Dodaj do ulubionych

Nie mam siły

30.10.08, 20:29
Czasem nie mam siły. Wszystko idzie ku lepszemu, ale pewnie idealnie
nie będzie. Bo takie rzeczy chyba się nie zdarzają. Synek super
sobie radzi. Mocno przyspieszył jeszcze przed terapią. Ma dwa lata i
cztery miesiące, fajnie już mówi. Potrafi składać zdania: tata
pojechał autem do pracy itp. Komunikuje swoje potrzeby, traning
czystości zajął nam dwa dni. Sam się już nawet ubiera. Program musi
mieć zmieniany najdalej co 2 tygodnie. Recytuje wierszyki (mało
wyraźnie, ale zawsze), liczy do 10, zna kilka liter. I niczego z
tych rzeczy go celowo nie uczyłam. Pytał więc odpowiadałam. Cieszę
się bardzo z jego postępów, ale kiedy tylko ma gorszy dzień i
np."zgubi się" wśród dzieci to od razu się załamuję. Wtedy widać tą
różnicę i jest mi tak bardzo przykro, że wyć mi się chce. Chcę, żeby
ktoś mi powiedział będzie o.k. Za kilka lat nikt się nie zorientuje,
ale cuda się nie zdarzają
Obserwuj wątek
    • herlenka Re: Nie mam siły 30.10.08, 20:49
      dziewczyno, zastanów się co ty piszesz
      ludzie mają dzieci z problemami i nie cackają sie
      a tu chyba ty masz problem ze soba
      idz się pożal na dwulatkach
      • majatusia Re: Nie mam siły 31.10.08, 02:29
        o matko... jak ja bym była szcześliwa gdyby mój syn powiedział "tata poszedł"
    • malgosia403 Re: Nie mam siły 31.10.08, 08:07
      Nie mogę tego czytac.Taki mały dzieciak a Ty już nie masz siły....To co będzie
      potem?
    • pinata34 Re: Nie mam siły 31.10.08, 12:00
      wiesz co przesadzasz z wymaganiami do wlasnego dziecka. Moje mlodsze
      dziecko (zdrowe) zaczelo mowic w wieku 2,8 i to niewyraznie, trening
      czystosci olewa rowno (nie tylko w przenosni) a liczenie to
      abstrakcja. A to ze sie czasami wylacza - dwulatki tak maja -
      wiekszosc
    • reteczu Re: Nie mam siły 31.10.08, 13:56
      Nie mogłam przejść obojętnie obok takiego postu.
      Czy Ty piszesz o dziecku autystycznym? Nie sądzę.
      Dziewczyno! Synek mojej siostry skończył 2 lata i 3 miesiące.
      Psycholog twierdzi, że nie jego autyzm nie jest głęboki a mimo to w
      tej chwili:
      - od urodzenia nie wypowiedział żadnego dźwięku przypominającego
      ludzką mowę; wydaje zsiebie jedynie jakieś gardłowe "yyyy",
      - mowy nie ma o komunikowaniu swoich potrzeb; cały czas pieluchy,
      nocnikowanie nie zdaje egzaminu, absolutnie nie upomina się o
      jedzenie, picie czy ubranie,sam nie umie jeść,
      - nie ma mowy o samodzielnym ubieraniu się; próby nuczenia go tego
      na razie zakończą się fiaskiem,
      - ślini się, liże, gryzie, co pooadnie niemalże, zatrzymał się na
      rozwoju najwyżej 10-miesięcznego dziecka.

      I co Ty na to? Nadal uważasz, że Twoje dziecko jest opóźnione w
      rozwoju i masz rację, że ogarnia Cię bezsilność? Jak myślisz, a jak
      powinna się czuć moja siostra, która jeździ na wizyty do psychologa,
      do lekarzy, dzień w dzień z uporem maniaka wykonuje ćwiczenia z
      Małym i ma takie efekty?

      • a_m_k Re: Nie mam siły 31.10.08, 14:15
        Witam szanowne Panie i mam jedno zasadnicze pytanie: czemu to tak
        linczujecie biedną dziewczynę czy to jej wina że ma dziecko które
        jest wysokofunkcjonujące a nie głęboko autystyczne. Ja rozumiem, że
        to co dla was jest sukcesem dla niej nie jest bo jej dziecko już
        pewnien poziom osiągneło. Myślałam że to forum jest dla osób
        tolerancyjnych rozumiejących inne osoby mające dzieci z tą samą
        chorobą a tu takie zachowania szkoda.
        A odpowiadając autorce wątku powiem tak doskonale Cię rozumiem mam
        czasem też takie dni kiedy mi ręce opadają ale staram się myśleć w
        taki sposób że i tak dużo osiągneliśmy a choroba syna to może jakiś
        dar bo naprawdę nasze dzieci są niezwykłe niezależnie od tego jak
        funkcjonują, kiedyś się zastanawiałam czy gdybym mogła zamienić
        swoje dziecko na zdrowe to czy bym chciała i odpowiedziałam sobie
        nie nie chciałabym ponieważ pomimo swojej choroby mój syn jest
        najfajniejszym dzieckiem na świecie (dla mnie oczywiście:))))a jeśli
        chodzi o chorobę po prostu trzeba walczyć każdego dnia mozolnie i z
        trudem ale walczyć bo jeśli nie my to kto pomoże naszym dzieciom?
        Pozdrawiam ciepło._
        • reteczu Re: Nie mam siły 31.10.08, 14:27
          Bronisz autorki postu. OK. Ale czy naprawdę uważasz, że jej dziecko
          ma jakieś opóźnienia w rozwoju, skoro tyle w tym wieku potrafi?
        • anetalewan Re: Nie mam siły 23.11.08, 00:46
          A ja odpowiem do zupełnie innej strony. Ja nie mam dziecka z
          autyzmem ani ZA, choć moja córka ma zupełnie inne problemy
          rozwojowe, ale nie o tym tutaj mowa. Na codzien jednak spotykam się
          z rodzicami dzieci zarówno z autyzmem jaki z ZA a także innymi
          zaburzeniami rozwoju nie ze spektrum autyzmu. pracuję zarówno z
          dziećmi z autyzmem i ZA i ich rodzinami. Każde dziecko, z którym
          pracuję jest zupełnie inne, na swój sposób niepowtarzalne, pomimo
          tego, że dzieci, które do mnie przychodzą w większości mają podobną
          diagnozę. Jedno mówi świetnie i liczy, drugie nie jest w stanie
          wypowiedzieć w ogóle słowa, ale wierzcie mi - każda z tych rodzin ma
          SWÓJ WŁASNY PROBLEM. Dla każdej z tych rodzin, czym innym jest
          trudna sytuacja - dla jednej to, że dziecko nie potrafi się bawić,
          nie nawiązuje kontaktów, a także to, że zamiast rozmawiać z ludźmi
          cały czas dodaje i mnoży liczby, bądź mówi tylko o dinozauracha, a
          dla drugiej rodziny tym problem będzie to, że ich dziecko nie
          potrafi powiedzieć, że chce jeść. Patrząc z boku można powiedzieć,
          że obie te rodziny nie są w stanie się ze sobą porozumieć i widząc
          wychodzące dziecko z gabinetu, które mówi pewnie sobie myślą: "też
          bym tak chciał", albo "po co oni tu przychodzą"? Ale wierzcie mi, w
          grunie rzeczy zarówno jedni jak i drudzy mają podobny problem - NIE
          JEST TAK JAK POWINNO BYĆ. Zarówno jedna jak i druga rodzina walczy o
          swoje dziecko, ale na zupełnie innym poziomie i dla jednej z rodzin
          brak sił pojawi się, przy krzykach, płaczu i autoagresji u dziecka a
          u drugiej rodziny przy monotonnym mówieniu o dinozaurach i
          bezskutecznym przekierowaniu rozmowy na inny tok. Zarówno jedna jak
          i druga rodzina tak naprawdę nie wie, co oznacza problem drugiej
          rodziny, jednak ma pewnien określony poziom zasobu sił i wytrwałości
          w dążeniu do celu i walki o zdrowie włąsnego dziecka i ten zakres
          może kończyć się w różnym momencie.
          Rozumiem Wasze oburzenie, że ktoś narzeka, że dziecko "tylko" nie
          podejmuje interakcji z rówieśnikami, mając zdecydowanie większy
          problem z własnym dzieckiem, które nie mówi. Myślę jednak, że na tym
          właśnie polega problem całościowych zaburzeń rozwoju, że dzieci, o
          których tutaj na forum rozmawiamy rozwijają się bardzo różnie.
          Uważam, że nie powinno się atakować więc osób, które mają "mniejszy
          problem ode mnie", ponieważ to do niczego nie prowadzi, włącza tylko
          mechanizm obronny i chwilami agresję. Wiadomym jest, że pojawia się
          zazdrość, że "ktoś ma lepiej ode mnie" (tak naprawdę takie myślenie
          u każdego z nas pojawia się w wielu życiowych sytuacjach), ale
          pomyślcie sobie o tym, że ktoś innny mógłby zaatakować w ten sposób
          Was, bo ma jeszcze większy problem od Was, bo chciałby, aby ich
          dziecko chodziło, a tego nie robi, chciałby, aby widziało, a nie
          widzi, chciałby, aby słyszało, a nie słyszy, chciałby aby reagowało
          na jakiekolwiek bodźce z otoczenia, a leży całe swoje życie w łóżku.
          Tak więc myślę, że nie tędy droga. W każdej rodzinie na tym forum
          jest jakiś problem i to powinniśmy uważam uszanować, wtedy tak
          naprawdę jesteśmy w stanie obiektywnie spojrzeć na siebie i innych.
          Zadję sobie sprawę, że trudno mówić o pozytywnych emocjach w
          trudnych codziennych sprawach, codziennej terapii i w poszukiwaniu
          odpowiedzi na pytanie "Dlaczego ja i moje dziecko", ale dodatkowe
          negatywne emocje wynikające z takich własnie sytuacji, nie pomogą
          ani mi samemu, ani mojemu dziecku. A odrobina pozytywnych emocji na
          pewno doda sił na kolejne niełatwe dni. Przepraszam, że taki wywód
          długi zrobiłam. Ja bardzo rozumiem rodziców, Was wszystkie drogie
          mamy, ale tak sobie myślę, jesteśmy tutaj po to, aby wspierać,
          niezależnie od tego jaki jest subiektywnie oceniany problem drugiej
          osoby...
          • mruwa9 ladnie napisalas 23.11.08, 01:02
            ale wracajac do glownego watku i zupelnie abstrahujac od wlasnych
            doswiadczen dyskutantow, trudno pojac, na podstawie podanych tu
            informacji autorki watku, czego ona wlasciwie chce i oczekuje? Mozna
            przyjac, ze podany tu obraz jest mocno niekompletny, ale na
            podstawie tego, co iza_js napisala, to zaburzenia ze spektrum
            autyzmu zostaly wykluczone, a niespelna dwuipollatek skladajacy
            zdania, zdolny do samoobslugi i bezpieluchowy, znajacy literki i
            recytujacy wierszyki, jakos nie pasuje do diagnozy "calosciowe
            zaburzenia rozwoju", bo ten opis raczej swiadczy o co najmniej
            prawidlowym, jak nie bardzo dobrym rozwoju dziecka w tym wieku.
            Tylko pytam: czego Iza jeszcze chce od swojego dziecka? Na czym
            polega problem, bo wedlug opisu zadnego problemu dziecko nie ma , a
            moze wlanie najwiekszy problem dziecko ma z przewrazliwiona matka?
            • anetalewan Re: ladnie napisalas 23.11.08, 11:25
              Być może tak jest,jak piszesz. Być może nie znamy wszystkich
              szczegółów funkcjonowania dziecka, a być może rzeczywiście problem
              jest wyolbrzymiony, być może mama potrzebuje pomocy i to jej
              powinniśmy tutaj pomóc? Ale myślę, że na spokojnie można to
              wyjaśnić...
    • agnjan Re: Nie mam siły 31.10.08, 14:59
      Ojej, bardzo gratuluję synkowi! A jakie ma problemy? W czym
      odstaje od innych dzieci? Czy te umiejętności to te tzw. "wyspowe"
      genialności?

      Nasz Szymek z ZA skończył 5 lat i niestety do 10 liczyć sam z siebie
      nie potrafi, bardzo dużo ćwiczymy, ale często zapomina o "7".
      Pieluchy udało się ostatecznie odstawić dopiero rok temu, wierszyki
      rzadko, chyba że jak włączony "magnetofon" - nagle, bez związku z
      sytuacją...

      Najgorsza natomiast jest ta nadwrażliwość słuchowa i "dziwne" -
      "niegrzeczne" zachowania w przedszkolu, czy gdzieś poza domem - w
      domu potrafimy na nie reagować...
      • a_m_k Re: Nie mam siły 31.10.08, 18:13
        Tak bronię autorki wątku bo sama mam dziecko które tak właśnie się
        rozwijało z tego co wiem dzieci z Za często są ponadprzeciętne w
        pewnych dziedzinach słabe zaś w kontaktach międzyludzkich, pisaniu,
        koordynacji ruchowej tak w dużym uproszczeniu.Mój syn ma 4 lata 10
        mies. zna cyfry do liczb tysięcznych, uczy się czytać, zna wszystkie
        stacje metra, przystanki autobusowe na trasach którymi jeździmy, dni
        tygodnia, kolory itp jak widać rozwija się w tych dziedzinach ponad
        wiek za to nie potrafi do tej pory opowiedzieć co robił w
        przedszkolu, z dziećmi nie potrafi nawiązywać kontaktu choć bardzo
        się stara, rysowanie ma na poziomie bazgroty itp. Na tym polega ZA
        nasze dzieci mają i duże plusy i ogromne minusy dlatego bronię
        autorki wątku i nie podobaja mi się zgryźliwe odpowiedzi niektórych
        z Was pod jej adresem, to tak jak byście chciały powiedzieć kobieto
        lecz się przecież twoje dziecko nie ma żadnych problemów
        wyolbrzymiasz my to dopiero mamy ciężko!!!!
        • reteczu Re: Nie mam siły 01.11.08, 19:03
          a_m_k napisała:

          > Tak bronię autorki wątku bo sama mam dziecko które tak właśnie się
          > rozwijało z tego co wiem dzieci z Za często są ponadprzeciętne w
          > pewnych dziedzinach słabe zaś w kontaktach międzyludzkich,
          pisaniu,
          > koordynacji ruchowej tak w dużym uproszczeniu.

          Faktycznie, masz rację. Rzeczywiście tak jest. I w związku z tym
          cofam to, co nieco wcześniej w emocjach napisałam.


          to tak jak byście chciały powiedzieć kobieto
          > lecz się przecież twoje dziecko nie ma żadnych problemów
          > wyolbrzymiasz

          Zaufaj mi, w pierwszym momencie tak to odebrałam. Autorka wątku
          wydała mi się przewrażliwioną mamą na punkcie swojego, świetnie
          rozwijającego się dziecka. Dopiero Twój post uświadomił mi, jak
          bardzo się myliłam. Przepraszam.

          • mruwa9 pogadalam z wyszukiwarka 02.11.08, 10:01
            i dowiedzialam sie, ze zaburzenia ze spektrum autyzmu zostaly u
            dziecka Izy_js wykluczone. A jakos opis szybkiego uczenia sie i
            przyswajania nowosci oraz samoobslugi przez dziecko izy_js nijak mi
            nie pasuje do diagnozy "calosciowe zaburzenia rozwoju", bardziej mi
            pasuje do diagnozy "zespol Munhausena" u matki...
            • katerina8 Re: nie mam siły 03.11.08, 10:16
              a_m_k, mój syn również ma ZA, więc rozumiem o czym piszesz.
              Natomiast nie pojmuję czego oczekuje iza_js, co to znaczy : "Niech
              mi ktoś powie, że będzie OK". A jak wg niej nie będzie OK, to już
              koniec świata?!!!
              Nie można załamywać rąk, widząc aż tak duże postępy u 2,4 l.
              dziecka. Dlatego jestem w stanie zrozumieć moje przedmówczynie.
    • iza_js Re: Nie mam siły 21.11.08, 00:03
      No cóż moje drogie, wspierające się na wzajem mamy. Czas na moją
      odpowiedź. Może nie mam siły, bo od momentu urodzenia się mojego
      dziecka przeszłam z nim wszystkie możliwe badania. Podejrzenia
      wszystkich możliwych chorób, z porażeniem mózgowym włącznie. Synek
      jest po wylewie okołoporodowym, rozwijał się źle. Na jaką kontrolę
      bym nie poszła to zawsze źle. Po wylewie i dignozie rzekomego
      porażenia mózgowego, nadeszła kolej na jakieś historie z NF1 -
      nerwiakowłókniaki, super sprawa - w większości przypadków nie
      złośliwieją! A potem "jakieś" zaburzenia rozwoju. Może po prostu mam
      dosyć kolejnych historii w życiu mojego syna. A zespół Munchausena -
      płakałabym ze szczęścia gdyby tak właśnie było i może powinnam
      modlić się o to każdego dnia. Niestety byłam jedyną osobą w całej
      mojej rodzinie, która uważała, że synek jest o.k.- aż do dnia
      diagnozy. Sorry, że ośmielam się narzekać na los mojego dziecka, ale
      dla każdego jego problem jest największy i to się nigdy na tym
      świecie nie zmieni. Założyłam, że jak ktoś umie obsługiwać komputer,
      to ma chociaż jako taki iloraz inteligencji i jeśli dziecko jest
      zdiagnozowane tak a nie inaczej to nie muszę już opisywać co z nim
      nie tak. Bo te dzieci są w dużej mierze o siebie podobne, skoro jest
      to forum dla rodziców dzieci z lekkim autyzmem lub ZA. Przykro mi,
      że mam żal do losu, że tak właśnie pokierował naszym życiem. Pewnie,
      że cieszę się, że nie jest gorzej. Tylko u Was też mogło być gorzej,
      nie zapominajcie o tym. I czy to oznacza, że tym samym nie macie
      prawa do tego, żeby raz na jakiś czas ręce Wam opadały ze zmęczenia
      i strachu o jutro dla Waszych dzieci?
      • marychna31 Izo_js 29.11.08, 17:07
        > No cóż moje drogie, wspierające się na wzajem mamy.

        Szukasz wsparcia i empatii? Wpierw okaż je sama. To, co napisałas w
        pierwszym poście, powiedziane w gronie rodziców zdrowych dzieci
        byłoby jak najbardziej ok. W gronie rodziców chorych dzieci
        napisanie tekstu: "mimo wielu sukcesów, wiele w rozwoju mojego
        dziecka wziąż mnie martwi i niepokoi" też spotkało by się wyłącznie
        z pozytywnym odzewem a przecież i tak oddałoby sens twojej
        wypowiedzi.

        Natomiast napisanie tego co napisałaś, w takiej formie, w jakiej to
        zawarłaś, w takim miejscu, w jakim umieściłaś ten post, to zwyczajny
        nietakt i grubiaństwo.
        Dotknęłaś, a może i zraniłas wiele osób i tak bardzo skrzywdzonych
        przez los. NIe wiem, czego tu mozna nie rozumieć.

        > Założyłam, że jak ktoś umie obsługiwać komputer,
        > to ma chociaż jako taki iloraz inteligencji

        Zamiast głupio się bronić, napadając na forumowiczki poraz kolejny
        powiedz poprostu: "przepraszam".
        • ankaiw Re: Izo_js 30.11.08, 16:35
          marychno31 nie każdy jest Mickiewiczem, by tu pisać pięknie, wyraziście i tak,
          by zaspokoić potrzeby estetyczne wypowiedzi innych. Ja akurat zrozumiałam to, co
          chciała napisać iza.is. Właściwie nie bardzo rozumiem dlaczego aż tak została
          zaatakowana? Gdyby jej dziecko było zdrowe, to pewnie by nie była na tym forum i
          nie pisałaby tu. Każdy miewa lepsze i gorze dni. Może akurat miała jeden z tych
          gorszych i potrzebowała się wygadać? Zresztą w drugim poście napisała już więcej
          o swoim dziecku. Po co więc dalej prowadzić atak?
          W gronie rodziców chorych dzieci
          > napisanie tekstu: "mimo wielu sukcesów, wiele w rozwoju mojego
          > dziecka wziąż mnie martwi i niepokoi" też spotkało by się wyłącznie
          > z pozytywnym odzewem a przecież i tak oddałoby sens twojej
          > wypowiedzi.
          a dlaczego nie może pisać tak, jak czuje, po prostu?
          może zamiast poprawiania i wytykania lepiej zapytać co jest nie tak i czy może
          już jest lepiej?

          Ja tez mam dziecko, które jedni określają mianem zdrowego, inni twierdzą, że to
          autyzm, a jeszcze inni podejrzewają, że z czasem wykluje się z tego coś innego.
          Mój syn robi postępy i to bardzo duże w ostatnim czasie, ale zawsze znajdzie się
          taki dzień, że płaczę, chcąc by był zupełnie zdrowy i zaradny. Proces akceptacji
          jakiejkolwiek choroby jest bardzo długi i też przechodzi się różne etapy tegoż.
          Myślę, że sama o tym dobrze wiesz.
          • marychna31 Re: Izo_js 30.11.08, 21:44
            > marychno31 nie każdy jest Mickiewiczem, by tu pisać pięknie,
            >wyraziście i tak,
            > by zaspokoić potrzeby estetyczne wypowiedzi innych.

            To nie jest kwestia wyrafinowanego stylu i słownictwa ale liczenia
            się z uczuciami innych.


            > Każdy miewa lepsze i gorze dni. Może akurat miała jeden z tych
            > gorszych i potrzebowała się wygadać?
            A nie przyszło ci do głowy, że nie tylko iza_js ma prawo mieć gorszy
            dzień i potrzebuje się wygadać? Czemu więc zabraniasz dziewczynom
            wypowiadać się w tym watku i na dokładkę opisywać im to co czują?
            Tylko iza_js ma do tego prawo?

            > Po co więc dalej prowadzić atak?
            spytaj izy_js po co te chamskie uwagi o rzekomym braku inteligencji
            u forumowiczek.

            > a dlaczego nie może pisać tak, jak czuje, po prostu?
            > może zamiast poprawiania i wytykania lepiej zapytać co jest nie
            >tak i czy może
            > już jest lepiej?

            A czemu ja mam pisać tak jak ty uważasz za stosowne a nie tak jak ja
            czuję? A może ty mnie spytasz czy z moim dzieckiem jest już lepiej?

            > taki dzień, że płaczę, chcąc by był zupełnie zdrowy i zaradny.
            >Proces akceptacji
            > jakiejkolwiek choroby jest bardzo długi i też przechodzi się różne
            >etapy tegoż.
            > Myślę, że sama o tym dobrze wiesz.
            Wiem ale nie widze związku z tematem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka