uhuhu
18.09.03, 09:37
W wątku o turnieju kompozycji krzyżówki dyskusja zeszła na temat zwycięstw za
wszelką cenę, handicapów, pomagania sobie na turniejach, ściągania,
oszukiwania rywali. Aż czuć zapach teorii spiskowych, które gotują się tu i
ówdzie.
Jeżdżę na turnieje szaradziarskie od czterech lat. Dla mnie szaradziarstwo to
przede wszystkim ZABAWA. Zabawa w najlepszym tego słowa znaczeniu. Zabawa,
przy której mogę się oderwać od codziennej pracy, pojechać na turniej,
POBAWIĆ SIĘ, porozmawiać, pośmiać, wrócić.
Nie zauważyłem do tej pory na turniejach JAKICHKOLWIEK oszustw, przekrętów,
dwuznaczności, nie wiem czego jeszcze złego. Czy ktoś rzeczywiście
pokolorował sobie kiedykolwiek słownik na kompozycji, żeby mieć przewagę
(???) nad rywalami? Każdy, kto choć raz pojechał na taki turniej, wie, że
takie coś to ŻADNA PRZEWAGA. ŻADNA. Wygra ten, kto potrafi znakomicie układać
krzyżówki. Podobnie na turnieju dla rozwiązujących. Powiedzcie, PO CO
oszukiwać? Dla sławy, chwały? Czy ucieszy kogokolwiek zwycięstwo w turnieju
ze świadomością, że ściągnął od kolegi zadanie za 3 punkty, dzięki czemu
pokonał wicemistrza o punkt? Żeby jeszcze walka była o wspaniałe nagrody,
telewizory, samochody, Bóg wie co jeszcze... A na turnieju walczy się o
fajną książkę, o pucharek pamiątkowy za 50 zł, jakiś albumik albo
czapeczkę "Rozrywki". Po co tu oszukiwać?? Warto?? Lepsza nagroda??
A mnie najbardziej cieszy satysfakcja z zajętego miejsca i z tego, że się
wywalczyło to miejsce SAMEMU.
Może to i głupi idealizm, co piszę powyżej. Ale ja nigdy nie przestanę
traktować szaradziarstwa jako zabawy i wspaniałej rozrywki. Krętactw i
brzydkich pomówień mamy aż w nadmiarze w życiu codziennym, a szaradziarstwo
to dla mnie ucieczka od takiej codzienności; codzienności, która często mnie
mierzi i dołuje. Ucieczki do grona wspaniałych ludzi, świata, w którym na
pierwszym miejscu nie są żadne pieniądze, blichtr, materializm czy
nieżyczliwość, ale wspólne zainteresowania, zamiłowanie do książek i wiedzy,
uśmiech i zabawa. A inni będą robić "wartościujące" alfabety, dopatrywać się
przekrętów na zawodach (ach, nieraz usłyszałem niechcący takie opinie
niektórych turniejowiczów jak "ech, tyle punktów zdobył, na pewno dogadał się
z autorami zadań"). Nic na to nie poradzimy, bo jak ktoś będzie wietrzył
wszędzie spisek i kanty, to nie ma na niego mocnych. Mój szaradziarski świat
jest wolny od tychże i najmocniej wierzę, że taki pozostanie.
Napiszcie, co o tym myślicie.