Dodaj do ulubionych

Szkoła moim wrogiem?

25.10.12, 19:35
Witam wszystkich.
Chciałam opisać moje doświadczenia ze szkołą Igora z ostatnich kilku miesięcy. Czuję się jak w jakimś koszmarnym śnie i jestem ciekawa czy kogoś z Was - rodziców autików spotkało coś podobnego. Mianowicie Igor od września zaczął chodzić do szkoły podstawowej, kolejny raz do zerówki. Jest to zerówka z integracją, taką samą klasę skończył w poprzednim roku tyle, że w przedszkolu. Na początku odbyłam rozmowę z Panią dyrektor, wicedyrektor i pedagog. Panie miały w rękach opinię z przedszkola, z poradni, od terapeuty. Powiedziałam od razu o wszystkich złych zachowaniach Igora i o tym, że często choruje. Wszyscy byli super pomocni i przyjaźnie nastawieni. Po kilku pierwszych tygodniach zaczęły się problemy. Że Igor ma zachowania autoagresywne, że Pani wspomagająca nie miała nigdy do czynienia z autystystykami i nie wie jak sobie radzić. Igor też miał sporą absencję - choruje na górne drogi oddechowe często i o tym też wspominałam. Zaczęły się problemy, że za mało chodzi do szkoły, że nie chce pracować, rzuca zabawkami. Na wszystkie absencje miałam zwolnienie od lekarza - o zachowania Igora też informowałam Panie (nauczycielki) od początku. Potem było coraz gorzej. Byłam notorycznie wzywana do Pani dyrektor, która przestała już być miła. Co chwilę powtarzała, że "za moment będzie miała tutaj tabun rodziców", że "zupełnie nie taki obraz dziecka miała jak go przyjmowała do szkoły", "że ją oszukałam". Najgorsze dopiero miało przyjść. Igor ma podwyższony poziom cukru. Nie jest to jeszcze cukrzyca, ale są wahania (glukoza 126 czasem 107 innym razem 100 - jesteśmy w trakcie diagnozowania problemu). Syn z tego powodu czasami podsypiał jak był w szkole (w przedszkolu to się też zdarzało). Za drugim razem jak spał na zajęciach dostałam od Pani dyrektor telefon, że jak się natychmiast nie zjawię to ona wzywa pogotowie. Bo tu się dzieje "coś bardzo złego". Doskonale wie, że dojazd do szkoły zajmuje mi około godziny. Zamówiłam taksówkę. Leciałam na złamanie karku. Znowu rozmowa, że: "zaraz będzie miała tabun rodziców" (z powodu spania?) i że ona nie wiem gdzie ma Igora umieścić (?). Kobieta mnie ewidentnie nas znosi, czuje, że chce się nas pozbyć z placówki. Jak idę do szkoły Igorem to tylko czekam na nowe pretensje. Czuje się zaszczuta i aż mnie mdli ze stresu. Co ja mam robić? Proszę o rady.
Obserwuj wątek
    • madziulec Re: Szkoła moim wrogiem? 25.10.12, 20:48
      Sakada, napisze do Ciebie na priv,ale jutro w ciągu dnia.
      Mam pomysł co zrobić, bo ja miałam podobne jazdy w szkole.
      • sakada Re: Szkoła moim wrogiem? 25.10.12, 20:55
        O super dzięki
        • aga_sama Re: Szkoła moim wrogiem? 25.10.12, 21:07
          Ja napiszę Ci, co możesz zrobi prawnie, bo masz kilka możliwości
          Ale przy takim nastawieniu zaczęłabym się zastanawiać nad inną placówką.
          Orzeczenie masz? IPET masz?
          Czy to co jest napisane w orzeczeniu w dziale formy pracy..... ma sens i pokrywa się z IPETem? Porównaj to sobie, bo jak poradnia napisała dobre orzeczenie, to szkoła miała kilka miesięcy na przygotowanie się na "takiego" ucznia.
          Na piśmie złóż od razu wniosek o zorganizowanie w szkole szkolenia o autyzmie.
          Przestań rozmawiać z pracownikami szkoły. Poważnie. Wchodź po dziecko i je zabieraj, nie daj im wylewać żali i frustracji. Załóż zeszyt i niech piszą uwagi. Te uwagi z jednej strony będą zapisem wszystkich złych zachowań Igora, ale też niemocy szkoły. Jak trochę się ich zbierze, zorganizuj spotkanie, zaproś na nie terapeutę i wspólnie poszukajcie rozwiązania.
          To tak na szybko...
          • sakada Re: Szkoła moim wrogiem? 25.10.12, 22:00
            Mamy orzeczenie o niepełnosprawności i o wczesnym wspomaganiu + potrzebie kształcenia specjalnego. Cała historia zaczęła się od mojej przeprowadzki. Nie mogłam dla Igora znaleźć szkoły. Pobliskie placówki albo nie miały klas integracyjnych albo miejsc w takich klasach albo integracja dopiero od 3 klasy. Nie zliczę rozmów, które prowadziłam z działem edukacji w urzędzie miasta. Jakby dla mojego dziecka w ogóle nie było szkoły. Do szkoły specjalnej także nie mógł iść, ponieważ jego inteligencja jest na poziomie wysokim (wedle badań z PPP) i sama Pani dyrektor tej placówki (do której mnie odesłano w pierwszej kolejności) stwierdziła, że on się tam się nie nadaje. Ta szkoła w której jest w tej chwili jest chyba 4 w kolejności, z którą rozmawiałam. I zgodziła się wziąć Igora chyba tylko po interwencji dyrektora z placówki, gdzie uczy się mój starszy (zdrowy) syn - 8 latek. Strasznie mnie męczy, że oni traktują mnie jak wroga, jak nie wiem? Patologicznego rodzica, który chyba chce źle dla własnego dziecka? Takie mam odczucie jak z nimi rozmawiam. Jak bym była pod specjalną obserwacją. Na cenzurowanym. Jak bym robiła coś złego. To potworne uczucie i jestem tym wszystkim ostatnio zdruzgotana. Nie wiem jak sobie poradzić.
            PS: Igor już nie ma terapii. Skończyła się w chwili gdy poszedł do szkoły. Takie są przepisy. Moja terapeutka Pani Hania (mam z nią kontakt) też jest w szoku działaniami szkoły. Pracowała z nami ponad 3 lata i jest zdania, że Igor jest całkiem fajnie wyprowadzonym chłopakiem.
            • aga_sama Re: Szkoła moim wrogiem? 25.10.12, 22:08
              Napisałaś:
              PS: Igor już nie ma terapii. Skończyła się w chwili gdy poszedł do szkoły. Takie są przepisy. Moja terapeutka Pani Hania (mam z nią kontakt) też jest w szoku działaniami szkoły. Pracowała z nami ponad 3 lata i jest zdania, że Igor jest całkiem fajnie wyprowadzonym chłopakiem.

              Czy chodzi Ci o wczesne wspomaganie rozwoju?
              Aco z IPET i zajęciami zaleconymi w orzeczeniu?

              Pisz do Rzecznika, na majla albo na forum ABCD
              • sakada Re: Szkoła moim wrogiem? 25.10.12, 23:07
                Terapia jest (była) z Poradni Dla Osób z Autyzmem - Gdańsk. O IPET nie słyszałam prawdę mówiąc.
            • madziulec Sakada 25.10.12, 22:11
              masz maila to po pierwsze.
              Po drugie skąd jesteś bo ni diabła sobie przypomnieć nei mogę...
              • sakada Re: Sakada 25.10.12, 23:07
                Gdynia Madziulec.
                • aga_sama Re: Sakada 25.10.12, 23:24
                  Tu masz informator:
                  www.wszystkojasne.waw.pl/informator-dla-rodzicow.html
                  Przeczytaj, weź orzeczenie syna i przemyśl sprawę.

                  IPET, czyli indywidualny plan edukacyjno-terapeutyczny powinien być sporządzony do końca września. Powinno się odbyć spotkanie z Tobą w tej sprawie. Na tym spotkaniu możesz wnioskować o pilne przeszkolenie nauczyciela wspomagającegoz tematyki autyzmu i trudnych zachowań w ramach pomocy psychologiczno-pedagogicznej. Co z terapiami/ zajęciami dodatkowymi ujętymi w orzeczeniu?

                  • sakada Re: Sakada 25.10.12, 23:39
                    Aga - nico brzydko mówiąc. Żadnego spotkania ze mną w tej sprawie (bo w innych owszem) nie było. Żadnych terapii dodatkowych. Igorowi nawet nie wolno chodzić do świetlicy, bo nie mają tam dla niego opiekuna. Z tego co wiem na lekcjach bywa Pani pedagog i Pani dyrektor (stąd ta afera ze spaniem). Tyle. Pani wspomagająca podobno sama się dokształca.
                • sakada Re: Sakada 25.10.12, 23:31
                  O i nasza obecna szkoła wcale nie jest blisko. Dobra 1h jazdy dziennie autobusem z przesiadkami. Starszy syn chodzi do szkoły, która jest 2 minuty od domu. Ja nie wiem gdzie miała by być następna szkoła Igora? W Słupsku? Tczewie? A może w Poznaniu? I nikogo nie interesuje, że Igor nie znosi tłoku i hałasu w autobusie, że robi mi sceny niemal codziennie a ja muszę się gęsto tłumaczyć współpasażerom bo Igor ich kopie, chce ich ubierać, biegać po autobusie albo wydziera się na cały głos jak mu nie podpasuje, że ktoś nie ma czapki na głowie. Syn wygląda normalnie - nie widać po nim niepełnosprawności. Dlatego średnio co drugi dzień słyszę jak niegrzecznego bachora wychowałam i mam z "tym" coś zrobić. Nie ma busa dla niego, dojazdy są tylko dla dzieci z niepełnosprawnościami ruchowymi. Nie wyrabiam już.
                  • aga_sama Re: Sakada 25.10.12, 23:45
                    A dlaczego nie chcesz dowozu zorganizowanego przez organ prowadzący?
                    A czy szkoła rejonowa ma małe klasy?
                    Byłam na warsztatach z ludźmi z Gdyni i oni wybrali dla swojego kosmity szkołę w "starej" dzielnicy, z małymi klasami.
                    Od początku i dla słabszych: czytaj informator, czytaj orzeczenie. Krok po kroku wypisz sobie, co ma być a nie ma. Kup zeszyt 16-kartkowy, napisz zeszyt do korespondencji i napisz tam o tym cukrze (swoją drogą spanie w szkole to nienajlepszy pomysł, nie da się tego wyregulować??) i wpisz zapytanie, kiedy będzie spotkanie w sprawie IPET i terapie zalecone w orzeczeniu....
                    • sakada Re: Sakada 26.10.12, 00:07
                      Ale ja nigdy nie powiedziałam, że nie chcę. Igor akurat w samochodzie zachowuje się bezbłędnie. Jak jest przypięty pasami to chyba czuje się bezpiecznie i jest spokojny jak myszka pod miotłą. Z tym, że nie ma dowozu dla autystyków. Są tylko dla dzieci z niepełnosprawnością ruchową. Do szkoły rejonowej chodziliśmy tydzień. Pani była super, ale miała klasę 20 + dzieci i nie dawała sobie rady. Szkoda, bo świetna kobieta. Widać było, że naprawdę się starała i polubiła Igora. Cóż, nie było w "naszej" szkole klas z integracją.
                      • madziulec Re: Sakada 26.10.12, 00:27
                        Z własnego doświadczenia wiem, że jest ciężko w kalsie tzw. masowej, ale czasem pani starająca sie potrafi dac z siebie więcej niz szkoła z klasą integracyjna.
                        U nas teraz jest pani której po prostu się chce i Misiek funkcjonuje. Owszem zdarza się, że kiepsko, ale wreszcie ktos rozumie, że on nie chce wyjśc na przerwę bo za głosno, że .. wiele, wiele innych zreczy i nei nauczycielka nie robi z tego problemu.
                        Szkołe mamy 5 minut jazdy samochodem od domu.
                        Klasa ma jednak 28 uczniów.

                        Aga akurat wie, że u mnie w powiecie (no na drugim końcu miasta dokładniej) jest szkoła z integracja wprowadzającą. Problem, że tam Misiek nikogo by nie znał, byłby kiepski dojazd (a ja tu stawiam na usamodzielnienie Miska może już po 3 klasie?). Trzeba zawsze rozwazyc wszystkie za i przeciw, przy cym akurat ja bym za wszelka cenę nie pchala się do klasy integracyjnej przy dziecku dobrze funkcjonującym.
                    • sakada Re: Sakada 26.10.12, 00:14
                      A i z ty spaniem w szkole - jasne, że nie najlepszy. Ale Igor nie dość, że ma podwyższony cukier (co powoduje senność i jego niską wagę - 19 kg w wieku 6 lat. Starszy syn jest nawet dość pulchny) to czasem po prostu nie chce spać (skacze po łóżku w ciemnościach do północy) albo budzi się w środku nocy. To się nie zdarza notorycznie (jak mówiłam w szkole od września spał 2 razy), ale bywa. I co ja mam na to poradzić? Kładę go codziennie o 20.00, zasypia koło 20.30. Wcześniej nie ma sensu bo i tak by nie zasnął. Wiem, bo próbowałam.
                      • hankam Re: Sakada 28.10.12, 15:37
                        Cholera, nie rozumiem. To jakiś problem, że sześcioletnie dziecko zasnęło w szkole?
                        Moja córka też raz zasnęła, też mi zwrócono na to uwagę, ale chodziło o to, czy może nie chodzi za późno spać.
                        Przecież to małe dziecko jeszcze, w przedszkolu by chyba nie robili z tego problemu.
                        Strasznie Ci współczuję.
                        Ja przeżyłam gehennę w przedszkolu, ale szkołę podstawową miałam świetną, naprawdę chcieli dziecku pomóc, chociaż nikt nie wiedział, co jej jest.
            • tijgertje Re: Szkoła moim wrogiem? 25.10.12, 23:37
              sakada napisała:
              Strasznie mnie męczy, że oni traktują mnie jak wroga, jak nie wiem?
              > Patologicznego rodzica, który chyba chce źle dla własnego dziecka? Takie mam o
              > dczucie jak z nimi rozmawiam. Jak bym była pod specjalną obserwacją. Na cenzuro
              > wanym. Jak bym robiła coś złego. To potworne uczucie i jestem tym wszystkim ost
              > atnio zdruzgotana. Nie wiem jak sobie poradzić.

              Zmien nastawienie. ty jestes za dziecko odpowiedzialna w domu, wbisj sobie raz na zawsze do glowy, ze w szkole to nauczyciele maja sobie z dzieckiem radzic i ciebie moga co najwyzej zapytac co na niego dziala, a nie zwalac odpowiedzialnosc czy wine za jego zachowania na ciebie! Nie pozwol sobie. zacznij natychmiast piszac do dyrekcji pytanie o to w jaki sposob SZKOLA spelnia zalecenia z orzeczenia. Nie wdawaj sie w dyskusje, TY zadawaj pytania i najlepiej na pismie, kopiuj i przechowuj cala korespondencje. Jak sie skarza, ze sobie z nim nie radza, to pytaj co ONI zamierzaja zrobic, jakie rozwiazania zastosowac, zeby to zmienic. W koncu to, ze nauczyciel nie jest przygotowany, to naprawde nie twoja wina. nie zapominaj o tym.
              • sakada Re: Szkoła moim wrogiem? 26.10.12, 00:00
                Ok, ale to będzie oznaczało otwartą wojnę. Już mi dyrektorka oznajmiła, że przy pierwszym lepszym problemie będzie mnie wzywała do szkoły, żebym zabrała Igora "i to natychmiast". A jak go wywalą to gdzie pójdziemy? I tak co dzień wstajemy o 6.00, teraz będziemy o 5.00, żeby dojechać na drugi koniec miasta? Dla mnie z wstawaniem nie mam problemu, ale Igor jak się budzi to patrzy i mówi, że "księżyc" i "trzeba spać". W sumie moja wina, tak go kiedyś uczyłam zasypiania. A on ma już 6 lat i waży nieco więcej. Jak się wygina w pałąk, bo nie chce wyjść z domu (bo trzeba spać) to ja mam naprawdę duży problem. Zanieść takiego wrzeszczącego delikwenta do autobusu w pełnym rynsztunku (jesienna kurta + plecak) to trochę ponad moje siły. Już nie wspominając o tym co się w autobusie dzieje. I jeśli nie mogli dla nas znaleźć tyle czasu szkoły to co będzie teraz? A jak oni zaczną ze złości na mnie faktycznie wzywać policję czy pogotowie przy okazji każdego jego wyskoku? Ja jestem w trakcie rozwodu, to może źle wyglądać. Ja się po prostu boję. Jestem coraz bardziej przerażona. Codziennie piszę po wyjściu ze szkoły do Pani wspomagającej z pytaniami czy Igor nie śpi, czy dobrze się zachowuje. Cały czas się boję, że zadzwonią, że mam jechać już zaraz, natychmiast. Nic nawet załatwić nie mogę, bo co będzie jak mnie wezwą nagle? Paranoja.
                • madziulec Re: Szkoła moim wrogiem? 26.10.12, 00:21
                  No i widzisz. Teraz liczy sie Twoja asertywnośc.
                  Po pierwsze NIE MA podstaw do wywalenia dziecka, które ma orzecenie. I nie bój sie, choc oczywiście oni będa próbowac Cie zastraszac i robic różne cyrki.
                  Ty mozesz ogon podkulic pod siebie i zwinąc sie idąc do kolejnej szkoły i kolejnej, podczas gdy nikt Ci nei zagwarantuje, że w nastepnej będzie lepiej. A przy okazji fundujesz dzieciakowi stres przenosin i zmiany otoczenia. Nie iwem co gorsze.

                  I rzeczywiście oznacza to wojnę. Tylko TY masz prawo do wymagania niektórych rzeczy. Nie TY jestes od tego, by rzucac prace, bo po to dziecko est w szkole, by oni zorganizowali pomoc, zaplecze itp. tak, by Igor miał gdzi eprzebywac. I cholera, jak odmówili świetlicy - odwoływac sie. Nawet dla samego odwołania się.

                  Ja teraz np. siedze w domu i w domu pracuje, ale nikt do mnei nawet nei spróbuje zadzwonić, bo wiedza, że nie ma wafla, nie przyjadę. Ok, moze Misiek będzie zestresowany. To ja go ukoje w domu i uspokoje, ale to oni musza sie nauczyć z nim postepowac. A jak nie radza sobei - zatrudnić kogos kompetentnego.

                  I nie daj się. To nei Ty masz wstawac o 5 rano. Nosz kurcze. Szkoła najbliżej domu, rejonowa i juz. I niech nawet nie próbuja nie przyjąc dziecka.
                  • sakada Re: Szkoła moim wrogiem? 26.10.12, 00:31
                    Madziulec, ale w szkole rejonowej też mnie straszyli rodzicami. Że "dobrze, że zabrałam dziś Igora wcześniej, bo jak by Panią dopadli rodzice...". To jest ciekawe, bo w przedszkolu była klasa integracyjna i było ok. No, ale może w "normalnej" klasie nie powinnam spodziewać się empatii. W rejonowej byli wszyscy bardzo grzeczni i mili tylko wniosek z całego zdarzenia był taki, że mamy zabierać zabawki i wynosić się jak najdalej. Bo oni nie mają kadry. A ja się nie nadaje na konfrontacje z rodzicami, dyrektorami i wszystkimi naraz. W ogóle chyba nie o to chodzi, żebym ja musiała walczyć? Co ja takiego złego zrobiłam, że muszę iść z ludźmi na noże?
                    • madziulec Re: Szkoła moim wrogiem? 26.10.12, 00:39
                      A jakikolwiek rodzic Cie dopadł???? Nie???
                      Więc sorki, jak dla mnie to sa groźby karalne i ... może czas takie osoby poinformowac, że wysuwani etakich zdań w Twoim kierunku jest niezgodne z prawem. I jesli ktos ma cos do Ciebie - zapraszasz osobiście, chętnie wyjaśnisz co jest Twojemu dziecku, dlaczego zachowuje sie tak a nie inaczej itp.

                      Poza tym, ja od pewnego czasu mówie, że my boimy sie nieznanego. Czyli jesli np. wstaniesz na zebraniu i sama powiesz: jestem mama Igora. Igor jest kolega waszych dzieci, cieszy sie, że chodzi do tej klasy i ja sie z tego cieszę. Ale Igor ma ... I tu opisujesz co to jest autyzm, ale bardzo pokrótce, czym sie to objawia. Podkreslasz, że Twoje dziecko tak jak inne chce miec kolegów, lubi sie bawic, że to nei jest w żaden sposób zaraźliwe. I juz. I ze w razi epytań chętnie słuzysz wyjasnieniami.
                      Takie cos zatyka ludziom paszcze.

                      I sorki, ale .. Twoja walka dopiero się zaczyna ;)
                      • sakada Re: Szkoła moim wrogiem? 26.10.12, 00:55
                        Wszystko pięknie w teorii. W praktyce zapomniałabym języka w gębie gdyby napadło mnie "stado" wkurzonych rodziców. Smutna prawda, ale prawda. Może to żałosne co mówię, ale jest jak jest. Za dużo już od życia dostałam wpi....dol. Nie mam siły na kolejne ciosy. Może właśnie dlatego podkulam ogon i daje się tak tłamsić przez tę masę urzędników. Pewnie tak. Pewnie macie rację. Czuje się zaszczuta i zastraszona. To jest fakt.
                        • aga_sama Re: Szkoła moim wrogiem? 26.10.12, 01:29
                          Sakada, ja nie wiem już co Ci napisać, skoro Ty boisz się "wojny" i wychodzisz z założenia, że nic nie da się załatwić.

                          Pierwsza i najważniejsza rada: poszukaj wsparcia dla siebie, idź nawet do MOPS, tam powinni mieć psychologa. Jak jesteś na skraju - psychiatra.
                          Po drugie - skoro ten cukier to dla Ciebie problem, to zacznij to leczyć.
                          Po trzecie - ogarnij się, nie myśl, że dziecko wywalą ze szkoły. Bo do tego naprawdę długa droga. Zadbaj o IPET i realizację zaleceń z orzeczenia. Nawet gdyby dziecko usunięto z placówki, to albo dzielnica musi znaleźć Ci inne miejsce integracyjne albo wracasz do rejonu - z asystentem. Bo z tego co pisałaś odniosłam wrażenie, że tam źle nie było i z nauczycielem wspomagającym byłoby całkiem nieźle.
                          Po czwarte - skontaktuj sie z Rzecznikiem i poproś o interwencję.
                          Po piąte - dowóz. Z tego co wiem, wożą autystów, akurat u Was w trójmieście narzekają na koszty, ale do cholery, jak nie ma odpowiedniej placówki blisko, to niech go wożą do odpowiedniej.
                          Co do telefonów ze szkoły -
                          www.abcd.edu.pl/index.php/aspekt-prawny/22-komentarze-do-prawa/268-prawo-dziecka-niepenosprawnego-do-nauki-w-szkole-ogolnodostpnej-wskazowki-dla-rodzicow-i-opiekunow

                          Z tego co tu piszesz to większość problemów to nie są problemy Twoje i Twojego dziecka, tylko szkoły. I albo Ty się ogarniesz i coś z tym zrobisz, albo wszyscy będą Tobą pomiatać.



                          • sakada Re: Szkoła moim wrogiem? 26.10.12, 02:27
                            Poszukaj wsparcia? - właśnie to robię.
                            Psycholog? - ciekawe czy przyjmuje w niedziele.
                            Cukier? - leczę, jutro mamy interpretację wyników.
                            Ogarnij się? - co to właściwie znaczy? Skoncentruj się, zbierz się w sobie? Znajdź siły? Staw czoła rzeczywistości? Walcz? Mój syn ma 6 lat. Ja już mam to wszystko przerobione.

                            Nie chciałam być opryskliwa. Ja już po prostu mam dość.
                            • madziulec Re: Szkoła moim wrogiem? 26.10.12, 07:41
                              Po pierwsze spokój. Uszyska do góry.
                              Po drugie... czekamy na Ciebie jutro (dziś??) ;P Piatek to dobry dzień ;)
                            • labuba Re: Szkoła moim wrogiem? 06.11.12, 06:58
                              sakada
                              nie obrażaj się, aga_sama dobrze radzi. Musisz się najpierw sama ogarnąć , bo inaczej dziecku nie pomożesz. Jeśli nie chcesz do psychologa czy psychiatry, to może coach . Albo mądra przyjaciółka, jeśli taką masz. Szkoła ewidentnie gra na zastraszenie Cię i wywiera presję psychiczną. Nie daj się, załóż zeszyt, ni słuchaj gadania, wnioskuj o IPET, O szkolenie z autyzmu dla wspomagającego. Ja przechodziłam to samo w przeszkolu. Miałam ogromne problemy, ale się nie poddałam, pilnowałam, żeby dziecko miało właściwą opiekę (skończyło się zwolnieniem po miesiącu niekompetentnej pomocy). Były groźby, naciski, sugestie .... a ja dalej robiłam swoje. I jest w porządku. Ale to Ty musisz mieć siłę do walki o swoje dziecko. Dla nauczycieli to jest praca - chcą mieć święty spokój i niestety niektórzy chcą go mieć za wszelką cenę. Nie możesz poddawać się emocjom, bo straci na tym Twoje dziecko. Jeśli potrzebujesz wsparcia, chętnie Ci pomogę. Pisz na labuba@gazeta.pl.
    • madziulec Re: Szkoła moim wrogiem? 25.10.12, 23:48
      Z tego co ja pamietam to wczesne wspomaganie kończy sie z przejściem do szkoły. Gdzie to wyczytałam nie wiem, ale że Misiek mój tego nei miał to mnie temat nie dotyczył, więc nie drążyłam.

      Ty masz orzeczenie o kształceniu specjalnym, tam są zalecenia. Te zalecenia musi realizować szkoła, a w tym roku musi przygotować IPET. To taki dokumencik: asperger.info.pl/przykladowy-ipet.html (przykładowy oczywiście).
      Do tego powinni Ci dac konkrety ile czego bedzie tygodniowo jkaich terapii) zgodnei z zaleceniem poradni psychologiczno-pedagogicznej, a dokładniej to zgodnie z orzeczeniem o kształceniu specjalnym.
      To jest podstawa, ktore możesz się domagać, a właściwie realizacji której możesz się domagać.

      Co do dowożenia:
      www.prawo.vulcan.edu.pl/przegdok.asp?qdatprz=akt&qplikid=1 patrz art. 17 ust. 3a (zerówka bez względu na to gdzie się znajduje podlega pod wychowanie już szkolne z tego co kojarzę, ale gdyby coś, to masz art 14 a ust. 4). Łachy nie robią. Ok, mozliwe, że będą chcieli zwracac koszty, ale ja się uparłam i stwierdziłam, że nie mam obowiązku posiadania samochodu itp.

      I jak Ci pisałam w mailu: nic na pysk. Wszystko pismem, oczywiście albo z potwierdzeniem odbioru albo z pieczęcią "wpłynęło"
    • mamanowa16 Re: Szkoła moim wrogiem? 26.10.12, 09:12
      Sakada,
      Tak sobie czytam i myślę że w tej sytuacji jest to rzeczywiscie problem zmiany podejścia.. a wiem bo przerobiłam na własnym przykładzie.Problemy mojego dziecka w szkole narastały z roku na rok ,a ja zawsze byłam miła i naprawdę cierpliwa w kontaktach z nauczycielam,bo myślałąm ze tak bedzie lepiej.No i w pewnym momeńcie poczułam że szkoła weszła mi na głowę i powiedziałam :dość!!!
      Też się bałam że to się odbije na młodym,ale miałam zbyt wiele do stracenia. Radykalna zmiana podejścia jak na razie srawiła że coś sie wreszce zaczeło dziać na plus. Wiem ze i tak nie bedzie super ,ale nie jest gorzej i widze jakikolwiek efekt.Więc musisz sie zastanowić czy warto sie dać zastraszyć kosztem swojego zdrowia i samopoczucia własnego dziecka. Ty nie wymagasz od nich czegoś niesamowitego tylko tego co Tobie i Twojemu dziecku się NALEŻY!!!

    • sakada Re: Szkoła moim wrogiem? 31.10.12, 21:54
      Dziś przed świętami dowiedziałam się, że prace domowe Igora będzie sprawdzać osobiście Pani dyrektor. Bo on je robi niestarannie. Z całego zeszytu ćwiczeń zrobiliśmy dobrych z 8 stron (gdy był chory). Panie w szkole zrobiły 3 strony od września! (bo Igor nie chce pracować). Ale pracując w szkole Igor rysuje ładniejsze obrazki, w domu gorsze. Ja już na to wszystko nie mam słów.
      • madziulec Re: Szkoła moim wrogiem? 31.10.12, 22:33
        Fantastycznie !!! :)
        Niech sprawdza. A potem niech Ci przedstawia przepis, gdzie jest napisane, że to TY odpowiadasz za to, by dziecko miało zrobione prace domowe ;)
        • sakada Re: Szkoła moim wrogiem? 31.10.12, 23:05
          Wiem, że to brzmi jak jakiś surrealistyczny koszmar, ale to szczera prawda. Podobno Pani dyrektor sprawdza w ten sposób prace domowe wszystkich dzieci (takie stwierdzenie padło gdy zapytałam Panią przedszkolankę o co tu właściwie chodzi?) ale ja jakoś w to wątpię. Myślę, że Pani dyrektor placówki ma dużo pracy i bez sprawdzania prac domowych wszystkich zerówkowiczów. Aż ciekawa jestem co będzie po świętach. Co nowego wymyśli szkoła. Zaczyna mi brakować pomysłów, ale pewnie mnie nie raz zaskoczą.

          "Nas było trzech aniołów
          W koronach krwawych ogni
          Byliśmy zbrodniom podobni
          Śnionych w nawach kościołów"
          • madziulec Re: Szkoła moim wrogiem? 31.10.12, 23:36
            Przygotuj sie na skierowanie sprawy do sądu rodziennego. Tez mają prawo.
            I to dopiero brzmi jak jakis senny koszmar.
            • sakada Re: Szkoła moim wrogiem? 31.10.12, 23:59
              Ok, to co teraz? Mój starszy syn jest w drugiej klasie podstawówki. Wcześniej skończył przedszkole. Nigdy nie było ze szkołą/przedszkolem żadnych nawet najmniejszych problemów. Nie mam doświadczenia z czymś takim i zielonego pojęcia co robić.
        • rohatyna Re: Szkoła moim wrogiem? 31.10.12, 23:10
          A ja tak nawiązując do tematu wątku, uważam , że tak się jakoś stało, że szkoła jest wrogiem wszystkich dzieci. Te lektury z prekambru, te metody naucznia pamięciowe- jakieś daty jakichś powstań, jakieś dopływy jakichś rzek, wysokości szczytów górskich w metrach, albo i centymetrach. Przecież to głupie zupełnie jest! Szkoły nie przystają do czasów! Dzieci ewoluują - a szkoły wręcz przeciwnie - ni kuta nie przystają do tych czasów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka