Witam się i pytam

21.05.15, 23:35
Witam się ze wszystkimi. Jesteśmy tutaj nowi, tydzień temu dostaliśmy diagnozę ZA i powoli oswajamy temat. Czekamy już w kolejce do poradni żeby starać się o subwencję, bo synkowi przydałby się nauczyciel wspomagający.

Jednocześnie zastanawiam się, czy jest sens ubiegać się o orzeczenie o niepełnosprawności? Obydwoje pracujemy, więc na wsparcie finansowe od państwa nie mamy co liczyć. Póki co finansowo dajemy radę ogarnąć terapię, na turnusy raczej się nie wybieramy. Zostają odliczenia podatkowe, ale tak szczerze, to nie wiem czy to warte ganiania dziecka po kolejnych diagnozach?

Tak naprawdę do końca nie rozumiem, co daje orzeczenie o niepełnosprawności dla dziecka z wysokofunkcjonującym ZA? Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby ktoś mi wytłumaczył.
    • tata.po.30 Re: Witam się i pytam 22.05.15, 09:58
      > Póki co finansowo dajemy radę ogarnąć terapię, na turnusy raczej się nie wybieramy.

      Turnusy -
    • katriel Re: Witam się i pytam 22.05.15, 12:31
      > Tak naprawdę do końca nie rozumiem, co daje orzeczenie o niepełnosprawności dla
      > dziecka z wysokofunkcjonującym ZA? Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby ktoś mi wyt
      > łumaczył.

      My nie mamy orzeczenia o niepełnosprawności i nie staramy się. Efekt tego jest taki, że regularnie co kilka miesięcy ktoś mi mówi (albo zauważam ogłoszenie), że jest jakaś swietna okazja dla mojego dziecka, ktoś coś organizuje specjalnie dla wysokofunkcjonujących aspich i można się załapać za symboliczną opłatą albo w ogóle darmo: a to hipoterapia, a to TUS, a to cośtam. Ja się zgłaszam i wtedy się okazuje, że owszem, ale akcja jest dofinansowywana przez PFRON, więc warunkiem udziału jest orzeczenie o niepełnosprawności. I to nie jest tak, że mogę syna zapisać, tylko pełnopłatnie: liczba miejsc jest ograniczona, orzeczenie jest naprawdę warunkiem udziału.
      Na razie znoszę to z godnością, ale bywa irytujące.
      • ania-pat1 Re: Witam się i pytam 23.05.15, 13:20
        U nas dokładnie jak u katriel. Córka oznajmiła, że nie życzy sobie orzeczeń o niepełnosprawności, a jak będzie chciała to załatwi sobie na starość. Ma kształcenie spec - wie, że nauczyciel dodatkowy na 3 lekcjach jest z uwagi na jej ZA, sama wie, ze się dekoncentruje. Ale ani ona, ani my nie uważamy jej za niepelnosprawną. Owszem - w szkole potrzebuje kogoś kto zarządzi jej uwagą (dzięki temu nie musimy w domu robić NIC) a bez tego musiałabym kontrolować zeszyty i postępy i douczać. Ale oprócz tego - na pozostalych ;lekcjach, szkółce konnej, narciarskiej, szkole językowej, zajęciach teatralnych, muzycznych uniwerysecie dzieci jest sama i daje radę. Na obozach daje radę (ale szukając sojuszów z opiekunami lub sporo starszymi dziewczynkami), czasem zostaje sama w domu Myślę, ze w jej przypadku korzystanie z ulg z tytułu niepełnosprawności byłoby okradaniem państwa. Tak to widzę. Co innego subwencja szkolna - tu myślę, że te pieniądze przełożą się na jej edukację i samodzielność, na bycie twórczą i produktywną jednostką. Mam nadzieję, że ona się państwu "zwróci", więc traktuję je jako inwestycję.
Pełna wersja