jw1969
10.10.03, 09:14
W wielu zadaniach szaradziarskich pojawia się podział tekstu na sylaby. I
jeżeli w tym tekscie pojawia się słówko "w" czy "z" (ewentualnie jeszcze "k",
jak w wyrażeniu "k sobie"), to jest ono wydzielane jako odrębna sylaba. Tak
jest w szaradach klasycznych, kastaliach, ariadach, palindromach i anagramach
sylabowych, w cegiełkach wreszcie. Od dawna budzi to mój niepokój, jako
zjawisko sprzeczne z moją intuicją językową. A mówi ona, że żeby cząstka była
sylabą, musi mieć w sobie samogłoskę. Dla przykładu, tytuł "Kobieta w
kapeluszu" w szardzie zostanie podzielony tak: KO-BIE-TA-W-KA-PE-LU-SZU, a ja
wolałbym tak: KO-BIE-TA-WKA-PE-LU-SZU. Czy moja intuicja jest błędna, czy to
szaradziści się kiedyś umówili, że dla wygody tak będziemy to traktować?
Na koniec propozycja palindromu sylabowego (sensu w nim za wiele nie ma,
chodzi o ilustrację problemu) z właściwym - moim zdaniem - podziałem na
sylaby - za to z konieczności brak jednej kreski oddzielającej wyrazy:
Czy Pan będzie dlań łaskawy,
jeśli grzech swój __ __ /__ __ ?