacze w kólko powtarzając non stop ten sam kawałek tekstu z książeczki?
                Czy "normalne" dziecko idąc z rodzicem ulicą na widok innego małego dziecka wydziera się: "nie chcesz dziewczynki/chłopczyka" i próbuje go uderzyć?

                Czy to właśnie robią "inne" dzieci, żyjące w "innym" świecie?

                Czasem jak ją obserwuję kiedy ma dobry humor i fajnie się bawi to myślę sobie, że to przecież jest najzwyczajniejszy 3 latek, no może z trochę lepszą pamięcią, bo w ciągu miesiąca opanowała 50 słówek z angielskiego mając niespełna 3 lata i układa puzle dla starszych wiekowo dzieci.

                Ale potem przychodzi wieczór i ona znowu przez godzinę histeryzuje i nie daje się przebrać w piżamę, mimo że przestrzegaliśmy jej "zasad". nigdy nie wiadomo, co nie spodoba się jej tym razem. W miejsce jednych schiz pojawiają się nowe, coraz bardziej upierdliwe. I jest ich coraz więcej. Z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej :(

                A przecież do 2 roku życia rozwijała się zupełnie prawidłowo. Tylko to nieustanne zgrzytanie zębami przyprawiało nas o dreszcze...
                • legenda3 Izzzzy 18.02.11, 14:14
                  I jest ich coraz więcej. Z miesiąca na miesiąc jest c
                  > oraz gorzej :(
                  >
                  Izzzzy, to są właśnie trudne zachowania, które mają nasze dzieci. Niekoniecznie takie same, niekoniecznie w takim samym natężeniu. W dodatku, twoja córka jest w wieku, gdzie tych zachowań może być dużo, ale z czasem miną. Musisz tez znaleźć "klucz" do swojej córki, co nie znaczy żeby pozwalać jej na wszystko.
                  Z doświadczenia powiem tak: należy nauczyć się nie denerwować w taki sytuacjach i chociaż to jest bardzo trudne, ale będzie cię to kosztować mniej stresów w przyszłości. Po drugie, uzbroić się w cierpliwość, bo najgorszym postępowaniem jest przełamywanie oporu dziecka i krzyki. Daje to efekt odwrotny od oczekiwanego i uspakajanie trwa długo, co nie znaczy, że nie przerabiałam tego jak mój dzieciak bezsensownie sie przy czymś upierał i np. kładł się na ziemię, bo nie chciał wejść do samochodu. Drobne ustępstwa pomagają, ale przede wszystkim musisz zaobserwować jakie sytuacje wprowadzają twoją córkę w największy stres (bo zachowania, o których piszesz są jego następstwem) i spróbuj je modyfikować, albo na jakiś czas unikać jeśli to możliwe i ma sens. Widzę, że twoja córka lepeiej się czuje w bardzo uporządkowanym, ełnym zasad otoczeniu spróbuj jej to zapewnić wprowadzając np. plan dnia i o wszystkim odpowiednio wcześniej ją informować.
                  Możesz poczytać o diecie bezmlecznej/ bezglutenowej/ bezcukrowej. Niektórym dzieciom to pomaga.


                  > A przecież do 2 roku życia rozwijała się zupełnie prawidłowo.

                  U wielu z nas tak było niestety...

                  > Tylko to nieustanne zgrzytanie zębami przyprawiało nas o dreszcze...
                  >
                  >
                  Zgrzytanie zębami czasem jest objawem zarażenia pasożytami. Wguglaj sobie ten temat i zrób badania jeśli uznasz, że mają sens.

                  • izzzzy Ech... 18.02.11, 15:02
                    Pod kątem pasożytów była już kilkakrotnie badana, bo to przeraźliwe zgrzytanie zębami było pierwszym objawem (zaczęło się około 2 r.ż.). I nic. Pani doktor powiedziała wtedy, że ma ono pewnie podłoże emocjonalne, a że zbiegło się z pójściem małej do Klubu Malucha, to czekaliśmy aż przejdzie. Nie przeszło, a córka ma już wadę zgryzu i jedną jedynkę o 1/3 krótszą od drugiej :(

                    Nasilenie objawów nastąpiło wraz z pójsciem do przedszkola (wrzesień 2010) i pojawieniem się młodszej siostry na świecie (listopad 2010). Początkowo myślałam właśnie, że jej zachowanie jest wynikiem stresu związanego z nowym otoczeniem i rodzeństwem, ale po dwóch misiącach córka już lubiła przedszkole, a siostrę raczej szybko zaakceptowała ( a to że jest o nią zazdrosna uważam za "normalne") a te fobie nie mijały.
                    Dopiero jak się mocno pochorowała i cały grudzień i styczeń przesiedziała ze mną w domu, miałam okazję uważniej ją poobserwować. Pierwszym sygnałem były te cholerne puzle, które jej kupowałam, żeby nie nudziła się w domu. Co tydzień kupowałam jej nowe z wiekszą liczbą elementów, bo każde opanowywała w ciągu 2-3 dni. A kiedy nie miała nowych to np. układała je obrazkiem w dół (60 elementów), albo rozsypywała i mieszała kilka układanek - 3 lub 4 (wszystkie z serii Kubusia Puchatka, bo ma obsesję na jego punkcie - tej samej firmy, te same kolory i kształty elementów) i układała je na raz z świetnym rezultatem, co dla mnie było nie lada problemem! Albo potrafiła znaleźć brakujący element jednej układanki w kupce z innymi puzlami za jednym spojrzeniem. Aż dostałam gęsiej skóry, jak to zauważyłam :(

                    Myślę, że wstawanie rano do przedszkola czy kładzenie się spać w nowym pokoju (pod koniec roku przeprowadziliśmy się na dodatek do nowego mieszkania) są dla mniej mocno stresujące i dlatego tak jej "odbija" przy ubieraniu i rozbieraniu. Młodsza siostra też jest dla niej pewnym "problemem", ale jaki ja mam na to wpływ?

                    A co do cierpliwości... Ja jestem cholerykiem i do tego DDD. Strasznie ciężko mi się opanować kiedy ona wpada w histerię i bezsensowny upór. Codziennie po wyszykowaniu jej do przedszkola płaczę z bezsilności.... Nie wiem, czy starczy mi sił na to wszystko...
                    • plethora Re: Ech... 18.02.11, 16:14
                      Jakbym o sobie czytala, wierz mi, z czasem te dziwaczne zachowania mijaja, a niektore... zobaczysz potem u swojej drugiej z pewnoscia zupelnie zdrowej coreczki, bo niektore towarzysza rowniez zdrowym dzieciom np upieranie sie, ze wszystko chce zrobic samo.

                      Moj synek w wieku 3-4 lat tez mial podobnie. Ja - tez choleryk - najpierw sie szarpalam. Ale jak juz dotarlo do mnie, ze to nie upor dziecka, tylko jego zaburzenie, to zaczelam sie z nim bawic. Ot, jak chcial czekac na to czerwone swiatlo to czekalam, jeszcze liczylismy sekundy w tym czasie, a ktoregos dnia powiedzialam, ze moze poczekamy na to czerwone z drugiej strony ulicy i juz bylo do przodu! Przestalo mi zalezec na zdazaniu w rozne miejsca (nie pracowalam a z cala reszta wyluzowalam lub dawalam sobie zamiast 30min na szykowanie 2 godziny). Ciuchy szykowalismy zawsze wieczorem i ukladalismy w takiej kolejnosci, w jakiej sobie zyczyl. Jak wpadal w szal, to mowilam mu, ze poczekam az sie wykrzyczy i wychodzilam. Wracalam lub on szedl do mnie jak sie uspokoil.
                      To pewnie wszystko brzmi trudniej niz rzeczywiscie jest. Grunt to powiedziec sobie, ze to nie dopust Bozy, ze to nie zlosliwosc dziecka tylko tak po prostu jest. I obmyslec sobie taki plan dzialania, zeby i sobie pomoc.
                      • aniaidaniel Re: Ech... 18.02.11, 21:48
                        plethora napisała:

                        niektore towarzysza rowniez zdrowym dzieciom np upieranie sie, ze wszystk
                        > o chce zrobic samo.
                        >
                        >to zdecydowanie objaw zdrowia, dzieci chcą być samodzielne. Mój syn 2 l 8 m-cy sam nie chce zrobić kompletnie nic... nie chce się ubierać, ani wziąć do reki sztućców a jak namawiam to walnie w miskę i nic nie zje...
                    • gepardzica_z_mlodymi Re: Ech... 18.02.11, 16:26
                      Wszystkie dzieci potrzebują czasu na zaakceptowanie zmian. Nasze potrzebują go znacznie więcej, do tego małe zmiany są już problemem. Gdy się zbiegną w czasie, tak jak u Was - przedszkole, rodzeństwo, przeprowadzka, faktycznie może to na jakiś czas zaostrzyć objawy zaburzeń w rozwoju.
                      Co do zgrzytania to moze to byc tez objaw podwrażliwości sensorycznej - dostarcza sobie w ten sposób doznań czucia głębokiego. Można masować twarz, wnętrze jamy ustnej np. szczoteczką elektryczną myc zeby, język, dawać coś twardego do gryzienia, żucia.
                      Teraz przechodzą Ci ciarki po plecach, gdy widzisz te jej szczególne zdolności, fiksacje, bo potwierdzają Twoje podejrzenia. Ale kiedyś przyjdzie czas, że docenisz te jej szczególne zdolności, fascynacje, bo wokół tego można zbudowac cały proces edukacyjny.
                    • legenda3 Re: Ech... 18.02.11, 21:17
                      Zgrzytanie rzeczywiście może mieć podłoże sensoryczne, może to być też nerwicowe, zaobserwuj w jakich sytuacjach sie nasila.
                      Przedszkole, przeprowadzka i urodzenie się siostry w krótkim czasie do dla córki musi być bardzo stresujące. Przypuszczam, że dla zdrowego dziecka w tym wieku też by było. Jeśli córka ma zaburzenia ze spektrum to tym bardziej stara się w tej sytuacji jak najbardziej kontrolowac otoczenie żeby było stałe i przewidywalne. Myślę, że dziewczyny bardzo dobrze ci radzą co robić. Mój syn akurat dobrze znosi zmiany, ale na przykład nie znosi jak ktoś się na niego gapi, np. w sklepie i zaczyna robić cyrk, w związku z tym gapią się już wszyscy :/, dlatego na czas jakiś przerzuciłam się na zakupy przez internet, albo jak on jest w przedszkolu. Pewnie za czas jakiś będę z nim trenowac robienie zakupów wg jakiegoś planu, ale na razie radzę sobie inaczej. Padaję ten przyklad żeby ci pokazać, że są rózne sytuacje i trzeba znaleźć sposób, dobry na dany czas i dla dziecka i dla ciebie.
                      Nie jesteś robotem, w dodatku masz w domu niemowlę, niedawny poród więc napewno jest ci trudno. Ja w sytuacjach naprawdę ostrych brałam Kalms, ale jak karmisz piersią to odpada.
                      Jedyna rada na dziś to nie reagowac oporem na opór córki, nawet jak jest bezsensowny. Przeczekać, obejść, odwrócić uwagę, zaproponować coś atrakcyjnego. Ja często używam też timera czyli coś w rodzaju minutnika do kuchni. Jak syn czegoś nie chce zrobić np. iść spać, do przedszkola itp. informuję, że nastawiam timer na 10 minut i będzie musiał zrobic to za 10 minut jak zadzwoni. I to zwykle działa, ale musieliśmy to wyćwiczyć. Był czas gdy mimo, że wybierałam się dużo wcześniej, wszędzie się spóźniałam.
                      Tak, że nie załamuj rąk, pisz tutaj, pytaj, na tym forum jest mnóstwo życzliwych ludzi.
                • kasi-kasz Re: SCOLAR 18.02.11, 22:17
                  izzzzy , ja też z początku wyliczyłam 820 zł , tylko później przeczytałam wyżej że do 4 lat są cztery wizyty a po wyżej 4 lat jest pięć wizyt i dlatego drożej . Dzwoniłam i się upewniałam że za diagnozę 3 latka zapłacę 670zł. ( to tak na marginesie ) Wiesz co ja Ci nie pomogę , gdy czytam i porównuję mojego syna , to dwa inne światy . On nie mówi , nie zgrzyta zębami , wręcz jest wcale nie samodzielny . Bardziej to moja wina , bo go tak nauczyłam że mama wszystko zrobi za niego . Dopiero teraz w przedszkolu zdałam sobie sprawę jak jest On do tyłu ze wszystkim :( puzzle to tylko piankowe ma , a i tak się denerwuję że nie może ich złożyć . Całkiem inne objawy . Nie umiem pocieszyć bo sama jestem w dołku ...:(
                  • izzzzy kasi-kasz 24.02.11, 13:06
                    Masz rację, do 4 życia dziecka są cztery wizyty, a koszt to 670 złotych.
                    Zapisałam już córkę. Pierwszą wizytę mamy 15 marca, a dniagnoza będzie 28 marca.
                    Ale zaczynam się wahać, czy jednak nie poczekać do czerwca na Koszykową, bo po spotkaniu z logopedą i fizjoterapeutką od SI, zaczynam mieć wątpliwości czy to oby na pewno ZA...
                    Więcej o tym napisałam w innym wątku:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,10034,122325577,122551898,Kasia123m.html
                    Na razie zapisane jesteśmy na zajęcia logopedyczne i staram się o skierowanie do ppp, gdzie będę mogła korzystać z usług tej fizjoterapeutki od SI przy współpracy z tamtejszym psychologiem dziecięcym w ramach NFZ.

                    Zastanawiam się, czy w obecnej sytuacji warto "wywalać" kasę na SCOLAR, czy czekać z diagnozą na Koszykową, a w międzyczasie działać z logopedą, psychologiem i fizoterapeutą, czyli de facto zacząc już terapię, i to w ramach NFZ.

                    Sama nie wiem...
                    • kasi-kasz Re: kasi-kasz 24.02.11, 21:53
                      Ja 15marca będę z dzieckiem na trzeciej wizycie . Wiesz co z tego co piszesz też bym się wahała co do scolaru , u Ciebie jest całkiem inna sytuacja niż u mnie . Mój synek nie mówi , rozumie co się do niego mówi ale wykona polecenia tylko takie które mu pasują .Ja nie mam wyjścia, muszę tam iść bo każdy dzień jest na wagę złota . Dziś byłam na badaniu EEG we śnie , ciężko było ale jakoś się udało . Czeka Nas jeszcze , laryngolog i foniatra . Wszystkiego próbuję , i będę aż do skutku ... Nie poddam się bo widzę że moje dziecko jest tak jak inne , tylko przez ten brak mowy , swoje emocje i słowa wyraża krzykiem .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka