iza_js
30.10.08, 20:29
Czasem nie mam siły. Wszystko idzie ku lepszemu, ale pewnie idealnie
nie będzie. Bo takie rzeczy chyba się nie zdarzają. Synek super
sobie radzi. Mocno przyspieszył jeszcze przed terapią. Ma dwa lata i
cztery miesiące, fajnie już mówi. Potrafi składać zdania: tata
pojechał autem do pracy itp. Komunikuje swoje potrzeby, traning
czystości zajął nam dwa dni. Sam się już nawet ubiera. Program musi
mieć zmieniany najdalej co 2 tygodnie. Recytuje wierszyki (mało
wyraźnie, ale zawsze), liczy do 10, zna kilka liter. I niczego z
tych rzeczy go celowo nie uczyłam. Pytał więc odpowiadałam. Cieszę
się bardzo z jego postępów, ale kiedy tylko ma gorszy dzień i
np."zgubi się" wśród dzieci to od razu się załamuję. Wtedy widać tą
różnicę i jest mi tak bardzo przykro, że wyć mi się chce. Chcę, żeby
ktoś mi powiedział będzie o.k. Za kilka lat nikt się nie zorientuje,
ale cuda się nie zdarzają