Dodaj do ulubionych

Aaa podejmę pracę - tekst przekorny

23.06.11, 22:09
Opowiedzialna, kreatywna humanistka z doświadczeniem spinacz-menagera podejmie ciekawą pracę z zaznaczeniem, iż praca może trwać codziennie max do godziny 16:00, za wyjątkiem każdej środy i co drugiego czwartku, kiedy to jestem z autystycznym synem na terapii.
???
jakieś szanse?
Obserwuj wątek
    • roggalique Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 23.06.11, 23:14
      mamaberta napisała:

      > Opowiedzialna, kreatywna humanistka z doświadczeniem spinacz-menagera

      Kto to jest spinacz manager??

      >podejmie
      > ciekawą pracę z zaznaczeniem, iż praca może trwać codziennie max do godziny 16:
      > 00, za wyjątkiem każdej środy i co drugiego czwartku, kiedy to jestem z autysty
      > cznym synem na terapii.
      > jakieś szanse?

      Możliwe w firmach, w których jest nienormowany czas pracy (kiedy liczy się po prostu wykon), na pewno nie tam, gdzie są ustalone godziny i nieważne co wtedy robisz, masz siedzieć na tyłku w pracy - w takiej sytuacji szanse bliskie zera. Każdy ma jakieś problemy i gdyby każdy chciał sobie ustalać godziny i dni pracy firma by padła. Smutne, lecz prawdziwe.

      Poza tym, nie obraź się, ale powiem Ci jako pracodawca: mnie Twoje problemy MOGĄ zainteresować i MOGĘ je uwzględnić, MOGĘ też ewentualnie być elastyczny i jakoś Ci pomóc. Ale nie wal mi na wstępie po oczach autyzmem dziecka, bo dla mojego biznesu to nie ma żadnego znaczenia. Mnie interesuje co Ty potrafisz robić, na co mi się możesz przydać, w czym jesteś dobra, jakie masz pomysły i czy mniej więcej potrafisz dogadywać się z ludźmi.
      Jeśli umiesz przekonać co do powyższych pracodawcę - to zawsze masz szansę znaleźć pracę bez względu na to - już pomijam autyzm - czy masz dziecko, czy nie (dziecko = rozpoczęcia i zakończenia roków szkolnych, choroby, same problemy!), czy jesteś stara czy młoda, ładna czy brzydka, gruba czy chuda.

      Ech, rozkręcam się, bo mnie zawsze bawi święte oburzenie:)
      Najgorsze perspektywy daje młoda kobieta. Mogą sobie "Wysokie obcasy" pisać co chcą, ale młoda kobieta to: słabe doświadczenie - bo młoda, a także możliwy aut na co najmniej pół roku z firmy - bo ciąża (niejedna!);).

      Najlepszy pracownik to: mężczyzna po trzydziestce, oczywiście gej, zdrowy jak ryba, zorientowany na wyniki:))))))

      Zanim mnie zabijecie zasłonię się szybko, że jako pracodawca zatrudniam niemal same młode kobiety (niektóre - o zgrozo - mają dzieci:)) Ale uwierzcie, na rynku jest naprawdę deficyt 30-letnich terapeutów płci męskiej, nie mówiąc już o orientacji homoseksualnej;))

      Ale poważnie, w prywatnej firmie nikt nikogo nie zatrudnia z litości, sympatii czy tego typu niskich pobudek. Liczy się E-FEK-TYW-NOŚĆ.
      Znajdź swoje mocne strony i udowodnij je. Przekonaj pracodawcę.
      A później wyjeżdżaj z problemami. Wbrew pozorom wielu pracodawców to osobniki z gatunku homo sapiens neurotypica, a więc mających teorię umysłu, zdolnych do empatii, komunikatywnych!

      pozdro i powodzenia
      r.

      • mama_kotula Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 24.06.11, 00:43
        Cytat
        Najgorsze perspektywy daje młoda kobieta. Mogą sobie "Wysokie obcasy" pisać co chcą, ale młoda kobieta to: słabe doświadczenie - bo młoda, a także możliwy aut na co najmniej pół roku z firmy - bo ciąża (niejedna!);).

        Najlepszy pracownik to: mężczyzna po trzydziestce, oczywiście gej, zdrowy jak ryba, zorientowany na wyniki:))))))


        O bogowie. Raz, przynajmniej raz na forum nie jestem sama w moich poglądach.
        Prawda jest taka, że młoda kobieta jako pracownik generuje największe potencjalne koszty. Zważywszy jeszcze na fakt, że w Polsce zwolnienia "na ciążę" udzielane są z błogosławieństwem i pocałowaniem ręki niezależnie od dolegliwości czy ich braku - oznacza to wyłączenie pracownika na dłużej niż pół roku, ciągły koszt jego utrzymania (ano, bo zwolnić nie wolno) plus dodatkowo koszt pracownika na zastępstwo. Przy czym, jeśli mi ciężarna rzuca comiesięcznym zwolnieniem na kolejny miesiąc, nie mogę zatrudnić na zastępstwo na dłużej niż miesiąc - trudno jest znaleźć kogoś, kto się na to zdecyduje.
        I nikt tego nie rozumie, tylko wszyscy krzyczą o dyskryminacji.

        Co do meritum - absolutnie nie wyjeżdżałabym na wstępie z moimi warunkami itp, bo pracodawcy to kompletnie nie obchodzi - jego obchodzi przydatność do pracy i to, co możesz zaoferować firmie.
        Chyba, że twoje dobre strony i doświadczenie są powalające. Mi się zdarza stawiać warunki nowym, zupełnie nowym klientom - warunki typu: nie pracuję w weekendy bo mam dzieci w domu, nie rozmawiam przez skype (szczególnie głosowo), bezczelnie mówię, że nie będę sobie zawracać głowy codzienną komunikacją i apdejtowaniem o postępach, bo nie mam czasu na pisanie maili, gdyż PRACUJĘ - jak chcą zobaczyć progress, jest clocking IT, gdzie mogą go na bieżąco poobserwować i na maile o "progress and updates" nie odpowiadam. W zamian zapewniam najlepszą jakość i szybkość działania. O dziwo, metoda na bezczelność niemal zawsze działa ;) - wystarczy, że wmówię klientowi, że jestem najlepsza, klient w to wierzy i przystaje na wszystkie moje warunki.

        Najlepszym rozwiązaniem wg mnie byłaby własna działalność gospodarcza. Pytanie tylko, w jakiej branży.
        • roggalique Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 24.06.11, 15:51
          mama_kotula napisała:

          > O bogowie. Raz, przynajmniej raz na forum nie jestem sama w moich poglądach.

          Bo NAS jest naprawdę mało, a dodatkowo w ultrapoprawnej rzeczywistości, ehm, ponowoczesnej, rzadko kto się przyznaje do poglądów inne niż mainstreamowe. Prawda jest taka, że większość różnych programów afirmacyjnych czy równościowych tworzą ludzie oderwani nie tylko od praktyki, ale i od rzeczywistości. A rzeczywistość nie jest taka jakby niektórzy chcieli.

          Popieram pomysł stworzenia czegoś własnego. Tylko, że oprócz pomysłu trzeba mieć też siano. Zwłaszcza teraz, kiedy obcięte są programy dotacyjne w pośredniakach. U nas w województwie chyba 3/4 ścięli. Nie ma na staże, na biznes. Nic nie ma. Cóż takie są koszty sukcesu i zielonych wykresów na mapach, he-he-he!

          pozdro
          r.
          • mama_kotula Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 25.06.11, 11:22
            roggalique napisał:
            > Popieram pomysł stworzenia czegoś własnego. Tylko, że oprócz pomysłu trzeba mie
            > ć też siano.

            Można w sumie zacząć od freelancerki - zależnie od tego, co się umie.
            Przez kilka lat zaharowywałam się jako freelancer - tyle, że faktycznie była to praca przez ok 10 godzin dziennie, no i ja to lubię. Teraz mam wyrobioną markę, więc mogę windować stawki - mogłam spokojnie założyć działalność bez dotacji itp.
            Tylko fakt, to zależy od tego, co się robi. Ja programuję, ale na freelancer.com jest również dużo zleceń dla humanistów (przeważnie trzeba być anglojęzycznym, niestety).
    • ez-aw Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 23.06.11, 23:45
      Raczej w CV bym tego nie napisała. Od razu praktycznie jesteś skreślona.
      A realia: pracowałam przez parę miesięcy na umowę - zlecenie. W firmie teoretycznie byłam 3 dni w tygodniu. W praktyce jeśli dziecko było chore - 1 dzień. Ważne było to co robiłam. Mogłam pracować w domu. Czasem o 2 w nocy. Ważne by praca była zrobiona i tyle.
      Nikogo nie interesowało czy mam dziecko z Zespołem Aspergera czy nie.
      Możesz szukać też pracy na etat powiedzmy 3/5 etatu. Wtedy nie będziesz musiała być codziennie w pracy.

      I też zapytam co to jest: doświadczenie spinacz-menedżer?? Nie spotkałam się z tym wcześniej.
    • iska2009 Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 24.06.11, 00:29
      Mamaberta - bardzo mi sie podoba okreslenie spinacz-manager ;)

      A tak serio, to w naszym kraju chyba jeszcze troche wody uplynie, zanim pracodawcy zaczna dostrzegac zalety pracy w niepelnym, czy tez elastycznym wymiarze godzin, czy pracy prowadzonej czesciowo z domu. Mysle, ze jest duze zapotrzebowanie na tego typu prace - wcale nie trzeba miec dziecka z autyzmem - ale tez niewiele firm sie na to decyduje.

      Rowniez w wielu przypadkach prawda jest taka, ze ten "caly etat" to jest w gruncie rzeczy nie 8 godzin, tylko 9-10, lub jeszcze wiecej godzin, czesto po wyjsciu po tych 8 godzinach pracownik "zdalnie", majac dostep do wszystkich systemow w fimie jest w stanie i jest zmuszony pracowac ku chwale i pomnazaniu wartosci akcji akcjionariuszy. W takim wypadku, gdy pracownik ma byc calkowicie dyspozycyjny trudno mowic o polowce, czy cwiartce etatu...Niestety. No i to jest kwestia przestrzegania kodeksu pracy. W Polsce jest nadal przyzwolenie, zeby ten kodeks lamac w kwestii ilosci godzin pracy. Oczywiscie nie wszedzie, ale w wielu, wielu firmach. Ja szczerze mowiac z wlasnego otoczenia mam doswiadczenia niemal wylacznie negatywne.

      Pozostaje zalozenie wlasnej firmy, lub praca w oswiacie ;)
      • baskwi Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 24.06.11, 09:39
        I w naszym kraju idzie ku lepszemu :) po wychowawczym mogłam wrócić do pracy na pół etatu, w godzinach, gdy jestem najbardziej potrzebna. Trudniej jest z przedszkolami i szkołami, bo dziecko może być tylko do 13, a w wakacje to już zupełnie nie mam co zrobić z dzieckiem :(
    • ania-pat1 Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 24.06.11, 09:39
      Jeśli jesteś dobra organizacyjnie to uczelnia publiczna (najpierw asystentura) + np.pisanie do pseudonaukowego czasopisma. Ale z góry uprzedzam, że pracuje się też w nocy w domu (czasy naukowców pracujących po 2 godz, dziennie to przeszłość) . I kokosów brak. Kreatywność doceniana, duży kontakt z ludźmi, niska szansa na wyścig szczurów. O warunki godzinowe pytasz na wstępie a potem pytasz - układasz je do siebie (np. w te dwa dni co terapia to przychodzisz na 2 godziny po południu - a reszta w domu (ciągnęłam tak ponad rok zarywając noce). Z autyzmem bym nie wyskakiwała - wymaga rehabilitacji - tyle wystarczy i to nie na samym początku. Inna opcja praca w domu - korekty, tłumaczenia, redagowanie itd (nikt ci nie narzuca kiedy pracujesz),
      • kasia_de Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 24.06.11, 10:19
        Ania-Pat, zainteresowało mnie to co napisałaś...

        ja prowadzę wasną działalność doradczą, ale bardzo chętnie podjęłabym się zajęć ze studentami w dziedzinie zgodnej z wykształceniem (w sumie mam kilka takich specjalizacji - 2 z racji wykształcenia i 2 związane z doświadczeniem zawodowym).
        Bardzo chętnie również popełniłabym jakieś publikacje.

        Jak szukać takiej pracy?
        • ania-pat1 Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 27.06.11, 09:28
          Napisałam na priv.
          • tolka11 Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 27.06.11, 11:55
            Mam troje dzieci. Syn- autyzm plus dodatkowe gratisy (niedowidzenie, niskorosłość i inne). Pracuję od 7.30 do 16. W czwartki od 7.30 do 19. W piatki od 7.30 do 12.30.
            Plus w domu około 2 godzin w nocy. Terapia młodego to wtorek od 17 do 19 i piatek od 14 do 18. Młody chodzi już do szkoły, więc w szkole ma część zajęć terapeutycznych. Nigdy nie byłam na wychowawczym.
            Można? Mozna. Dzieki temu mój mąż nie zaharowuje sie tylko wraca do domu o normalnej porze i zajmuje się pozostałą dwójka typu zajecia dodatkowe i inne.
            Nigdy nie przyszło mi do głowy, zeby niepełnosprawność młodego odebrała mi prawo do pracy. Ale też nigdy w zyciu nie skrytykowałam kogoś, kto nie pracuje, bo jego dziecko jest niepełnosprawne. Ot zycie.
            • baskwi Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 27.06.11, 19:37
              Pogratulować, ale placówki specjalne są do 13. I do tej pory bym nie zostawiła młodego na dłużej, bo on tyle by nie wytrzymał. Byłam na 3 wychowawczych i jestem z tego dumna, a mąż lubi swoją robotę. A niepełnosprawność dziecka odbiera prawo do pracy wielu matkom.
            • yula Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 27.06.11, 19:52
              mojego młodego wywalili z przedszkola integracyjnego, a potem chodził tylko do 12-tej, teraz chodzi do szkoły i również wraca do domu po 12-tej. Nikt z rodziny z nim nie wytrzymuje dłużej niż parę godzin, a zmusić do czegokolwiek ( lekcje) to już absolutnie :/ Ot życie, podziwiam osoby które radzą sobie i z pracą i z opieką nad dzieckiem niepełnosprawnym.
              • tolka11 Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 27.06.11, 21:00
                Ano własnie tu juz nie chodzi o dumę, chodzi raczej o mozliwość wyboru. A wiele z nas takiej mozliwosci nie ma. Ja mam, bo mój syn w szkole integracyjnej ma zapewniona indywidualna opieke do 16.30 jesli chcę, żeby nie musiał przebywac z innymi dziecmi nna swietlicy. To wiele ułatwia. Czasem korzystam, czasem nie.
                U nas szkoła specjalna tez zapewnia dzieciom opieke do 17. Co nie znaczy, ze dziecko da radę tyle tam wytrzymac.
                Sama pracuje z niepełnosprawnymi i wiem jak niewielu rodziców tych dzieci pracuje. I nie dlatego, ze nie chca tylko dlatego, ze nie mogą.
                • mamaberta Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 27.06.11, 22:04
                  dziękuję za odzew, często czytam forum, rzadziej się odzywam. podziwiam Was za pragmatyczność, za zdroworozsądkowe podejście do Sprawy. jestem chyba na etapie godzenia się z rzeczywistością (godzenie się ale nie bez walki ;-) i jestem strasznie sfrustrowana faktem ograniczoności podjęcia pracy. do tej pory pracowałam na stanowiskach spinacza, tzn asystentka szefa, asystentka marketingu i takie tam bez większych odpowiedzialności i "ważności"; małe miasto bezrobocie duuuuże. jestem cykorem jeśli chodzi o własną działalność gospodarczą, nie miałam z tym nigdy do czynienia, jednakowoż oswajam się z tą myślą, że innej drogi dla mnie nie ma. i w zasadzie nie szukam aktywnie pracy, nie wysyłam cv, w życiu nie przyszłoby mi do głowy żeby wyskakiwać podczas aplikacji z autyzmem (nawet bliska rodzina nic nie wie, mam problem nadal z powiedzeniem komukolwiek - pewnie psychiatra miałby tu coś do powiedzenia ;-)
                  więc temat ten jest jedynie formą mojej frustracji, ale zainspirowały mnie wpisy apropo freelancerki, muszę pokopać, a może gdzieś się dokopię ;-) dziękuję
                  • madziulec Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 27.06.11, 22:52
                    A ja Cię doskonale rozumiem.
                    Moja ograniczoność podjęcia pracy jest podobna.

                    Gdybym wypisała co umiem (w sensie i doświadczenia i dokumentów potwierdzających wykształcenie) to zebrałoby się tego sporo. A jednak wybieram pracę gorzej opłacaną, bo musze odprowadzić dziecko na okresloną godzinę do przedszkola i odebrać do określonej godziny (pluton egzekucyjny dla tego, kto wymyślił, że przedszkola sa czynne do 17).

                    U mnie trudność logistyczna i organizacyjna polega tez jeszcez na tym, że jestem samotną matką tak więc nie za bardzo moge polegac na ojcu Miśka przy planowaniu nawet dni, gdy ten powinien małego odbierać (bywa róznie i np. teraz w czwartek go nie odbierze mimo iz powinien). To powoduje rzeczywiście mistrzostwo w organizacji siebie, zycia osobistego i czesto zawodowego.
                    Przyznam, że do pewnego momentu, w bardzo trudnych momentach, gdy Misiek chorował korzystałam z pomocy rodziców (Misiek chorował raz na miesiąc 2 tygodnie).

                    W moim przypadku układanie terapii jest dość trudne, ale staram się cokolwiek robić, korzystam z pomocy sąsiadek - jedna odbiera MIsia raz w tygodniu z przedszkola, potem ja wiozę jej syna i mojego na zajęcia pozalekcyjne (bo nie tylko terapię mamy).
                    W nowym roku szkolnym terapię prawdopodobnie zorganizujemy tez dzieki pomocy znajomych - będa wozic swojego syna i zadeklarowali pomoc.

                    Dlaczego o tym pisze? W momentach, gdy ciężko jest ileś rzeczy zgrać trzeba szukać pomocy osób czasem obcych. Może ktos może Ci pomoc, odprowadzić czasem dziecko na terapię itp. To daje Ci już pewien margines czasu. A tym samym wieksze pole do podjęcia pracy.
                    • baskwi Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 28.06.11, 09:03
                      Przedszkole, nie przechowalnia!, do 17 rozwiązywałoby moje problemy, tylko kiedy wtedy prowadzić terapię, bo tylu godzinach to nawet ja się nie nadaję do roboty a co dopiero dziecko? Obcy do pomocy odpadają, bo młody duży, silny i szybki, więc to musi być ktoś pewny. A do przedszkola czy na terapię kawał drogi, dwie przesiadki. W czasie choroby też ciężko go zostawić, bo babcia daleko i swoje lata ma.
                      • madziulec Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 28.06.11, 10:38
                        Jak słyszę "duzy i silny" to mam wrażenie, ze wymaga związywania.
                        Dziewczyny, zadajcie sobei pytanie: czy wychowacie swoje dzieci jakos tak, by sobei w miarę poradziły w zyciu czy tez nie, a wtedy takie "zwierzaczki dzikuski" będa na utrzymaniu społeczeństwa niezdolne do samodzielnego egzystowania.
                        Jeśli zakładasz na samym początku: to odpada, to odpada to ZAWSZE będzie to odpadać, a Ty w końcu padniesz gdzies ze zmeczenia tzw. materiału i koniec.
                        • annafelczerek Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 28.06.11, 11:52
                          madziulec napisała:

                          > Jak słyszę "duzy i silny" to mam wrażenie, ze wymaga związywania.

                          A ja tam się nie dziwię. Też bym miała opory przed przekazywaniem dziecka obcym osobom. Mój synek jest stosunkowo mało zaburzony, a nawet dziadkowie boją się z nim zostawać. Dodatkowo dochodzi do tego problem, że obce osoby (a nawet częściowo znajomi) reagują dość podobnie na zachowanie mojego syna - obwiniają jego i mnie. Nawet jeśli wiedzą, że zachowania wynikają z choroby ("wcześniej jakoś rodzice radzili sobie z takimi dziećmi, oj czasy się zepsuły, ech to bezstresowe wychowanie").
                          Sama teraz też myślę o powrocie do pracy i borykam się z podobnymi problemami. Ja jednak mam nadzieję, że jeśli teraz docisnę pedał gazu z rehabilitacją, to później pójdzie z górki. A szukać będę pracy na pół etatu.

                          Pozdrawiam
                          Ania

                          • madziulec Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 28.06.11, 22:49
                            Widzisz...
                            To jest tak: pierwsze wakacje mojej mamy z Miskiem byly tragiczne. Misiek nie jadl praktycnzi enic przez 5 tygodni, byl maksymalnie rozkojarzony, malo posluszny itp. Wtedy jednak nei wiedzialysmy co mu jest i rzeczywiscie trudno bylo w ogole jakos naprowadzic go na wlasciwe tory.
                            Rok pozniej juz bylo wiadomo, bo Misiek byl po diagnozie. Zdecydowalam o wyjezdzie na 6 tygodni (czyli o tydzien dluzej), ale.. wczesniej poszlysmy obie do pani psycholog, ktora Misia prowadzi, gdzi emoja mama dostala taka jakby instrukcje obslugi co i jak. Pani opisala po prostu co jest, jak postepowac i juz. Wakacje byly SUPER. Misiek jadl, zachowywal sie wspaniele i kazde z nich wspaniale wypoczelo.

                            Stad uwazam, ze jesli komus dal;abys taka "istrukcje obslugi" swojego dziecka to i Twoje dziecko czuloby sie dobrze, a i ten ktos nie balby sie zostawac z dzieckiem, nie majac leku przed sytuacja nieprzewidziana. A jesli juz by sie cos zdarzylo to wiadomo byloby co zrobic (z grubsza, bo przeciez nie da rady wszystkiego opisac i opowiedziec).

                            Kwestia tez zaufania i dzielenia kompetencji
                            • yula Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 28.06.11, 23:01
                              super że twój dobrze reaguje na instrukcje obsługi, na mojego niestety takiej instrukcji nie ma, lub ją nie dostałam, cały czas jest walka, jak jedno coś wypracujemy to pojawiają sie 3 nowe rzeczy lub powracają stare :/
                            • annafelczerek Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 29.06.11, 09:05
                              madziulec napisała:

                              > Widzisz...

                              > Rok pozniej juz bylo wiadomo, bo Misiek byl po diagnozie. Zdecydowalam o wyjezd
                              > zie na 6 tygodni (czyli o tydzien dluzej), ale.. wczesniej poszlysmy obie do pa
                              > ni psycholog, ktora Misia prowadzi, gdzi emoja mama dostala taka jakby instrukc
                              > je obslugi co i jak. Pani opisala po prostu co jest, jak postepowac i juz. Waka
                              > cje byly SUPER. Misiek jadl, zachowywal sie wspaniele i kazde z nich wspaniale
                              > wypoczelo.

                              Masz rewelacyjną mamę, ot co :). Moi rodzice są niepełnosprawni, więc dla nich realizacja instrukcji byłaby bardzo trudna. Rodzice męża nie mają czasu ani ochoty. I wolno im.
                              Znajomi reagują jak reagują i też niewielu z nich ma ochotę zadać sobie trochę wysiłku i podrążyć problem.

                              > Stad uwazam, ze jesli komus dal;abys taka "istrukcje obslugi" swojego dziecka t
                              > o i Twoje dziecko czuloby sie dobrze, a i ten ktos nie balby sie zostawac z dzi
                              > eckiem, nie majac leku przed sytuacja nieprzewidziana. A jesli juz by sie cos z
                              > darzylo to wiadomo byloby co zrobic (z grubsza, bo przeciez nie da rady wszystk
                              > iego opisac i opowiedziec).

                              Jeśli już znalazłby się ktoś, kto chciałby pomóc zajmując się "niegrzecznym", nadruchliwym, nieuważnym dzieckiem nie okazując przy tym swojej niechęci i złości, to instrukcja to już mały pikuś.

                              Nie twierdze oczywiście, że znalezienie kogoś takiego jest niemożliwe, raczej bardzo trudne. Ja mieszkam w innym mieście niż moja rodzina, więc jestem zmuszona do korzystania z pomocy "obcych" osób. Jedną z nich jest płatna niania, drugą sąsiadka (czasem ona podrzuca i swoje dzieci, czasem ja podrzucam jej swoje). Przy czym sąsiadka też parę razy zaznaczyła, żebym w miarę możliwości zostawiła jej córkę, bo z Erykiem ona nie lubi zostawać.

                              Pozdrawiam
                              Anka
                              • madziulec Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 29.06.11, 12:47
                                Miałam mame dla śisłości.
                                Co do znajomych - obecnie mamy wspaniałych znajomych równiez z synem majacym ZA. Chłoppcy cudownie sie dogadali i nei ma potrzeby tłumaczenia im czym sie "je" ZA.

                                Co do mieszkania gdzie indziej... Moja mama dojezdzala godzine w jedna strone, by zając się Miskiem. Tez mieszkałam gdzie indziej. Takie teraz jest zycie.
                                • annafelczerek Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 29.06.11, 12:51
                                  madziulec napisała:

                                  > Miałam mame dla śisłości.
                                  > Co do znajomych - obecnie mamy wspaniałych znajomych równiez z synem majacym ZA
                                  > . Chłoppcy cudownie sie dogadali i nei ma potrzeby tłumaczenia im czym sie "je"
                                  > ZA.
                                  >
                                  > Co do mieszkania gdzie indziej... Moja mama dojezdzala godzine w jedna strone,
                                  > by zając się Miskiem. Tez mieszkałam gdzie indziej. Takie teraz jest zycie.

                                  Co potwierdza tylko moją teorię, że miałaś szczęście trafić w życiu na wyjątkowych i wspaniałych ludzi :).

                                  Pozdrawiam
                                  Ania
                                  • madziulec Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 29.06.11, 13:18
                                    A ja do tego podchodze tez tak: nie bede cale wieki zyla, nie bede sie caly czas zajmowac Miskiem. Kiedys umre (akurat przypadek obojga moich rodzicow pokazal, ze moze sie to zdrazyc gwaltownie i niespodziewanie).
                                    W zwiazku z tym robienie z dziecka niesamodzielnego dzieciatka i podkreslanie, ze jest niesamodzielne i nieporadne i nie da rady nikt wiecej si enim zajac nie ma sensu.

                                    Dodatkowo w kazdej dziedzienie zycia bylam za tym, by delegowac pewne uprawnienia i kompetencje. W opiece nad dzieckiem tym bardziej. Chocby po to, by naładowac akumulatory
                                    • annafelczerek Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 29.06.11, 13:28
                                      madziulec napisała:

                                      > A ja do tego podchodze tez tak: nie bede cale wieki zyla, nie bede sie caly cza
                                      > s zajmowac Miskiem. Kiedys umre (akurat przypadek obojga moich rodzicow pokazal
                                      > , ze moze sie to zdrazyc gwaltownie i niespodziewanie).
                                      > W zwiazku z tym robienie z dziecka niesamodzielnego dzieciatka i podkreslanie,
                                      > ze jest niesamodzielne i nieporadne i nie da rady nikt wiecej si enim zajac nie
                                      > ma sensu.

                                      100 % zgody. Ale my rozmawiamy teraz o czymś innym - o tym kto będzie dzieciaka tej samodzielności uczył. No i u nas, jak na razie, poza mną i moim mężem nie ma chętnych.
                                      A za oddawanie dziecka pod opiekę osób, które będą się na niego cały czas złościły, karały i stawiały do kąta to ja serdecznie dziękuję. Bo już to przerabialiśmy i to tylko pogłębia problem.

                                      > Dodatkowo w kazdej dziedzienie zycia bylam za tym, by delegowac pewne uprawnien
                                      > ia i kompetencje. W opiece nad dzieckiem tym bardziej. Chocby po to, by naładow
                                      > ac akumulatory

                                      Oj jak ja bym tego chciała. Ale w chwili obecnej perspektyw brak. Więc sama się zajmuję wszystkim z całą świadomością tego, że działam w intencji przyszłej samodzielności mojego syna.

                                      Pozdr
                                      Ania
                                      >
                                      • madziulec Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 30.06.11, 12:08
                                        Oczywiscie, ze to rodzice MUSZĄ tej samodzielności uczyć. Ale jesli od razu zaklada sie, że dzidzius ne da rady, badz opiekun potencjalny nie rady, bo dziecko za silne, neiposlusze itp. to sytuacja sie komplikuje i zapomnij. Masz do konca dziecko - garb.

                                        Co do wyboru osob, ktore sie beda zajmowac dzieckiem - wybacz. To podobnie jak wybor nianki. Jeden wybierze byle kogo, aby sie tylko pojawil i odbebnil te 8-10 godzin. Inny zada milion pytan, w tym o kreatywnosc opiekunki (opiekuna) ITP. I potem ma tez pomoc na super poziomie. Taka prawda.
                                    • yula Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 29.06.11, 19:02
                                      > Dodatkowo w kazdej dziedzienie zycia bylam za tym, by delegowac pewne uprawnien
                                      > ia i kompetencje. W opiece nad dzieckiem tym bardziej. Chocby po to, by naładow
                                      > ac akumulatory
                                      >

                                      oj, mam rozładowane akumulatory na maksa, ale jak je podładować nie mam pojęcia. Bardzo chętnie bym delegowała te uprawnienia, tylko jakoś chętnych brak :/
                                      • lidqa Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 30.06.11, 08:19
                                        Tia... wiadomo przecież że każdy chce wychować dziecko na samodzielnego, odpowiedzialnego dorosłego. Ale do tego potrzeba kilku lat conajmniej. Są jakieś granice wiekowe zostawiania młodego samego na wiele godzin i np mój tych granic wiekowych jeszcze nie prezkroczył. A szkoła jest godzinę tramwajami od domu więc muszę go odbierać. I zazdroszczę tym, którym pomagają rodzice czy znajomi- u mnie wszyscy pracują albo mieszkają 500 km ode mnie- w temacie rodzina. I nie bedę się rozwodzić dlaczego- ten dojazd do mnie jest niemożliwy zupełnie. Znajomi pracują i o ile raz na ruski rok w sytuacji podbramkowej mam kogo poprosić o pomoc- o tyle na stałe to absolutnie odpada.
                                        Ja na szczęście pracuję w szkole więc drugą połowę pracy mogę wykonywać w domu i tylko konferencje są utrudnieniem. Ale jak słyszę hasło że powinnam zmienić pracę na lepiej płatną to by mi się lepiej żyło- to mnie to wpienia. Bo to JEST fakt, ale nikt nie ma pomysłu co ja mam zrobić z dzieckiem podczas 12 tygodni wakacji i 2 tygodni ferii. A to jeszcze przez jakiś czas będzie problem- bo ja sobie nie wyobrażam zostawiania na 9 godzin dziennie nawet 9-10 latka. I nikt nie mówi mi że będzie odbierał młodego ze szkoły i odrabiał z nim lekcje - a jak na razie szkoła go męczy masakrycznie i odbieranie go codziennie o 17-tej nie wchodzi w grę. Ja tego swojemu dziecku nie zrobię. Także rozumiem autorkę wątku. Nie każdy tak ma, nie zawsze się wszystko da i zazdroszcze każdemu kto ma dziadków którzy zabierają dziecko na całe wakacje (a też takich znam)
                                        • madziulec Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 30.06.11, 12:10
                                          A ja zmienilam prace na mniej platna bo moge spedzic wiecej czasu z Misiem ;)))

                                          Kwestioa prorytetow.
                                          Dzieki temu ja jestem bardziej wyluzowana, bo nei gonie jak idiotka patrzac na zegarek, a on ma wiecej czasu ze mna ;)
                        • yula Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 28.06.11, 16:10
                          staram sie wychować młodego najlepiej jak potrafię, ale przez pewne rzeczy nie przeskoczę, po prostu. A że jest "duży i silny" to dziadkowie nie są chętni do zajmowania sie nim. Bo czasami niestety nadal trzeba sie z nim siłować, lub gonić. Coraz rzadziej a jednak, właśnie mam świeży siniak po pękniętej żyle, bo wyłączyłam komputer, nie zgodziłam sie na coś co on chciał :/ Dziadkowie nie mają na to ochoty. Każde dziecko jest inne i co sprawdza sie u jednego nie koniecznie sprawdzi sie u drugiego i na nic wszystkie nasze marzenia i chcenia.
                          • baskwi Re: Aaa podejmę pracę - tekst przekorny 29.06.11, 09:21
                            Widzę, że zapomniałam dodać, że oprócz tego, że duży i silny, ma jeszcze autyzm i niewiele rozumie, a to co udało się nam wypracować wielogodzinną terapią trudna przekazać w formie instrukcji obsługi. Jeszcze go nie wiążemy, ale też nie oddam na dłużej pod opiekę babci, bo mam za dużo wyobraźni co mogłoby się zdarzyć. Zostanę na pół etatu, a w wakacje weźmiemy z mężem urlopy w innym czasie i będzie miał opiekę zapewniona.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka