Można i tak

11.06.04, 15:47
Przy Chmielnej we Włocławku zawalił się strop
Pozostał gruz
Czteroosobowa rodzina mieszkająca w budynku przy ulicy Chmielnej 11 we
Włocławku jest bez dachu nad głową. Wczoraj zawalił się strop. Na szczęście
nikt nie ucierpiał, matka z trójką dzieci uciekła w ostatniej chwili.
- Po budynku pozostał jedynie gruz, nie nadaje się on do zamieszkania - mówi
Dariusz Politowski, rzecznik prasowy włocławskiej straży pożarnej. -
Mieszkanie było bardzo zaniedbane, widać, że od lat nie przeprowadzano tu
remontu.
Kamienica przy ulicy Chmielnej oraz oficyna, w której doszło do wypadku,
należy do trzech właścicieli. Ci mieszkają w Warszawie i Szczecinie, od lat
nie interesują się budynkiem. Jak wynika z relacji mieszkańców, właściciele
nie pobierali czynszu, w zamian jednak oczekiwali od lokatorów dbałości o
mieszkania.
Na remonty nie stać jednak było matki samotnie wychowującej trójkę dzieci. W
oficynie mieszkała od 13 lat. W tym roku złożyła podanie do Urzędu Miasta o
przyznanie jej mieszkania zastępczego. Po wypadku nie pozostała bez pomocy.
- W związku z zaistniałą sytuacją rodzina jeszcze tego samego dnia otrzymała
klucze do mieszkania przy ulicy Łęgskiej 28 - mówi Józef Mazierski,
wiceprezydent Włocławka.
ANNA RYDZYŃSKA


Paskudny kamienicznik - nie dośc że nie bral czynszu to jeszcz nie remontował
ale dzieki temu ludzie mają nowe wyremontoane mieszkania od gminy!!1 tylko
feler teraz mają płcić a to z pewnościa im sie nie spodoba

    • krotki Ale- Można i tak 05.07.04, 08:21
      Kronika krakowska 05-07-2004

      Skasowany program


      Teraz można uzyskać maksymalnie 250 zł, czyli o 100 zł mniej niż jeszcze kilka
      tygodni temu; ponadto nie wszyscy spełnią "ogólne kryteria pomocy", czyli
      niektórzy mogą nic nie dostać



      Do maja miesięcznie z pomocy korzystało ok. 2 tysiące rodzin; w maju pieniądze
      dostało niespełna 800
      Fot. Piotr Kędzierski



      - Nie ma już obecnie podstaw do stosowania przepisów uchwały Rady Miasta
      Krakowa dotyczących pomocy mieszkaniowej (dofinansowanie do opłat). Jeśli gmina
      będzie chciała wrócić do takiego programu - musi zostać przyjęta nowa uchwała.
      Przygotowywany jest właśnie stosowny projekt, ale czy taka pomoc jest
      potrzebna - zdecydują radni - mówi Jacek Kowalczyk, wicedyrektor Miejskiego
      Ośrodka Pomocy Społecznej. - Tych, którzy korzystali z tej formy pomocy,
      staramy się na razie wesprzeć w inny sposób, choć - oczywiście - przyznawane
      obecnie kwoty są niższe niż otrzymywali oni dotychczas. Zmiany dotknęły około 2
      tysiące rodzin.

      W maju weszła w życie Ustawa o pomocy społecznej, a w wyniku tego utraciły moc
      obwiązujące akty prawa miejscowego, wydane w oparciu o dotychczas obowiązujące
      przepisy ustawy. Dotyczy to również uchwały Rady Miasta Krakowa z 12 lipca 2000
      r. w sprawie lokalnego programu pomocy społecznej w postaci dofinansowania do
      opłat mieszkaniowych - podała Marta Chechelska-Dziepak z MOPS. Od kilku tygodni
      gmina nie może ich więc wypłacać, a dla wielu rodzin była to spora pomoc.

      Ponieważ część osób, choć była w trudnej sytuacji finansowej, nie mogła ubiegać
      się o dodatki mieszkaniowe - z uwagi np. na zbyt duży metraż itp. (przepisy
      ustalone centralnie) - w Krakowie uruchomiono "Lokalny program pomocy
      społecznej w postaci dofinansowania do opłat mieszkaniowych", który przyjęła
      Rada Miasta. Uchwała przewidziała objęcie programem m.in.: najemców lokali
      mieszkalnych opłacających czynsz regulowany na podstawie Ustawy o najmie lokali
      mieszkalnych i dodatkach mieszkaniowych, członków spółdzielni mieszkaniowych,
      zamieszkujących na podstawie spółdzielczego prawa do lokalu mieszkalnego, osoby
      zamieszkujące we własnych lokalach i budynkach, osoby nie posiadające dokumentu
      potwierdzającego tytuł prawny do zajmowanego lokalu, gdy "z okoliczności sprawy
      wynika, że posiadają tytuł prawny" oraz osoby o niezaspokojonych potrzebach
      mieszkaniowych i niskich dochodach. Lokalny program pomocy społecznej
      realizowany był w formie zasiłków celowych na dofinansowanie opłat
      mieszkaniowych; przysługują one osobie, która m.in.: nie może otrzymać dodatku
      mieszkaniowego, ponieważ - nie spełnia ustawowych kryteriów dotyczących
      powierzchni mieszkania, a spełnia kryterium dochodowe albo - nie spełnia
      ustawowych kryteriów dochodowych, a spełnia powierzchniowe.

      Ta pomoc, przyjęta przez gminę Kraków, wynosiła do maja - w zależności od
      dochodów na osobę - do 350 zł miesięcznie. W ubiegłym miesiącu ten przepis
      lokalny przestał jednak obowiązywać (takie były opinie prawników), gdyż weszły
      w życie nowe zapisy Ustawy o pomocy społecznej. Nie zakazuje ona stosowania
      lokalnych programów pomocy, ale trzeba je uchwalać od nowa (choćby były takie
      same jak dotychczas); zgodnie z jej zapisami wygasły wszystkie decyzje wydane
      na podstawie dotychczas obowiązujących przepisów i straciły moc akty prawa
      miejscowego, w oparciu o które realizowano lokalne programy pomocy społecznej.
      W Krakowie takim programem był właśnie lokalny program pomocy społecznej w
      postaci dofinansowania do opłat mieszkaniowych.

      MOPS zdecydował więc, że - choć program został ustawowo "skasowany" - będzie
      się jednak starał pomóc osobom, które dotychczas były wspierane (do czasu
      ewentualnego przyjęcia nowych lokalnych uregulowań), jeśli - oczywiście -
      miasto uzna, że gminę na to stać. Teraz można jednak dostać maksymalnie 250 zł,
      czyli o 100 zł mniej niż jeszcze kilka tygodni wcześniej. Nadto nie wszyscy
      spełnią "ogólne kryteria pomocy", czyli niektórzy mogą nic nie dostać.

      Dotychczas, jeśli ktoś spełniał warunki przyjęte w programie - pomoc musiała
      zostać mu przyznana (chyba że gminie zabrakłoby pieniędzy). Ponieważ obecnie
      jest tylko możliwość wsparcia na "ogólnych zasadach pomocy społecznej" (a nie
      lokalnych rozwiązaniach, które już nie obowiązują) - zasiłek może, ale nie musi
      być przyznany, gdyż nie ma już takiego obowiązku. Ponadto przy ustalaniu
      zasiłku celowego trzeba brać pod uwagę kryterium dochodowe według ustalonych
      centralnie przepisów, a nadto stosować się do wyznaczonej maksymalnej jego
      wysokości.

      - Osoby, które dotychczas korzystały z pomocy w ramach lokalnego programu,
      uzyskują obecnie wsparcie w formie zasiłków celowych i zasiłków celowych
      specjalnych, w wymiarze jak najbardziej zbliżonym do dotychczasowego, w takim
      zakresie, jak jest to możliwe przy stosowaniu nowych przepisów - podaje Marta
      Chechelska-Dziepak. - Z tej pomocy w maju skorzystało 175 osób, które otrzymały
      w sumie niespełna 40 tysięcy zł (średnia wysokość świadczenia - 228 zł). Poza
      tym przyznajemy pomoc w formie zasiłków celowych na dofinansowanie opłat
      mieszkaniowych (gaz, energia elektryczna itp.). W maju tego rodzaju pomoc
      przekazano 619 osobom, a wydano na to 57729 zł; średnia wysokość tej pomocy
      wyniosła 93 zł.

      Miesięcznie z gminnego programu pomocy mieszkaniowej korzystało w Krakowie - do
      maja - ok. 2 tysiące rodzin. W wielu przypadkach różnica jest więc mocno
      odczuwalna. (J.ŚW)


      Pozdrawiam
      • oswn.poznan Re: Ale - Można i tak - nie tylko w Poznaniu. 09.08.04, 12:33
        2 x Głos Wielkopolski 09.08.2004r i komentarz:

        - - - - - -
        PROGRAM / Pomoc dla rodzin i dla seniorów Przydział z opieką

        Fot. - Magdalena Garstka
        Czas pokaże, czy opiekunki zastaną zastąpione przez rodziny, które zamieszkają
        ze starszą osobą. Na zdjęciu Maria Frankowska (z lewej) ze swoją podopieczną
        Heleną Bielecką.

        To jedyny taki program w Polsce. Obecnie trwają ostatnie spotkania i nanoszone
        są poprawki. Trwają też starania, by cały pomysł współfinansować także ze
        środków Unii Europejskiej. A wszystko po to, by poznańscy seniorzy poczuli się
        lepiej w mieście, w którym żyją od wielu lat. ,,Program pomocy osobom starszym
        w Poznaniu'' ma szansę być wprowadzony w życie jeszcze w tym roku.

        Jednym z elementów jest wprowadzenie tak zwanych umów za opiekę. Dotyczy to
        osób starszych i samotnie żyjących w dużych mieszkaniach komunalnych. Wiele
        starszych osób nie chce wyprowadzać się ze swych mieszkań, jednocześnie nie
        stać ich na utrzymanie 100-metrowego lokalu. Dlatego wprowadzenie do nich
        rodziny, która boryka się z problemami lokalowymi, nie jest tylko formą pomocy
        dla samotnych seniorów, ale także formą terapii ? wyjaśnia Aleksandra
        Konieczna, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej,
        która jest członkiem zespołu opracowującego nowy program.

        Oczywiście rodziny, które zostaną ,,przydzielone'' do samotnych osób, będą
        dokładnie sprawdzane, a najemcy, którzy ich przyjmą pod swój dach, muszą na to
        wyrazić zgodę. To zdaniem urzędników, może w pewien sposób pomóc dużym
        rodzinom znaleźć własne mieszkanie.

        Nie mamy jeszcze opracowanych procedur, według których będziemy dokonywać
        weryfikacji ? mówi Włodzimierz Kałek, przewodniczący Zespołu Roboczego do
        spraw Programu Pomocy Osobom Starszym w Poznaniu. ? Na razie stworzyliśmy
        ogólny projekt, cały czas pracujemy nad szczegółowymi rozwiązaniami.

        Program ma być realizowany do 2007 roku. Niewykluczone jednak, że niektóre
        rozwiązania zostaną wcielone w życie na stałe. Projekt proponuje również
        stworzenie możliwości zamieszkania osób starszych w mieszkaniach wybudowanych
        przez TBS. Na realizację tego punktu miasto przeznaczyło już 400.000 złotych.

        Osoby starsze otrzymałyby swoje mieszkania w jednym bloku, czy klatce
        schodowej ? mówi W. Kałek. ? Miałyby zapewnioną tam opiekę pielęgniarki,
        dostęp do lekarzy. Byłyby pod stałą ochroną, jednocześnie mogłyby same
        prowadzić swoje gospodarstwa domowe.

        Trzecim rozwiązaniem spraw socjalno-bytowych jest zapewnienie stałej lub
        czasowej opieki osobom starszym w dużym lokalu komunalnym, w którym oprócz
        kilku seniorów mieszkałaby jedna rodzina sprawująca nad nimi opiekę.

        Program został pozytywnie przyjęty przez prezydenta miasta ? mówi Paulina
        Piątek z Biura Prasowego Urzędu Miasta. ? Wymagał tylko nieznacznych poprawek
        dotyczących spraw finansowych.

        Marta Ciemnoczołowska Katarzyna Wozińska


        - - - - - - -
        Oraz jeszcze drugi artykuł z Głosu Wielkopolskiego

        CZYNSZE / Na wolnym rynku Z umową 5,31 zł

        Czynsz w mieszkaniach komunalnych, które mają powierzchnie powyżej 80 metrów
        kwadratowych może wzrosnąć do 150 procent zaalarmowali nasi mieszkańcy, którzy
        dotarli do treści uchwały uwzględniającej podwyżki w lokalach należących do
        miasta. ? Dlaczego w ten sposób dyskryminuje się osoby, które mają większe
        mieszkania. Dla pozostałych najemców czynsz ma wzrosnąć o kilka procent ?
        mówili oburzeni lokatorzy. Jak się okazuje to tylko część prawdy. Owszem w
        lokalach powyżej 80 mkw. będą większe podwyżki, ale tylko gdy dany lokal
        zostanie wynajęty przez miasto na wolnym rynku. Dla osób posiadających umowę
        najmu będzie obowiązywała ta sama, większa stawka, która maksymalnie wyniesie
        5,31 złotych. Nadal po podwyżkach, które będą obowiązywać najprawdopodobniej
        od 1 listopada, zostaną uwzględnione 13-procentowe obniżki ze względu na brak
        centralnego ogrzewania, czy tak zwanego naturalnego oświetlenia. kim

        - - - - - - - -
        oba artykuły w Głosie Wielkopolskim ukazały się 09.sierpnia 2004r.

        Wnioski?

        Miasto Posnań nie mając małych mieszkań komunalnych dla emerytów, proponuje by
        dokwaterowani lokatorzy za bonifikatą odkupili te mieszkania komunalne.
        Podwyżka czynszów o 150% mieszkań dużych o pow. ponad 80m2, ma też doprowadzić
        do sprzedaży tych mieszkań. Po co płacić 3% w.o., skoro gmina może kasować
        jeszcze podatek od nieruchomości i wpłaty od wspólnoty mieszkaniowej.
        Wykwaterowani emeryci do "biedniejszych" TBS-ów (w Poznaniu jest chyba 6
        TBS-ów), z wsparciem miasta umożliwi też sprzedaż opuszczonych komunalnych
        mieszkań. Miasto zostanie z TBS-ami i nowo budowanymi lokalami socjalnymi,
        które kiedyś i tak sprzeda jak sprzedali np. we Francji.
        Pozostałe potrzeby mieszkań komunalnych, zamiennych, czy socjalnych za kilka
        lat gminy będą realizować poprzez ogłaszanie publicznych przetargów na wynajem
        przez gminy konkretnej ilości mieszkań, pod konkretne rodziny (ilość osób)
        umieszczone na gminnej liście oczekujących na mieszkanie komunalne. Gmina
        wybierając z ofert, najlepsze dla siebie oferty (powierzchnia - odpowiednia do
        minimalnych norm m2/osobę, standard, cena najmu) podpisze z wynajmującym umowę
        najmu na czas oznaczony, np 3-5 lat, z prawem podnajmu przez wskazanego przez
        gminę lokatora. Gmina płaci wynajmującemy czynsz wolny, wybrany z najtańszych
        ofert, lokator komunalny, zamienny, socjalny opłaca gminie czynsz
        reglamentowany określony uchwałą gminy na podstawie wieloletniego programu
        najmu w gminie (art. 21 ustawy o ochronie lokatorów (...) ).
        I tak to działa w krajach starej Unii Europejskiej, i zadziała też w Polsce
        unijnej, tylko trochę czasu potrzeba na zmianę świadomości Prezydentów,
        Burmistrzów, urzędników gminnych i lokatorów.
        W Poznaniu to już zadziałało. Z 2-4 lat temu była podjęta pilotażowa w Polsce
        uchwała o jednorazowym najmie lokali mieszkalnych z prawem podnajmu. Może
        znajdę Nr uchwały. Miasto Poznań płaciło ponad 10zł/m2 wynajmującemu, a
        lokator gminie ok. 4zł/m2.
        I tak w Poznaniu trochę rozładowali górkę na listach oczekujących na
        mieszkania.
        Gminy teraz mają problemy z 3-letnimi wypowiedzeniami?
        Proszę bardzo: Biuro Rady Miasta Poznania, tekst uchwały RMP w sprawie najmu
        lokali mieszkalnych z prawewm podnajmu i problem rozwiązany, ale trzeba chcieć
        trochę pogłówkować.

        I widzicie, można i tak, ale trzeba chcieć.
        Pozdrawiam
    • dora5 Re: Można i tak 17.09.04, 18:27
      Miasto wygrało w sądzie kamienicę przy ul. Powiśle

      Gmina Kraków wygrała proces o kamienicę przy ul. Powiśle. Sąd Okręgowy w
      Krakowie oddalił pozew spadkobierców dawnych właścicieli, którzy argumentowali,
      że w czasach PRL nie mogli dochodzić praw do majątku

      Sprawa toczyła się w apelacji, ponieważ sąd pierwszej instancji przyznał gminie
      budynek przez zasiedzenie. Od tego wyroku odwołał się syn przedwojennych
      właścicieli Mendel Weitz i inni spadkobiercy. Weitz wyjechał z Polski jeszcze
      przed wybuchem wojny. Jego rodzice przeżyli okupację i opuścili kraj w 1947 r.
      z powodów sytuacji politycznej w Polsce, w tym m.in. pogromu kieleckiego. W
      odwołaniu wskazano też, że Weitzowie przez lata komunizmu nie mogli do Polski
      wrócić, bo obawiali się represji.

      Jak podkreślił na wczorajszym posiedzeniu prawnik reprezentujący Mendela
      Weitza, jego rodzice nigdy nie pozbyli się polskiego obywatelstwa. Mieli
      wystawiony przez ONZ paszport nadający im status uchodźców. W apelacji
      podniesiono, że niepodejmowanie działań dla odzyskania nieruchomości nie
      wynikało z bezczynności dawnych właścicieli, ale z braku ochrony prawnej.

      Reprezentujący gminę radca prawny Ryszard Materny ripostował, że Weitzowie
      mieli możliwość ingerowania w to, co się działo z ich majątkiem. W 1947 r.
      przerwali bieg tzw. przemilczenia, co już w latach 90. spowodowało, że sąd
      odmówił przyznania miastu budynku przy Powiślu na podstawie powojennych
      dekretów o majątkach opuszczonych i poniemieckich. Zasądził go natomiast w
      pierwszej instancji na rzecz gminy poprzez zasiedzenie, uznając, że w latach
      1965-85 nastąpiło wejście Skarbu Państwa w samoistne posiadanie nieruchomości. -
      W tamtych latach prowadzone były postępowania w podobnych sprawach. W tej
      jednak nikt nie podjął czynności mogących przerwać zasiedzenie - podkreślił
      Materny.

      Sąd przyznał rację miastu, bo "składający apelację posłużyli się argumentami
      politycznymi, a nie prawnymi".



      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2289599.html

Pełna wersja