elfik100
08.08.09, 18:00
Zawsze myślałam , że jestem silna , że ze wszystkim sobie poradze.
Po porodzie dopadła mnie chwila załamania... Myslałam, że nigdy nie
pogodzę sie z tym, że mój pierwszy, upragniony, wyczekany synek jest
niepełnosprawny. Minął pierwszy szok, emocje opadły i kocham go
najmocniej na świecie. Nigdy nie przyszło mi nawet do głowy, że
będzie nam tak ciężko z .... otaczającymi nas ludżmi. Synek ma
wady , które są " widoczne". Przy każdym naszym wyjściu do sklepu,
czy na spacer czuję "te" spojrzenia i poprostu robi mi się gorąco. A
jak jeszcze dojdą pytania czemu ma mniejsze oczko, dlaczego jest
taki malutki, dlaczego jeszcze nie siedzi itd. to mam dość
wszystkiego. Ostatnio jak usłyszałam jak sąsiadka teściowej mówiła
do drugiej "ta to taka modląca do kościoła co tydzień lata a ma
wnuka kalekę" to myślałam że mi serce pęknie.
Dziewczyny doradźcie jak radzicie sobie z takimi ludżmi, z tą "złą"
stroną tego świata? Komentować, tłumaczyć, nie zwracać uwagi?