Dodaj do ulubionych

rozstania z mamą

27.07.11, 22:23
Chciałam się przywitać - podczytuję Was często, mój 3-letni chrześniak jest małym autystą. Ma wiele typowych objawów, m.in., nie mówi, ma wyraźnie upośledzoną sprawność ruchową. Odzywam się, bo może mi pomożecie - martwi mnie zachowanie jego mamy. Chłopczyk odkąd skończył pół roku przebywa głównie pod opieką niań, mama i tata pracują do późnego popołudnia. Dziecko póki co nie uczestniczy w żadnej terapii, oficjalnie rodzice mówią, że "są jeszcze w trakcie diagnozy". Mały ma bardzo mało kontaktu z zwłaszcza z matką, widuje ją tylko wieczorem, w weekendy zdarza się że jest zostawiany u babci, ze względu na "świeże powietrze". Najgorsze, że w okresie urlopowym, świątecznym zazwyczaj rodzice, pomimo że mają urlop i mogliby wreszcie spędzić z małym czas, np. cały dzień, zostawiają go u babci na cały tydzień. Proszę napiszcie mi, czy takie zachowanie matki może mieć jakiś wpływ na dobrostan tego dziecka? Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • monisia900 Re: rozstania z mamą 28.07.11, 07:24
      wiesz, ja jak kajtek byl maly mialam identyczny problem. tak naprawde dopiero od ponad roku jestem z nim w domu-a ma teraz 10 lat. niestety, w naszym kocvhanym kraju nie mozna sobie zazwyczaj pozwolic na to, by pracxowal tylko jeden rodzic. pomimo ze staralam sie o swiadczenie na syna, dostalam je dopiero w maju tego roku-i to po odwolaniu i powolaniu sie na ustawe.
      a zostawianie z nianiami bylo koszmarem. i dla mnie i dla syna. ale nie mialam wyjscia. co prawda spedzalam z nim kazda wolna chwile, ale tych chwil bylo jak na lekarstwo.
      teraz po tym czasie, kiedy jestem z nim w domu, widze roznice. jest inny-i to na plus. napewno mam z nim lepszy kontakt niz kiedys.
      • pinkdot Re: rozstania z mamą 28.07.11, 08:30
        > wiesz, ja jak kajtek byl maly mialam identyczny problem

        No chyba jednak wcale nie taki identyczny. Ty monisiu900 piszesz, że każdą wolną chwilę starałaś się spędzać z synkiem, a mama tego chłopczyka, który jest bohaterem wątku, traktuje go jak jaskółcze jajo...
        Szkoda mi tego chłopczyka, relacja z matką jest niezwykle ważna w rozwoju każdego dziecka, co dopiero malucha z problemami ze spektrum autyzmu.
        • monisia900 Re: rozstania z mamą 28.07.11, 11:01
          pinkdot napisała:

          > No chyba jednak wcale nie taki identyczny.

          tzn mnie chodzilo o problem zostawiania dziecka z niania, czy z kims innym niz rodzic. a podrzucanie dziecka komu sie da, i kiedy sie da, to zupelnie inna para kaloszy.
    • kasia_de Re: rozstania z mamą 28.07.11, 08:04
      3-latek z ewidentnym problemem z pewnością powinien mieć terapię, 3 lata to już "poważny" wiek, w tej chwili nawet 2-latki i młodsze dzieci rozpoczynają terapię.
      To, że jest "w trakcie diagnozy" nie wyklucza terapii, wręcz ośrodki diagnozujące zalecają by nie czekać, tylko zacząć działać, mimo, że diagnoza w trakcie.

      Nie chcę oceniać nikogo, a szczególnie osób których nie znam, ale może rodzice nie są w stanie zaakceptować problemu dziecka, stąd trudność ze spędzaniem razem czasu. Bo o ile rozumiem, że na wszystkie terapie/diagnozy itp nie tak łatwo zarobić i każdy skręca się jak może, to jednakże "podrzucanie" dziecka babci w czasie kiedy się nie pracuje, nie jest już dla mnie takie oczywiste.

      Pytasz, czy na dziecko może to mieć wpływ? musiałby się pewnie psycholog wypowiedzieć. Na pewno wiem tyle, że nawet jeśli dziecko ma kilkanaście godzin terapii w tygodniu, to i tak rodzice (opiekunowie?) muszą wziąć na siebie największy ciężar, w sensie pracy w domu. I nie chodzi mi tu o żadną terapię prowadzoną w domu, ale coś w rodzaju "terapii przez wychowanie". Jeżeli rodzice będą mieli świadomość problemów dziecka i wiedzę, jak się z nim "obchodzić" to będą w stanie naprawdę mu pomóc, bo z pewnymi problemami można sobie poradzić tylko nieustannym "wałkowaniem" ich na gruncie domowym.

      Natomiast, jeżeli rodzic spędza z dzieckiem szczątkową ilość czasu, to chyba trudno będzie ten istotny element terapii wprowadzić. Chyba że osoby, które z nim zostają, będą na tyle chętne i świadome, żeby z dzieckiem pracować. Z drugiej strony - jeśli dziecko w końcu zacznie terapię (oby!), to ktoś będzie musiał go na tę terapię zaprowadzać czy wozić?

      Wielu rodziców pracuje do późnego wieczora, często nie ilość tylko jakość spędzanego czasu ma znaczenie, ale jednakże chociaż to minimum czasu trzeba znaleźć
      • annafelczerek Re: rozstania z mamą 28.07.11, 08:20

        > Wielu rodziców pracuje do późnego wieczora, często nie ilość tylko jakość spędz
        > anego czasu ma znaczenie, ale jednakże chociaż to minimum czasu trzeba znaleźć

        Bardzo ładnie to ujęłaś.
        Dziecko w tym wieku powinno już być rehabilitowane. Moim zdaniem terapia domowa też jest nawet ważniejsza. Nie ma jednak znaczenia, czy z dzieckiem zostaje niania, sąsiadka, mama czy babcia. Ważne jest jakie podejście mają opiekunowie dziecka.
        Unikanie kontaktu z dzieckiem może być spowodowane brakiem akceptacji rodziców dla problemów dziecka. Może ale nie musi.
        Czasem też jest tak, że rodzice potrzebują czasu, żeby się z jakąś sytuacją pogodzić (rozumiem, że diagnoza jest od niedawna). Na to, żeby się zaangażować. Nie oznacza to, że dziecka nie kochają. Wtedy po prostu trzeba im pozwolić by sami decydowali.
        W ogóle na temat autyzmu panuje wiele mitów i błędnych przekonań. Może ewentualnie pomóc rodzicom dostarczając im rzetelnych materiałów na ten temat???

        Pozdrawiam
        ania
    • czarna_ida Re: rozstania z mamą 28.07.11, 08:06
      Nie piszesz czy to Twoja rodzina? Moze być tak ze rodzice tego dziecka uciekają od tego ze mają zaburzone/ chore dziecko.
      Moim zdaniem im szybicej się wprowadzi terapię tym lepiej.. O ile jest taka potrzebna.
      Jesli rozmowy Twoje nic nie dają to obawiam się ze nic nie mozesz zrobic.. Jesli spędzasz czas z tym chłopcem, to najlepsze co mozesz zrobic..
    • tijgertje Re: rozstania z mamą 28.07.11, 09:56
      pjubella napisała:

      mój 3-letni chrześniak jest mał
      > ym autystą. Ma wiele typowych objawów, m.in., nie mówi, ma wyraźnie upośledzoną
      > sprawność ruchową.

      Ma diagnoze, czy sama ja postawilas?

      Odzywam się, bo może mi pomożecie - martwi mnie zachowanie
      > jego mamy.
      Dlaczego? Nie spelnia twojego wyobrazenia Matki Polki, ktora absolutnie wszystko poswieca dla dziecka i siedzi z nim 24 godziny na dobe jak kwoka na jajach?

      . Chłopczyk odkąd skończył pół roku przebywa głównie pod opieką niań,
      > mama i tata pracują do późnego popołudnia
      Co w tym dziwnego? Rozejrzyj sie nieco, gdyby ludzie sobie mogli pozwolic na niepracowanie, instyutucje zlobkow i przedszkoli by przestaly istniec, a jest wrecz przeciwnie, dla wiekszosci chcetnych nie ma miejsc.

      Dziecko póki co nie uczestniczy w ża
      > dnej terapii, oficjalnie rodzice mówią, że "są jeszcze w trakcie diagnozy".
      oficjalnie moj mlody tez z mojego SWAIDOMEGO wyboru nie chodzil na terapie. Powinnam sie dac spalic na stosie? terapia bez diagnozy nie zawsze ma sens, mozna wiecej zaszkodzic niz pomoc. masz pojecie ile trwa rzetelna diagnoza autyzmu???

      Mały ma bardzo mało kontaktu z zwłaszcza z matką, widuje ją tylko wieczorem, w wee
      > kendy zdarza się że jest zostawiany u babci, ze względu na "świeże powietrze".

      Jakbym mieszkala w zakurzonym i zadymionym miescie, to tez bym dziecko na wies wywozila.
      Ile wedlug ciebie matka ma obowiazek spedzac z dzieckiem, zeby nie byc wyrodna?

      Najgorsze, że w okresie urlopowym, świątecznym zazwyczaj rodzice, pomimo że maj
      > ą urlop i mogliby wreszcie spędzić z małym czas, np. cały dzień, zostawiają go
      > u babci na cały tydzień.
      Czy rodzice nie maja prawa do odpoczynku? Pracuja, wieczorami jednak zajmuja sie dzieckiem.

      Proszę napiszcie mi, czy takie zachowanie matki może m
      > ieć jakiś wpływ na dobrostan tego dziecka?
      Zalezy. W sumie z tego c napisalas nic nie wynika. Nie ma slowa o relacji matki z dzieckiem, ZWLASZCZA matki.
      Wiesz, tak szczerze. Mam autyzm, nigdy zadnej terapii i wyroslam na ludzi. Pierwszy rok, gdy rodzice pracowali zajmowala sie ze mna babcia. rok pozniej, po narodzinach siostry przeprowadzilam sie do babci. Nie pamietam tego, ale pamietam,z e potem kazde lato spedzalam czy to sama czy z siostra jak nie u jednej, to u drugiej babci. Z mama nigdy nie mialam dobrych relacji i w sumie zaluje,z e mnie u babci dluzej nie zostawila. W autyzmie to nie ilosc terapii ma znaczenie. Na pewno pomaga i na pewno daje rodzicom poczucie, ze zrobili dla dziecka wszystko, co mogli. Autyzm jest o tyle trudny, ze rodzice naczesciej nie potrafia zrozumiec sposobu myslenia dziecka i jego zachowania i oddanie malucha w rece terapeutow jest w sumie dobrym wyjsciem. Osobiscie jednak uwazam,z e zadna terapia nie da optymalnych efektow, jesli dziecko nie bedzie akceptowane i nie bedzie moglo rosnac w poczuciu, ze jest cos warte. Czy zbuduje dobre relacje z matka, ojcem, babcia, niania czy sasiadem nie ma najmniejszego znaczenia. jesli matka nie potrafi sobie poradzic z zaburzeniami dziecka, nie potrafi pozytywnie do niego podejsc, to wierz mi, dla dziecka i jego rozwoju jest duuuuzo lepiej jak bedzie z nia jak najmniej czasu spedzac. Nie rozumiem, dlaczego ja oceniasz? Czy to twoja bratowa? Boli cie, ze nie jest taka matka, jaka sama chcialabys byc? Ludze sa rozni i nie kazdy nadaje sie na kure domowa, zwlaszcza z autystycznym dzieckiem. Dziecko nie bedzie sie dobrze rozwijac, jesli rodzice nie potrafiac akceptowac go takim jakim jest na sile beda spedzac z nim `odpowiednia` ilosc czasu. Rodzic to tez czlowiek i ma prawo do wlasnego zycia, ma prawo do odpoczynku i jesli ma mozliwosc zostawienia dziecka z kims zaufanym, z kim dziecko dobrze sie czuje, to ma do tego swiete prawo a tobie absolutnie nic do tego! Jesli zalezy ci na chrzesniaku, to spedzaj z nim czas, baw sie, bierz na place zabaw i umozliwiaj udzial w sytuacjach, ktore pozwola mu nadrobic braki w motoryce i nauczyc sie prawidlowych reakcji spolecznych. Jesli jednak uwazasz jego mame za wredna matke i nie potrafisz wyzbyc sie wyrzutow, ze nie robi tego, co powinna, to moze lepiej sie od dziecka trzymaj z daleka, bo pokazywanie mu, ze ma zla matke na pewno do niczego dobrego nie doprowadzi.
      a tak w ogole to wlasnie fakt, ze dziecko spedza czas z roznymi osobami moze miec dobroczynny wplyw na jego rozwoj. Nie bedzie uwiazane do spodnicy mamy, przy roznych osobach i roznych zasadach, choc dla autysty jest to trudniejsza sytuacja, latwiej jednak nauczyc sie akceptacji zmian i wierz mi, dla autysty to baaaardzo dobra terapia. Pozwol rodzicom decydowac o tym, jak wychowuja SWOJE dziecko. Nie spedzasz z nimi 24 godzin na dobe, wiec nie masz prawa nikogo oceniac. mozesz co najwyzej zajac sie chrzesniakiem i zadbac o to, zeby miec z nim dobre relacje.
      • legenda3 Re: rozstania z mamą 28.07.11, 10:53
        Wydaje mi sie, ze rozumiem obawy autorki watku, ze dziecko, prawdopodobnie z problemami ASD jest pozbawione zaangazowania rodzicow w terapie i ogolne wspomaganie. Czy to dobrze czy to zle zalezy tez od innych okolicznosci. Jesli dziecko ma powazne problemy rozwojowe to, jak pisaly inne dziewczyny powinno byc poddane terapii, wczesnemu wspomaganiu itp. Mozna tego nie robic jak np. Tijgertje, ale ona ROZUMIE, na czym polegaja trudnosci jej syna i wie jak z nim postepowac, zeby problemy sie nie poglebialy. Jesli rodzice twojego chrzesniaka nie potrafia stawic czola problemom syna, to nic nie pomoze dlusza obecnosc matki czy ojca przy dziecku. Kontakt z dzieckiem autystycznym jest mniej lub bardziej zaburzony i trzeba naprawde nabyc troche wiedzy na ten temat, zeby miec orientacje dlaczego cos sie dzieje i jak sobie z tym poradzic.
        Druga kwestia obecnosci matki, jesli od poczatku dziecko czesto pod opieka nian i opiekunek oraz ma dobry kontakt z babcia, to prawdopodobnie ma wyobrazenie, ze tak powinno byc. Pytanie jest jaka jakosc ma czas spedzony wspolnie z mama i tata? Czy rodzice spedzaja ten czas na wspolnej zabawie, spacerach, ogolnie rzecz biorac poswiecaja te wspolne chwile dziecku? Jesli tego nie robia i pozwalaja dziecku np. ogladac bajki albo zajmowac sie nieproduktywna zabawa stymulacyjna, to sytuacja jest niedobra a problemy dziecka pewnie beda sie poglebiac.
        • pjubella Re: rozstania z mamą 28.07.11, 11:47
          Dziękuje bardzo za wszystkie odpowiedzi. W ramach wyjaśnienia dodam, że babcia jest prostą kobietą, która o samym autyźmie ani co więcej o terapii pojęcia nie ma za bardzo. Niania oficjalnie "nic nie wie", bo istnieje obawa, że zażąda wyższej pensji. Stąd wydawało mi się, że obecność mamy i czas spędzany z nią ma w tym szczególnym przypadku istotne znaczenie. Spróbuję o tym porozmawiać, bo sama nic innego nie mogę zrobić.
          • tijgertje Re: rozstania z mamą 28.07.11, 12:15
            W ramach wyjaśnienia dodam, że babcia
            > jest prostą kobietą, która o samym autyźmie ani co więcej o terapii pojęcia nie
            > ma za bardzo.

            Wiesz, zeby dziecko zaakceptowac i kochac takim jakim jest, a nie takim, jakim byc "powinno" wcale nie trzeba wyzszego wyksztalcenia. Zapewniam, ze ktos kto pojecia nie ma o zaburzeniach dziecka moze wiecej zdzialac, niz najlepszy terapeuta. Zajrzalam ostatnio na strone pani prowadzacej z rodzicami i dziecmi autystycznymi terapie RDI. Poczytalam i doszlam do wniosku, ze nasze babcie i prababcie moglyby sie niezle wzbogacic, gdyby tylko umialy sprzedac swoja wiedze;) Doszlam do wniosku, ze ta cala terapia RDI to w sumie to samo, co ja nazywam wychowaniem;) Tyle, ze we wspolczesnym swiecie ludzie tak pedza, ze zapominaja, ze dla dziecka i jego rozwoju tak naprawde nie sa wazne drogie i skomplikowane zabawki. Najprostsze codzienne czynnosci, do ktorych wciaga sie dziecko poprzez zabawe, drobne obowiazki i zyczliwa atmosfetra to najlepsza terapia.
            Opisujesz same fakty, a mysle, ze powinnas przyjrzec sie temu, jakie dziecko ma relacje z otoczeniem, jakie emocje panuja w zwiazkach z roznymi osobami. Jest to duzo wazniejsze niz cala wiedza o autyzmie. Sama, mimo studiow pedagogicznych i kilku miesiacach pracy w Szkole Zycia wlasciwie pojecia nie mialam o autyzmie. Znalam tylko stereotypy. Mlody mial prawie 4,5 roku, jak po raz pierwszy zaczelam sie wglebiac w temat i choc do diagnozy musielismy jeszcze ponad rok poczekac, to wlasnie ja pierwszy raz w kontaktach ze specjalistami wspomnialam o ZA. Mlody mial prawie 6 lat, gdy trafilismy na kurs dla rodzicow. Okazalo sie, ze mimo calej swojej niewiedzy od urodzenia dziecka akceptowalam to, kim jest, liczylam sie z jego uczuciami, co bylo o tyle latwiejsze, ze pamietalam, jak sama sie czulam bedac karana za bycie inna niz powinnam. Okazalo sie, ze nie potrzebowalam zadnych studiow o autyzmie, zeby przez te 5,5 roku do diagnozy zrobic wlasciwie wszystko, co tylko moglam, zeby uniknac mnostwa nieprzyjemnych sytuacji. Nie jestem idealna matka i popelniam bledy jak kazdy, ale nie zapominam, ze dziecko ma uczucia i rozum i niezaleznie od wieku nie musi sie ze mna zgadzac, nie jest tez figurka, ktora moge ulepic tak, jak chce. moge dawac mu narzedzia kierujace go w odpowiednia strone, ale co z tego wyjdzie to mieszanka wkladu mojego ale i calego otoczenia, ale przede wszystkim charakteru dziecka. Wiezy krwi , wiedza, ilosc czasu spedzanego z dzieckiem nie zawsze jest rownoznaczna z podejsciem umozliwiajacym dziecku pokazanie, kim tak naprawde jest.
            • myszewa Re: rozstania z mamą 01.08.11, 11:36
              Zasadniczo tygrysku zgadzam się z Tobą, nie zgadzam się jednak do jednego - uważam, że wczesna terapia ma znaczenie, przynajmniej w przypadku pewnej grupy dzieci. Pewnie, że istnieje pewna grupa dzieci które poradzą sobie bez niej - tak jak Ty, ale z tego co Ty pisałaś o sobie - nie było w Twoim przypadku opóźnień rozwojowych, wręcz przeciwnie. Piszesz, że Twój syn nie ma terapii bo jej nie potrzebuje - i super, mój też ma tylko tyle ile potrzebuje, bo jestem daleka od tego, że dziecko powinno mieć 30 czy 40 godzin terapii bo tak mówi jakaś tam teoria. Nie znaczy to jednak, że żadne dziecko z autyzmem (czy opóźnieniem - bo jak pisze autorka dziecko jest w trakcie diagnozy, ale ma wyraźnie opóźniony rozwój psycho-ruchowy) nie powinno mieć terapii. Moja znajoma pracuje w szkole specjalnej w małym mieście, ma najmłodszą 4 osobową klasę autystów, często od niej słyszę o przypadkach które do niej trafiają - 7 - 8 latki które nigdy nie miały żadnej terapii, niemówiące i nigdy nie będące u logopedy (albo nawet będące w jakiejś lokalnej ppp, ale logopeda kazał "czekać" bo nie współpracowały) te dzieciaki miały uu w stopniu umiarkowanym, a może gdyby miały terapię od wczesnych lat tego uu by nie było, albo byłoby w stopniu lekkim, przez rok robiły postępy, ale w tym wieku pewnych rzeczy już nie da się nadrobić. Tak więc sama akceptacja tu nie wystarczy. Mój syn ma 4 lata, ma terapię od 2 lat, nadal są widoczne opóźnienia , ale udało nam się przez te dwa lata sporo, a wg opinii terapeutki małego przyrost umiejętności jest na tyle duży, że mały będzie mógł iść najpewniej do szkoły integracyjnej - wiesz jaka to dla mnie była radość to usłyszeć? Zauważ, że nie piszę tu o autyzmie, który już zaakceptowałam, bo min. dzięki terapeutom, czy ludziom ze spektrum - autorom książek czy blogów takim jak Ty - zrozumiałam, że bez sensu walczyć z autyzmem, że nie można negować autyzmu bez negowania osoby, że mój syn ma wiele ograniczeń, ale też wiele atutów i pięknych cech... Walczymy z opóźnieniami rozwojowymi, które są efektem ubocznym autyzmu u naszego dziecka, aby kiedyś mógł być jak najbardziej samodzielny. Ja w przeciwieństwie do Ciebie jestem neurotypowa, brak mi często zrozumienia zachowań mojego dziecka, dlatego rola mądrych terapeutów była u nas kluczowa, potrafiła mi dotrzeć do mojego dziecka, poukładać jego widzenie świata jako tako - bo wcześnie mimo ogromnego wysiłku efekty były marne, jakbym mówiła do kogoś w innym języku.
              Co do pytania autorki wątku - pozwolę sobie na daleko idącą interpretację, bo oczywiście nie znam sytuacji. Mi też przyszło na myśl, że rodzice mogą mieć problem z akceptacją dziecka. My doświadczyliśmy podobnej sytuacji - teściowa miała olbrzymi problem z zaakceptowaniem diagnozy małego, ma chyba nadal. Sama była dzieckiem z problemami rozwojowymi - co było tematem tabu, zamiecione pod dywan i wyszło dopiero jakis rok po diagnozie synka. Wprawdzie nie miała autyzmu, ale miała epilepsję i do 4 roku życia nie mówiła - mam wrażenie, że wnuk przypominał jej o sprawach od których całe życie uciekała. Najpierw negowała diagnozę, a potem zaczęła unikać kontaktów z wnukiem. Mimo, że mieszkaliśmy w jednym mieście widywała go rzadziej niż moi rodzice, którzy mieszkali 200 km dalej, jak mały miał urodziny to przychodził tylko teść bo teściowa źle się czuła, jak był dzień dziecka to przychodził teść bo teściową bolała noga, jak był mikołaj przychodził teść bo teściowa była przeziębiona, jak były małego imieniny to przychodził teść bo teściowa była zmęczona, jak dzwoniliśmy do niej, że wpadniemy to teściowa była umówiona już z kimś itd. Jaki był efekt? Mały w pewnym momencie zaczął panicznie się jej bać, kiedy mówilismy, że do niej pojedziemy wpadał w histerię, nawet teraz gdy wczoraj mówilismy że odwiedzimy babcię zaczął się buntować i krzyczeć, że nie chce, dopiero perspektywa dziadka skłoniła go do tego by pójść do auta. Zastanawialiśmy się wspólnie z mężem co może być tego przyczyną, rozmawialiśmy często o problemach z babcią między sobą, ale nigdy nie w obecności dziecka, babcia (jeśli już dochodziło do spotkania) też nigdy nie była niemiła, zawsze miała dla małego owoce, które uwielbia, albo prezent. Dopiero czytając książkę "Za ścianą" S. Shore'a - autysty, wpadłam na trop. Autor pisze o "echomotice" - zdolności autystów do nieświadomego przejmowania emocji innych osób, doszłam do wniosku, że u małego często się ona przejawia (jak był mały nazywałam go moim barometrem, choć do dziś ma problem z nazywaniem emocji), myślę, że echomotica w ich relacjach miała kluczowe znaczenie. Dlatego uważam, że jeżeli u podstaw słabego kontaktu z dzieckiem ze spektrum jest brak akceptacji, niechęć czy przymus czy jakiś inny syf to ma to olbrzymie znaczenie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka