odmowa wykonanie polecen

27.05.15, 15:16
Moja corka ma 9 lat CZR. Od 2 lat uczeszcza na TUS. Bywa tak, ze odmawia pojscia na zajecia( nie podajac powodu), a przy tym zlosci sie, krzyczy, ze nie idzie na durne zajecia, ze jej sie nie chce itd. W koncu wychodzi na zajecia (z oporem ubiera sie, mina zla). Po czasie przechodzi jej zlosc i jsk wraca cieszy sie ze fajnevzajecia. A ja prosze ja, tlumacze, krzycze i...msm dosc tych sytacji, poniewaz identyczne tance sa w roznych sytuacjach, gdy sie czegos wymaga.

Jak postepowac w takich sytuacjach?
Z obserwacji wydaje mi sie, iz jest to jej bunt. Bo jak chce to szybko sie ubiera, leci na zajecia, sprzata, pieknie pisze i odrabia lekcje. Tylko rzadziej jej sie chce niz nie chce.
Wieczorem obiecuje, ze jutro szybko wstanie, ubierze sie, bez problemu wyjdziemy do szkoly. Jest szczesliwa, zadowalona i wierzy w te obietnice. Po czym rano: nie chce wstawac, nie ide, zaloz mi skarpetki, zimno i cala jest zla. A mama robi wszystko, aby coerczki nie urazic( bo moze bedzie gorzej) a przeciez nie zostawie jej samej w domu jak sie nie ubierze. A wiec jestem w potrzasku. Musze dziecia zapakowac do szkoly a wiec na paluszkach podaje lyzke, chowam sniadanie, biore plecach, podaje cieple ubranko z grzejnika, probuje ja rozsmieszac, odwracac jej uwage, zagadywac. ( a i jeszcze rano czesto trzeba cos znalezc _ jakas pierdulke, ktora chce zabrac do szkoly_ chyba wiecie kto szuka i gada speszymy sie po poludniu znajdziemy a dziec w ryk i jak nie to nie idzie.
Kurcze, czy spotykacie sie z czyms takim? Czy to zaburzenia? Czy poprostu rozpuszczony dziec?

A jak to ostanie, to jak ja postawic na odpowiednie tory. Mam szczerze dosc. Ja ciagle jestem w stresie. W kolko sie boje ze mi odmowi i co sila do szkoly jej nie zaciagne.
    • mamacorek1 Re: odmowa wykonanie polecen 27.05.15, 15:32
      A co jeszcze w szkole swietnie sobie radzi. A jak poszlysmy na badania do PPP to nie chciala wykowac zadnych zadan, koncu po namowach zaczela cos pisac, ale niedbale,(albo male albo duze litery) siedziala od niechcenia, pokladala sie na biurku, mowila, ze nie umie.
      A w domu jak chce to robi szybko i dobrze. Jest to rezolutna, kontaktowa dziewczyna.
      • astat123 Re: odmowa wykonanie polecen 28.05.15, 19:54
        Chętnie poczytam odpowiedzi...
        Od jakiegoś czasu mam podobnie, znaczy mój syn. Większość poleceń nie , na pytanie o cokolwiek odpowiedz nie wiem. Masakra. Panie w przedszkolu zgłaszała, ze kiedy cały dzień było nie i nie wiem. Już nawet przeszło mi przez myśl, ze przez ten cielęcy upór trafi do szkoły specjalnej bo nie wiem i nie wiem. Najlepsze, że wiem, że wie. Jednak są sytuacje, kiedy bezwzględnie trzeba wymóc realizację polecenia ze względu na bezpieczeństwo, poranny pośpiech. My np. rano jesteśmy umówieni: masz minutę na ubranie spodni, skarpet itd. Młody cieszy się, że wygrywa a ja nie spóźniam się do pracy :-). Jednak sporo rzeczy móżna mu wytłumaczyć, powołując się na poprzednie wydarzenia, np. a pamiętasz kiedy robiłeś tak i tak to była kara. Pomyśl czy warto dziś robić tak? najczęściej jest odpowiedź, że nie warto i zachowanie ulega poprawie, jeśli nie od razu to za chwilę. Wymaga to wiele cierpliwości, ale.... Myślę, że taniec przy dziecku to nie jest dobra metoda, uleganie będzie prowadziło do coraz to nowych żądań... Może pomyśl nad jakimś sposobem, który trafiłby do twojej córki. U nas wiele rzeczy osiągamy na zasadzie, kto kogo przechytrzy. Życzę powdzenia
      • aracon Re: odmowa wykonanie polecen 03.06.15, 09:16
        Poczytaj o patologicznym syndromie unikania żądań najlepiej po angielsku. Dla mnie to było objawienie. I łatwiej nam się żyje kiedy rozumiemy o co w tym chodzi .
    • katriel Re: odmowa wykonanie polecen 29.05.15, 03:21
      Ja mam sześciolatka z zespołem Aspergera. I neurotypowego trzylatka.
      I prawdę mówiąc obaj często zachowują się podobnie jak twoja córka.
      Moim zdaniem mają bunt trzylatka. Tak, obaj; młodszy w terminie, a starszy jako aspie z opóźnieniem.

      > A ja prosze ja, tlumacze, krzycze i...msm dosc tych sytacji,
      > poniewaz identyczne tance sa w roznych sytuacjach, gdy sie czegos wymaga.

      No wiem. To jest męczące.
      To trochę tak jest, że człowiek rozumie, że takie cyrki są wpisane w rodzicielstwo. Jak się ma małe dziecko - dwu- trzylatka - to się cuduje bez mrugnięcia okiem, bo wiadomo że trzeba i wiadomo że przejdzie. Przy starszym przychodzi raz że zmęczenie, a dwa - poczucie, że już kurcze powinno być lepiej. A to nie i nie, bo spektrum, bo emocjonalnie jest na poziomie młodszego brata.
      Ja na szczęscie widzę, że młody jednak jakoś tam dojrzewa emocjonalnie. Z problemami, z opóźnieniem, ale idzie tą samą ścieżką co inne dzieci. Więc pocieszam się, że przejdzie. Nie tak od razu, ale przejdzie.

      > a na zajecia( nie podajac powodu), a przy tym zlosci sie, krzyczy, ze nie idzie
      > na durne zajecia, ze jej sie nie chce itd.

      Ja w tym momencie puszczam zdartą płytę: rozumiem, że nie masz ochoty iść na zajęcia, ale jesteś umówiony i nie możesz tak po prostu nie przyjść bez uprzedzenia. Nie musisz tam iść chętnie, wystarczy że pójdziesz.
      Czasem z dodatkiem: jeśli naprawdę nie jesteś w stanie dziś brać udziału w zajęciach, to pójdziemy tylko przywitać się i usprawiedliwić. Ale to ostatnie to raczej do młodszego, bo on zanim dojdzie to zapomni że nie chciał. Starszy jest pamiętliwy, on by mnie trzymał za słowo.

      > Wieczorem obiecuje, ze jutro szybko wstanie, ubierze sie, bez problemu wyjdziem
      > y do szkoly.

      Ja bym na twoim miejscu nie odbierała od dziecka obietnicy, że wstanie "szybko" (bo co to znaczy?), ani że wyjdzie "bez problemu". Człowiek nie panuje nad swom nastrojem, twoja córka może być wieczorem pełna entuzjazmu a rano obudzić się jak gradowa chmura, to nie jest kwestia złej woli.
      Jeśli się umawiam, to na rzeczy mierzalne: ja cię obudzę najpóźniej o 7:30, a ty do 8:00 ubierzesz się i zejdziesz na śniadanie. Z czegos takiego można rozliczać, z "szybko" nie.

      > A mama r
      > obi wszystko, aby coerczki nie urazic( bo moze bedzie gorzej)

      A to ja nie.
      Tzn. bardzo się staram zachować stoicki spokój, żeby nie eskalować konfliktu. Ale jeśli prosty komunikat "mamy piętnaście minut do wyjścia z domu" uraża synka, to to jest synka problem a nie mój. I jak potrzebuje sobie ten problem przez 10 minut wywrzeszczeć, to niech wrzeszczy. (Fakt, trzeba mieć 10 minut w zapasie. Ale to chyba sama wiesz, że jeśli rano brak czasu, to trzeba wstawać wcześniej.)

      > a przeciez nie zostawie jej samej w domu jak sie nie ubierze.

      No jasne że nie zostawię. Się nie ubierze, to pójdzie nieubrany. Nie zje, to pójdzie głodny.
      To się, oczywiście, łatwo mówi, jak się ma małe dzieci. Nawet sześciolatek waży raptem 20 kilo, ja go jestem w stanie wziąć pod pachę i wynieść z domu. Dziewięciolatka z buntem trzylatka może być trudna do ogarnięcia.
      W każdym razie warto sobie odróżnić: co faktycznie muszę, a co można odpuścić. Ja swojego starszego puszczam do przedszkola bez śniadania jak ma akurat focha, bo wiem że tam zje (suchy chleb, ale zje); ale np. bez picia nie puszczam, bo młody nie czuje pragnienia i boję się że się odwodni. Z zabraniem do placówki dziecka w piżamie to też zależy: czy to przedszkole czy szkoła, jak zareagują koledzy, na ile samo dziecko czuje obciach itp.

      > pierdulke, ktora chce zabrac do szkoly_ chyba wiecie kto szuka i gada speszymy
      > sie po poludniu znajdziemy a dziec w ryk i jak nie to nie idzie.

      Albo szukam, albo tłumaczę że nie ma czasu. Nigdy naraz.
      Ewentualnie zapowiadam: mamy trzy minuty żeby znaleźć, szukaj, ja ci pomogę. Jak nie znajdziemy to trudno, idziesz bez, wybierz sobie coś innego zamiast.
      (Ale to młodszego raczej dotyczy, bo to on wszędzie chodzi z autem w łapie. Starszy na przedmioty materialne ma totalnie wywalone.)

      > W kolko sie boje ze mi odmowi i co sila do szkoly je
      > j nie zaciagne.

      No to jest problem. To że się boisz. I tu nie wiem, co poradzić.
    • brynhildr Re: odmowa wykonanie polecen 29.05.15, 17:51
      ... mam 41 lat. Od dwóch lat uprawiam sport. Czasami jest tak, że nie chce mi się iść na trening, ot tak, bez powodu. Złoszczę się, wzdycham, pojękuję, że mi się nie chce. W końcu z boleściwą miną wbijam się w sportowe ciuchy, włączam marsz żałobny na mp3 i wypełzam z domu. Gdy wracam z treningu oczywiście jestem w lepszym humorze i cieszę się, że udało mi się zmobilizować. Wieczorem zawsze obiecuję sobie, że jutro raniutko, jak ten szczygieł, wstanę, umyję się, zagwiżdżę i zejdę w doliny zaludnione uczesana, umalowana, w butach dobranych do dodatków dobranych do ubrania i po pełnowartościowym śniadanku. Oczywiście rano jest "jeszcze pięć minut" "nie wstaję, nie ma mowy" "pojadę późniejszym autobusem", "dzwonię do pracy i biorę wolne na żądanie" - wreszcie zwlekam się z wyra w ostatniej chwili, mam żal do świata, że jest za pochmurno, za mokro, kawa nie robi się sama i w ogóle życie jest do de, gdyż chcę spać. Kurczę, co ze mną nie tak? Czy to zaburzenia, czy po prostu jestem rozpaskudzoną starą babą?
      Gratuluję, że budzisz się rano radosna i gotowa do nowych zadań. Większość ludzkości - w tym twoje dziecko - natomiast kuli się pod kołdrą do oporu a perspektywa pójścia do szkoły lub pracy przyprawia o szczękościsk. Dziecko - po powrocie od jednego obowiązku (szkoły) wcale nie musi mieć ochoty na kolejny obowiązek (terapię) . Chociaż rozumie konieczność chodzenia nań - dalekie jest od okazywania radości, że po szkolnym młynie znowu coś musi. Mnie osobiście (świr typu ZA) do jasnego szału doprowadza, jeżeli po pracy jeszcze coś muszę. Niezależnie od tego, jak bardzo mam ochotę obejrzeć film w kinie, pobiegać, napić się wódki na mieście - sam akt wybierania się gdzieś powoduje rozpad mojego mózgu na puzzle. A jakbyś potraktowała fochy córki jako potrzebny jej rytuał? Nie tłumacz, nie krzycz, powiedz "kochanie, wiem, jak bardzo nie lubisz wybierać się na TUS/wstawać rano", przytul, jeśli mała to lubi i nie zrzędź i nie zagaduj. Niech sobie będzie w złym humorze, trudno, w drodze do szkoły się obudzi.
      • mamacorek1 Re: odmowa wykonanie polecen 30.05.15, 22:28
        Tylko sytuacja dziecka i osoby dorosłej jest całkiem inna. Konsekwencje ponosisz sama a u nas konsekwencje dotyczą całej rodziny. Ponosimy konsekwencje nie za swoje czyny i chcenie.
Pełna wersja