Dodaj do ulubionych

prośba o radę

25.02.13, 09:12
Witajcie, jestem tu nowa i jestem z bardzo małego miasteczka (okolice Działdowa). Mamy z mężem dwóch synów. Jeden prawie 6 lat, drugi 2 lata. Młodszy przeszedł w pierwszym roku bardzo dużo chorób, zresztą nietypowych). I na pewno odbiło się to na jego rozwoju. Nie porównuję już go do starszego syna, który rozwija się prawidłowo. Ale zaczynają mnie w nim niepokoić różne zachowania, w związku z czym nie wiem, gdzie się z tym udać. Syn nie mówi. Tzn. mówi mama, tata, nie, powtórzy baba, dada, papa. Generalnie nie używa mowy, mimo że zna słowa. Wykonuje polecenia. Ale miewa takie nietypowe zachowania, które - jak obserwuję u rówieśników - ogólnie nie występują. Np. bawi się ze starszym bratem i nagle z tej zabawy się wyłącza i kładzie się na podłodze i mówi "ba", że spada. I wstaje i znowu się tak kładzie i znowu powtarza "ba". Albo weźmie kartkę i wsuwa ją pod roletę, i tak parę razy wyjmuje i chowa. Od razu dodam, że nie robi tego godzinami. Nawet nie robi tego 10 minut, bo zaraz coś innego wynajduje do roboty. Z reguły równie udziwionego. Zabawkami średnio się interesuje. Najczęściej to tak łazi bez celu po domu. Reaguje oczywiście na jakieś zaczepki, polecenia wykonuje, ale widać po nim, że nie umie się sam czymś kreatywnie zająć. Nie chcę być tu osądzona, że żądam, żeby organizował sobie wspaniałe skomplikowane zabawy, ale wydaje mi się dziwne, że np. czasem zaczyna coś układać, np. klocki (łączy po prostu jeden z drugim) i nagle się zdenerwuje bez powodu i rzuca je i rozwala inne zabawki wokoło. Nie trwa to też jakoś długo. Niania mi zgłasza danego dnia, żeby był nerwowy, nie umiał się niczym zająć, że był marudny. Moim zdaniem dziecko 2-letnie to raczej chyba powinno być pogodne i jeśli mu nic nie dokucza (choroba), to powinno się umieć bawić, zainteresować czymś, przecież nie idą mu zęby. Czasami sobie tłumaczę, że przecież może jest zmiana pogody, że może go głowa boli i stąd takie zachowanie, ale już coraz mniej w to wierzę. No i z takich dziwnych zachowań, to przede wszystkim od samego początku z synem jest bardzo utrudniony kontakt wzrokowy i ma strasznie słabą mimikę twarzy. Jego spojrzenie i wyraz twarzy - naszym zdaniem - nic nie wyraża. Tzn. potrafi się uśmiechać, uczę go jak smok straszy i wtedy próbuje szczerzyć zęby. Ale jak jest osłabiony kontakt wzrokowy, to jak ma się uczyć emocji. I też takie inne rzeczy typu, np. chodzenie na palcach. Tzn. nie robi tego całymi dniami, ale np. przez 10 sekund tak sobie przejdzie ni z tego, ni z owego. Czytam tutaj opisy niektórych rodziców, że też na początku dziecko tak chodziło i nie zwracali uwagi. Ja też staram się nie zwracać na to uwagi. Zakładam, że to jest mały chłopiec i naczył się tak chodzić, to sobie popróbuje i czasem się tak przejdzie. W tym całym obserwowaniu syna staram się "uciszać" te objawy i nie panikować z byle powodu. Z tym że byłoby inaczej, gdybym obserwowała u syna, że idzie do przodu, że rozwój jest, ale niestety - z całą pewnością - mogę stwierdzić, że tak od skończenia 1,5 roku nic mu nie przybyło, jeśli chodzi o rozwój. Nie widzę jakiegoś regresu, który mamy opisują, że dziecko w sklepie zwala wszystko, że szału dostaje, gdy jest nadmiar bodźców, że się jakoś kołysze dziwnie albo kręci wkółko. Nie, tego nie ma. Ale jest coś nie tak.
Aha, jeśli chodzi o zabawę - to np. potrafi układać puzzle, takie z 15 części, bardzo lubi czytać książeczki, jak opowiadam mu bajkę na dobranoc, to słucha, jak robimy łaskotki, to się śmieje, lubi się przytulać, choć też robi to dziwnie (po prostu kładzie głowę na naszych ramionach - nie tuli rękoma). A jak się już bawi zabawkami, to tylko wtedy gdy mu się coś podsunie i zmusi, w sensie zachęci, sam z siebie nie bierze zabawek, no chyba, że - jak już wspomniałam - chowa je pod roletą i wyjmuje, albo kładzie się bokiem na podłodze i jeździ samochodzikiem w te i wewte, ale... jak już mówiłam nie robi tego nawet 10 minut, nie trwa to długo. Aha, jeszcze np. umie porobić jakieś proste zgadywanki. Mówię: szukamy dużego kubeczka i rozkładam różne kubki - małe, malutkie, duże i wie, który duży. Takie proste wesołe zadania. I teraz nie wiem: diagnozować czy nie, szukać pomocy czy nie, martwić się czy w normie, a jeśli iść sprawdzić, to od czego zacząć? Pediatra puka się w głowę, ale tak samo się pukał, gdy byłam na wizycie i odsyłał do domu, a potem trafiliśmy do szpitala z tymi nietypowymi chorobami (Schonlein, rumien, bostonka)... Doradźcie mi, tylko proszę, nie atakujcie mnie, bo czasami jak widzę, ile jest agresywnych wątków, to boję się szukać pomocy. Podpowiedzcie mi coś. Gdzie iść, żeby chociaż ktoś mnie uspokoił albo przyznał, że coś trzeba zacząć robić.
Obserwuj wątek
    • aga_sama Re: prośba o radę 25.02.13, 09:17
      Jak cię męczy zachowanie dziecka, to zgłoś się do poradni specjalizującej w zaburzeniach ze spektrum autyzmu. To najczęściej matki diagnozują swoje dzieci i niestety rzadko ich intuicja się myli.
      Jeżeli syn nie skończył 2 lat, zadzwoń do Synapsis. Podobno w IPiN na sobieskiego mają też kótszą kolejkę dla maluchów.
    • niunia_mamunia Re: prośba o radę 25.02.13, 09:23
      Zgadzam się.
      Intuicja matki to nasz najcenniejszy dar. Znasz swoje dziecko jak nikt inny na świecie, więc jeśli coś Cie niepokoi, to koniecznie musisz to sprawdzić. Na początek może to być wizyta u neurologa dziecięcego lub u psychologa w ppp.
      Trzymaj sie i powodzenia :)
      • anias2000 Re: prośba o radę 25.02.13, 16:07
        Nie nakręcaj się, nie dawaj dziecku odczuć, że coś Cię w nim niepokoi, ale sprawdź, jeśli czujesz niepokój. Najprościej, jeśli dziecko nie ma jeszcze 2 lat zadzwonić do Synapsis i umówić się na diagnozę. Ale tam długie terminy. Może masz gdzieś bliżej ośrodek diagnozowania autyzmu?
        W międzyczasie poszukaj gdzieś w pobliżu dobrego psychologa dziecięcego. Posłucha, poobserwuje, poradzi może pokieruje gdzieś dalej. Może usłyszysz, że jesteś nadwrażliwa, ale to chyba Ci nie przeszkadza?
        Trzymaj się.
    • kat198 Re: prośba o radę 25.02.13, 21:45
      Ze swojej stony mogę też doradzić kontakt z Synapsis. Terminy faktycnie długie, choć my czekaliśmy tylko 2 miesiące, a między czasie to radziłabym wizytę w PPP, zrobia tam test rozwojowy synkowi i może sami podpowiedzą czy widzą powody do zmartwienia. U nas było tego sporo. A czy synek bawi się ze starszym bratem w naśladowanie? Sprawdź też czy synek nie ma grzybów candidia, bo to też ma znaczenie. Pozdrawiam
      • pocalina Re: prośba o radę 26.02.13, 10:58
        Bardzo Wam dziękuję za informacje i podpowiedzi. Jesteście bardzo pomocne.
        Moje miasteczko ma 8 tys. mieszkańców, jest tu PPP, więc spróbuję się tam umówić, jednocześnie umówię się w Synapsis. Może się uda szybko.
        Co do pytania kat198, to synek potrafi się bawić ze starszym bratem, np. klockami. Starszy buduje dom, młodszy bierze autobus i mówimy do Małego, który jest w tej zabawie kotkiem "Kotku, jedź po mleko do sklepu", to ten wsadza kotka do autobusu, jedzie do na-nibowego sklepu, bierze pojemniczek po syropie i wiezie do domku. Mówimy "postaw na stół i jemy", więc nachyla tego kotka to tego pojemniczka i siorpie, że na niby kotek pije mleko. Potem mówimy "idziemy spać, kotek idzie spać na balkon" i na wybudowanym klockami balkonie kładzie tego kotka, potem czeka na sygnał "pobudka" i wtedy zrywa kotka, itd. Taka zabawa i w to się bawi. Oczywiście trochę się pobawi, a potem się znudzi, ale zachęcony wraca. Innym razem starszy syn mówi, że się bawią w liska Pablo i starszy buduje dom z poduszek, a młodszy ma nosić klocki w zębach jako jedzonko do domku lisków i nosi. Albo starszy bawi się w dzień i mówi "kładziemy się, myjemy zęby, smarujemy buzię kremem" i co pokaże starszy, to młodszy robi i bardzo lubi tą zabawę. Tak więc to jest dla mnie pocieszające. Lubi też szaleństwa, podrzucania, jak mu robię karuzelę na rękach. Śmieje się przy tym szczerze. Np. jak włożę kapeć na swoją głowę i mówię "oj, co ta mama zrobiła, kapeć na głowę, fuj, fuj, fuj", to się śmieje ze mnie (szczery śmiech). No ale jak wspomniałam wcześniej, miewa różne dziwactwa, no i to patrzenie w oczy to jest strasznie sporadyczne. Wczoraj np. wyjęłam go z kąpieli, i nasikał na ręcznik i mówiłam mu, że brzydko, a on stoi i się jakoś sztucznie śmieje, mimo że ja mam srogą minę, karcę go wzrokiem i kiwam palcem, że źle. No i rzeczy typu otwieranie i zamykanie kartonu bez sensu, wejście do kuchni, otworzenie wszystkich szuflad i wyjście i gadanie przy tym "dzidzi-dziudziu"... Nie chcę po prostu tymi prawidłowymi rzeczami przytłumiać tych nieprawidłowych zachowań. Bo widziałam też na YouTube filmik o takiej małej Zosi, która ma autyzm (pewnie widziałyście) i ta Zosia tańczy z siostrą (czyli ją naśladuje), chlapie się z nią w wannie i śmieje i zerka na nagrywających (mamę), czy widzą, co robi. Czyli zdrowa reakcja społeczna, a jednak dziewczynka ma autyzm...
        No i zrobię to badanie na obecność Candida. Nie miałam o tym pojęcia.
        • anias2000 Re: prośba o radę 26.02.13, 14:26
          Wiesz, jeśli to mała miejscowość to podpytaj dyskretnie, czy pracownicy PPP mają jakiekolwiek doświadczenie w pracy z małymi dziećmi. U nas, mimo, że miasto niczego sobie nie ma żadnego psychologa dziecięcego z doświadczeniem pracy z małymi dziećmi... Wszystko specjaliści od gotowości szkolnej.... O małych dzieciach może i na studiach się uczyli, ale w praktyce mało byli pomocni...
          Lepiej było pojechać kawał drogi do specjalisty, niż tracić niepotrzebnie czas u nas.
          Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka