Dodaj do ulubionych

Ja już sie poddaję

10.01.13, 00:00
Jest 23;50 Moje dziecko nie śpi.
Od dwóch tyg zasypia po wielkich jazdach po godzinie 1szej/2giej w nocy. Drze się jak opętana. Ludzie pomyślą że w domu jest jakaś przemoc. A to tylko moja autystyczna pięcioletnia córka próbuje sobie nas ustawić.
Mam dość.
Sąsiedzi już patrzą na mnie jak na wyrodną matkę.
Wczoraj byłam u lekarza z małą. Przeziębienie ją dopadło. Podczas oczekiwania na naszą kolej w poczekalni zachowywała sie jak nienormalna. Gdy weszło dziecko około 1,5 roku robiła jazdę, wyrywała mu zabawki, darła się, rzucała wszystkim. miałam ochotę uciec i ją tam zostawić. I tak od kilku tygodni.
Momentami mam jej dosyć. A jak już zaśnie to jest mi jej żal.
Te wszystkie metody terapeutyczne to o kant kibla.Czytam, oglądam filmy, szukam porad. Całymi dniami pracuję z nią i co? i nic. Nie mam czasu nawet się wykąpać, zadbać o siebie. Wszystko się kręci wokół niej. Starsze odtrącone bo czasu nie mam. Jestem złą matką.
Wypisuję się.

Obserwuj wątek
    • marektatojakuba Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 00:24
      Nie ma cudów , jest medycyna. Idź do neurologa po hydroksyzynę i daj małemu gadowi przynajmniej przez parę dni, niech sobie wyreguluje cykl spania. Zdrowie rodziców też jest ważne.
      • mama_gromadki Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 00:33
        Światełko w tunelu. Wiesz może marektatojakuba pod jaką nazwą to będzie w niemczech?
        A tak poza tym to dziękuję że napisałeś.
        • marektatojakuba Re: Ja już sie poddaję 11.01.13, 08:28
          Nie wiem jak w Niemczech, ale u nas to Atarax.
          Nam bardzo pomogło, gdy Natalka miała ok. 2 lat. Nie chciała zasnąć często do późnej nocy, a potem budziła się nad ranem i też nam nie dawała spać. Odsypiała za to w dzień. Męczyliśmy się z tym kilka miesięcy, a głównie moja żona, bo ja musiałem jakoś się wyspać do pracy, więc na nią spadał ciężar walki z natalkowym rytmem dobowym.
          Hydroksyzyna jest stosunkowo starym lekiem uspokajającym, w Polsce od lat bez większych oporów zalecana nawet przez pediatrów, gdyż jest uważana za lek bezpieczny. Trzeba porozmawiać z lekarzem, który oceni przez jaki czas, w jakiej dawce i w ogóle czy go trzeba podawać, bo niezależnie od tego, że to stara i stosunkowo bezpieczna substancja, to jednka psychotrop. Nasza Natalka po tym zaczęła pięknie przesypiać całe noce. Dzięki temu zarówno ona, jak i my, byliśmy bardziej wypoczęci w ciągu dnia. Rytm dobowy szybko jej wrócił do normy (chyba kwestia kilkunastu dni, może 2-3 tygodni).
          • brolek Re: Ja już sie poddaję 11.01.13, 09:45
            marektatojakuba napisał:

            > Nie wiem jak w Niemczech, ale u nas to Atarax.
            > Nam bardzo pomogło, gdy Natalka miała ok. 2 lat. Nie chciała zasnąć często do p
            > óźnej nocy, a potem budziła się nad ranem i też nam nie dawała spać. Odsypiała
            > za to w dzień. Męczyliśmy się z tym kilka miesięcy, a głównie moja żona, bo ja
            > musiałem jakoś się wyspać do pracy, więc na nią spadał ciężar walki z natalkowy
            > m rytmem dobowym.
            > Hydroksyzyna jest stosunkowo starym lekiem uspokajającym, w Polsce od lat bez w
            > iększych oporów zalecana nawet przez pediatrów, gdyż jest uważana za lek bezpie
            > czny. Trzeba porozmawiać z lekarzem, który oceni przez jaki czas, w jakiej dawc
            > e i w ogóle czy go trzeba podawać, bo niezależnie od tego, że to stara i stosun
            > kowo bezpieczna substancja, to jednka psychotrop. Nasza Natalka po tym zaczęła
            > pięknie przesypiać całe noce. Dzięki temu zarówno ona, jak i my, byliśmy bardzi
            > ej wypoczęci w ciągu dnia. Rytm dobowy szybko jej wrócił do normy (chyba kwesti
            > a kilkunastu dni, może 2-3 tygodni).

            Być może to stary i sprawdzony lek, ale na różne osoby może różnie działać. Na mojego syna działa paradoksalnie ogromnym pobudzeniem. Ja osobiście zaliczylam przyspieszenie akcji serca i zaczęłam tracic przytomność - byc może to kwestia indywidualnej reakcji, ale bywa różnie i z indywidualną reakcją zawsze trzeba się liczyć.
      • tijgertje Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 00:41
        Hydroksyzyne to najlepiej dla siebie :)
        Tak, wiem... Ale brala to cholerstwo przez pol roku i wiem, co robilo z moim autystycznym mozgiem. W zyciu bym tego dziecku nawet polizac nie dala.

        Inne rozwiazania: odpuscic i wyluzowac. Nakrecacie sie wzajemnie. Jak dziecko tak reaguje, to nic dziwnego, ze terapia nie przynosi rezultatow. Odpuscilabym pare rzeczy i przegonila dziecia na luzie na 2-godzinnym spacerze. Pogoda do niczego, dzien krotki, autysci to straszni meteopaci i niestety tak moga reagowac. Moj po powrocie ze szkoly nie rusza sie z kanapy i nie robimy absolutnie nic, bo efekt bylby dokladnie taki sam. Czy mala ma podwrazliwosc czucia glebokiego albo nadwrazliwosci sluchowo-wzrokowe? Pytam, bo moj mlody na nie wlasnie w ten sposob reaguje, Mielismy pare lat temu takie jazdy , ze hej, dopoki nie dostal ciezkiego koca. Teraz ma nowy, duuuzo ciezszy i jak go nim przykryje, on od razu wzdycha z ulga. Dostaje wieczorem melatonine, ale nawet z nia bez ciezkiego koca po prostu nie moze zasnac, jak jest przemeczony, to szaleje i bez docisku sie nie uspokoi. W tej chwili ma lzejszy koc fasolowy w szkole (poprzedni z domu) i nawet tam nauczycielka widzi duza roznice, jak sobie dziecko przerwe zrobi i z 15 minut pod nim polezy.
        • sheer.chance Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 01:10
          tijgertje--OT
          • halogen75 Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 19:04
            sheer.chance napisała:

            > tijgertje--OT
            • sheer.chance Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 19:59
              no wlasnie. Szukam w necie i kazdy mowi co innego, eh... chyba zaloze osobny watek, moze sie jakis praktyk zlituje?
              • kej5 Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 20:07
                Mi babka od SI mówiła, że kocyk powinien ważyć 10% wagi dziecka.
                Jak zamówiłam koc syn ważył wtedy 15kg i kocyk dostałam 4,5kg. Nakrywałam go 1/3 tego koca, pozostałe części leżały po bokach (to jak z kołdrą gdy śpimy, leżymy sobie pośrodku a pozostała część leży po dwóch stronach :) ).
                • sheer.chance Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 20:14
                  O, wielkie dzieki!!!
                  Wlasnie takie praktyczne rady mi sa potrzebne:)
                  • kej5 Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 20:59
                    Dodam jeszcze, że kocyk był w rozmiarze 100/150cm
                    :)
                    • sheer.chance Re: Ja już sie poddaję 11.01.13, 00:15
                      Dzieki!:)
        • mama_gromadki Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 01:10
          tijgertje napisała:
          Czy mala ma podwrazliwosc czucia glebokiego albo nadwrazliwosci sluchowo-wzrokowe?
          Ma nadwrażliwość słuchowo-wzrokową. Ten mały zaczął szurać po podłodze przedmiotem/klockiem i najpierw moja zasłaniała uszy, ale po chwili wpadła w szał. o mało go nie pobiła. Tragicznie to wyglądało. Po tym sie posypało na całego.
          co zrobić jak moja nie chce rozstac sie ze swoją kołderką z łóżeczka? Nie ma mowy o zamianie pościeli na inną. Ta juz jest za mała dla niej, popruta, zameczek rozerwany....jednym słowem koszmar. A nie da się przekonac na nową. Uwielbia konie, pokazuję jej takie z końmi, księżniczkami, ukochanymi Filly ale nie daje się przekonać. Nie można nawet jej przykryć dodatkowym kocem, a marznie w nocy, no bo przeciez pięciolatka pod kołderką dzidziusia się nie mieści, a i cieniutkie to. Jeśli w nocy, jak już zaśnie ją dokryję czymść, to się obudzi z wrzaskiem. Czytałam o tych kołderkach obciążających ale nie wiem jak to sprawdzić. jej nie można dotykać, przytulać, nie mogę na niej połozyć ręki, nic. Fajnie obok mnie ale nie dotykamy się. Upomina sie jedynie o głaskanie po głowie do zasypainia, co jest dziwne, bo normalnie nie wolno dotykac jej głowy, w ogóle nie wolno dotykać.

          Potrzebuję odpocząć, zebrać siły ale nie mam takiego luksusu. Cóż.
          Dziękuję za propozycje i chęć pomocy. To forum nie zawodzi i choć człowiek ma już dość i napisze coś w rozpaczy to to forum/Wy nie zostawicie nikogo bez odzewu. To cenię.
          Nie wiem jak to będzie u mnie, bo jak pisałąm wyżej że się poddaję, tak chyba jest. Jestem dziś bezradna. Zmęczona i osamotniona. Kto czytał moje wpisy ten wie.
          Pozdrawiam serdecznie
          • krawczykasia Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 07:39
            Jejciu, jak ja Cię dobrze rozumiem...

            Mój syn jest bardzo opóźniony w rozwoju (ma 8 lat), ale poza tym, jest Słodziakiem "nie z tej ziemi". Dziękuję, przepraszam, dzień dobry - tym rozbija wszystkich :):):). No i jest przytulas, przekora i kłótnik. Na tym zakończę pozytywy...

            Jak tylko coś nie idzie po jego myśli, tak potrafi się drzeć, że bym go z chęcią udusiła na miejscu.

            W domu - JUŻ nie mam z tym problemów, bo sąsiedzi już nas znają. Nie wiem czy nas akceptują, ale ja komentarzy żadnych nie słyszę. Może szepczą dyskretnie :):):). Pisząc, że nie mam problemów, miałam na myśli wypracowaną u siebie żelazną konsekwencję. Kiedyś liczyła się cisza, a także interesy całej rodziny. Teraz mam to w nosie - ma być po mojemu, choćby się waliło i paliło. Wiedząc, że nie jestem w stanie poświęcić sporo czasu na egzekwowanie jakiegoś polecenia, nie daję go. Bo albo coś zawalę, albo będę musiała ustąpić. Kiedyś o tym nie myślała, i stąd były nerwy, łzy i bezsilność. No i ogromne poczucie winy, że nie jestem dobrą, cierpliwą i kochającą matką.
            Fajnie napisałaś, że Młoda Was ustawia. Właśnie mój Kuba usiłuje robić to samo. W związku z tym, że jest już spory i silny, szarpanina nie wchodzi w grę. Ciekawie to wygląda: ja stoję i spokojnie mówię, on się drze i kłóci ( na tyle już umie mówić ). To tyle w domu.

            Na dworze jest porażka. W sklepach to samo. Wszędzie, gdzie takie krzyki i wrzaski są społecznie nieakceptowane. A on głosik ma, oj ma. I jeśli godzę się na wszystko- jest ok. Do rany przyłóż. Jak nie, zaczyna się jazda bez możliwości wytłumaczenia czegokolwiek.
            Stąd mamy sklepy i miejsca, które omijam z daleka. Planując każdą trasę, biorę to pod uwagę.

            Teraz zaczęliśmy nowe terapie. Z dwoma fajnymi chłopakami. Nie będą go przy stoliku siedzieć i uczyć, ale mają właśnie poprawiać funkcjonowanie: nauka zakładania skarpet, mycia rąk, zachowania w miejscach publicznych itp.

            Jeszcze ponad rok temu, nie pomyślałabym nawet, że mogę spokojnie słuchać tych wrzasków małego terrorysty. Jestem od roku na leku (Seronil), i bardzo pracuję nad sobą. Nad własnymi emocjami. Może jeśli jesteś wykończona psychicznie, idź do psychiatry. Nie Cię wspomoże jakimś lekkim farmaceutykiem. To żaden wstyd pomóc sobie. Mi naprawdę pomogło.

            Nie mam psychicznego wsparcia w nikim, dokładnie W NIKIM. Z mężem ciągle walczę, a właściwie on ze mną. Dlatego sama sobie pomogłam.

            Z mojej strony nic Ci nie doradzę poza jedną rzeczą: KONSEKWENCJĄ. Drze się? Niech się drze. Jeśli ustąpisz, dla świętego spokoju - następnym razem (uwierz mi) będzie się darła dwa razy głośniej i dwa razy dłużej.

            Ściskam Cię bardzo mocno i życzę wytrwałości. Na pewno kiedyś jej to przejdzie lub zmniejszy się intensywność. Mimo, że mój już ma 8 lat i nadal się drze - piszę o prognozach dlatego, że kilka lat temu stresem dla nas było wyjść poza drzwi mieszkania z nim. Jest dużo lepiej. Ale jeszcze cały czas ustalamy hierarchię ważności i staramy się nie dać podporządkować.

            Pozdrawiam
            • mamakacperka11 Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 08:35
              Wpadnij do rodzimego Wodzisławia i zostaw u mnie małą.
              W tym czasie pójdziesz na basen,masaż do fryzjera.
              Każdy z nas potrzebuje chwili wytchnienia,odpoczynku,czasu tylko dla siebie.
              Jesteś najzwyczajniej w świecie zmęczona, dlatego tak reagujesz.
              Kochana, zastanów się.Propozycja nie do odrzucenia ;-)
              • mama_gromadki Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 09:08

                Ach kochana, gdyby nie te kilometry to masz mnie już dziś:)
                A tak poważnie, to nie wiem czy dałabyś radę. Mała nie zostanie beze mnie z nikim.
                W Polsce będę latem.

                Dziś rano, po mimo że spałam może 5 godzin, obudziłam ją ( spała około 8miu) . Co prawda leży niezadowolona w łóżku, wymyśla jak to mnie urobić ale jestem nie ugieta. Wstanie wcześniej niż o 11tej to i może zaśnie jak przystało na dziecko, o "normalnej porze".

                Planuję też zapisać ją do przedszkola, będą krzyki, walka ale tak postanowiłam.
                Niech sobie panie w przedszkolu z nią radzą. Będę tą złą ale dwie czy trzy godziny jej nie zaszkodzą. Obym tylko w postanowieniu wytrwała. A i oby miejsce było.


                • krawczykasia Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 10:38
                  bardzo dobra decyzja. Złapiesz oddech, choć dwie godzinki dziennie.
                  • brolek Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 12:36
                    Nie jesteś złą mamą!!! Jesteś mamą zmęczoną! - daj sobie szansę. Musisz znaleźć czas dla siebie (wiem, że to trudne, ale inaczej długo tak nie pociągniesz, a dzieciom, szczególnie młodej będziesz długo potrzebna). Idź też do lekarza sprawdzić, czy nie potrzebujesz wsparcia farmakologicznego - czasem nie ma innego wyjścia. Wielu rodziców dzieci z autyzmem z tego korzysta.
                    Zaburzenia snu pomaga wyregulować melatonina. U mnie w rodzinie stosuje ją 2 moich dzieci i mąż. Mąż odetchnął z ulgą po wielu latach problemów ze snem kiedy zaczął ja stosować. Zwyczajnie ich organizmy produkują melatoniny zbyt mało... Tak też bywa.
                    Stały rytm dnia, wyciszanie, zaciemnienie pokoju (całkowite) z pewnością pomogą.
                    I sensoryka!!!
                    Czy mała ma jakąś terapię w tym zakresie. Z Twoich opisów widzę, że potrzeby ma ogromne... Jeśli nie maz dostępu do si, to może przynajmniej ktoś by Ci sekwencje wg Delacato dla niej ustalił? Co do dotyku - możesz próbować innego sposobu dotykania - jeśli mała jest bardzo wrażliwa na dotyk powierzchniowy to dotykaj mocno, stanowczo z dociskiem, mocno masuj i dociskaj stawy - stale i konsekwentnie. Jeśli macie si, to poproś o zalecenia i zapytaj o masaż Wilbarger - słynne szczotkowanie i dociskanie stawów - jeśli nie macie dostępu do si warto chociaż zrobić diagnozę w tej dziedzinie u dobrego specjalisty i poprosić o zalecenia, jak doraźnie pomóc dziecku. Z czasem do kołderki obciążeniowej też dojdziecie. Może najpierw w ciągu dnia i na chwilę. Jak poczuje, że jej pomaga, to sama bedzie chciała. O wadze kołderki już tu były kilka razy dyskusje. Poszukaj starych wątków na ten temat.
                    Przy nadwrażliwości słuchowej doraźnie pomagają słuchawki, a długofalowo np. jakis trening słuchowy. Moim dzieciom bardzo pomogła terapia Tomatisa, ale sa tacy co polecaja Johansena (nie wiem, nie próbowałam).
                    W funkcjonowaniu mojego synka ustawienie sensoryki miało znaczenie przełomowe!
                    Co do sensoryki jeszcze - każda infekcja i każdy stres może nasilac problemy sensoryczne.
                  • rozalia7 Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 23:25
                    k.krawczyk napisałam emaila .pozdrawiam
                • sheer.chance Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 20:25
                  mamo_gromadki, jak ja cie rozumiem... Moj synio prawie mnie wykonczyl psychicznie swoimi jazdami z zasypianiem. Doszlo do tego, ze zasypial o 3-4 nad ranem, a wstawal po poludniu. Ja sie nie nadawalam do niczego, moja corka tez sila rzeczy sobie przestawila spanie i tak chodzilismy jak zombie ponad rok. Zadne kladzenie wczesniej spac nie pomagalo. Pomogla dopiero rada terapeutki: zeby nie przestawiac na wczesniejsza godzine z dnia na dzien, bo wtedy organizm sobie odrobi drzemkami w ciagu dnia i bedzie jeszcze gorzej. Poradzila mi nastawic sie na pare miesiecy pracy i konsekwentnie budzic o 15 minut wczesniej co pare tygodni, az sie dojdzie do godziny, ktora nam odpowiada. Zajelo mi to od marca do wrzesnia. Godzine przesuwalam co 2-3 tygodnie o 15 minut i swiatek czy piatek, nie bylo zmiluj, musial wstac. Ucielam drzemki w ciagu dnia (czasem musialam z nim spacerowac, albo wsadzac go do wanny, jak sie upieral na spanie), nie jezdzilam w dalsze trasy, zeby nie spal w samochodzie. Szlo jak po grudzie, ale efekty sa jak dla mnie rewelacyjne. Nie tylko udaje nam sie zwlec z lozka o 7:15 codziennie, ale przestal sie budzic w ciagu nocy i zasypia wieczorem o znosnej godzinie. Moze to by wam pomoglo?
                • nefret_ete Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 21:58
                  "Planuję też zapisać ją do przedszkola, będą krzyki, walka ale tak postanowiłam.
                  >
                  > Niech sobie panie w przedszkolu z nią radzą. Będę tą złą ale dwie czy trzy godz
                  > iny jej nie zaszkodzą. "

                  a ja Ci życzę żebyś się zdziwiła,ja myślałam tak samo. A dzieciaki idą do przedszkola i są tam grzeczne , słuchają itp. One się po prostu czują zagubione z grupie. W domu chcą rządzić, oderagować. Ale po 1,5 roku przedszkola jest lepiej i w domu. Ty musisz odpocząć. Też jesteś człowiekiem, pamiętaj o sobie też (powiedziała ta co o sobie pamięta :) )
          • fik.sum.dyr Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 19:53
            na uszy ochronniki słuchu

            na psyche żelazna konsekwencja

            czy małej TO się zrobiło po świętach? zmiana rytmu dnia, wizyty rodzinne, parę dni i minie


            na sen jest syrop homeopatyczny dla dzieci, znajoma stosowała z powodzeniem u 6-latka
    • myszewa Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 17:51
      przedszkole to świetny pomysl - to wlaśnie rutyna pomogla nam pozbyć się problemów ze snem, zasypiania okolo pólnocy i spania potem do 10. Teraz wstaje o 7 i pada ze zmęczenia między 21 a 22, jednak każde dluższe wolne rozrugulowuje go na nowo.
    • madix1 Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 18:02
      Nie jesteś złą mamą. Jesteś po prostu przemęczona.
      Może będzie Ci lżej ze świadomością, że nie jesteś sama:)
      • tosia2012 Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 18:33
        Chyba każdy ma dni/chwile ze ma poprostu dosc swojego dziecka.
        Zwątpienie na co to wszystko tez na pewno dopada każdego.
        Jak dziecko ma lepsze dni to człowiek też lepiej się czuje. Jak znowu zaczyna dzieko gorzej się zachowuje to my też czujemy sie zle (głownie psychicznie).

        Ja polecam robić coś dla siebie. To co się lubi i sprawia wam to przyjemnosc.
        Ja mam takie 2 rzeczy w zyciu i duzo lepiej się czuje.
        Nie można poświęcić WSZYSTKIEGO dla dziecka bo to i tak go nie uzdrowi.

        • halogen75 Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 19:14
          No to przyłączę się do grupy ustawianych przez dzieci rodziców;) Ostatnio i u nas nie jest dobrze, mam wrażenie jakbyśmy właśnie zatoczyli ogromne koło i wrócili do pozycji wyjściowej stojąc znów na samym starcie. Niespanie już pal sześć, choć przy mojej pracy zawodowej to można powiedzieć, że chodzę po ścianach i wypijam w związku z tym hektolitry kawy żeby móc cokolwiek zrozumieć co szef do mnie mówi. Ale zachowanie syna ostatnio przekroczyło wszelkie granice. Jestem cała pogryziona i podrapana. Może to śmieszne ale się dziś popłakałam z bezradności, kiedy kolejny raz zostałam ugryziona tak, że ból pulsuje mi na całej twarzy. Znów mamy mega niejedzenie i frustrację z tym związaną. Znów nikt nie może przyjść obcy, a jeszcze niedawno się chwaliłam, że jest tak cudownie. Dosłownie jak za puknięciem czarodziejskiej różdżki. Było fajnie, jest do dupy.
    • kenijka Re: Ja już sie poddaję 10.01.13, 22:32
      o 23.50 ja też jestem złą matką (no chyba że chore)
      doskonale Cię rozumiem, a w sumie to nie rozumiem bo ja bym wymiękła dużo wcześniej
      ale co to da ze się wymięknie, dziecko jest dalej i kochamy je dalej mimo ze to bywa czasem bardzo trudna milosć
      co do leków - nasz nie ma nadwrażliwości jakichś dużych, może lekkie z którymi sobie radzi
      od roku dajemy rispolept, chcialam odstawić bo miałam nadzieję że może damy radę bez leków
      taką nam szkołę życia w swięta zafundował że (skonsultowane z lekarzem) zwiększyliśmy dawkę
      jego pobudzenie, potrzeba stymulacji było nie do zniesienia
      sprawa podania tego leku była bardzo przemyslana, to nie moja fanaberia,
      dzieki temu że go dostaje chodzimy do znajomych (tych którzy mają zabawki z którymi młody siada w kącie i odpływa, ewenlualnie takimi którzy pozwalają bawić się piekarnikiem 2 godziny), bywamy w supermarkecie, jeździmy autobusami(a to fanaberia młodego, jeździmy dla fanu nie z potrzeby)
      nie wiem zupełnie jaka masz pomoc terapeutyczną, czy byliście u psychiatry ale ja - jak juz nie raz pisałam - nie zniosłabym czegoś takiego na dłuższa metę, potrzebuję też troche zycia dla siebie, żeby chociaż budować młodemu zaplecze na przyszłosć
      wspomniałas o przedszkolu, jeśli masz taka mozliwosć to jak najbardziej
      to zadna kara dla dziecka, a to jakies takie które zna się na rzeczy?
      może zastanów sie jak to wasze życie poukladać, wiem ze czasem wizja układania wszystkiego na nowo jest przerażająca ale czasem warto sie odważyć, ja tak zrobiłam, dlatego teraz mogę się tak wymądrzać;) było warto, młody w specjalistycznej placówce, pod okiem fachowców zajmujących się tylko autyzmem, odetchnęłam, dla mnie teraz problemem jest to ze chory, bo bedę musiała siedzieć z nim w domu, on chyba tez woli być w przedszkolu niż ze mna cały dzień, nie zmienia to faktu że sie kochamy
      zadbaj o siebie, myslę że cala rodzina może na tym skorzystać
      przytulam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka