Dodaj do ulubionych

praca w polsce

29.03.06, 16:23
witam panstwa,
mam takie pytanie.w przyszlym roku koncze translatologie na uniwersytecie
wiedenskim, (jezyki-polski, niemiecki, angielski), oprocz tego studiuje takze
publicystyke i komunikacje spoleczna.po 5 latach w austrii chetnie wrocilabym
juz do polski.jak wygladaja moje szanse na polskim rynku pracy?dodam ze
zdecydowanie lepiej czuje sie w niemieckim niz w angielskim, ale to raczej
normalne w mojej sytuacjismile
pozdrawiam
verena

Obserwuj wątek
    • silvermane Re: praca w polsce 29.03.06, 16:38
      A co właściwie chcesz robić? Jeśl tłumaczyć, to jak i dla kogo?

      • verena2891 Re: praca w polsce 29.03.06, 17:22
        no coz jestem otwarta na rozne propozycjesmilena poczatek napewno tlumaczenia
        pisemne.na studiach ucze sie wszystkich mozliwych rodzajow tlumaczen , jednak
        mysle , ze zeby tlumaczyc konsekutywnie czy symultanicznie bede potrzebowala
        jeszcze troche praktyki, bo to juz wyzsza szkola jazdysmilenie mowie tu o
        konsekutywnym tlumaczeniu roznych wycieczek po zakladach i takich tam, ale
        np.konferencje, wystawy i takie juz powazniejsze sprawy, ktore nie tyle
        wymagaja bardzo dobrej znajomosci jezyka co naprawde ogromnej wiedzy
        merytorycznej.tak wlasciwie to nie mam konkretnego planu na to co chce robic,
        wiem natomiast , ze chcialabym zeby bylo to zwiazane z jezykiem
        niemieckim.pytanie tylko czy nasz rynek nie nasycil sie juz pod tym wzgledem?w
        zwiazku z moim drugim kierunkiem chetnie zaczepilabym sie gdzies w jakiejs
        gazecie, agencji PR.no nie wiem, po prostu chcialabym robic cos fajnego, nie
        nudnego i dajacego mozliwosci rozwojusmile
        przepraszam , ze sie tak rozpisalam
        z gory dziekuje za wszelkie wskazowki
        pozdrawiam
        • silvermane Re: praca w polsce 29.03.06, 18:05
          > na studiach ucze sie wszystkich mozliwych rodzajow tlumaczen

          To niedobrze. Uważam, że nie można być jednocześnie dobrym tłumaczem pisemnym i
          symultanicznym, te wersje wymagają różnych predyspozycji. Programy szkoły
          tłumaczy w Polsce to uwzględniają, a w Austrii nie?

          > np.konferencje, wystawy i takie juz powazniejsze sprawy, ktore nie tyle
          > wymagaja bardzo dobrej znajomosci jezyka co naprawde ogromnej wiedzy
          > merytorycznej.

          No właśnie... a jaka jest Twoja wiedza merytoryczna i specjalizacja w postaci
          chociażby ukończonych studiów z innej dziedziny?

          > wiem natomiast , ze chcialabym zeby bylo to zwiazane z jezykiem
          > niemieckim.pytanie tylko czy nasz rynek nie nasycil sie juz pod tym wzgledem?

          Na pewno nawet w stosunku do angielskiego się nie nasycił, więc do niemieckiego
          tym bardziej, a jeśli w dodatku znasz odmianę austriacką, to dodatkowy bonus.

          > w zwiazku z moim drugim kierunkiem chetnie zaczepilabym sie gdzies w jakiejs
          > gazecie, agencji PR.no nie wiem, po prostu chcialabym robic cos fajnego, nie
          > nudnego i dajacego mozliwosci rozwojusmile

          To zdecyduj od razu - pracujesz na etat w agencji PR gdzie od czasu do czasu coś
          tłumaczysz (w zależności od obowiązków) albo zostajesz wolnym strzelcem, który
          skupia się wyłącznie na tłumaczeniach (opcjonalnie zakładając firmę). Im
          wcześniej się tą decyzję podejmie, tym lepiej. Ja w trakcie studiów
          tłumaczeniowych trochę przez przypadek odszedłem z nudnej posady biurowej i
          wcale tego nie żałuję.

          Powrót do Polski ma sens tylko w przypadku drugiego wariantu, i to tylko jeśli
          liczysz na niższe koszty utrzymania - zarobków nie spodziewaj się rewelacyjnych,
          chyba że będziesz od razu tłumaczyć dla klientów austriackich. Oczywiście jeśli
          wolisz zostać tłumaczem symultanicznym, to mieszkaj tam gdzie masz najwięcej
          klientów albo gdzie najłatwiej Ci będzie do nich dotrzeć - często drogą lotniczą.


