Dodaj do ulubionych

Jak sobie radzicie .... ???

08.08.09, 18:00
Zawsze myślałam , że jestem silna , że ze wszystkim sobie poradze.
Po porodzie dopadła mnie chwila załamania... Myslałam, że nigdy nie
pogodzę sie z tym, że mój pierwszy, upragniony, wyczekany synek jest
niepełnosprawny. Minął pierwszy szok, emocje opadły i kocham go
najmocniej na świecie. Nigdy nie przyszło mi nawet do głowy, że
będzie nam tak ciężko z .... otaczającymi nas ludżmi. Synek ma
wady , które są " widoczne". Przy każdym naszym wyjściu do sklepu,
czy na spacer czuję "te" spojrzenia i poprostu robi mi się gorąco. A
jak jeszcze dojdą pytania czemu ma mniejsze oczko, dlaczego jest
taki malutki, dlaczego jeszcze nie siedzi itd. to mam dość
wszystkiego. Ostatnio jak usłyszałam jak sąsiadka teściowej mówiła
do drugiej "ta to taka modląca do kościoła co tydzień lata a ma
wnuka kalekę" to myślałam że mi serce pęknie.

Dziewczyny doradźcie jak radzicie sobie z takimi ludżmi, z tą "złą"
stroną tego świata? Komentować, tłumaczyć, nie zwracać uwagi?
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Jak sobie radzicie .... ??? 09.08.09, 19:38
      Normalnie sobie radzimy. Skupiamy sie na tym, na co mamy wplyw i
      przede wszystkim- na dzialaniu, zeby pomoc dziecku, sobie i calej
      rodzinie. Nie zamartwiamy sie bzdetami, bo to niczego nie wnosi w
      nasze zycie, nie rozwiazuje problemow ani nie uczyni dziecka
      zdrowszym czy sprawniejszym. Inna sprawa, ze mamy znajomych,
      rodziny na poziomie i takich tekstow po prostu nie znamy. A moze
      tylko nie slyszymy, bo splywaja po nas jak woda po kaczce? W kazdym
      razie nie mam czasu na sluchanie czy zamartwianie sie glupimi
      tekstami, za duzo jest wazniejszych spraw do zrobienia.
      • zielonatosia Re: Jak sobie radzicie .... ??? 09.08.09, 23:07
        no cóż mruwa dziewczyna zapytała, podzieliła się swoimi odczuciami a ty.. w
        oględny sposób zmieszałaś ją z błotem, sugerując, że nie ma rodziny znajomych na
        poziomie. Jakoś przykre to i wcale nie pomocne.
        Elfik nauczyć się mówić obcym, ciekawskim i wścibskim ludziom, że twoje dziecko
        jest chore to sztuka. Mi osobiście zajęło to trochę czasu. Grunt to się pogodzić
        z tym, że niestety spotykamy takich ludzi wszędzie, w sklepie czy na ulicy, są
        naszymi sąsiadami, znajomymi, znajomych. Rada uodpornić się, mówić zwięźle i
        rzeczowo, ale ucinać, gdy rozmowa stanie się nieprzyjemna. Na głupie gapiostwo
        nie zwracać uwagi.
        Z doświadczenia wiem, że jak bardziej dociekliwe są babcie i 3-4-latki:)
        Tłumaczę tym młodszym:)
        P.S. Zajrzyj do nas czasem i skrobnij coś o małym , jak sobie radzicie.
        • elfik100 Re: Jak sobie radzicie .... ??? 10.08.09, 13:43
          Wokół nas rzeczywiście są różni znajomi, ci dalsi i ci bliscy,
          sąsiedzi i ci z którymi wymieniamy tylko "dzień dobry", ale nie mi
          oceniać czy są oni na poziomie. Mruwa ma racje że złe słowa powinny
          po mnie poprostu spływać, ale tak jak napisała zielonatosia muszę
          się nauczyć mówić o chorobie swojego dziecka. Czasami stoję jak
          wryta i słowa stoją mi w gardle...

          Przed nami teraz ciężkie chwile, bo 31.08 będziemy mieli operacje
          serduszka. Odezwę się po powrocie.
          Pozdrawiam!
          Iwona

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka