halogen75 03.11.12, 21:49 Czy Wasze dzieciaki przywiązują wagę do tego w co się ubierają lub w co są ubierane? Mają swoje upodobania pod tym kątem czy raczej jest im to obojętne? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
alcia555 Re: Stosunek do ubrań 03.11.12, 21:59 Moja córka bardzo patrzy w co się ubiera ulubiony kolor różowy Odpowiedz Link
tijgertje Re: Stosunek do ubrań 03.11.12, 22:06 Moj 8-latek dopiero od kilku miesiecy zdaje sie zauwazac, co ma na sobie;) Zawsze lubil czapki, ulubiony kolor ma tez od niedawna, w sumie wszystko jedno mu bylo, choc mam wrazenie, ze lubic "dociskajace" ubrania, zimna po domu sam zakladal rajstopy zamiast spodni, lubil obcisle sweterki. Ja wprost przeciwnie. Ze swojego dziecinstwa pamietam, ze gdzies w wieku 6-7 lat zaczelam miec swoje ulubione ciuchy, wczesniej wlasciwie wszystko mnie cieszylo. Zawsze bardzo lubilam rzeczy robione przez babcie z "czystej zywej welny", drapiace sukienki , rekawice itp. Nie znosilam ciasnych golfow, mialam taki jeden w kolorowe waskie paseczki, w ktorym sie dusilam, za to ponad wszystko kochalam futerko z krolikow;) Wyrosla potem z niego, ale ze chuda bylam, to babcia mi jakis czas pozniej odprula i przyszyla odwrotnie szeroki zawijany mankiet, wiec z dlugiego za kolana plaszczyka mialam krotka kurteczke, ktora jeszcze dobrych pare lat nosilam i glaskalam wszystkie kroliki po kolei;) Nie znosilam rajstop, zawsze mi sie gdzies wykrecaly i "gryzly", podobnie jak sznurki od rekawiczek, ktore zjezdzaly z ramion gdzies do polowy plecow, brrrr... Mialam swoje ulubione ubrania, ale nieraz komponowalam je zupelnie bez sensu. Czasem po prostu pasil mi jakis element, kolor, rodzaj materialu czy fason i moglam je nosic na okraglo, niezaleznie od tego, czy pasowalo do reszty czy nie. Tzw. "gust" to gdzies pod koniec liceum mi sie zaczal ksztaltowac i nieco zaczelam zwracac uwage na to, co mam na sobie, choc do tej pory wybieram wlasny komfort nad tym, "co ludzie powiedza". jedna z najwiekszych "zbrodni" jaka popelnila moja mama (dwukrotnie !) bylo "posprzatanie" moich szaf podczas mojej nieobecnosci i wywalenie wszystkich moich ukochanych ciuchow, bo byly znoszone, niemodne, przykrotkie, albo po porstu jej sie nie podobaly. Wiele moge zapomniec, ale takie cos jest dla mnie najgorszym pogwalceniem prywatnosci. Do ciuchow (jak i wielu rzeczy) mam stosunem bardzo emocjonalny, przypuszczam, ze psychiatra blby w stanie stwierdzic, ze rzeczy, ludzi i zwierzeta traktuje wlasciwie w identyczny sposob. jak juz sie przywiaze, to na amen ;) Odpowiedz Link
tijgertje Re: Stosunek do ubrań 03.11.12, 22:16 Jedna ciekawostke mam wyraznie pokazujaca, jaki mialam stosunek do ubran: Mialam jakies 12, moze 13 lat, gdy goscilismy wujostwo mamy. Wujek, starszy, elegancki pan zawsze byl autorytetem i osoba "z klasa" (choc to ciotka sie z hrabiostwa wywodzila). Wychodzilismy do koscila, wiec wszyscy odswietnie ubrani. zalozylam swoja ulubiona wowcas, dluga sukienke w niebieska krateczke i do bialych sandalkow zlapalam z szuflady pierwsze z brzegu skarpetki. Wsciekle czerwone. Wychodzilam z domu, jakby nigdy nic, gdy wujek zastrzelil mnie wzrokiem z komentarzem: "chyba nie zamierzasz wyjsc w TAKICH skarpetkach". malo co zrobilo na mnie tak piorunujace wrazenie. Natychmiast przekopalam szuflade w poszukiwaniu bialych, pasujacych do reszty skarpetek (bo nie dziwne by bylo, gdybym wowczas jakies frotowe sportowe zalozyla). Chyba jakos wtedy w ogole zaczelam zwracac uwage na calosc stroju. a te czerwone skarpetki to byl czysty przypadek. Czerwonego koloru szczerze nienawidze i w zyciu mialam raptem kilka czerwonych ubran (w tym mini-spodniczke, ktora nosila sie swietnie, ale udawalam, ze nie zauwazam koloru) w tym wlasnie te nieszczesne czerwone skarpetki;) Odpowiedz Link
pinkdot Re: Stosunek do ubrań 04.11.12, 20:26 Czerwone skarpetki to pół biedy, ja często chodzę w dwóch od pary - komu by się chciało szukać tej jednej zagubionej...życie za krótkie, a pralka uparcie zjada mi skarpety:). Odpowiedz Link
yula Re: Stosunek do ubrań 03.11.12, 22:28 Mój prawie 10-latek nie przykłada żadnej wagi do ubrań, no może było mu ciepło :) Bo gorąca chyba nie odczuwa. Zakłada wszystko co mu sie da, jakbym dała worek to też by pewnie założył :/ ;) Skarpety ciągle sie dziurawią, a podkoszulki/kołnierze są zjadane. Ubiera sie często-gęsto po omacku bo szkoda mu czasu popatrzeć co i jak zakłada, więc jak nad nim nie stoję i nie podaje poprawnie ubrań to może być założone tyłem naprzód, na lewą stronę, zamiast spodni piżama, lub majtki na piżamę i przeróżne kombinacje :/ A czegoś takiego jak "chcę to założyć" lub "tego nie założę" od niego nie słyszałam jeszcze. Odpowiedz Link
rohatyna Re: Stosunek do ubrań 03.11.12, 23:26 Mój syn podobnie jak syn Yuli. Może złożyć jeden trampek a drugi kalosz i też mu to nie stanowi.Spodnie i koszulki kupuje hurtem w" Ciucholandach "po pięć złoty sztuka.Jak słyszy od kolegów, że spodnie kosztują 300 zł , to wybucha śmiechem i stuka się w czoło -:)300 złotych można wydać na części do kompa, albo program, ale na ciuchy??? To głupota i marnotrawstwo. Tylko buty kupuje jakieś lepsze, bo stopę ma nietypową - bardzo długą i bardo wąską i na ogół nie pasują. Uważa, że moda to głupota i nabijanie firmom kasy. Bokserki kupuje na bazarku od skośnookich - skarpetki też - najtańsze jak się da.Kutka ma być ciepła i wygodna, najlepiej czarna, poza tym to wszystko głupoty i nie ma co zajmować się tym dłużej -:). I tak !-:) Odpowiedz Link
kaskax25 Re: Stosunek do ubrań 04.11.12, 07:17 Milosz nienawidzi zmiany na nowe butów, w tej chwili walcze z antypatią do zimowych botków. Nie daje sobie ich ubrać a nawet jesli to stoi w rozkroku i boi sie dać kroczek. Zadnej czapce nie przepuści, chodziłby w niej cały dzień,niecierpi rajstop ciagle je zrzuca. Odpowiedz Link
gepardzica_z_mlodymi Re: Stosunek do ubrań 04.11.12, 09:12 Mój młodziak do 3 lat - obojętne mu było, co i jak, poza czapkami, rękawiczkami, które zrzucał niezależnie od siarczystego mrozu. Potem przez trzy lata nie akceptował żadnych ubrań i latał na golasa - nic nie pomagało, ani SI, ani behawiorka, ani nic. Później przyszła faza jednego zestawu ubrań - tylko jedna bluza dresowa i jedne spodnie dresowe - te same niezależnie od upału, czy mrozu, koniecznie w czarnym kolorze. Od pół roku jest prawie normalnie (ma 7 lat) - większość ubrań akceptuje, byle nie uciskały i nie były upstrzone. Z trudem jednak przechodzi z ubrań letnich na zimowe. A już dramat jest jak zdarzy się cieplejszy dzień wśród zimnych i trzeba na chwilę dostosować garderobę. Odpowiedz Link
halogen75 Re: Stosunek do ubrań 04.11.12, 11:58 Mój 3,5 roku też póki co zakłada co mu się naszykuje ale zdarza się, że ciska czymś i ni chusteczki nie włoży. Przeważnie nie ma w tym powtarzalnego sensu typu kolor, czy materiał. Po prostu nagle to nie i już. Zawsze szanuję jego wybór;) Widzę ostatnio, że jest zainteresowany nadrukami na koszulkach, kurtkach, skarpetkach, oczywiście prym wiodą samochody. Nie nosi ubrań z wszytymi koralikami i wystającymi ozdobami, bo jest chłopcem;) Ale kiedy ja mam ubranie z takimi ozdobami, nie odpuści. Będzie kręcił koralikami póki ich nie oderwie. Lubi nadruki liter na bluzkach. Wciąż nie cierpi wszelkich butów, na szczęście dojrzał, że na dwór są niezbędne. W domu nie ma mowy. Cieka w skarpetach, za którymi oczywiście również nie przepada ale mój dom do super ciepłych nie należy;) Czapki, z każdym rokiem mają nieco większe pole bytowania ale wciąż królują kaptury. Rękawiczki- zmora (kupujemy kurtki z ciaśniejszymi mankietami, w nie chowa dłonie i czuje się odprężony. Woli zdecydowanie długie spodnie i długi rękaw u bluzek, latem co roku przyzwyczaja się dość długo do krótkich, ściąga je w dół jakby chciał zakryć ciało. Zdecydowanie odczuwa zimno, upałów nie. Latem można ubrać go w kożuch, będzie upocony ale nie zareaguje. Nie cierpi szlafroków i tego paska przepasanego w pasie. Przerabiamy na rzepy, wtedy toleruje. Co ciekawe, mamy wrażenie, że nie lubi koloru czerwonego i jakoś często słyszę to samo od mam innych autystyków. Odpowiedz Link
tijgertje Re: Stosunek do ubrań 04.11.12, 12:49 halogen75 napisała: Co ciekawe, mamy wrażenie, że nie lubi koloru czerwonego i jakoś często słyszę > to samo od mam innych autystyków. jak widze kogos ubranego z gory na dol na czerwono, to mmogalbym pobic. nadmiar tego koloru prowadzi u mnie do zachowan agresywno-destrukcyjnych;) Odpowiedz Link
halogen75 Re: Stosunek do ubrań 06.11.12, 19:52 > jak widze kogos ubranego z gory na dol na czerwono, to mmogalbym pobic. nadmiar > tego koloru prowadzi u mnie do zachowan agresywno-destrukcyjnych;) Ooooo, czyli mamy pewne potwierdzenie teorii;) Odpowiedz Link
baskokvet Halogen-jakbym czytała o mojej córce- 05.11.12, 10:09 tak samo się zachowywała w wieku Szymka. Teraz ma 6 lat, nadal pewnym problemem są nowe buty-a raczej ich zakup,bo jak kupie bez niej i dam do noszenia to jest ok( myślę,że nie lubi mierzenia i zapachu sklepów obuwniczych, bo mnie tez śmierdzi w tych sklepach). Teraz zwraca uwagę na kolor-ma być różowy, fioletowy albo czerwony. Te lubi najbardziej , ale jak uszykuje coś innego-to zazwyczaj nie protestuje . Nie lubi rajtuz. Nie nosi. Hm - rękawiczki nosi od 2 lat, czapki uwielbia-i zdecydowanie nie odczuwa gorąco. Zimno tak. ale za gorąco jej nie jest. Odpowiedz Link
halogen75 Re: Halogen-jakbym czytała o mojej córce- 06.11.12, 19:54 >myślę,że nie lubi mierzenia i zapachu sklepów obuwniczych Mój też tego nie cierpi;) Odpowiedz Link
aleananas Re: Stosunek do ubrań 05.11.12, 09:49 U mnie jak u gepardzicy z młodymi - do 2 lat raczej bez problemu, a potem w nerwach zrzucanie z siebie ciuchów. W tej chwili moje dziecko ma 8 lat jeden zestaw ciuchów, w którym chodzi non stop i nie chce przyjąć do wiadomości, że temperatura na zewn. spada. Jednocześnie widzę jak się "wkurza" gdy ktoś pyta -czy ma gołe nogi?! Wszystko musi być bardzo luźne, jak najmniej szwów, bez skarpet i bielizny... Odpowiedz Link
aniasamosia Re: Stosunek do ubrań 04.11.12, 17:35 Mój niespełna trzylatek bardzo się przywiązuje do swoich ubrań. Każda zmiana garderoby musi trwać etapami, nie da sobie od razu włożyć nowych butów, nowej czapki i nowej kurtki. Wszystko po kolei, poprzedzone długą opowieścią, jakie to świetne buty itp. Nie lubi guzików i suwaków. Ostatnio jak rozpięłam mu kurtkę w aucie, to wrzeszczał, bo zobaczył rozpięty nap i krzyczał, że boli. Odpowiedz Link
mikkka85 Re: Stosunek do ubrań 04.11.12, 18:26 Mój syn lubi najbardziej kolor różowy, gdyby mógł, nosiłby tylko ubrania w tym kolorze. Na szczęście daje się przekonać również do innych. Nie lubi długich rękawów. Woli zimno niż ciepło. Za to spodnie zawsze długie i na gumkę. Łatwo daje się przekonać do nowych ubrań ale muszą mieć element różowy (ostatnio także pomarańczowy lub zielony). W razie potrzeby maluję na metce różową kropkę i jest dobrze :) Odpowiedz Link
pinkdot Re: Stosunek do ubrań 04.11.12, 20:32 Zwraca uwagę młodzian na to co na koszulkach - rakiety, obrazki z super bohaterami, śmieszne stwory są mile widziane, jak dostanie coś nowego idzie przeglądać się w lustrze. A ostatnio złapałam go na próbach przerysowywania Kapitana Ameryki z koszulki na kartkę:). Kolorów nie ma ulubionych, nawet różowego T-shirta sobie założy czasem (oczywiście z działu chłopięcego). Odpowiedz Link
marika012 Re: Stosunek do ubrań 04.11.12, 21:55 Mój bez problemu zakłada ubrania które ma w szafce. Nowe czy stare wszystko mu jedno. Buty też akceptuje bez wyjątku te które mu kupię w necie ;) Jest zdecydowanie mniej ciepłolubny niż ja i lubi być lżej ubrany. Ma ubrania które woli bardziej niż inne. Zdarzały się sytuacje że żądał zabrania od niego bluzki bo była dziewczęca (np. na nadruku chłopcy z długimi włosami). Lubi żywe kolory, niebieski, pomarańczowy, zielony, czerwony (ten nawet bardzo). Nie przepada za czarnym, szarym i innymi ponurymi. Od niedawna biorę go do sklepu i pozwalam wybierać ubrania. Bardzo mu się to podoba. Tylko buty kupuję bez niego bo przez net jak znajdę fajna okazję. Odpowiedz Link
mit-och Re: Stosunek do ubrań 05.11.12, 14:37 Ja sama mam nadwrażliwość dotykową, więc bardzo starannie wybieram ciuchy. Skoro robię to dla siebie, to jakoś tak naturalnie zaczęłam robić dla syna. Do niektórych sklepów nawet nie zajrzę, bo odrzuca mnie sam zapach ftalanów (małego też). Dla dziecka: koszulki muszą mieć jak najmniej sztucznych domieszek, najlepiej bawełna, spodnie tylko z zatrzaskiem, bluzy nie mogą mieć sztywnych szwów, bo młody ma slady na nadgarstkach od drapania :(. Rękawy nie mogą być za krótkie. Nie znosimy wspólnie białych eleganckich dopiero co wyprasowanych koszul, dlatego formułka "na galowo" jest traktowana przeze mnie nie zawsze dosłownie. Zadnych rajstop zimą pod spodniami. Buty - na razie tylko na rzepy. Marka nie gra roli. Czasem ważny jest bohater na koszulce, ale niekoniecznie. Ma być tak, żeby ubranie było i nie przeszkadzało. Odpowiedz Link
halogen75 Re: Stosunek do ubrań 06.11.12, 20:00 >Buty - na razie tylko na rzepy. U nas na rzepy z kolei nie przejdą, bo je zdejmie nawet na środku ulicy;) W sznurowane się wpatruje, wkurzają go jak wszystkie inne ale jakoś nie zdejmuje. Mam info od pań z przedszkola, że zdejmuje buty będąc na sali (ok, nie jestem tym faktem zdziwiona) ale też niestety na dworze (buuuuu);) Przypomniało mi się jeszcze, że nie cierpi kołnierzyków w koszuli. Będzie tak długo go wyciągał paluchami aż deformacja jest nie do naprawienia. Odpowiedz Link
blekitnalaguna123 Re: Stosunek do ubrań 06.11.12, 19:23 halogen75 napisała: > Czy Wasze dzieciaki przywiązują wagę do tego w co się ubierają lub w co są ubie > rane? Nie, wszystko mu jedno. Mają swoje upodobania pod tym kątem czy raczej jest im to obojętne? Nie jest zupełnie zainteresowany zakupami. Nie lubi żywych kolorów ani nadruków raczej, lubi kratę. Lubi być ciepło ubrany, ciuchy przylegające do ciała. Odpowiedz Link
halogen75 Re: Stosunek do ubrań 06.11.12, 20:03 Ale patrzcie, w tej kwestii też dzieciaki nasze bywają nie raz totalnie inne. Jedne muszą mieć ubranie przylegające wręcz opasające, inne luźne, nie uciskające (zaburzenia SI? Nadwrażliwości? Niedowrażliwości?) Odpowiedz Link