          • verena2891 Re: praca w polsce 29.03.06, 19:10
            > na studiach ucze sie wszystkich mozliwych rodzajow tlumaczen
            >
            > To niedobrze. Uważam, że nie można być jednocześnie dobrym tłumaczem pisemnym
            i
            > symultanicznym, te wersje wymagają różnych predyspozycji. Programy szkoły
            > tłumaczy w Polsce to uwzględniają, a w Austrii nie?

            nie to nie tak , ze nie uwzgledniaja.studia konczysz albo jako übersetzer albo
            jako dolmetscher.specjalizacje wybierasz po skonczonym pierwszym odcinku , cos
            jak u nas licencjat.jednak nikt i nic nie stoi ci na przeszkodzie robic zajecia
            z tlumaczen symultanicznych i konsekutywnych nawet jesli jestes zameldowany na
            studia magisterskie tlumacz pisemny.

            No właśnie... a jaka jest Twoja wiedza merytoryczna i specjalizacja w postaci
            > chociażby ukończonych studiów z innej dziedziny?

            tak jak juz pisalam studiuje oprocz tego publicystyke.lubie pisac, czytac,
            wszystko i o wszystkim.interesuje sie prawem, medycyna i chyba te tlumaczenia
            bylyby dla mnie najbardziej interesujace.

            Powrót do Polski ma sens tylko w przypadku drugiego wariantu, i to tylko jeśli
            > liczysz na niższe koszty utrzymania - zarobków nie spodziewaj się
            rewelacyjnych

            wiec jesli w polsce to tylko wlasna firma?

            widze , ze ciezkie decyzje mnie czekajasmile

            dzieki za zainteresowanie
            pozdrawiam














            • silvermane Re: praca w polsce 29.03.06, 22:16
              > nie to nie tak , ze nie uwzgledniaja.studia konczysz albo jako übersetzer albo
              > jako dolmetscher.specjalizacje wybierasz po skonczonym pierwszym odcinku , cos
              > jak u nas licencjat.jednak nikt i nic nie stoi ci na przeszkodzie robic zajecia

              Chodziło mi o to, że sama musisz zdecydować czy masz predyspozycje do bycia
              Dolmetscherem. Jeśli nie, pozostaje Ci być Übersetzerem.

              > tak jak juz pisalam studiuje oprocz tego publicystyke.lubie pisac, czytac,
              > wszystko i o wszystkim.interesuje sie prawem, medycyna i chyba te tlumaczenia
              > bylyby dla mnie najbardziej interesujace.

              Hmm, no tak... ale jednak samo interesowanie się nie wystarczy, zwłaszcza w tych
              dziedzinach. W Polsce na medycynie znają się podobno wszyscy...

              Może niedokładnie się wyraziłem - tłumaczenia specjalistyczne (bo rozumiem, że
              literatura piękna Cię nie pociąga) powinny być wykonywane przez specjalistów, a
              najprostsza do tego droga zaczyna się od ukończenia odpowiednich studiów (co nie
              znaczy, że na tym należy poprzestać).

              > wiec jesli w polsce to tylko wlasna firma?

              No wiesz, tak źle a tak niedobrze. W Polsce z Twojej firmy zedrą ostatni grosz,
              ale w Austrii będziesz musiała być może ponieść wyższe koszty jej prowadzenia.
              Decyzja należy do Ciebie, powodzenia smile
              • jottka Re: praca w polsce 01.04.06, 13:30
                silvermane napisał:

                > Chodziło mi o to, że sama musisz zdecydować czy masz predyspozycje do bycia
                > Dolmetscherem. Jeśli nie, pozostaje Ci być Übersetzerem


                to cokolwiek mylące ujęcie - koleżanka musi ocenić, czy ma większe szanse w
                zawodzie tłumaczki ustnej, czy też pisemnej; popularny stereotyp, że tłumacz
                pisemny to ten, który nie nadaje sie do tłumaczeń ustnych, odbija się potem
                boleśnie w praktycesad to są niewątpliwie różne typy zajęć, ale do każdego trzeba
                dysponować odpowiednimi talentami i kwalifikacjami

                a może masz zdolności do obu?smile


                a ponadto obywatelką jesteś austriacką czy polską? w razie to pierwsze upewnij
                się w odpowiednich urzędach, jak wyglądają formalności dot. pracy w naszym
                wesołym kraju
    • ampolion Nieco inna sprawa 01.04.06, 04:50
      cieszy mnie, że w kołach fachowych są okreslenia "tłumaczenie
      konsekutywne", "tłumaszenie symultaniczne", ale jak to okreslić żeby zwykły
      Józio z ulicy zrozumiał: tłumaczenie jednoczesne t.j. symultaniczne?
      A co to jest "tłumaczenie słowne"?
      • verena2891 Re: Nieco inna sprawa 01.04.06, 11:47
        ale jak to okreslić żeby zwykły
        > Józio z ulicy zrozumiał: tłumaczenie jednoczesne t.j. symultaniczne?
        smile jezeli nie rozumie , ze jednoczesne, to chyba w ogole nie zrozumie.
        mi sie wydaje , ze jest to walka z wiatrakami.prosty przyklad-wiekszosc ludzi
        wyobraza sobie prace tlumacza symultanicznego, czy konsekutywnego jako
        powiedzmy sobie czysta przyjemnosc i zero wysilku.najbardziej rozwalajacy mnie
        argument to stwierdzenie:co to dla ciebie za problem ,siadasz i tlumaczysz,
        przeciez znasz jezyk.
        A co to jest "tłumaczenie słowne"?
        nie wiem czy chodzi ci o takie , kiedy np.podczas jakiejs konferencji sa tylko
        dwie osoby z polski, nie oplaca sie montowac kabiny , wiec tlumacz siedzi
        pomiedzy nimi i szepcze do ucha.tez symultaniczne , ale bez kabiny.
        pozdrawiam
        verena


        • jottka Re: Nieco inna sprawa 01.04.06, 13:37
          jak słusznie koleżanka napisała, problemami osób posługujących się słowami co
          najwyżej dwusylabowymi tłumacz może się nie przejmować, od tego są inni
          specjaliścismile


          natomiast co do samych określeń, funkcjonujących zresztą od dziesiątków lat,
          występują też pojęcia 'tłumaczenia kabinowego' bądź 'konferencyjnego' jako
          synonimów tłumaczenia symultanicznego, zwanego potocznie symultanką.

          synonim 'tłumaczenia konsekutywnego' to 'tłumaczenie ustne', zaś zjawisko
          opisane przez verenę to 'szeptanka'smile a skąd wziąłeś określenie 'tłumaczenie
          słowne'? jakby nie patrzył, każdy przekład na tym polega, cokolwiek dziwny zwrot
          • ampolion Re: Nieco inna sprawa 01.04.06, 16:32
            Widziałem gdzies w krajowych tekstach takie okreslenie tłumaczenie słowne.
            Ponieważ nie wiem co ono ma znaczyć więc się pytam.
            W Ameryce "szeptankę" zowie się wisper interpretation (z ekwipunkiem lub bez),
            Consecutive interpratation to mówią na zmianę, mówiący i interpretor. W
            symultanicznym mówią jednoczesnie. Proximal interpretation to twarzą w twarz,
            remote to na odległosć.
            Polski i ogólnie zrozumiąły termin na symultankę jest dla mnie ważny bo
            zaczynam pracę jako "remote symultaneous medical interpretor" i mam się
            odpowiednio i zrozumiale przedstawiać polskim pacjentom. Podobnie, czy zrozumie
            ktos taki co to znaczy "interpretor"? Czy lepiej okreslać niepoprawnie jako
            tłumacz?
            • fcc Re: Nieco inna sprawa 01.04.06, 17:37
              Osobiście się z określeniem 'tłumaczenie słowne' nie spotkałem, powszechnie
              natomiast mówi się o tłumaczach ustnych lub konferencyjnych (wystarczy sprawdzić
              strony dowolnej agencji tłumaczeń). Interpreter to po polsku właśnie tłumacz
              ustny lub po prostu tłumacz. Myślę, że na potrzeby prezentacji
              klientowi/pacjentowi wystarczy powiedzieć, że jesteś tłumaczem medycznym - fakt,
              że to tłumaczenie zdalne i symultaniczne nie jest dla takiej osoby istotny (jest
              to tylko opis trybu i metody pracy tłumacza).
              Może przyda się także ten link do glosariusza o tłumaczeniu konferencyjnym:
              www.stp.org.pl/pliki/1137271037glosariusz_konferencyjne.pdf
              • ampolion Re: Nieco inna sprawa 01.04.06, 18:23
                Niestety, wspomnienie, że się będzie tłumaczyć symultaneicznie jest bardzo
                istotne bo od tego zależy cały przebieg rozmowy z lekarzem. "Tłumacz ustny"
                brzmi całkiem dobrze, dzięki za podsunięcie mi tego terminu.
                www.med.nyu.edu/cih/language/interpretation.html
            • jottka Re: Nieco inna sprawa 02.04.06, 13:06
              ampolion napisał:

              > Widziałem gdzies w krajowych tekstach takie okreslenie tłumaczenie słowne.


              z tego, co widać w guglu, to jest to wyłącznie niepoprawne określenie (bądź
              nieppoprawny przekład) terminu 'tłumaczenie dosłowne' - jako określenie sposobu
              czy metody pracy tłumacza taki zwrot nie funkcjonuje



              > W Ameryce "szeptankę" zowie się wisper interpretation (z ekwipunkiem lub bez)


              whisper, przypuszczam?smile ale to nieistotne, wszędzie to jest to samo, tłumacz
              tuli sie do klienta i mruczy mu w ucho, co też sie dzieje wokoło


              > Consecutive interpratation to mówią na zmianę, mówiący i interpretor.


              'interpretor' to jest li i jedynie słowo angielskie - jeśli chcesz być tłumaczem
              ang/pl, to powinieneś opanować odpowiednią terminologię obu języków. jak fcc i
              reszta koleżeństwa słusznie ci pisze, po polsku od zawsze mówi się 'tłumacz ustny'


              > Polski i ogólnie zrozumiąły termin na symultankę jest dla mnie ważny bo
              > zaczynam pracę jako "remote symultaneous medical interpretor" i mam się
              > odpowiednio i zrozumiale przedstawiać polskim pacjentom.


              obawiam sie, że sie przejmujesz nie tym, co trzebasmile i tak będziesz tłumaczem na
              telefon, więc to raczej lekarz na miejscu powie pacjentowi, że będzie mówił do
              odpowiedniego urządzenia i w drugą stronę usłyszy przekład tego, co do niego
              powiedział lekarz. a poza tym pacjent sie zorientuje w sekundę, na czym polega
              to zajęcie, wystarczy mu info, że np. ma mówić do tego tu oto mikrofonu, a
              tłumacz będzie równocześnie tłumaczył jego wypowiedź lekarzowi oraz jemu
              wypowiedź lekarza




              > Podobnie, czy zrozumie ktos taki co to znaczy "interpretor"?

              o ile nie zna angielskiego, to nie zrozumie, bo to nie po polsku



              > Czy lepiej okreslać niepoprawnie jako tłumacz?

              to jest jedyne poprawne określeniesmile z ewentualnym dodatkiem 'ustny'

              • jottka Re: Nieco inna sprawa 02.04.06, 13:46
                jeszcze co do tego, że to lekarz na miejscu uświadomi pacjenta - odruchowo
                założyłam, że w podstawowym zakresie pacjent sam sie z lekarzem dogadasmile ale
                zwykle tak sie dzieje, zwłaszcza w wypadku angielskiego, problemem mogą być
                dopiero terminy medyczne i na tym bym sie skupiła, przystępując do w/w zajęcia

                no bo jak pacjent w ogóle nie jest w stanie sie dogadać, to dzwonią po tłumacza,
                a ten klientowi też przede wszystkim wyjaśnia, jak ma wyglądać techniczna strona
                rozmowy, a nie jak sie mniej lub bardziej poprawnie ów tłumacz nazywa po polsku
                czy angielsku
                • ampolion Re: Nieco inna sprawa 04.04.06, 04:12
                  Niestety, nie wiesz o czym mówisz. Chodzi o bardzo specyficzne wymagania i bardzo dokładnie okreslonš sytuacje, a ty fantazjujesz.
                  Niemniej jednak dziękuję za próbę pomocy. W Polsce, a chyba i w Europie, to o czym ja mówię nie istnieje bo nie ma zapotrzebowania lub też jest zbyt nowe.
                  "Tłumacz ustny" brzmi dobrze, ale wcišż nie jest dostatecznie jasne o jakš to procedurę chodzi.
                  Posłużę się pewnie formułkš: Będę tłumaczył jednoczesnie w miarę mówienia.
                  P.s. Formułka jest obowišzkowa, lekarz niczego o interpretacji nie objasnia, to moje, a nie jego zadanie.
                  • jottka Re: Nieco inna sprawa 04.04.06, 09:34
                    ok, pozostańmy każde w świecie swych fantazjismile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka