22.06.08, 16:19
zastanawiam sie czy to normalne , od kilku lat biore leki - jaoks funkcjonuje
,jest tylko jedno ale -nie mam uczuc
tydzien temu przezyłam smierc psa moich sasiadow (starsi ludzie )- kocham
zwierzeta ,mam sama psy i koty ,na szczescie sa zdrowe ... ale do rzeczy:
pies umierał,,nieestetycznie ,, przepraszam to obrzydliwe słowo - smierdział,
wymiotował itp . a ja jak maszyna brałam wate myłam go wycierłam, robiłam
zastrzyki -bez emocjii ,zadnego drzenia rąk ,obrzydzenia zapchem ,zalu ( który
musiałam udawac)poprostu
igła ,strzykawka wkucie - nic,zadnego strachu zalu ,obrzydzenia - BRAK UCZUC .
ja pochowałam tego pasa ,moj ojcie i moj facet ryczeli jak bobry -a ja jak
zimna maszyna wkopałam , połozyłam zakopałam .........czuje do siebie wstęt ,
nie umiem powiedziec czy kocham mojego faceta , nie odczuwam zalu,strachu nie
czuję nic .wszystko po manie spływa jak po szybie ... nie wiem czy chce tak dalej
Obserwuj wątek
    • andalou Re: uczucia 22.06.08, 16:28
      też zakopałam jednego psa
      a braku uczuć muszę się nauczyć
      masz skarb
      nie zastanawiaj się, czy normalny
      • sea9 Re: uczucia 22.06.08, 16:30
        chetnie ci go oddam
        • andalou Re: uczucia 22.06.08, 16:35
          wierzę w uciążliwość
          pewno i mnie na dłuższą metę by zmęczyło
          leki przytępiają. to z doświadczenia
          • andalou Re: uczucia 22.06.08, 16:59
            dobra. powodzenia w odzyskiwaniu siebie życzę
            a swoje skrzywione spostrzeżenia zabieram tam gdzie potrzebne
            czyli donikąd
          • nadziejawb Re: uczucia 23.06.08, 17:32
            andalou napisała:
            > leki przytępiają. to z doświadczenia

            Żaden antydepresant mnie nie przytępił, wręcz przeciwnie: powoli wracało do mnie
            jakieś życie: odczuwanie przyjemności, radości, ulgi, chęci żeby coś zrobić,
            gdzieś iść. Oczywiście wszystko w minimalnym stopniu, ale dla mnie liczy się
            każde odczucie ulgi, nawet chwilowe...
            Skończyła się płaczliwość "na zawołanie"...

    • maijkell Re: uczucia 23.06.08, 16:29
      Ja tam ma przytepione uczucia, emocje, refleks. Najsilniejsze jest u
      mnie uczucie niechęci. Ostatnio mój pies został potrącony na torach
      i wyglądał raczej nieestetycznie. Ja nie czułem za wiele. Oczywiście
      chciałem pomóc. Jak stał na torach to ciągle wydaewało mi sie że
      odskoczy dopiero przed samym uderzeniem pomyslalem ze musze cos
      zrobic I tylko krzyknalem ale i tak nie zwrocil na mnie uwagi. W
      tamtym momencie to bylo zamulenie emocjonalne i umyslowe.
    • quicki Re: uczucia 24.06.08, 19:18
      Ja ci wspólczuję i nie wiem czy nie wolałabym już depresji "typu zapłakanego"
      niż takiego odrętwienia. Teraz mam dni takich stanów, jakby na próbę i to jest
      niefajne,bo przede wszystkim ,nie czuję się człowiekiem.
      A pamiętam jaka byłam wdzięczna kiedyś mojej terapeutce po długiej terapii i
      jaka się czułam szczęśliwa, bo wróciły mi uczucia, normalna równowaga i
      proporcje między nimi, wróciły mi marzenia.
      Nie wiem po co się leczyć ,jeśli nie taki miałby być efekt...
      • sea9 Re: uczucia 26.06.08, 13:24
        własnie :((( sama sie nad tym zastanawiam
        • demole Re: uczucia 26.06.08, 13:47
          własnie,
          psa należy utopić w wodzie,albo spalić,
          zakopywanie psa do ziemii to przesąd,
          moze chodzi o przypadek kiedy są same kości ...;/
          • demole byłbym zapo -ale Ja sie nie bede tym kurde zajmow 26.06.08, 13:48
            • demole jezeli z powodu smrodu musisz wyrzucic psa 26.06.08, 13:51
              a nie jest to twoja rola -mozna zrobic fotografie psa jako dowod
              albo nagrac warczenie,

              rzyygg
              • sneeper_1 Re: jezeli z powodu smrodu musisz wyrzucic psa 26.06.08, 14:54
                czy pamietacie ile leków sneeper zeżarł w latach 80 tych,
                wszystkie prawie antydepresanty zarejestrowane w polsce i polowe neuroleptyków,
                bo depresja była nietypowa i oporna w leczeniu,

                gdyby to ktos z rodziny chorował mój egoizm z pewnością nie skłoniłby mnnie do
                prób na własną rękę bez wiedzy lekarza,
                czy ryzykowania własnego zycia dla uzyskania psychicznej wolności
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka